Ronald Lasecki: Przełom w kryzysie sudańskim

Przełom w kryzysie sudańskim. Analiza red. Ronalda Laseckiego

 

Se vogliamo che tutto rimanga come è, bisogna che tutto cambi

 

(Giuseppe Tomasi di Lampedusa)

 

Rozstrzygający moment wydaje się osiągać napięcie w Sudanie. Od kwietnia przed siedzibą Sztabu Generalnego w Chartumie trwał „siedzący” protest koordynowany przez Sojusz Sił na rzecz Wolności i Zmiany (Alliance of Freedom and Change Forces, AFCF). Protestujący domagają się ustąpienia dziesięcioosobowej Przejściowej Rady Wojskowej (Transitional Military Council, TMC) z generałem porucznikiem Abdel Fattahem al-Burhanem na czele, która objęła władzę po ustąpieniu prezydenta Omara al-Baszira 11. kwietnia 2019 r., oraz zaprowadzenia rządów cywilnych.

W poniedziałek, 3. czerwca atak z użyciem broni palnej na „majdan” protestujących przypuściła jednostka Sił Szybkiego Wsparcia (Rapid Support Forces, RSF), dowodzona przez gen. Mohameda Hamgana Dagalo znanego też jako Hemeti – pełniącego też funkcję zastępcy przewodniczącego TMC. Wedle szacunków poniedziałkowych, śmierć ponieść miało co najmniej 35 osób, we wtorek liczbę ofiar śmiertelnych szacowano na 60, we środę zaś na ponad 100 – po tym jak znaleziono ciała 40 osób utopione w Nilu. Liczbę rannych ocenia się na ok. 400. Ze strony opozycji pojawiły się też doniesienia o zbrojnych atakach sił bezpieczeństwa na szpitale i ich personel, oraz o przypadkach zgwałcenia kobiet w okolicach kwatery sił zbrojnych w Chartumie. 4. czerwca aresztowany został przez Państwową Służbę Wywiadu i Bezpieczeństwa (National Security and Intelligence Service, NSIS) w swoim domu Jasir Arman, przywódca opozycyjnego Ruchu Wyzwolenia Ludu Sudanu-Północ (Sudan People’s Liberation Movement – North, SPLM-N). Tego samego dnia pojawiły się informacje o zablokowaniu internetu w Sudanie.

Niezadowolenie z siłowego rozstrzygnięcia sudańskiego impasu politycznego wyraziły USA, UK, Norwegia, Amnesty International, Human Rights Watch, oraz sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Unia Afrykańska, Katar, Egipt i Niemcy wezwały w poniedziałek TMC i DFCF do powrotu do negocjacji. We wtorek, gdy UK i Niemcy próbowały wprowadzić do porządku prac Rady Bezpieczeństwa ONZ stanowisko potępiające użycie przemocy w Sudanie, projekt ten został zablokowany przez Chiny i Rosję. Arabia Saudyjska wezwała natomiast strony do wznowienia rozmów, ZEA natomiast wydały 5. czerwca dość bełkotliwe i wymijające oświadczenie, wyrażające zaniepokojenie eskalacją przemocy w Sudanie, nie zawierające jednak żadnych konkretnych wskazań. Również we środę, po raz kolejny Departament Stanu USA wydał oświadczenie potępiające TMC, wzywając do przekazania rządów cywilom. Tego samego dnia wycofanie swojego personelu z Sudanu ogłosiła ONZ.

Zastępca ministra spraw zagranicznych Rosji, Michaił Bogdanow stwierdził z kolei we czwartek, że Moskwa sprzeciwia się jakiejkolwiek obcej ingerencji lub zewnętrznym naciskom wobec Sudanu, popiera też walkę z ekstremistami i prowokatorami którzy nie chcą stabilizacji w kraju, oraz popiera przeprowadzenie wyborów w Sudanie – „najpierw jednak musi zostać zaprowadzony porządek”. Tego samego dnia Unia Afrykańska ogłosiła zawieszenie członkostwa Sudanu do czasu przekazania władzy cywilom. W piątek 7. czerwca do stolicy Sudanu przyleciał premier Etiopii, Abiy Ahmed, z którym spotkał się rzecznik TMC, generał porucznik Szams-Eddin Kabaszi, udawszy się następnie na spotkanie z gen. Abdelem Fattahem al-Burhanem. Spodziewane jest, że podczas swej jednodniowej wizyty w Chartumie, premier A. Ahmed będzie starał się pośredniczyć w rozmowach TMC z przedstawicielami opozycji. Premier Etiopii najpewniej reprezentuje w tym przypadku interesy USA działających za pośrednictwem Unii Afrykańskiej.

Sudańskie Stowarzyszenie Fachowców (Sudanese Professionals Association, SPA) wezwało w poniedziałek do protestów w całym kraju i sparaliżowania życia publicznego oraz gospodarczego. Należący do niego Demokratyczny Sojusz Prawników (Democratic Alliance of Lawyers) ostrzegł Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) i Egipt przed mieszaniem się w wewnętrzne sprawy Sudanu i wspieraniem junty. Opozycja odrzuciła też wojskowy plan transformacji politycznej z planem przeprowadzenia wyborów w perspektywie 9 miesięcy. TMC odrzuciła z kolei w poniedziałek wszystkie poprzednie porozumienia z opozycją, we wtorek jednak zaproponowała wznowienie negocjacji. We środę propozycja TMC została jednak odrzucona przez SPA i AFCF jako niewiarygodna w kontekście wcześniejszego użycia siły przez wojskowych. We środę gen. Hemeti, zapowiedział wszczęcie śledztwa w sprawie zwłok odnalezionych w Nilu.

Według dość zgodnych ocen analityków Jeune Afrique i Al-Jazeera, najważniejszą obecnie postacią w sudańskiej juncie rządzącej jest gen. Hemeti. Jego jednostka RSF utworzona została w 2013 r. do walki z rebeliantami w Darfurze, gdzie od 2003 r. toczyła się wojna pomiędzy rządem w Chartumie i wspierającymi go osiadłymi Arabami-rolnikami, a miejscowymi ludami koczowniczo-pasterskimi. Mohamed Hamgan Dagalo urodził się w jednym z klanów czadyjskich. Po ukończeniu trzech klas szkoły podstawowej zajął się handlem karawanowym. Po 2003 r. stanął na czele jednej ze wspierających rząd w Chartumie milicji dżandżawidów. Jego oddział oceniany był jako wyjątkowo bezlitosny, oprócz Darfuru biorąc też udział w walkach w Południowym Kordofanie i nad Nilem Błękitnym. W 2013 r. RSF dokonał pacyfikacji protestów ulicznych w Chartumie.

W 2015 r. RSF został formalnie włączony do Sudańskich Sił Zbrojnych (Sudanese Armed Forces, SAF), dyscyplinarnie podlegając jednak bezpośrednio prezydentowi O. al-Baszirowi. RSF odgrywał rolę przybocznej gwardii prezydenta, chroniąc go przed ewentualnym zamachem stanu SAF. Liczący sobie 30 tys. żołnierzy RSF stał się w ten sposób trzecim, obok NSIS i SAF filarem władzy O. al-Baszira. Jego pozycja wzrosła po włączeniu się Sudanu do agresji przeciw Jemenowi w 2015 r. RSF, który wysłał swoich żołnierzy na półwysep arabski, otrzymał wówczas finansowe i materiałowe wsparcie Rijadu i Abu-Zabi.

Gdy w grudniu 2018 r. rozpoczęły się protesty w Chartumie, Hemeti oświadczył że żądania protestujących są słuszne, gdy zaś 11. kwietnia 2019 r. O. al-Baszir oddał władzę, Hemeti oświadczył że RSF nie zaakceptuje żadnych rozwiązań które nie zyskają aprobaty sudańskiego ludu oraz wezwał do dialogu wojskowych z uliczną opozycją. Gdy 13. kwietnia gen. Awad ibn Auf został zastąpiony w roli przewodniczącego TMC przez gen. A.F. al-Burhana, Hemeti został mianowany jego zastępcą. W kwietniu przyznał, że zdeponował w Banku Centralnym Sudanu miliard dolarów z tytułu wynagrodzeń dla swej formacji za udział w agresji na Jemen i pozyskanych z handlu złotem. Całościowe dotacje Rijadu i Abu-Zabi dla Sudanu za udział w agresji na Jemen miały wynieść 3 mld dolarów.  W maju Hemeti spotkał się w Dżuddzie w Arabii z saudyjskim następcą tronu, księciem Mohammadem bin Salmanem któremu obiecał dalsze wsparcie przeciw Iranowi i kontynuację sudańskiego zaangażowania w Jemenie.

Obecny rozwój wypadków w Sudanie każe zatem przypuszczać, że mamy do czynienia z próbą realizacji „scenariusza egipskiego” z lipca 2013 r. – ze wsparciem tych samych sił co w przypadku północnego sąsiada Sudanu: Arabii Saudyjskiej i ZEA, obawiających się rozlania się demokratycznych protestów na własne kraje. Wykonawcą tego scenariusza ma być najpewniej Hemeti i dowodzone przez niego RSF. Przetasowania w elicie władzy Sudanu nie zagrażają najpewniej interesom Moskwy i Chin w tym kraju, tak więc realizacji transsaharyjskiego i tanssahelskiego korytarza transportowego z Port Sudan nad Morzem Czerwonym do Dakaru w Senegalu. Tym należy tłumaczyć wsparcie Pekinu i Moskwy dla nowych władz po początkowych nerwowych reakcjach obydwu mocarstw w kwietniu. Ani Moskwa ani Pekin nie stały zapewne za przewrotem, natomiast nowe władze w Sudanie i ich sojusznicy z półwyspu arabskiego zapewnili najpewniej obydwa eurazjatyckie mocarstwa, że ich interesom i projektom w Sahelu nic nie zagraża.

Sukcesów w Sudanie nie osiągnęły natomiast jak dotychczas USA ani ich zachodnioeuropejscy wasale, do których sudańskie „deep state” zrażone jest nie tylko z racji demoliberalnego zideologizowania polityki bloku atlantyckiego, ale też wieloletnich sankcji nakładanych na Sudan przez USA. Dotychczasowy rozwój wypadków w Sudanie oznacza też osłabienie wpływów Turcji, bazującej na poddanym obecnie represjom ruchu islamistycznym z Bractwem Muzułmańskim na czele. Z tych samych powodów, osłabieniu uległy w Sudanie wpływy katarskie.

Ronald Lasecki

Dodaj komentarz