Eugeniusz Onufryjuk: Obrona Jasnej Góry

Biorąc przykład z oświeconego Zachodu niektóre grupy w Polsce, szczególnie uczulone na sytuację ludzi,  celebrują w czerwcu tak zwany „Pride month”. W ramach tych „obchodów” w wielu miastach naszej Ojczyzny dochodzi do tzw „parad równości”, na których dochodzi do znieważania symboli narodowych, profanacji symboli i obrzędów religijnych (Gdańsk 25 maja 2019 roku, kiedy w trakcie parady doszło do kpiny z procesji Bożego Ciała czy „nabożeństwo” „biskupa” Szymona Niemca przed takim samym wydarzeniem w Warszawie). Ostatnie lata przyniosły wzrost aktywności środowisk „LGBT”, z którą prawicowy, konserwatywny i katolicki rząd niczego nie robi.

W niedzielę 16 czerwca bieżącego roku doszło do drugiego pochodu środowisk LGBT RTV AGD w Częstochowie. Osoby będące narzędziem sił destrukcyjnych, dokładnie jak rok temu, obrały za swój cel klasztor jasnogórski, w którym mieści się cudowny obraz Matki Bożej Królowej Polski. Metropolita częstochowski nazwał to wydarzenie celową prowokacją. Środowiska katolickie i narodowe oraz kibice RKS Raków postanowili nie dopuścić do profanacji świętego miejsca. Mimo że ratusz nie wydał zgody na kontrmanifestację przy błoniach klasztoru, przed godziną 14 dużo osób zebrało się, by bronić klasztoru przed zdeprawowanym marszem. W blokadzie parady obrzydliwości brali udział członkowie Organizacji.

Policja oddzielała uczestników kontrmanifestacji od osób idących w paradzie. Warto zauważyć, że ten „tłum kochających inaczej” z bliska przedstawiał sobą dość żałosny widok. Na paradę przyszło nie więcej niż 600 osób. Na homoparadzie doszło do profanacji obrazu Matki Bożej oraz znieważania symboli państwowych. Uczestnicy mówili, że „tym razem musimy zdobyć Jasną Górę i dziś nam się to uda”. Zwolennicy dewiacji krzyczeli hasła w stylu „Polska tęczowa nie narodowa”, „sport, zdrowie, homoseksualizm”, „Częstochowa tęczy nie chowa” itd.

Kontrmanifestacja rozpoczęła się modlitwą, zgodnie ze słowami Kapitana, że „Wojny były wygrywane przez tych, którzy potrafili przywołać tajemnicze, niewidzialne siły z zaświatów i zapewnić sobie ich pomoc… Kiedy te siły zostaną wezwane, przybędą na pomoc i dodadzą nam odwagi, dadzą nam siłę woli i wszystko co jest niezbędne aby zwyciężyć… W ostatecznym rozrachunku, zwycięstwo nie zależy od przygotowania materialnego, od siły materialnej walczących stron, lecz od zdolności wykorzystania owego zgromadzenia sił duchowych”.

Po odmówieniu różańca część kontrmanifestantów, głównie kibice i narodowcy, przenieśli się do parku, by podejść bliżej uczestników „parady” i głośno wyrazić swoje zdanie o trwającym zgromadzeniu. Uczestnicy kontranifestacji wykrzykiwali hasła, że Jasna Góra nie jest miejscem dla zwolenników dewiacji i aktywnie zapraszali uczestników „parady równości” do rozmowy na tematy światopoglądowe.

Kiedy homoparada wracała na aleję Sienkiewicza, przy granicy terenów miejskich z tymi należącymi do klasztoru ojców paulinów na Jasnej Górze, kibice próbowali zablokować „paradę”. Wobec tej grupy kibiców, w której znajdowało się dziecko, policja użyła środków przymusu bezpośredniego nie uprzedzając wcześniej o tym. „Parada równości” dotarła do połowy Alei Sienkiewicza, dalszy ruch uniemożliwiła policja, tworząc strefę buforową między dwoma zgromadzeniami, które w bezruchu stały przez ok. 30 minut. Około 17:40 parada obrzydliwości została rozwiązana, mimo że organizatorzy zarejestrowali zgromadzenie do godziny 18.

Dzięki dzielnej postawie środowisk katolickich i narodowych święta ziemia Jasnej Góry nie została sprofanowana.

Dodaj komentarz