Polska: narodowcy prześladowani za Degrelle’a

Serwis Radio Zet News poinformował 26. czerwca o wszczęciu przez Prokuraturę Rejonową w Lublinie postępowania w sprawie wpisu z 15. czerwca na profilu na Twitterze Brygady Lubelskiej ONR, w którym przypomniano o rocznicy urodzin i zacytowano słowa Léona Degrelle’a – przedwojennego działacza narodowo-radykalnego, bohatera wojny z bolszewizmem i jednej z ikonicznych postaci europejskiej rewolucyjnej Prawicy. Dochodzenie prokuratorskie będzie dotyczyło tego, czy wpis był formą propagowania ustroju faszystowskiego.

Wcześniej lubelskich narodowców zaatakował rynsztokowym językiem i w typowy dla siebie, chamski sposób pipi-prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz. Jeden z lewicowych publicystów próbował też w swoim artykule zadenuncjować dr. Mariusza Bechtę – wydawcę legendarnego kwartalnika „Templum Novum” i kilku pomniejszych pism Degrelle’a. Lubelscy działacze narodowi stali się też przedmiotem ataku Krzysztofa Bosaka i Roberta Bąkiewicza, a Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oficjalnie zerwało z nimi współpracę.

(na podst. dorzeczy.pl opr. RL)

Komentarz Redakcji: Léon Degrelle (1906-1994) to obok José Antonio Primo de Rivery (1903-1936), Corneliu Zelea Codreanu (1899-1938) i Bolesława Piaseckiego (1915-1979) jeden z najświetniejszych europejskich przedstawicieli narodowego rewolucjonizmu. Wraz z postaciami takimi jak Julius Evola (1898-1974), René Guénon (1886-1951), Martin Heidegger (1889-1976), Ernst Jünger (1895-1998), Carl Schmitt (1888-1995), Oswald Spengler (1880-1936), Ernst von Salomon (1902-1972), Knut Hamsun (1859-1952), Gabriele D’Annunzio (1863-1938), Robert Brasillach (1909-1945), Pierre Drieu La Rochelle (1893-1945), Ferdynand Goetel (1890-1960), Ezra Pound (1885-1972), Roman von Ungern Sternberg (1886-1921), Francis Parker Yockey (1917-1960), czy Jukio Miszima (1925-1970) stanowią oni kanon lektury i ideowej inspiracji współczesnej europejskiej integralnej Prawicy – od Półwyspu Pirenejskiego po Rosję. Rolę taką spełniać powinni również wobec prawicy polskiej, Polacy należą bowiem do rodziny ludów europejskich i ideowe dziedzictwo Europy jest też naszym dziedzictwem.

Po upadku komunizmu dziedzictwo ideowe europejskiej Prawicy rewolucyjnej stało się coraz bardziej dostępne także dla Polaków. Próby zastraszania i represje ze strony demoliberalnego reżymu oraz spazmy wściekłości demoliberałów i lewaków nie będą w stanie tego zmienić; Léon Degrelle i inni już z nami są i pozostaną na zawsze – ich książki i pisma będą krążyły inspirowały kolejne pokolenia. Polska Prawica nie da się mentalnie wyrwać z Europy i zapędzić z powrotem do sowieckiego kołchozu ideowego, gdzie dopuszczalnymi formami patriotyzmu byłyby co najwyżej akademie ku czci „radzieckich wyzwolicieli”i Berlinga, oraz kolejne seanse nienawiści wobec Niemiec i „faszystów”.

Nie znaczy to, że polska Prawica w XXI w. powinna, uwolniwszy się od straszenia Hupką i Czają rodem z poprzedniej epoki, przypiąć sobie z kolei do nogi kulę zachodniego faszyzmu i zostać bezkrytycznym neofickim klakierem wzorców zachodnich. Koncepcje zachodnioeuropejskie oceniamy z perspektywy tragicznego doświadczenia Europejskiej Wojny Domowej 1914-1945 i towarzyszących jej bezprecedensowych zbrodni, okrucieństw i zniszczeń. Oceniamy je również z perspektywy Polaków żyjących dziś między Odrą a Bugiem (wyspowo zaś również na wschód od tej drugiej rzeki).

Faszyzm i jego mutacje jawią się na tym tle jako ideologie historyczne przegrane i niewarte prób ożywiania: w sposób nieodwracalny skompromitowały się moralnie i społecznie. Faszyzmy (w tym też nazizm) zawiodły historycznie na całej linii w dziele odrodzenia Europy. Wiemy o tym szczególnie my – Polacy, gdzie faszyzm dał się poznać głównie przez pryzmat zburzonej Warszawy i grobów w Palmirach.

Współczesna polska (i europejska) Prawica musi odrzucić faszyzm jako formę historycznie przebrzmiałą i skompromitowaną. Wszelkie próby historycznego rekonstrukcjonizmu należy oceniać negatywnie – jako prowadzące na polityczne manowce. Współczesność i przyszłość potrzebują nowej idei tożsamościowej. Ale naszych historycznych korzeni odciąć sobie nie damy; ani demoliberalnemu reżymowi, ani pipi-prawicowym karierowiczom w pastelowych sweterkach, ani sowietofilskim dinozaurom PRL. Léon Degrelle i inni nasi bohaterowie są i cały czas będą z nami.

                                                                                                                (RL)

10 komentarzy

  1. Skoro należy trzymać się razem, to czemu atakujecie? Jak już ktoś napisał, faszyzmu nie da się odrzucić bo i tak będą nam go przypinać, wybieg z instrumentalnym przybraniem go uważam za wskazany.

  2. I tak was nazywają faszystami. Polemika dotycząca nazwy jest równie śmieszna co bezcelowa

    • Zgadzam się, faszyzm może być rozumiany w szerokim znaczeniu tego słowa i nie obrażam się jak mnie nazywają faszystą, odcinanie się od faszyzmu jest bezcelowe, chcemy chyba zmiany mentalności ludzi, a nie dostosowania się do niej.

  3. LunarianAryan

    Żałosne kiedy pseudoprawica współpracuje z establishmentem i lewicą w walce z nacjonalizmem. Co do komentarza pełna zgoda, inspiracja jak najbardziej, ale polityka to nie larp, ani rekonstrukcja historyczna. Mamy także wiele własnych wspaniałych wzorów.

  4. Oczywiście zapomniałem dodać najważniejszego:
    Liczę na to, że nacjonaliści zostaną uniewinnieni.

  5. O ile nie zgadzam się co do oceny faszyzmu przez Redakcję i nie wydaje mi się, by kilka lat temu Redakcja tak samo oceniała faszyzm, w końcu to, że jedna mutacja faszyzmu o nazwie hitleryzm była reprezentowana przez ludzi, którzy zło wyrządzili Polsce to nie znaczy, że cały faszyzm musi być skompromitowany w oczach polskiego nacjonalisty.
    Tak swoją drogą ciekawe co na to Konfederacja, która tak ochoczo poparła zaostrzenie art. 256 kk?
    Dzisiaj przez was nacjonaliści są prześladowani, jutro PiSuar lub opcje na lewo (w przypadku przejęcia przez nich władzy) was za dupę wezmą!

    • LunarianAryan

      Nie łatwiej byłoby mówić o ideologiach narodowo rewolucyjnych niż szafować nieustannie pojęciem „faszyzm”, które zostało sztucznie poszerzone na użytek propagandy?

      • Narodowy rewolucjonizm uważam raczej za pewną postawę nacjonalistyczną, nie za stricte ideologię. Szeroko pojęty faszyzm w przeciwieństwie do narodowego rewolucjonizmu (który może oznaczać wszystko i nic) wyznacza pewne ramy ideologiczne dla radykalnych nacjonalistów, podkreśla znaczenie zarówno pierwiastka tradycyjnego, jak i futurystycznego przeciw modernizmowi, dlatego nacjonaliści nie powinni odcinać się od faszyzmu, raczej powinni mieć pozytywne wobec tej idei nastawienie, wzkazana jest identyfikacja z ideą rozpropagowaną przez Mussoliniego.
        Z drugiej strony pozytywne nastawienie wobec faszyzmu nie oznacza samookreślania siebie faszystą, można się zgadzać z wieloma ideologiami oraz utożsamiać się z jedną.

  6. Konrad Rękas

    Ronaldzie, zachowujesz się jak małżonka prof. W.

    Ona za największe zagrożenie uznaje „niemiecko-nazisyowską V kolumnę”, a Ty „sowieciarzy”. I nie dość, że wrogowie to urojeni, a kłótnie przeważnie w i tak malutkiej przecież cokolwiek kojarzącej rodzinie – to jeszcze rzeczywiście wrogowie:

    – spasieni plutokraci,

    – demoliberałowie,

    – politpoprawusy,

    – syjoniści i innej maści agentura

    itd.

    mają tylko ubaw i gotowce właśnie do takich ataków np. na narodowców.

    Zaprawdę, że ktoś uwielbia się kłócić ze wszystkimi i koniecznie wyróżniać – to już jego ból zadka. Ale po co w ten sposób utrudniać obronę pozycji polskich?

    W takich sytuacjach naprawdę należy trzymać się RAZEM i SOLIDARNIE, a nie uparcie szukać dalszych podziałów. Bo to i skrajna głupota, i po prostu sabotaż.

    • Z✡G DESTROYER

      1. Nie chcę wypowiadać się za RL, ale atakowanie endokomuny i neosowietyzmu jest jak najbardziej na plus, to jest zbędny balast, który zatruwa ideologicznie szeroko pojęty „ruch” i należy się tego uwiądu sierot po PRLu pozbyć, albo niech nie odzywają się na pewne tematy. Każdy ma świadomość tego, że komunizm dawno już przeminął, tyle tylko, że pewne jego odpryski pozostały i to między innymi one (oprócz politycznie poprawnych) zatruwają „środowisko” zbędnym antyfaszyzmem.
      2. Prawdziwi wrogowie, których Pan wymienił byli też wrogami Leona Degrelle, wystarczy zacytować fragment Apelu do Młodych Europejczyków:
      „Jeśli Europa miałaby znów stać się Europą bankierów, grubych, skorumpowanych burżujów, to wolelibyśmy, aby komunizm zwyciężył i zniszczył wszystko. Wolelibyśmy, aby to wszystko wyleciało w powietrze, niż mielibyśmy oglądać zgniły system w jego splendorze”
      Czy w takim razie dalej Pan uważa, że Degrelle powinien być olewany przez polskich nacjonalistów tylko dlatego, że był po innej stronie konfliktu?
      3. Wiadomość jest o represji wobec działaczy ONR za wpis o Leonie Degrelle. Nie jest to błaha sprawa, dlatego uważam, że lekceważenie tego przez Pana jest błędne. Można się w tej kwestii różnić, ale wszyscy nacjonaliści i tradycjonaliści tego typu zamordystycznym praktykom powinni się sprzeciwiać, a nie oddawać pola demoliberałom.
      4. „W takich sytuacjach naprawdę należy trzymać się RAZEM i SOLIDARNIE, a nie uparcie szukać dalszych podziałów”
      Brzmi pięknie, tylko że niejeden raz dokonywały się „zjednoczenia” i za każdym razem wiadomo jak wyszło…
      Do jednoczenia się mimo wszystko potrzeba zbieżności ideowej. Druga sprawa to jak cały „ruch” ma zachować solidarność skoro reszta odwraca się plecami do apologetów Leona Degrelle?

Dodaj komentarz