Eugeniusz Onufryjuk: Ćwierćwiecze ostatniego dyktatora

Mija już 25 lat od momentu, w którym dokonano niesłychanej zbrodni. Niemowlę demokracji zostało rozdeptane przez „prostaka z kołchozu” i to przy aplauzie społeczeństwa, które nie rozumiało wszystkich dobrodziejstw demokracji liberalnej i zachodniego stylu życia. Tą młodą demokracją była Białoruś, a tym antydemokratycznym zbrodniarzem i bluźniercą – Alaksandr Łukaszenka, który wygrał II turę wyborów prezydenckich, zdobywając 80% głosów. 25 lat temu, 20 lipca 1994 roku, miała miejsce inauguracja Łukaszenki.

By zrozumieć, dlaczego w tych wyborach wygrał Łukaszenko, możemy spojrzeć na jego kontrkandydatów. Wiaczesłau Kiebicz, ówczesny premier Białorusi, który w opinii społecznej był odpowiedzialny za fatalny stan białoruskiej gospodarki i obniżenie poziomu życia; Zianon Paźniak, białoruski nacjonalista, czyli reprezentant idei, która dla większości białoruskiego społeczeństwa była obca i niezrozumiała; Stanisław Szuszkiewicz, czyli jeden z sygnatariuszy porozumień białowieskich, a więc dla większości społeczeństwa jeden z trzech „łajdaków” odpowiedzialnych za rozwiązanie Związku Radzieckiego. Innymi słowy w 1994 roku Białorusini mieli do czynienia z reprezentantami elit i nacjonalistycznej inteligencji. W tych warunkach Łukaszenka zbudował swoją kampanię na wizerunku trybuna ludowego, który oskarża elity o skorumpowanie i brak troski o zwykłych ludzi, a nacjonalistów o oderwanie od rzeczywistości i zajmowanie się takimi sprawami jak białorutenizacja i kwestia symboli państwowych, a nie sprawą upadającej gospodarki. W 1994 roku lud był zmęczony problemami gospodarczymi i nieudolnością parlamentu zdominowanego przez postsowiecką nomenklaturę i nacjonalistów. Łukaszenka szedł w wyborach pod hasłami walki z korupcją, stabilizacji systemu politycznego i zbliżenia z Rosją.

W 1995 roku prezydent Białorusi ogłosił referendum, w którym wyborcy mieli odpowiedzieć na pytania:

  • Czy jesteś za przyznaniem językowi rosyjskiemu równego statusu z językiem białoruskim?
  • Czy jesteś za propozycją zmiany symboli Republiki Białorusi?
  • Czy popierasz działania prezydenta Republiki Białorusi, mające na celu integrację gospodarczą z Federacją Rosyjską?
  • Czy zgadzasz się z koniecznością zmiany Konstytucji, umożliwiającej przedterminowe rozwiązanie Rady Najwyższej przez prezydenta Republiki Białorusi w przypadku systematycznego czy rażącego łamania Konstytucji?

Za uznaniem języka rosyjskiego za język urzędowy zagłosowało 83,3% biorących udział w referendum, za zmianą symboli państwowych 75%, za nadaniem prezydentowi uprawnień do rozwiązania parlamentu 77%, za integrację z Rosją 83%.

To referendum miało dla Białorusi znaczenie cywilizacyjne: społeczeństwo białoruskie w 1995 roku odrzuciło drogę integracji z globalnym Zachodem, jak również drogę nacjonalizmów małych narodów zbudowaną na kompleksach niższości wobec sąsiadów. Nadanie językowi rosyjskiemu statusu urzędowego jak najbardziej odpowiadało oczekiwaniom większości Białorusinów, używających na co dzień właśnie tego języka. Kwestia symboliki państwowej nie jest aż taka oczywista jak w narracji białoruskiej opozycji, że „historyczne symbole narodowe zostały zastąpione przez symbolikę Białoruskiej SRS”. Tymi „symbolami historycznymi” miały być biało-czerwono-biała flaga i herb Pogoń.

O ile co do historyczności Pogoni nikt nie ma wątpliwości (zresztą Pogoń została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa historycznego Białorusi), to z flagą kwestia jest nieco inna: została wymyślona w 1917 roku w Petersburgu przez Klaudiusza Duża-Duszewskiego, na terenach współczesnej Białorusi była używana przez tzw. Białoruską Republikę Ludową (uznawaną przez białoruskich nacjonalistów za pierwsze białoruskie państwo narodowe, mimo że to „państwo” istniało tylko na papierze i to w warunkach stacjonowania na Białorusi wojsk niemieckich, nie za bardzo zwracających uwagi na gierki białoruskiej inteligencji), w latach istnienia okręgu generalnego „Białoruś” (1941-1944, w składzie Komisariatu Rzeszy Wschód), i po upadku związku radzieckiego w latach 1991-1995, i obecnie jest używana przez białoruskich opozycjonistów. Biało-czerwono-biała flaga jest nieodłącznie związana z prozachodnią orientacją Białorusi, a więc obywatele Białorusi, odrzucając tę flagę jako symbol państwowy, odrzucili też atlantyzm i związane z nim „dobrodziejstwa”. Aktualna flaga Białorusi, zawierająca tradycyjny białoruski haft, jest wyrazem kontynentalnej tożsamości tego państwa.

Wzmocnienie władzy prezydenta w kolejnych referendach 1996 i 2004 roku było czymś naturalnym. W demokratyczny sposób obywatele Białorusi opowiedzieli się za mocną władzą prezydencką w 1996 roku i dali mu mandat na długie rządy w roku 2004, znosząc limit kadencji prezydenta. Dla dużej części społeczeństwa białoruskiego wybór Łukaszenki na prezydenta był zakończeniem okresu niestabilności spowodowanego upadkiem Związku Sowieckiego. Mimo wszelkich przeciwności gospodarczych, z punktu widzenia przeciętnego człowieka, Białoruś jest najlepszym miejscem do życia ze wszystkich państw byłego Związku Radzieckiego. Ten stan rzeczy sprawiał, że przez dłuższy czas Łukaszenka był jednym z najpopularniejszych polityków postsowieckich. Oczywiście, nie dałoby się tego zrobić bez strategicznego sojuszu z Rosją. Budując sojusz z Rosją w latach 90., Łukaszenka wykorzystał wewnętrzną słabość Rosji lat 90, by ułożyć wzajemne stosunki w taki sposób, że Białoruś w tych relacjach jest podmiotem. W stosunkach rosyjsko-białoruskich po wyjściu z Rosji z chaosu lat 90. działania Federacji Rosyjskiej skierowane były na uszczuplenie tej podmiotowości Białorusi. Wzajemne relacje przybierały różne postaci od sojuszu strategicznego do wojny handlowej (głównie Rosja nakładała embarga na białoruską żywność), na propagandzie w mediach państwowych kończąc (w latach 2010-2011 te materiały mogłyby się pojawić w CNN czy innym Biełsacie, przesłanie i zarzuty były takie same, czyli autorytaryzm, brak demokracji i łamanie „praw człowieka”.

Dla mniejszości polskiej na Białorusi rządy Łukaszenki nie są zbyt przyjaznym czasem dla działalności (ale wiadomo, nie ma co porównywać z okresem ZSRR). W dużym stopniu polskie organizacje, które funkcjonują na Białorusi, są dziedzictwem pierwszych lat po upadku Związku Sowieckiego. Po 1996 roku na Białorusi nie została otwarta żadna polska szkoła, a dwie już istniejące nie mogą przyjąć wszystkich chętnych (częściowo z winy miejscowej administracji, która ogranicza liczbę uczniów, którzy mogą zostać przyjęte do 1 klasy). Białoruska ustawa o edukacji też ogranicza użycie języka polskiego w procesie nauczania: według tej ustawy, takie przedmioty jak historia Białorusi, WOS i geografia Białorusi mogą być wykładane tylko w językach urzędowych, czyli po rosyjsku lub białorusku. W kwestii najważniejszej instytucji, podtrzymującej tożsamość Polaków na Białorusi, czyli Kościoła katolickiego, władze białoruskie obrały metodę nacisków na hierarchię, mającą na celu wyrugowanie polszczyzny z użytku w kościele i zastąpieniu jej językiem białoruskim. W tym polityka władz białoruskich jest zgodna z postulatami białoruskich nacjonalistów, którzy też uważają zastąpienie języka polskiego białoruskim za skuteczne narzędzie wynarodowienia Polaków.

Jeżeli chodzi o ogólny charakter omawianej dyktatury, można powiedzieć, że są to rządy konserwatywne. Jest to konserwatyzm najwulgarniej rozumiany, czyli zachowywanie za wszelką cenę zastanego status quo. Podczas 25 lat swoich rządów, mając ku temu wszystkie możliwości, Łukaszenka nie zrobił nic, by podnieść znaczenie religii w społeczeństwie, czy zakazać zabijania dzieci w łonie matek. Sam Łukaszenka nie wymyślił innej legitymizacji własnych rządów, niż tę, że są sprawowane z woli ludu, przez lud i dla ludu. Białoruskiej władzy brakuje podstaw metapolitycznych, by uzasadnić trwanie ustroju państwowego.

Koncentrując się na zachowaniu swojej władzy, prezydent Białorusi nie zrobił najważniejszej rzeczy – nie sformułował ideologii, która pozwoliłaby ustrojowi przeżyć swojego „Baćkę”[1].  Takiej ideologii, o podłożu konserwatywnym, na Białorusi po prostu nie ma. Łukaszenka i jego otoczenie albo nie chcieli tego zrobić, albo uważali, że jest to niepotrzebne, albo nie byli w stanie tego uczynić.

Najważniejsze jest to, że dwa „środowiska” „ideowe” (bo ani to środowiska, skupiające kilka osób, ani ideowe, bo jeszcze nigdy się nie wzniosły ponad ślepe uwielbienie Zachodu, demokracji liberalnej i praw człowieka), ze strony których pochodzi krytyka było-obecnej-przyszłej władzy białoruskiej, czyli nacjonaliści białoruscy i prozachodni liberałowie, akurat ideologię mają. I ta ideologia demoliberalnego nacjonalizmu (białoruska kultura i historia+prawa człowieka i państwo demoliberalne) zdobywa coraz więcej zwolenników.

Ustrój będzie trwać do śmierci swojego twórcy. Ewentualny następca już nie będzie miał wizerunku gospodarnego zarządcy, który nie pozwolił krajowi stoczyć się w otchłań. Nie jest ważne, kto po Łukaszence zostanie prezydentem – ośrodki, finansowane przez Zachód się aktywizują i będą robić wszystko w celu destabilizacji sytuacji na Białorusi.

[1] Z białoruskiego бацька – ojciec

26 komentarzy

  1. do yark, to nie jest nieistotna bzdura, gdyż na forum publicznym trzeba się poprawnie wyrażać, okazując poprawność językową okazujemy rozmówcy szacunek, nawet staramy się mówić dobrze u cioci na imieninach

    • Nie wiem komu okazuje się szacunek mówiąc „sowiecki” zamiast „radziecki”. Raczej absurdalne jest, gdy nacjonalista okazuje respekt sowietyzmowi. Pobieżnie przeglądając temat natrafiłem się głównie na opinie, że oba terminy są przyjęte w języku polskim (przez co są poprawne), tylko że „sowiecki” ma współcześnie bardziej pejoratywny charakter.

  2. Pytanie: czy wogóle istnieją narody ukraiński i białoruski? Tylko ostatnie 30 lat mają te etnie państwa, ktore są quasi państwami i brak ideologii albo jak na Ukrainie ideologia faszyzmu czyli zbrodni są właśnie skutkiem braku tradycji państwowości.

    • 1. Gdyby Ukraina była państwem faszystowskim to by miała u mnie pełne poparcie. Ogółem faszyzm i podobne mu ideologie są najmocniejszymi podstawami-mitami narodotwórczymi i państwotwórczymi. Faktycznie to Garribaldi zaczął, a faszyzm dopełnił konsolidację narodu włoskiego i tożsamości włoskiej, gdyby nie ten proces to do dzisiaj partykularne regionalizmy byłyby dominujące nad włoską tożsamością narodową, co prawda istnieją separatyzmy na północy i południu Włoch, są coraz silniejsze (ale jeszcze nie dominują), wynika to z demoliberalnego spustoszenia w życiu społecznym. Dmowski mówił, że faszyzm nie pasuje do polskiej mentalności – to prawda, nie pasuje do polskiego warcholstwa, prywaty i polskiej anarchii. Tylko, że to jest argument dla faszyzmu w Polsce, faszyzm był (i w sumie nadal jest) Polsce potrzebny do przezwyciężenia tych wad narodowych, co również Dmowski pośrednio przyznał.
      2. O ile kwestionowanie białoruskiej tożsamoci narodowej jest uzasadnione to kwestionowanie ukraińskiej tożsamości narodowej jest oderwaniem od rzeczywistości. Nie wiem, czy na całym obszarze ta tożsamość jest podzielana, ale na większym obszarze zdecydowana większość Ukraińców czuje się narodem, tak jak Polacy czują się narodem.
      3. Osobiście nie wierzę w doniesienia o masowych zbrodniach wojennych Ukraińców w Donbasie, tak jak nie wierzę w anty-białą religię holokaustianizmu, w anty-chorwacki mit jasenovacki i anty-serbski mit srebrenicki.

    • Heimatfreund, (((System)))feind

      „Na Ukrainie ideologia faszyzmu czyli zbrodni”

      Ha ha ha, XD. A rzeczywistości sytuacja jest taka: ani na Ukrainie nie ma faszyzmu (niestety), a jeśli faszyzm tam jest, to jest niestety zbyt słaby, by przejąć tam władzę, przynajmniej na dzień dzisiejszy, ani faszyzm nie jest ideologią zbrodni, tylko ideologią rasowej, etnicznej i narodowej woli samozachowania, honoru, zdrowia i siły. Blut und Ehre – oto istota faszyzmu.

  3. co do „dyktatorstwa”, to jest to ogólne hasło zachodu wobec rządów, co nie chcą się uwasalić przed zachodem, natomiast krwawe dyktatury i ameryckie sianie chaosu za pomocą drukowania dolara i używania tomahawków na świecie od 1945 roku na wskutek wojen inicjowanych przez USA, w wyniku czego zginęło siedemdziesiąt milionów ludzi na świecie, nie przeszkadza niektórym nie mającym tej wiedzy publicystom pisać o tzw dyktatorach. Podobnie eliminowanie konkurencji z rynku poprzez nakładanie sankcji gospodarczych w imię „wolnego rynku „. Natomiast nie ma i nie było czegoś takiego jak „Związek Sowiecki”. To polish pidgin, bo albo mówi się Sowieckij Sojuz po rosyjsku, albo Związek Radziecki po polsku. Tertium non datur ale nie dla nieuków plugawiących polszczyznę i używających raz polskiego raz rosyjskiego języka na określenie państwa. Czy gdyby ktoś napisał „United Stany Ameryckie” to będzie to poprawna nazwa dla : „Stany Zjednoczone Ameryki Północnej” ?

    • gall anonim

      W pewnych środowiskach ta śmieszna zbitka jest miarą gorliwości w „walce z komuną”. Twierdzą tam, że skoro „za komuny” używano nazwy ZSRR, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, Związek Radziecki to znaczy że to było złe i narzucone przez złych bolszewików bo przed wojną tak nie mówiono. I tu następuje niekonsekwencja, owszem, przed wojną nie mówiono „Związek Radziecki”, ale nie było też „Związku Sowieckiego” tylko były „Sowiety”(u bojowników pisane z małej litery), a w dokumentach oficjalnych Związek Socjalistycznych Republik Rad. Wszelakie środowiska akademicko-naukowe postulowały zaś nieużywanie nazwy „Sowiety” czy przymiotnika „sowiecki” jako rusycyzmu, i zastąpienie go „radziecki”. Po wojnie to po prostu przyjęto w oficjalnym przekazie i tak zostało. Niestety, dziś ten wandalizm językowy jest nawet w poważnych książkach i publikacjach, nie tylko w publicystyce. Ciekawe jak ci sami ludzie zareagowali by na pisanie „Zjednoczone Kingdom”, „Republika Federalna Dojczland” czy „Stany Zjednoczone of Ameryka”

      • Bschentschischtschikiewitch

        @gall anonim
        „Wszelakie środowiska akademicko-naukowe postulowały zaś nieużywanie nazwy „Sowiety” czy przymiotnika „sowiecki” jako rusycyzmu, i zastąpienie go „radziecki”. Po wojnie to po prostu przyjęto w oficjalnym przekazie i tak zostało.”

        Mógłbyś skonkretyzować przykładami te przedwojenne „środowiska akademicko-naukowe” i podać jakieś publikacje, w których to „postulowały”? W ogóle to skoro rosyjski czasownik „sowietować” znaczy „radzić”, to wydaje mi się (na wyczucie), że utworzony od niego przymiotnik powinien brzmieć „doradczy”, a nie „radziecki” (a więc Związek Doradczy, jeśli już). Podejrzewam, że słowo „radziecki” to jakiś „potworek” językowy wymyślony przez powojennych socrealistycznych „lingwistów”. Jeśli się mylę, to niech mi ktoś pokarze jakiś przykład z polskiej literatury lub prasy sprzed powstania Związku „Radzieckiego”, gdzie słowo „radziecki” byłoby używane w innym kontekście.

        • Bschentschischtschikiewitch

          „Pokaże” a nie „pokarze”. Cóż za samozaoranie. Tak to jest, jak się człowiek uzależnił od pisania na kompie i od automatycznego korektora.

    • @daniel
      @gall aninom
      Jak dla mnie to, czy mówimy ZSRR, czy ZSRS nie ma znaczenia. Nieistotna bzdura 🙂

      • gall anonim

        A jednak istotna, o tyle o ile istotna jest poprawność językowa. W publikacjach, przemówieniach, itd. powinno pisać się poprawnie i estetycznie, niezależnie czy chodzi o nazwy państw czy o cokolwiek innego. Od psucia języka złe się zaczyna, zresztą do czego wulgaryzacja doprowadziła to można sobie zobaczyć, włączając telewizor…

        • Oberschlesier

          @gall anonim Oczywiście to co piszesz to czysta bzdura. Nie doszło i nie dochodzi do żadnej przypadkowej, spontanicznej degeneracji, spowodowanej przypadkowo i nieświadomie, przez to, że ktoś używał jednego słowa zamiast innego (tak jakby np. miało znaczenie jak np. określać , jakieś tam dawno szczezłe bolszewickie ścierwo – wykłócanie się o to gówno to jakiś żart, literacka zabawa dla ćwierćinteligentów), ale doszło i dochodzi do świadomego przewrotu dokonanego przez świadome swych celów (((siły))), których niestety prawie nikt nie nazywa po (((imieniu))).

  4. Większa część tekstu brzmi jakby go nie pisał nacjonalista. Ani z polskiego, ani z białoruskiego punktu widzenia nie jest to przywódca inspirujący.
    Między sprzeciwem wobec działalności demoliberalnej białoruskiej opozycji, a aprobatą dla Łukaszenki istnieją stany pośrednie, jakim wzorem dla nacjonalisty może być osoba, która przez 25 lat nie stworzyła perspektywy do rozwoju państwa, co pozwoliło na naciski na integrację Białorusi z Federacją Rosyjską. Łukaszenka jest byle-jaki pod każdym względem, sam autor przyznał, że Łukaszenka jest byle-jaki ideologicznie z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.

    • Bschentschischtschikiewitch

      Białoruscy nacjonaliści to agentura Zachodu, podobnie jak Ukraińscy i doprowadziliby Białoruś do tego samego, do czego doprowadzili Ukrainę banderowcy (zresztą pierwsi z drugimi są zblatowani i nawet zaciągali się do banderowskich oddziałów walczących w Donbasie). Cała chyba nacjonalistyczna brać w Europie jest przeciw UE i NATO, a nacjonaliści (a raczej „nacjonaliści”) z Ukrainy chcą tam swój kraj wepchnąć (nie ma też chyba nigdzie w Europie, poza Ukrainą, proizraelskich nacjonalistów). Nacjonaliści Białoruscy są tacy sami.
      Do tego doszłyby prześladowania polskiej mniejszości na Białorusi, które przybrałyby rozmiary co najmniej takie, jak na Litwie.
      Nacjonaliści na Ukrainie zostali użyci jako taran i mięso armatnie do przejęcia władzy nad tym krajem przez Żydów (demoliberaści ględzą, ale na ulicach nie stanowią żadnej siły uderzeniowej, dlatego do zamieszek zostali wykorzystani nacjonaliści – zapewne uprzednio zinfiltrowani i ideowo odpowiednio uformowani przez CIA, Mosad i inne służby państw wasalnych wobec USA). Analogicznie może być na Białorusi.
      Więc już niech lepiej rządzi tam Łukaszenka, stabilny i przewidywalny polityk autorytarny, nie kłaniający się Żydom.

      • Tak, z pewnością białoruscy nacjonaliści typu skład nieistniejącego już zespołu Kamaedzitca to „agentura Zachodu” XD
        Z resztą nie będę polemizował, bo jest śmiechu warta. Mogę dodać jedynie tyle, że jeśli czytałeś kiedykolwiek Dzienniki Turnera to wiesz, że czasem Rewolucja Narodowa prowadzi poprzez wywołanie chaosu i brudne sojusze. Świat trochę bardziej jest skomplikowany niż obraz uważających, że istnieje albo strona „dobra”, czyli Rosja, albo „zła”, czyli USA, w którym nacjonaliści wyłamujący się z tego schematu to „mięso armatnie”.
        Z tych powodów nie popieram Łukaszenki, bo Łukaszenka nie ma żadnego znaczenia w walce przeciw ZOG.

      • Druga sprawa to taka, że trzeba być naiwnym, by wierzyć, że Ukraina przed euromajdanem była niezależna od międzynarodowego żydostwa.

      • Oberschlesier

        1. „Nacjonaliści na Ukrainie zostali użyci jako taran i mięso armatnie do przejęcia władzy nad tym krajem przez Żydów”.

        Tak jakby przed Majdanem nie rządzili tam Żydzi. Oczywiście, że rządzili i przed i po Majdanie. Frakcja autorytarna i frakcja demokratyczna wśród szabesgojów się pobiły ze sobą, przy cichej aprobacie semickich panów, dla których to dobra rozrywka patrzeć jak ich białe pieski się nawzajem rozszarpują, w czasie gdy oni sami – ich semiccy panowie – kontynuują eksterminowanie białej rasy.

        2. „Więc już niech lepiej rządzi tam Łukaszenka, stabilny i przewidywalny polityk autorytarny, nie kłaniający się Żydom.”

        Ha ha ha, XD. Łukaszenko nie kłania się Żydom? To ma być to niekłanianie się Żydom: http://xportal.pl/?p=35009
        „Heroicznie” walczy z „nazizmem” (czyli Narodowym Socjalizmem, czyli…. ideą białej preserwacji… w dobie wymierania białej rasy) niczym Simon Wiesenthal, antifa, PiSuar czy jeszcze inne anty-białe ścierwo i nie kłania się Żydom? Ha ha ha, dobry żart.

        3. Chciałbym dopowiedzieć tylko jedno: to że ktoś walczy przeciw komuś w polityce, obojętnie wewnętrznej, czy międzynarodowej, to nie znaczy, że jakaś z tych stron koniecznie musi być przeciwna Żydom, gdyż równie dobrze (a raczej niedobrze) obie strony mogą im lizać buty.

        • Bschentschischtschikiewitch

          Na Ukrainie nie odbyła się żadna „rewolucja narodowa”, tylko rewolucja żydowska, w której banderowcy zostali użyci jako taran. To, że za wszystkim stały USA i ich wasale, to truizm, bo sami się tym przechwalali. Jaki jest skutek tej rewolucji dla narodu ukraińskiego? Zniszczona gospodarka, ogromna zapaść demograficzna, dezindustrializacja, import sodomickich nowinek kulturowych z Zachodu, utrata części terytorium (raczej bezpowrotna). A system oligarchiczny i tak pozostał, tylko, że jest dużo gorszy dla przeciętnego Ukraińca niż ten janukowiczowski. Czy za czasów Janukowycza Ukraińcy uciekali tak masowo z tego kraju, jak teraz? Skoro Janukowycz był taką samą marionetką ZOG, to po co ZOG go obalał?
          Czy za Janukowycza Ukraina pchała się do NATO i UE?
          Tak samo byłoby z Białorusią. Tamtejsi nacjonaliści poszliby na barykady, a po ich plecach do władzy wdrapaliby się Żydzi i demoliberalni szabesgoje. Następnie nastąpiłyby: zapaść gospodarki (za pomocą różnych machlojek a la Balcerowicz), zniszczenie przemysłu, import sodomii, zapaść demograficzna oraz dążenie do tzw. integracji z Zachodem, czyli UE, NATO, RE, BŚ, MFW itp.
          Białoruś jest o tyle ważna, bo to ostatnia dla naszego narodu droga ucieczki z żydowskiego obozu koncentracyjnego dla narodów, jakim jest dzisiejszy Zachód. Wszystkie państwa (a raczej „państwa”) otaczające Polskę, poza Białorusią (rosyjskiego okręgu kaliningradzkiego nie liczę, bo jest on odcięty od reszty terytorium tego kraju) są prowincjami NWO. Jeśli Białoruś padnie, to nie będziemy mieli drogi lądowej do ewentualnego przyłączenia się do bloku chińsko-rosyjskiego. Dlatego przejęcie władzy na Białorusi przez popleczników NWO (obojętnie, czy występujących w nacjonalistycznych, czy w demoliberalnych barwach) byłoby geopolityczną tragedią.
          Co do wywoływania chaosu. Ukraińcom udało się wywołać chaos, ale nie udało się go wygasić.
          Co do „białych rewolucji”, to nigdy takowych nie będzie z prostej przyczyny, a mianowicie dlatego, że, nie ma już „materiału ludzkiego” do ich wywoływania. Skoro nie doszło do ich wywołania 60, 50, 40, czy 30 lat temu, gdy europejskie i anglosaskie państwa były dużo bardziej homogeniczne etnicznie, a ich rdzenne populacje dużo bardziej religijne i konserwatywne, to jak niby miałoby dojść do ich wywołania teraz lub w przyszłości, gdy te kraje są zalane imigrantami (i będą zalewane nadal), a ich (szybko starzejące się) populacje kompletnie zdegenerowane (przecież biała rasa to dziś najbardziej zdegenerowana ze wszystkich ras i nie widać najmniejszych przesłanek na poprawę sytuacji). Liczenie na „białe rewolucje” to subkulturowe mrzonki snute w oderwaniu od rzeczywistości, jaka istnieje. Biała rasa nigdy już nie zbuduje żadnej siły zdolnej zastopować żydowskie dążenia światowładcze. Mogą to zrobić tylko Chińczycy do spółki z Rosjanami i innymi narodami (głównie nie-białymi) z Azji, Ibero-Ameryki i Afryki. Niektóre białe narody mogą się co najwyżej do przedsięwzięcia obalania NWO przyłączyć, i ja bym chciał, żeby m.in. Polska wzięła w tym udział. Tylko, że nie wierzę, że jest to możliwe. Co prawda nasz naród jest jeszcze mniej zdegenerowany, niż białe narody leżące na zachód od nas (dzięki odcięciu nas na 45 lat od Zachodu/NWO przez blok sowiecki – tak, tak), ale i tak, moim zdaniem niezdolny do wykaraskania się z tego bagna. Ale kto wie, cuda się zdarzają.

          • Oczywiście, że Jamukowycz to taka sama antyfaszystowska, złodziejska i szabesgoiczna gnida jak władze pomajdanowe. Druga sprawa to idąc Twoim tokiem myślenia żydobolszewicki ZSRR nie był szabesgoiczny bo walczyli z USA. Wiem, że wielu cuckserwatystów ma na serio takie mniemanie, ale ja sam osobiście omijam tego typu tok myślenia szerokim łukiem.
            Na dalszą część nie będę odpowiadał, powtórzę jedynie, że polecam uważnie przeczytać książkę Williama Luthera Kinga zatytułowaną Dzienniki Turnera, po przeczytaniu tej książki podchodzę inaczej do różnych konfliktów, w które zaangażowani byli lub są nacjonaliści.

            • Oberschlesier

              Na dalszą część nie będę odpowiadał, powtórzę jedynie, że polecam uważnie przeczytać książkę Williama Luthera Kinga zatytułowaną Dzienniki Turnera, po przeczytaniu tej książki podchodzę inaczej do różnych konfliktów, w które zaangażowani byli lub są nacjonaliści.

              Możesz podać konkretny przykład, o co chodzi z tymi Dziennikami Turnera vel Pierce’a?

              • Poza tym chodziło ci chyba o Williama Luthera Pierce’a, nie było nikogo takiego jak William Luther King. Był za Martin Luther King, znany murzyński race mixer, wielki „bohater” żydowskiej popkultury-podkultury.

              • 1. Faktycznie, z tym „Lutherem Kingiem” walnąłem byka :/
                2. Wspominam o tej książce w kontekście walki ukraińskich nacjonalistów – książkowa Organizacja podjęła wyłącznie taktyczną współpracę z prawicową częścią wojska przeciw ZOG, tak samo można widzieć walkę ukraińskich nacjonalistów – można ich nie lubić i ich nie popierać, ale po co od razu sranie o byciu „pachołkami Żydów”? Poparcie dla Izraela po pierwsze ma u części tych środowisk wyłącznie charakter deklaratywny, w dodatku są jednocześnie przeciwko wpływom żydowskim na Ukrainie, ukraińscy nacjonaliści nie współpracują politycznie (znaczy się nie tworzą związków politycznych) z demoliberalnymi środowiskami na Ukrainie, współpracują tylko na polu wojskowym ze strukturami państwowymi. Kiedyś miałem podobne rozumowanie, co środowiska sputnikowe, tak więc rozumiem ten tok myślenia, który uważam za płytki.

              • Aha, no to teraz już kumam, bo dawno, dawno temu słuchałem w formie audiobooka „The Turner Diaries”, ale nie wiedziałem o co chodzi z tymi sojuszami. Środowiska sputnikowe to jak rozumiem ci nudziarze: https://pl.sputniknews.com/ ?

              • (Środowiska sputnikowe to jak rozumiem ci nudziarze: https://pl.sputniknews.com/?)
                Owszem

          • Oberschlesier

            1. „Na Ukrainie nie odbyła się żadna „rewolucja narodowa”, tylko rewolucja żydowska, w której banderowcy zostali użyci jako taran. To, że za wszystkim stały USA i ich wasale, to truizm, bo sami się tym przechwalali.”

            Brawo, brawo! Cóż za epokowe odkrycie! A mówiąc poważnie, to nikt tu nie twierdzi, że było inaczej.

            2. „Jaki jest skutek tej rewolucji dla narodu ukraińskiego? Zniszczona gospodarka, ogromna zapaść demograficzna, dezindustrializacja, import sodomickich nowinek kulturowych z Zachodu, utrata części terytorium (raczej bezpowrotna). A system oligarchiczny i tak pozostał, tylko, że jest dużo gorszy dla przeciętnego Ukraińca niż ten janukowiczowski. Czy za czasów Janukowycza Ukraińcy uciekali tak masowo z tego kraju, jak teraz?”

            Zaraz, zaraz.
            Ogromna zapaść demograficzna? Słusznie, tylko czy w przedmajdanowej Ukrainie jej nie było? Czy na Białorusi i w Rosji jej nie ma?

            Import sodomii? Słusznie, tylko, czy w przedmajdanowej Ukrainie, czy dzisiejszej Białorusi lub Rosji był/jest ach taki wspaniały konserwatyzm? Czy jedynym wyznacznikiem tego ostatniego jest stosunek do sodomii? Co w takim razie z takimi kwestiami jak: pornografia (i spornografizowana popkultura-podkultura – filmy, „muzyka”, czasopisma, książki itd.), rozwody, feminizm (w znaczeniu: egalitaryzm płciowy), antykoncepcja, dzieciobójstwo prenatalne, czy różnego rodzaju używki?

            Upadek gospodarczy? Słusznie, tylko czy w przedmajdanowej Ukrainie jej nie było („Czy za czasów Janukowycza Ukraińcy uciekali tak masowo z tego kraju, jak teraz?” – a czyż nie?), czy nie ma go w Białorusi i Rosji? Jeśli w tych dwóch krajach są (a w przedmajdanowej Ukrainie były) takie cuda gospodarcze, to dlaczego z tych krajów ludzie masowo emigrują (wiadomo dokąd – na „zdegenerowany zachód”)?

            Utrata części terytorium (raczej bezpowrotna)? Ciekawe swoją drogą kto im zakosił te terytorium? He he he, czyż nie była to może „wielkoduszna” mateczka Rosja?

            3. „Skoro Janukowycz był taką samą marionetką ZOG, to po co ZOG go obalał?” Chociażby po to, by biali bili się między sobą, zamiast stworzyć wspólny front przeciw ZOG. Poza tym na dłuższą metę demokracja lepiej służy Żydom niż autorytaryzm. Więc wolą się zabezpieczyć.

            4. Co do białej rewolucji – 100% zgody, jeśli typowy biały jest takim defetystą jak ty, to szanse na jej wybuch są istotnie niewielkie.

            5. „Co prawda nasz naród jest jeszcze mniej zdegenerowany, niż białe narody leżące na zachód od nas (dzięki odcięciu nas na 45 lat od Zachodu/NWO przez blok sowiecki – tak, tak)”

            Blok sowiecki był tworem Żydów i integralną częścią Jew World Order. Tak samo integralną częścią tego ostatniego na równi była przedmajdanowa i jest dzisiejsza Ukraina, i są dzisiejsza Rosja i Białoruś.

            • Oberschlesier94

              3. „Skoro Janukowycz był taką samą marionetką ZOG, to po co ZOG go obalał?”
              – W uzupełnieniu mojego wpisu mogę dodać tyle: po prostu konflikt na Ukrainie można uznać za wewnętrzny konflikt w łonie ZOG. Żydzi nawet przy założeniu 100-procentowej zgodności interesów, mogą różnić się w opiniach jak te interesy realizować. Idąc twoim tokiem myślenia można zadać następujące pytanie: skoro światowe żydowskie media atakują (czy raczej: „atakują”) PiS-uar, to czemu w takim razie nie uznać PiS-uaru za partię i rząd walczący przeciw przeciw ZOG? Skoro Kaczyński jest taką marionetką ZOG, to czemu ewidentne marionetki ZOG w postaci różnych szKODników chcą go obalić?

Dodaj komentarz