Patryk Łomień: Dorosnąć do ulicy

Na marginesie zamieszek po warszawskim Marszu Niepodległości, będących wyładowaniem narastającej od kilku miesięcy konfrontacyjnej atmosfery, należy pokusić się o parę uwag i spostrzeżeń, których zapewne nie doczekamy się od faktycznych architektów rozrób po obu stronach, zajętych przerzucaniem odpowiedzialności na swych przeciwników.

Cieszy przede wszystkim organizacyjna porażka lewactwa, a zwłaszcza niemieckiej antify, która po „bojowej akcji antyfaszystowskiej” polegającej na krótkiej szarpaninie z członkami grupy rekonstrukcyjnej została zagnana przez policję do „Nowego Wspaniałego Świata”, lokalu burżuazyjno-lewackiej „Krytyki Politycznej”. Nie udało im się tam nawet skutecznie zabarykadować, po kilkudziesięciu minutach większość Niemców została aresztowana i czeka w areszcie na przedstawienie zarzutów. Polskie ulice różnią się od włoskich i greckich, lewaccy zadymiarze są nieprzeszkoleni, niezorganizowani i nie są w stanie pociągnąć za sobą kogokolwiek. Rodzimi anarchiści dobrzy są tylko w organizowaniu „antyfaszystowskich” wieczorków filmowych i poszczekiwaniu zza policyjnego kordonu.

Kibice i konfrontacyjnie nastawieni nacjonaliści byli główną siłą napędową tych zamieszek, niestety pozbawieni jakiegokolwiek skoordynowanego przywództwa, świadomie obranych celów i taktyki działania, nie zdołali osiągnąć nic poza spaleniem kilku samochodów TVN-u. Przy tej skali mobilizacji nietrudno byłoby o rozbicie lewackiego spędu „kolorowej niepodległej” (sic!) czy skuteczny atak na dowolnie obrany cel. Zabrakło koordynatorów tych działań, zdolnych ukierunkować agresję tłumu we właściwą stronę. Taka akcja mogłaby się stać faktycznym mitem założycielskim nowego ruchu, podobnie jak atak bojówkarzy Jobbiku na stację telewizyjną w 2006 roku stał się przyczynkiem do szerszego zaistnienia tego ugrupowania.

Policja nie poradziła sobie z tłumieniem zamieszek, stosując przestarzałą taktykę rodem ze stanu wojennego (wolno posuwające się naprzód polewaczki w obstawie prewencji), nie chcąc lub nie umiejąc wykorzystać posiłków ściągniętych z ośmiu (!) województw oraz nowoczesnych urządzeń LRAD, widocznych gdzieniegdzie na materiałach filmowych.

Kolejne dni i tygodnie upłyną pod znakiem miałkiego gadania „yntelektualistów” w garniturach, wyalienowanych z rzeczywistości i wstrząśniętych tym, co działo się w biały dzień w stolicy „młodych i wykształconych”. A warszawska ulica będzie cierpliwie czekała na tych, którzy wykorzystają jej potencjał.

2 komentarze

  1. Urzadzen LRAD nie moga uzywac ze wzgledu na zapisy w konstytucji(?). W kazdym razie te wozy kupili a sa nieprzydatne. Coz przynajmniej po nich infrastruktura pozostanie, bo nam sie przydadza 🙂

  2. Urzadzen LRAD nie moga uzywac ze wzgledu na zapisy w konstytucji(?). W kazdym razie te wozy kupili a sa nieprzydatne. Coz przynajmniej po nich infrastruktura pozostanie, bo nam sie przydadza 🙂

Dodaj komentarz