Adam Danek: Koncepcja Ruchu Nowej Polski w panoramie polskiej prawicy lat trzydziestych

Do ulubionych zajęć sympatyków prawicy – pojmowanej zarówno wąsko, ściśle, jak i szeroko, luźno – należy narzekanie na jej wieloczłonowość oraz powtarzanie, że powinna się wreszcie „zjednoczyć”, przez co narzekający na ogół rozumieją jakiegoś rodzaju połączenie organizacyjne. Dotychczasowe doświadczenia bezwzględnie obnażają złudność tego typu nadziei. Strukturalną cechą prawicy wydaje się być jej policentryzm. Poszczególne środowiska prawicowe koncentrują się na odmiennych dziedzinach rzeczywistości: jedne przede wszystkim na geopolityce, inne na religii czy obyczajach, jeszcze inne na ekonomii itp. Ta różnica pól zainteresowań wytwarza u nich rozbieżne hierarchie celów politycznych, a wywołana w tej sposób rozbieżność tych ostatnich jest na tyle trwała, że praktycznie uniemożliwia sformułowanie programowego minimum, w oparciu o które można by próbować budowy szerszej organizacji, obejmującej różnorodne środowiska. Zależność owa okazuje się na tyle silna, iż utrzymuje się także w ugrupowaniach prawicy zdecydowanych wejść w demoliberalny obieg polityczny lub trwać w nim, co wymusza na nich rezygnację z dużej części ideowego balastu. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że trwałość zwielokrotnionego podziału prawicy znajduje bardziej racjonalne wytłumaczenie, niż nieustanne animozje personalne jej przedstawicieli. To jednak, co wzdychający do wyśnionego zjednoczenia poczytują polskiej prawicy za słabość może w rzeczywistości dowodzić jej żywotności. Jak bowiem wskazuje doświadczenie innych krajów, skuteczna integracja wszystkich lub większości środowisk prawicowych w ramach jednej organizacji grozi skanalizowaniem ich potencjału wyłącznie w korycie bieżącego życia politycznego, a następnie systematycznym rozmiękczaniem moralnym i intelektualnym przez kolejne „kompromisy z rzeczywistością”, aż do zupełnej zapaści, do zdradzenia wszystkich zasad i idei. Najbardziej wyrazistej ilustracji owego zjawiska dostarcza niesławna brytyjska Partia „Konserwatywna”. Mimo to naiwnych zwolenników „zjednoczenia prawicy” nie brakuje. Nie brakowało ich nawet w czasach, gdy stronnicy prawicy byli znacznie lepiej wyrobieni intelektualnie, niż są dzisiaj.

W 1938 r. interesującą koncepcje utworzenia sojuszu najlepszych sił prawicowych przedstawił na łamach pisma „Front Polski Zbudzonej” Józef Kowal-Lipiński (1901-?), mający za sobą dość oryginalną drogę ideowo-polityczną. W chwili odzyskania przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 r. zorganizował własną jednostkę konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. Walczył w trzech powstaniach śląskich. W latach 1919-1927 był aktywnym działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej na Śląsku, zaś w latach 1928-1933 jednym z szefów tamtejszych struktur sanacyjnego Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. W 1933 r. założył partię polityczną o nazwie Radykalny Ruch Uzdrowienia, stając na jej czele jako wódz. RRU był umundurowany i zorganizowany na sposób paramilitarny – jego członkowie stali się znani jako „błękitne koszule”. Przyjęcie wojskowego stylu dostarczyło pretekstu do zwalczania Ruchu sanacyjnej administracji, która systematycznie delegalizowała struktury RRU w kolejnych miejscowościach, zmuszając Kowala-Lipińskiego do rozwiązania całej partii w 1935 r. Śląski wódz nie dał za wygraną i w 1937 r. reaktywował ją pod nazwą Narodowo-Radykalny Ruch Uzdrowienia. RRU/NRRU zaliczał się do, licznych i czynnych zwłaszcza na Śląsku, ugrupowań narodowo-socjalistycznych, łącząc nacjonalizm polityczny z umiarkowanie socjalistycznym programem gospodarczym. Jego działacze uwypuklali katolicki charakter Ruchu, zaś swoją własną postawę ideowo-polityczną określali jako „Chrystusowy totalizm” lub „katolicyzm czynu”. Na tle innych polskich partii narodowo-socjalistycznych Ruch wyróżniały jego koncepcje ustrojowe: o ile konkurencyjne środowiska narodowych socjalistów pozostawały zorientowane republikańsko, o tyle wódz Ruchu postulował przekształcenie Państwa Polskiego w monarchię parlamentarną, wzorowaną na ustrojach królestw Danii i Wielkiej Brytanii.

Po reaktywacji swego ugrupowania Kowal-Lipiński podjął próbę porozumienia z nowym politycznym wcieleniem sanacji – Obozem Zjednoczenia Narodowego, na bazie wspólnego obu organizacjom nacjonalizmu. Próba okazała się udana, a dążenie do dalszego rozszerzenia tego porozumienia znalazło wyraz w rzuconej przez wodza Ruchu propozycji sprzymierzenia się kilku wybranych ośrodków prawicowych. Przewidywał on sformowanie szerokiego nurtu politycznego, który nazywał Ruchem Nowej Polski, a w którego skład jego zdaniem miałyby wejść, oprócz Narodowo-Radykalnego Ruchu Uzdrowienia, grupa „Jutra Pracy”, Ruch Narodowo-Państwowy, Ruch Narodowo-Radykalny (Falanga) oraz czasopisma „Polityka” i „Myśl Polska”.

Środowisko „Jutra Pracy” skupiało się wokół tygodnika pod tym właśnie tytułem, wydawanego od 1929 r. Tworzyli je piłsudczycy, kombatanci Legionów Polskich i Polskiej Organizacji Wojskowej. Współpracowali oni ściśle ze skłaniającym się ku orientacji konserwatywno-monarchistycznej protagonistą autorytarnej „grupy pułkowników” ppłk Walerym Sławkiem (1879-1939), a także z czołowym publicystą politycznym obozu legionowego, „romantykiem faszystowskim” Adamem Skwarczyńskim (1886-1934). „Jutro Pracy” propagowało początkowo na swym łamach idee narodowego syndykalizmu. W drugiej połowie lat trzydziestych doszedł do niego radykalny antysemityzm, a ponadto swoista krucjata polityczna przeciw masonerii – kampania antymasońska roku 1938, uwieńczona wydaniem przez prezydenta Mościckiego dekretu delegalizującego wolnomularstwo w Polsce, została zainicjowana właśnie przez należących do tej grupy posłów Wacława Budzyńskiego (1891-1939) i Juliusza Dudzińskiego.

Ruch Narodowo-Państwowy genetycznie związany był z obozem narodowym. Wywodził się z Obozu Wielkiej Polski, ściślej zaś ze zlikwidowanej przez sanacyjną administrację w 1932 r. Dzielnicy Zachodniej OWP. Po jej delegalizacji kierownictwo obozu narodowego zadecydowało o wcieleniu byłych działaczy OWP z województwa pomorskiego do Stronnictwa Narodowego. Decyzji tej sprzeciwili się tamtejsi aktywiści Ruchu Młodych OWP – organizacji młodzieżowej Obozu, rekrutującej się głównie spośród wcześniejszych działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Powołali oni do życia Związek Młodych Narodowców, współpracujący ze Stronnictwem Narodowym na zasadach autonomicznych. Współpraca ta nie powstrzymała stopniowego odsuwania się ZMN od tej partii, którą oceniano w nim jako nazbyt umiarkowaną i demoliberalną. Coraz więcej zalet dostrzegano tam zaś w autorytarnych rządach Marszałka Piłsudskiego, pozytywnie odnosząc się zwłaszcza do stanowiącej jądro sanacyjnej prawicy „grupy pułkowników”. Przełom nastąpił podczas rozmowy przedstawiciela ZMN z Walerym Sławkiem w 1933 r. – w jej wyniku Związek ostatecznie zerwał kontakty ze Stronnictwem Narodowym, a jego członkowie wystąpili z sejmowego klubu SN, tworząc własny Klub Ruchu Narodowego. Po powstaniu Obozu Zjednoczenia Narodowego w 1937 r. ZMN przekształcił się w Ruch Narodowo-Państwowy i zgłosił akces do „Ozonu”. Grupa ZMN-RMP wyróżniała się szczególnie intensywną pracą koncepcyjną – skupiała czołówkę myślicieli młodego pokolenia obozu narodowego, takich jak prof. Zdzisław Stahl (1891-1981), Jerzy Drobnik (1894-1973), prof. Jan Zdzitowiecki (1897-1975), prof. Zygmunt Wojciechowski (1900-1955), doc. Mieczysław Piszczykowski (1901-1981), Ryszard Piestrzyński (1902-1962), dr Klaudiusz Hrabyk (1902-1989). W porównaniu z doktryną głównego nurtu obozu narodowego ich nacjonalizm odznaczał się nachyleniem bardziej tradycjonalistycznym, a zarazem większym radykalizmem, otwierając się na idee totalizmu i przyjmując zabarwienie faszyzujące.

Czasopismo „Polityka”, wcześniej (w latach 1931-1937) ukazujące się jako „Bunt Młodych”, stanowiło w latach trzydziestych być może najbardziej opiniotwórczy prawicowy tytuł prasowy. Na jego łamach błyszczał kwiat konserwatywnej inteligencji – swoje przemyślenia stale publikowali tam tacy zachowawcy jak Adolf (1909-1944) i Aleksander (1901-2001) Bocheńscy, Ksawery (1907-1950) i Mieczysław (1910-2005) Pruszyńscy, Kazimierz Studentowicz (1907-1992), Piotr hrabia Dunin-Borkowski (1890-1949), Włodzimierz Bączkowski (1905-2000), Stefan Kisielewski (1911-1991), jak również kpt. Jerzy Niezbrzycki (1902-1968) – sowietolog i wybitny oficer wywiadu wojskowego, pisujący pod pseudonimem Ryszard Wraga. Krąg „Polityki” plasował się początkowo na prawym skrzydle sanacji, podnosząc program mocarstwowości Polski oraz „polską ideę imperialną”. Jego członkowie postrzegali siebie jako swoistą „opozycję Jego Królewskiej Mości”, podzielając zasadnicze idee przyświecające obozowi piłsudczykowskiemu, lecz częstokroć wnikliwie krytykując jego praktyczną politykę. Myślicieli skupionych wokół „Polityki” zniechęciły do sanacji siłowe, zmilitaryzowane rządy „grupy pułkowników”, a jeszcze bardziej – polityka sukcesorów Piłsudskiego po 1935 r., twórczo rozwijająca te same metody rządzenia. W miarę, jak konserwatyści spod znaku „Polityki” dystansowali się od piłsudczyków, ewoluowały również ich koncepcje ustrojowe – od wyznawanego początkowo przez część z nich monarchizmu ku wizji republiki z silną, czynnie rządzącą głową państwa.

Jak wiadomo, Ruch Nowej Polski nie doszedł do skutku. W kształcie nakreślonym przez Kowala-Lipińskiego powstać raczej nie mógł z uwagi na pewne istotne rozbieżności koncepcyjne pomiędzy grupami rozpatrywanymi jako jego przyszły ogniwa. Wódz NRRU jako ideowy fundament przyszłego Ruchu Nowej Polski wymieniał „bojowy nacjonalizm”, tymczasem np. środowisko „Polityki” było dalekie od nacjonalizmu w jakiejkolwiek postaci. Z drugiej strony, pozostałe jego niedoszłe człony podejmowały szereg razy współpracę. RNR-Falanga zdecydował się na taktyczne porozumienie z sanacyjnym „Ozonem”, na mocy którego falangiści przystąpili do budowy wyraziście nacjonalistycznej organizacji młodzieżowej OZN – Związku Młodej Polski. Porozumienie to (tzw. „układ Piasecki-Koc”) nie przetrwało jednak dłużej niż rok (1937-1938). Z kolei przywódcy środowiska „Jutra Pracy”, Jan Hoppe i Wacław Budzyński, weszli w skład Rady Programowej czasopisma „Falanga” – głównego organu prasowego RNR – której przewodniczył czołowy falangistowski publicysta Wojciech Wasiutyński (1910-1994). Natomiast dla Narodowo-Radykalnego Ruchu Uzdrowienia dążenie do współpracy z „Ozonem” zakończyło się ścisłym podporządkowaniem wydawanej przez niego prasy Służbie Młodych OZN (sanacyjnej strukturze młodzieżowej utworzonej w 1938 r. jako nadrzędnej m.in. wobec Związku Młodej Polski), w której za prace koncepcyjne i programowe odpowiadali myśliciele zrzeszeni w Ruchu Narodowo-Państwowym.

Pomimo epizodów takich jak usunięcie w 1938 r. członków kręgu „Jutra Pracy” z OZN i jego klubu sejmowego za krytykę umiarkowanej linii politycznej „Ozonu” wydaje się, że w drugiej połowie lat trzydziestych następowało – zadziwiające z dzisiejszego punktu widzenia – powolne wzajemne zbliżanie poszczególnych ośrodków prawicy piłsudczykowskiej oraz radykalnych odłamów obozu narodowego. Jak widzieliśmy, miało pomiędzy nimi miejsce przenikanie w wymiarze ideowym i personalnym. W późnych latach trzydziestych powstał szereg nowych tytułów prasowych, dążących do świadomej syntezy dziedzictwa politycznego Marszałka Piłsudskiego i Romana Dmowskiego, jak „Jutro Pracy” czy wydawana w latach 1937-1939 „Młoda Polska” (organ teoretyczny Związku Młodej Polski). Pokrewne tendencje reprezentował tygodnik „Merkuriusz Polski Ordynaryjny” redagowany przez monarchistę Juliana Babińskiego (1900-1943), eksponujący „polską doktrynę polityczną” (syntezę monarchizmu, piłsudczykowskiej statokracji oraz specyficznej odmiany nacjonalizmu – mesjanizmu narodowego), a także subwencjonowany przez wojskowe służby specjalne dwutygodnik „Myśl Polska”, redagowany przez Feliksa Ibiańskiego-Zahorę, działacza związanego z antysowieckim ruchem prometejskim Orientalistycznego Koła Młodych. Podobne dążenia przejawiała wreszcie powstała w 1939 r. na gruzach RNR-Falangi (który w latach 1938-1939 ulegał stopniowemu rozkładowi) grupa pisma „Wielka Polska”, tworzona m.in. przez byłych falangistów Wojciecha Wasiutyńskiego i Witolda Staniszkisa (1908-2008).

Fenomen zbliżania się mocno wcześniej rozproszonych prawicowych środowisk w drugiej połowie lat trzydziestych dostrzegł prof. Jacek Bartyzel, pisząc: „Zważywszy jednak, że lata 30. przyniosły również i pewien renesans prawicy, tym razem na ››fali autorytarnej‹‹, i początek procesu wzajemnego zbliżania się niektórych odłamów obozów: nacjonalistycznego i piłsudczykowskiego, można zadać pytanie, co mogłoby z tego wyniknąć, gdyby II wojna światowa nie położyła na pół wieku kresu istnieniu niepodległego państwa polskiego, a zatem i naturalnym warunkom formowania się prądów ideowo-politycznych? Otóż wydaje się prawdopodobne, że mogłoby dojść do powstania nowej prawicowej formacji politycznej, łączącej w swych zasadach pierwiastki konserwatywne, nacjonalistyczne i autorytarne; formacji, którą można by porównać do obozu gaullistowskiego we Francji (czerpiącego przecież i z nacjonalizmu M. Barrèsa, i z monarchistyczno-konserwatywnej doktryny Action Française, a zrodzonego na gruncie patriotycznego Ruchu Oporu spod znaku Krzyża Lotaryńskiego). Skromnymi argumentami na rzecz tej hipotezy są trzy fakty. Pierwszy to tzw. Porozumienie Młodej Prasy, zawarte w 1937 roku przez piłsudczykowsko-nacjonalistyczne ››Jutro Pracy‹‹, piłsudczykowsko-mesjanistyczne ››Zet‹‹ i ››Merkuriusz Polski Ordynaryjny‹‹, konserwatywno-monarchistyczne ››Słowo‹‹, ››neokonserwatywną‹‹ i ››imperialistyczną‹‹ ››Politykę‹‹ oraz nacjonalistyczne ››Prosto z Mostu‹‹, którego planowanym rezultatem miało być także powołanie Polskiej Akcji Patriotycznej, wymierzonej i w komunistyczno-socjalistyczny Front Ludowy i demoliberalny Front Morges. Drugi, to powstanie, w czasie okupacji niemieckiej, katolickiej organizacji Unia, którą kierowali m. in. piłsudczycy Jerzy Braun i Jan Hoppe, ››imperialista‹‹ z ››Polityki‹‹ Kazimierz Studentowicz i konserwatysta Kazimierz W. Kumaniecki (a bliskie kontakty utrzymywano z narodowcami: Stanisławem Piaseckim i Janem Korolcem). Trzeci argument wreszcie, to solidarna opozycja przeciwko linii politycznej premierów emigracyjnych: gen. W. Sikorskiego oraz jego następcy, Stanisława Mikołajczyka, ze strony piłsudczyków (August Zalewski, Ignacy Matuszewski), konserwatystów (Stanisław Cat-Mackiewicz) i narodowców (Tadeusz Bielecki, Adam Doboszyński).”

Proces integracji polskiej prawicy przebiegał powoli, nie bez oporów i tarć – ale dlatego właśnie jego długofalowy rezultat miał szansę okazać się trwały. Niestety, zniweczył go zupełnie wybuch II wojny światowej, w wyniku której prawicowe elity Polski uległy rozproszeniu na wychodźstwie, bądź padły ofiarą eksterminacji prowadzonej przez narodowych socjalistów oraz sowieckich, a później i polskich, komunistów.

Adam Danek

Dodaj komentarz