Adam Danek: Prawe ramię cyrkla

Od zarania epoki nowożytnej po wiek XX żywioły Rewolucji wytrwale pracowały nad rozbiciem tradycyjnego ładu – najpierw na poziomie teologicznym i filozoficznym, a następnie, w konsekwencji, na poziomie społeczno-politycznym. Nawet jednak w planie czysto doczesnym nie udało im się zniszczyć go zupełnie. Paradoksalnym owocem czarciej roboty sił przewrotu jest fakt, iż elementy idei składających się na ład odnajdujemy nieraz w kontekście, jaki z samym ładem nie ma nic wspólnego, a pochodzi całkowicie, by posłużyć się biblijnym wyrażeniem, z „tego świata”, wyrosłego z Rewolucji. Jeden z najzdolniejszych przedstawicieli młodego pokolenia Prawicy w Polsce, Adam Tomasz Witczak, w interesującym szkicu „Kwiaty na śmietniku, diamenty w pyle” zawarł porównanie konserwatywnego porządku normatywnego do kryształowego naczynia, które pękło, a jego okruchy upadły w świat porewolucyjny i zmieszały się z chaosem tego ostatniego. W naszej ocenie dotyczy to wszelkich, zwalczanych przez prądy lewicowe, poszczególnych tradycji narodowo-historycznych, bronionych przez Prawicę jako konkretne, zlokalizowane historycznie i kulturowo pochodne uniwersalnej, metahistorycznej Tradycji, stanowiącej źródło ładu. Ich cząstki próbują wykorzystywać dla własnych celów nawet wywrotowcy – co jednak niekiedy sprawia, że elementy prawidłowego porządku normatywnego nakierowują ich działania ponownie na ten porządek, w efekcie skłaniając ich do opuszczenia obozu Rewolucji i przejścia na bardziej (lub całkiem) prawicowe pozycje.

Widać to dobrze na przykładzie kręgów polityczno-intelektualnych organizacji uznawanej często za najważniejszą z sił Rewolucji: masonerii. Trudno by było wskazać instytucję bardziej zantagonizowaną z Prawicą. Mimo to, inicjację wolnomularską przeszedł niejeden z jej koryfeuszy, by wymienić postacie tak zróżnicowane, jak ojciec tzw. konserwatyzmu ewolucyjnego Edmund Burke (1729-1797), twórca amerykańskiego konserwatyzmu Alexander Hamilton (1755-1804), archaista Joseph hrabia de Maistre (1753-1821) czy współtwórca tradycjonalizmu integralnego René Guénon (1886-1951). Cyrkiel miał zatem i prawe ramię. W XIX wieku szczególnie silne pozostawało ono w dwóch kręgach kulturowych – anglosaskim oraz rosyjskim. W tym drugim do lóż należała niemal cała pierwsza generacja konserwatystów: monarchistyczni historycy-myśliciele Michaił książę Szczerbatow (1733-1790) i Nikołaj Karamzin (1766-1826), a także ezoteryczno-konserwatywny krąg filozoficzny Lubomudrje, skupiony wokół Władimira księcia Odojewskiego (1804-1869).

W polskich realiach historycznych prawicowy, bądź pre-prawicowy, nurt w masonerii wiązał się zwykle z określoną orientacją geopolityczną. Jeśli nałożyć wolnomularski znak cyrkla na porozbiorową mapę Polski, prawe ramię cyrkla zwrócone jest ostrzem na wschód i na południe. Wskazuje na Europę Wschodnią i Południową, przecinając terytorium Cesarstwa Rosyjskiego i dochodząc do wschodnich i południowych posiadłości Austro-Węgier. Polscy myśliciele i politycy „lat przełomu” uwikłani w związki masońskie kreślili projekty geopolitycznej przebudowy tego obszaru, a wielu z nich uczestniczyło w próbach ich realizacji. Przebudowa ta polegać miała na rozbiciu zastanego międzynarodowego układu sił w regionie i ujęciu położonych w nim krajów w nową strukturę, której wizje często podejmowały dziedzictwo przestrzenne przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Omawianą myśl cechował więc, najogólniej mówiąc, wschodni wektor geopolityczny; Wschód posiada zaś w symbolice masońskiej niezwykle doniosłe znaczenie, jako siedziba mądrości oraz punkt odniesienia dla orientacji wszelkich ludzkich dróg.

I tak na tzw. ziemiach zabranych, należących przed rozbiorami do Wielkiego Księstwa Litewskiego, niepodległościowy odłam wolnomularstwa organizował młody wówczas prof. płk Wacław Makowski (1880-1942), późniejszy konserwatywny myśliciel polityczny i filozof prawa. Jego „brat” lożowy prof. Michał Römer (1880-1945) przed I wojną światową (w której walczył w Legionach Polskich) zaliczał się do czołowych przedstawicieli idei krajowej, akcentującej odrębność Litwy (głównie od Rosji) jako historycznie ukształtowanej wspólnoty terytorialnej (kraju), zamieszkiwanej przez wiele ludów; w 1916 r. ogłosił projekt faktycznej restytucji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po I wojny światowej Stanisław Stempowski (1870-1952), w okresie międzywojennym jeden z najwyżej postawionych polskich masonów, starał się doprowadzić do sojuszu Polski i niepodległego państwa ukraińskiego Symona Petlury przeciw bolszewikom, a podczas wyprawy kijowskiej wszedł do ukraińskiego rządu na stanowisku ministerialnym. Po 1920 r. wschodnia orientacja geopolityczna miała swą kontynuację w ruchu prometejskim, ukierunkowanym na rozczłonkowanie Związku Sowieckiego i stworzenie na jego zachodnich i południowych okrainach szeregu niepodległych państw sprzymierzonych z Polską. Do masonerii należeli zarówno twórca pojęcia „prometeizm” płk Tadeusz Schaetzel (1891-1971), jeden z najlepszych oficerów polskiego wywiadu oraz dowódca wojskowych służb specjalnych, jak i inspirator międzynarodowego ruchu prometejskiego oraz jego protektor w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Tadeusz Hołówko (1889-1931), a także Stanisław Siedlecki (ok. 1877-1939), senator Obozu Zjednoczenia Narodowego i wieloletni (1926-1939) prezes Instytutu Wschodniego – głównego prometejskiego ośrodka koncepcyjnego. Jej członkami pozostawali ponadto: wybitny przedstawiciel prometeizmu Adam Skwarczyński (1886-1934), konserwatywny myśliciel polityczny doc. Konstanty Grzybowski (1901-1970), działacz Stronnictwa Prawicy Narodowej i geopolityk opowiadający się za zbliżeniem między Polską a Węgrami i Austrią, czy wreszcie Roman Knoll (1888-1946), dyplomata i prometejski imperialista, głoszący: „Nasze optimum to: Rosja zbliżona do wielkorosyjskich granic etnograficznych, zepchnięta z mocarstwowego stanowiska, korzystająca z międzynarodowej opieki, podległa obcej penetracji ekonomicznej, dość jednak niebezpieczna dla narodów finlandzkiego, estońskiego, łotewskiego, litewskiego, białoruskiego i ukraińskiego, żeby te narody szukały w Polsce oparcia i opieki.”

Wolnomularstwo, jak wiadomo, zostało wielokrotnie potępione przez Papieży, zaś za członkostwo w nim grożą poważne kary kanoniczne. Bł. Pius IX (1792-1878) określił je mianem „synagogi szatana”. Jak zatem z pozycji prawicowych powinno się ustosunkować do faktu przynależności do niej wyżej wymienionych postaci? Z pewnością należy ją bez osłonek ocenić negatywnie, jako rzecz godną potępienia. Czy jednak z owej negatywnej oceny wynika, że prawica nie może czerpać inspiracji z ich myśli bądź czynów? Byłby to dość absurdalny wniosek. Z samej okoliczności, iż dany myśliciel lub polityk był (dłużej bądź krócej) masonem, nie sposób automatycznie wyprowadzić zakazu korzystania z jego spuścizny ideowej, podobnie jak z okoliczności, iż był, na przykład, pochodzenia żydowskiego (Arnolt Bronnen, Waldemar Gurian, Julian Klaczko, Valeriu Marcu, Stanisław Piasecki, Stanisław Stroński), agnostykiem (Roman Dmowski, Ernst Jünger, Charles Maurras, prof. Eugieniusz hrabia Romer), ateistą (Maurice Barrès, George Santayana, Leo Strauss) czy nawet – by sięgnąć po przykład najbardziej skrajny – homoseksualistą (Allan Bloom, Hans Blüher). Tropienie śladów (często ułamkowych lub zatartych) obecności Tradycji w nieładzie świata porewolucyjnego wymaga staranności, stosowania krytycznego, wielostronnego oglądu. W przeciwnym razie z plewami można wyrzucić w ogień wiele wartościowych ziaren.

Adam Danek

Za: www.xportal.pl

Dodaj komentarz