Kazimierz Zakrzewski: Głupota liberalnej ekonomii

Ideologie gospodarcze są oczywiście w najściślejszym związku z potrzebami warstw, które je wydają. Nie jest rzeczą przypadku, że w Niemczech bismarckowskich rozwijał się socjalizm państwowy, co odpowiadało młodej fazie wielkoprzemysłowej gospodarki, rozwijającej się pod opieką państwa, podczas gdy z początkiem XX-go wieku, kiedy ta gospodarka osiągnęła dojrzałość, nastąpił odwrót od tej ideologii na rzecz liberalizmu gospodarczego, bądź też marksizmu. Aczkolwiek przedstawiciele ekonomii, nauczający ją z katedr uniwersyteckich, czynią niezmierne wysiłki w kierunku traktowania swojego przedmiotu studiów jako naukę ścisłą, tak niezależną od środowiska społecznego, jak powiedzmy – fizyka albo chemia, bezowocność tych zbożnych usiłowań jest zupełnie oczywista.

Nowoczesną ekonomię społeczną stworzyło panujące w zachodniej Europie mieszczaństwo i jest ona najdoskonalszym wytworem jego racjonalistycznej kultury. Ciąży też nad nią silnie XVIII-ty wiek, dotąd niezwalczony przez ludzkość jej l’age raisonnable [1], do którego z większą słusznością, aniżeli do wieku XIX-go można by doczepić pogardliwe określenie: siècle stupide [2]. W ekonomii wiek XVIII-ty to fizjokraci. Otóż nie zapominajmy, że oni to są ojcami ekonomii nowożytnej i oni wytyczyli te drogi, po których kroczyła ona odtąd konsekwentnie. Optymistyczne przeświadczenie o istnieniu „porządku naturalnego”, uniwersalnego i niewzruszalnego, w którym porusza się zupełnie wolna jednostka, i który zapewnia jej jak największy dobrobyt, kategoryczne veto przeciwko próbom zakłócenia owego naturalnego porządku (laisser faire), dogmat ustanawiający identyczność interesu osobistego z interesem ogółu, hedonistyczny punkt wyjścia przy określaniu pobudek działalności ludzkiej – oto ten kompleks poglądów, które sformułowali fizjokraci, a które stały się trwałymi pierwiastkami burżuazyjnej kultury ekonomicznej.

W rozwoju nauki, wyrażającej tę kulturę, spotyka się oczywiście różne fazy. Wystarczy chwycić do ręki podręcznik historii doktryn ekonomicznych, aby znaleźć wyliczenie; więc mamy tu do zanotowania najpierw „liberałów” sensu stricto (mieszczaństwo uświadamia sobie swoje dążenia), następnie optymistów (Bastiat, r. 1850, moment poprzedzający bezpośrednie zwycięstwo mieszczaństwa), wreszcie „hedonistów”. Liberalizm, optymizm, hedonizm trzeba jednak uznać za pojęcia całkowicie nierozłączne. Występują też one razem u każdego przedstawiciela tej ekonomicznej kultury. Związek polega tu na tym, że liberalizm jest wypływem hedonizmu, a optymizm jego uzasadnieniem.

A zatem cały kompleks sądów stale powracających… Przedmiotem ich jest homo oeconomicus, a zatem człowiek teoretyczny, a zarazem racjonalny, człowiek-model. Genesis ekonomiczna brzmi zawsze mniej więcej tak: na bezludnej wyspie znajdują się dwaj Murzyni, z których jeden łowi ryby, a drugi… etc. Oczywiście ze stosunków gospodarczych, zawiązywanych przez tych Murzynów uzyskuje się nieomylnie czysto abstrakcyjną zresztą rekonstrukcję owego „porządku naturalnego”, pokrywającego się – o dziwo – z ustrojem kapitalistycznym. Zawsze ten sam idiotycznie racjonalistyczny wiek XVIII-ty, to samo spojrzenie na człowieka natury, które miał Rousseau; tylko, że tamten drobny mieszczanin z Genewy sądził, że pod wpływem cywilizacji porządek naturalny ludzkości uległ skażeniu, podczas, gdy jego następcy w XIX-ym wieku uważają ustrój, w którym żyją za naturalny i najlepszy. Naturalny, bo ustanowił wolność zysku, będącego główną pobudką działań ludzkich. Najlepszy, boć interes osobisty pokrywa się z interesem ogólnym, a zatem interes ogólny najlepiej jest respektowany, jeśli zabezpieczony jest osobisty.

Nie chcemy bynajmniej negować, stwierdzając stałe powracanie takich poglądów w ekonomii liberalnej, że zasady jej uległy na przestrzeni przeszło wiekowej ogromnej ewolucji, odpowiednio do ewolucji technicznej, jaka nastąpiła w ciągu XIX-go wieku, oraz do zmian w ustroju gospodarczym, jakie były jej następstwem. Tym bardziej jednak należy podnieść uporczywość, z jaką utrzymywało się aż do ostatnich czasów panowanie kompleksu idei liberalnych, aczkolwiek przez cały czas były one silnie atakowane – zwłaszcza przez myślicieli i uczonych niemieckich. Można by rzec – lucus a non lucendo [3] – że mamy tu do czynienia z rodzajem religii. Religii ustroju kapitalistycznego i panującej w nim klasy społecznej.

Źródło: Kazimierz Zakrzewski, Zmierzch cywilizacji optymistycznej, „Droga”, 1931, nr 4, s. 291-293. Pisownię uwspółcześniono. Tytuł na początku i przypisy pochodzą od Redakcji Xportalu.

Przypisy:

1. „Wiek rozumny” (fr.), nazwa nadawana epoce „oświecenia”.

2. „Głupi wiek” (fr.). Aluzja do wydanej w 1922 r. antyliberalnej i antydemokratycznej książki Le Stupide XIXe siècle („Głupi wiek dziewiętnasty”) autorstwa Léona Daudeta (1867-1942), monarchisty i jednego z przywódców Akcji Francuskiej.

3. „Las, bo nie lśni” (łac.), w przenośni: o istocie danego bytu stanowi cecha, której on nie posiada.

Kazimierz Zakrzewski (1900-1941) – historyk i myśliciel polityczny; teoretyk narodowego syndykalizmu i „rewolucji antyliberalnej”. W 1917 r., zaraz po uzyskaniu świadectwa maturalnego, zaciągnął się do Legionów Polskich. Po tzw. kryzysie przysięgowym i rozwiązaniu Legionów internowany w obozie więziennym w węgierskim Huszt, następnie wcielony do armii austriackiej i wysłany na front włoski, gdzie brał udział w walkach w Dolomitach. Jesienią 1918 r. rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, lecz już w listopadzie przerwał je, wstępując do Legii Akademickiej, i jako członek załogi pociągu pancernego uczestniczył w walkach z Ukraińcami o Lwów. W lipcu 1920 r. wstąpił do Brygady Akademickiej w Rembertowie, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1923 r. uzyskał doktorat, w 1927 r. habilitował się; od 1935 r. profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie kierował pierwszą w Polsce katedrą bizantynistyki. Należał do „naprawiaczy” – nacjonalistycznego lewego skrzydła obozu piłsudczykowskiego; stały publicysta pism programowych ruchu naprawiackiego takich jak: „Przełom”, „Solidarność Pracy”, „Naród i Państwo”, „Front Robotniczy”. W okresie okupacji niemieckiej współtwórca Związku Syndykalistów Polskich. 12 stycznia 1941 r. aresztowany przez Niemców i uwięziony na Pawiaku. 11 marca 1941 r. zamordowany w lesie w Palmirach; był jedną z 17 ofiar mordu dokonanego przez Niemców w odwecie za śmierć Igo Syma – polskiego aktora, volksdeutscha, agenta Abwehry, a następnie Gestapo, straconego przez Związek Walki Zbrojnej. Autor licznych książek i artykułów naukowych poświęconych historii Cesarstwa Zachodnio- i Wschodniorzymskiego, m.in. wznawianych do dziś Dziejów Bizancjum, oraz pism politycznych, w tym m.in. prac: Zasady federacji w polskiej polityce kresowej (1920), Filozofia narodu, który walczy i pracuje. Nacjonalizm Stanisława Brzozowskiego (1929), Jerzy Valois, uczeń Sorela (1929), Kryzys demokracji (1930), Od Lenina do Hitlera (1931).

2 komentarze

  1. Ekonomia nie jest nauką lecz burżuazyjną propagandą.

  2. Ekonomia nie jest nauką lecz burżuazyjną propagandą.

Dodaj komentarz