Carl Schmitt: Chrześcijańskie Imperium jako katechon

Od Redakcji: Prezentujemy Państwu tłumaczenie fragmentu, klasycznej już, pracy Carla Schmitta pt. „Der Nomos der Erde im Volkerrecht des Jus Publicum Europaeum” („Nomos Ziemi w międzynarodowym prawie Jus Publicum Europaeum”; 1950), dotykającej m.in. często komentowanej, biblijnej figury „katechon”.

Respublica Christiana jako porządek przestrzenny

Średniowieczny porządek opierał się na przejmowaniu własności ziem przez migrujące ludy. Wiele z tych przejęć, np. przez Wandalów w Hiszpanii i Północnej Afryce, czy przez Longobardów we Włoszech (568 AD), było skutkiem podboju, przejmowania własności ziemskiej od ich poprzednich posiadaczy bez poszanowania dla sytuacji prawnej rzymskiego świata. Zatem przekraczali oni ograniczenia istniejącego porządku imperium. Dla kontrastu, [inne – T.P.] germańskie przejęcia własności ziemi, jak te Odoakera, Ostrogotów, czy Burgundów na ziemi włoskiej i galijskiej, miało miejsce wewnątrz przestrzennego porządku Imperium Rzymskiego, w którym wędrujące plemiona otrzymywały od cesarza terytoria tego Imperium. Do tego stopnia [było to rozpowszechnioną praktyką – T.P.], że większość przejęć ziemi przez plemiona germańskie było przykładem zmian terytorialnych w ramach porządku i prawa międzynarodowego istniejącego wewnątrz cesarstwa. Nie odbywało się to w formie zawłaszczenia, ale raczej w formie zastosowania prawnej instytucji: militarnego zakwaterowania nazywanego hospitalitas [gościna]. Już za Arkadiusza i Honoriusza aksjomatycznym było to, że właściciel gospodarstwa mógł zrzec się jednej trzeciej swojego domostwa na rzecz wojskowych hospes [goście], którzy byli tam zakwaterowani. W takich przypadkach przejęcie ziemi przybierało legalną formę kwaterunku żołnierzy przez rzymskiego właściciela ziemskiego, który dzielił z nimi dom, ogród, pola, las i swoją własność zgodnie z przydziałem zakwaterowanych u niego germańskich najemców. Na tej podstawie zajęcia dokonał Odoaker. Później Ostrogoci zabrali jedną trzecią terenu zajętego przez Odoakera. Jako dobrze znany przykład tego typu zajęcia można podać początek imperium burgundzkiego. Wraz z podziałem ziemi pomiędzy niemieckich najemców i rzymskich właścicieli ziemskich, nowe narody i nowe jednostki polityczne wyrosły spośród różnych plemion i ludów żyjących razem. Z tego wyrosło też nowe, europejskie prawo międzynarodowe.

Obejmująca [różne narody i plemiona – T.P.] jedność prawa międzynarodowego średniowiecznej Europy była nazywana respublica Christiana i populus Christianus. Miała ona zdefiniowany porządek i lokalizację. Jej nomos był determinowany przez kolejne podziały. Ziemia innowierców, ludów pogańskich była terytorium misji chrześcijańskiej; mogła tak zostać określona przez papieski nakaz odbycia misji skierowany do chrześcijańskiego księcia. Ciągłość pomiędzy Cesarstwem Rzymskim i Cesarstwem Bizantyjskim była teoretycznym problemem prawa międzynarodowego, ale w praktyce dotyczyła ona tylko Bałkanów i Wschodu. Ziemia imperium islamskiego była uważana za wrogie terytorium, które mogło być podbite i zajęte w czasie krucjat. Taka wojna eo ipso miała nie tylko justa causa, ale, jeśli była zadeklarowana przez papieża, była również świętą wojną. Ziemia europejskich książąt i ludów chrześcijańskich była rozdzielana, zgodnie z prawem ziemskim tamtego czasu, pomiędzy dynastie i korony, kościoły, klasztory i sponsorów, panów ziemskich, zamki, marchie, miasta, wspólnoty i uniwersytety różnego typu. Zasadniczym punktem jest to, że wewnątrz sfery chrześcijańskiej wojny między chrześcijańskimi książętami były konfliktami ujętymi w pewne granice. Były kategorią oddzielną od wojen prowadzonych przeciwko innowierczym książętom i ludom. Te wewnętrzne, ograniczone wojny nie negowały jedności respublica Christiana. Były waśniami, sposobami dochodzenia, realizacji lub potwierdzania prawa do oporu i występowały one wewnątrz ram jednego i tego samego porządku totalnego obejmującego obydwie wojujące strony. Oznacza to, że nie znosiły one, ani nie negowały tego porządku totalnego. Zatem nie tylko chciały one, ale wymagały moralno-teologicznej i prawnej oceny kwestii tego, czy [wojny te – T.P.] były sprawiedliwe, czy były niesprawiedliwe. Jednakże nie należy zapominać, że moc oceny moralno-teologicznej i prawnej nie pochodziła od nich samych, ale od konkretnych instytucji. Pax, nie było płynną, normatywną, generalną koncepcją, ale raczej był nakierowany konkretnie na pokój cesarstwa, władców terytorialnych, kościoła, miast, zamków, rynków, miejscowych zgromadzeń jurysdykcyjnych.

Chrześcijańskie Imperium jako katechon

Jedność respublica Christiana miała odpowiednią dla siebie hierarchię porządków w postaci imperium i sacerdotium, których widzialnymi przedstawicielami byli cesarz i papież. Przywiązanie do Rzymu oznaczało zaadaptowanie antycznej lokalizacji (Ortung) przez wiarę chrześcijańską. (1) Historia Wieków Średnich jest zatem historią walki o Rzym, a nie przeciwko Rzymowi. Konstytucja armii maszerujących na Rzym była Konstytucją niemieckiej monarchii. (2) Ciągłość która wiąże średniowieczne prawo międzynarodowe z Rzymskim Imperium odnaleźć można nie w normach i generalnych ideach, ale w konkretnej lokalizacji – w Rzymie. (3) To chrześcijańskie Imperium nie było wieczne. Ono zawsze miało przed oczyma swój własny koniec i koniec obecnego eonu. Niemniej jednak było ono zdolne stać się historyczną władzą. Decydującą koncepcją historyczną tej ciągłości była koncepcja tego, który powstrzymuje: katechon. Imperium w tym sensie oznacza historyczną władzę wstrzymania zarówno pojawienia się Antychrysta, jak i końca obecnego eonu. Była to siła, qui tenet, jak stwierdził Apostoł Paweł w Drugim Liście do Tesaloniczan. Ta idea imperium może być udokumentowana przy użyciu wielu cytatów pochodzących od ojców Kościoła, wypowiedzi niemieckich mnichów z czasów Franków i Ottonów – przede wszystkim komentarza do Drugiego Listu do Tesaloniczan, którego autorem był Haimon z Halberstadt i listu Adso do królowej Gerbergi – jak i wypowiedzi Ottona z Fryzyngi oraz innych dowodów, które pojawiły się przed końcem Wieków Średnich. To pomaga dostrzec cechę charakterystyczną dla historycznej epoki. Imperium chrześcijańskiego średniowiecza trwało jedynie tak długo jak długo idea ketechon była żywa.

Nie wierzę w to, że dla pierwotnej wiary chrześcijańskiej mogła istnieć jakakolwiek inna – od katechon – historyczna koncepcja. Wiara w to, że katechon powstrzymuje koniec świata dostarcza jedynego wyjaśnienia, jak pomimo świadomości beznadziejności wszelkich działań ludzkich wobec eschatonu mógł powstać wspaniały historyczny monolit, podobny do chrześcijańskiego Imperium niemieckich królów. Autorytet ojców Kościoła i pisarzy, takich jak Tertulian, Hieronim i Laktaniusz, można pogodzić z chrześcijańskimi przekładami przepowiedni sybillińskich które udowadniają, że jedynie istnienie utrwalonego przez chrześcijaństwo Rzymskiego Imperium może wyjaśnić to, że eon trwa i obronić go przed obezwładniającą mocą zła. Dla niemieckich mnichów przybiera to [odmienną – T.P.] formę klarownej wiary chrześcijan dotyczącej [konkretnej, osobowej – T.P.] potężnej władzy historycznej. Każdy, kto nie jest w stanie odróżnić maksym Haimona z Helberstadt lub Adso od mało znanych przepowiedni Pseudo-Metodiusza lub sybill Tyburtyńskich może pojmować imperium chrześcijańskich Wieków Średnich jedynie przy użyciu zniekształcających generalizacji i paralel, ale nie w rozumieniu zgodnym z konkretną historyczną autentycznością.

Polityczne lub prawne struktury, które utrwaliły Rzymskie Imperium nie były tak istotne jak doktryna katechon; już wtedy były one dowodem upadku i degeneracji od pobożności do naukowego mitu. Mogły one korzystać z wielu form [utrwalenia – T.P.]: transpozycji, sukcesji, konsekracji lub renowacji wszelkiego rodzaju. W związku ze zniszczeniem w późnej starożytności klasycznej pobożności przez wschodnią i hellenistyczną deifikację politycznych i militarnych władców wydobywały one także starożytną jedność porządku (Ordnung) i lokalizacji (Ortung). W późnym średniowieczu musiały się one dostosować organizacyjnie do porządku własności feudalnej i do personalnych więzi systemu wasalnego; po XIII wieku, vis-a-vis różnorodności państw, królestw, domów królewskich i niepodległych miast, próbowały one zachować rozpadającą się jedność.

Średniowieczna środkowo-zachodnio-europejska jedność imperium i sacerdotium nie była nigdy, scentralizowaną przez akumulację, władzą leżącą w ręku jednej osoby. Od samego początku opierała się ona na dystynkcji pomiędzy potestas [władza] a auctoritas [autorytet] jako dwóch różnych porządkach obejmowanych przez tą samą jedność. A zatem antyteza cesarz – papież nie była absolutna, ale dotyczyła raczej diversi ordines [różne porządki] w których tkwił porządek respublica Christiana. Pierwotny problem relacji między Kościołem a Imperium różnił się zasadniczo od późniejszego problemu relacji między Kościołem i Państwem. Istnienie Państwa miało znaczenie w próbie przezwyciężenia religijnej wojny domowej, które stało się możliwe dopiero w XVI wieku, czego nie udało się osiągnąć inaczej niż poprzez neutralizację. Polityczne i historyczne zmiany sytuacji w Wiekach Średnich spowodowały, że cesarz zaczął przypisywać sobie auctoritas, a papież potestas. Niestety nie doszło do tego przed XIII wiekiem, kiedy to arystotelesowska doktryna societas perfectae [społeczność doskonała] została zastosowana w celu podzielenia Kościoła i świata na dwa typy doskonałych społeczności. Średniowieczna walka między cesarzem a papieżem nie była walką dwóch societates – niezależnie od tego, czy rozumie się societas jako społeczeństwo, czy jako wspólnotę; nie był to konflikt między Kościołem i Państwem podobny do tego który istniał w czasie bismarckowskiego Kulturkampf lub w czasie francuskiej laicyzacji państwa; ostatecznie, nie była to wojna domowa podobna do tej prowadzonej – w rozumieniu socjalistycznej walki klas – przez białych i czerwonych. W tym wypadku, transferowanie czegokolwiek ze sfery nowożytnego państwa jest historycznie nieprawidłowe; ale nieprawidłowym też jest wszelkie świadome lub nieświadome przenoszenie [na okres średniowieczny – T.P.] zjednoczeniowych i centralizacyjnych idei związanych z koncepcją jedności, która dominowała w okresie Renesansu, Reformacji i Kontrreformacji. Ani cesarz, który wprowadzał lub usuwał papieża z Rzymu, ani papież w Rzymie, który zwalniał wasalów cesarskich lub królewskich z ich przysięgi lojalności, nigdy nie poddawali w wątpliwość jedności respublica Christiana.

Zważywszy na to, że poza królami niemieckimi, także innym chrześcijańskim monarchom nadawano tytuł imperator [cesarz] i nazywano ich królestwa imperia [cesarstwo], wziąwszy pod uwagę to, że otrzymywali oni mandaty do prowadzenia misji i krucjat – ich legalne prawa do ziemi – od papieża, nie niszczyli oni, ale raczej potwierdzali lokalizację i porządek stanowiące podstawę jedności respublica Christiana. Wydaje mi się to ważne dla chrześcijańskiej koncepcji cesarstwa, że urząd cesarza, zgodnie z wiarą średniowiecznych chrześcijan, nie oznaczał pozycji, która zajmowała i pochłaniała władzę innych urzędów. Urząd cesarski, w konkretnych zadaniach i misjach, był nierozłącznie związany z zajęciami katechon. Oto istota monarchii albo Korony, np. w rządzeniu poszczególnymi chrześcijańskimi ziemiami i ich ludem. Był on zwieńczeniem korony, a nie jej wertykalnym spotęgowaniem – nie był Królestwem ponad Królami, ani Koroną Koron, nie był przedłużeniem władzy monarchów, ani nawet, jak stało się to później, władzą dynastyczną – ale stanowiskiem, które miało swoje źródło w kompletnie innej sferze, niż ta, z której wyrastała godność monarchy. Imperium, które powiązało się z rdzennymi formacjami, takimi jak sakralny język cesarstwa, znalazło się w innej sferze; w rzeczywistości, która wywodzi się z tego samego, wspólnego im położenia duchowego. Tak więc, jak zademonstrował (zgodnie z tradycją pochodzącą od Adso) dramat Ludus de Antichristo, cesarz, w pełnej pokorze i skromności, bez narażania się na szwank, odłożył swoją cesarską koronę po ukończeniu krucjaty. Z podwyższenia swojej cesarskiej pozycji, powrócił on do swojego naturalnego statusu, zwyczajnego króla swojego kraju.

Przypisy:

(1) Dzieje Roma aeterna dostarczają najlepszego przykładu historycznej lokalizacji. W opinii jednego z poważnych autorów – Reginald Maria Schultes, De ecclesia catholica – papiestwo jest nierozerwalnie związane z Rzymem, a właściwie z ziemią Rzymu – ziemia ta nie może zniknąć przed końcem czasów. Bellarmin również uważał lokalizację następców Piotra w Rzymie za legalną i faktycznie od nich nieodłączną; Rzym nigdy nie będzie istniał bez duchownych i bez ludzi wierzących. Charles Joumet podjął tę kwestię w L’eglise du verbe incarne. Przyjmował on inny pogląd, zgodnie z którym następca św. Piotra jest zawsze biskupem Rzymu, bez względu na to gdzie obecnie przebywa. Z punktu widzenia idei lokalizacji, fragmenty pracy Kirchenrecht Rudolfa Sohma również ukazują się w nowym świetle.

(2) Zostało to podkreślone wielokrotnie przez Eugeniusza Rosenstocka, np. w Die europaische Revolution.

(3) Prawna ciągłość nie powinna być poszukiwana w kulturalnych i ekonomicznych konsekwencjach historycznych. Zob. w: Alfons Dopsch, Das Kontinuitätsproblem przedrukowane w: Alfons Dopsch, Gesammelte Aufsätze: Beiträge zur Sozial- und Wirtschaftsgeschichte. Włoscy prawnicy przeważnie dostrzegają jedynie ciągłość norm i idei, tak jak Ballarde Pallieri w jego szkicu o Trzeciej Międzynarodówce i „dziedzictwie starożytności”. W: Balladore Pallieri, Storia del Diritto Internazionale nel Medio Evo I

(4) [2 Tes 2, 6: „Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie.” Cyt. za: IV wydanie Bibli Tysiąclecia. – T.P.]

(5) John Neville Figgis, zdiagnozował i wyłożył tę decydującą antytezę w swoich tak dobrze znanych ksiązkach jak From Gerson to Grotius, czy Churches in the Modern State. Szczególnie warto zwrócić uwagę na jego pracę Respublica Christiana.

3 komentarze

  1. Czy to jest tłumaczenie, które ukazało się wcześniej w Kronosie? Jeżeli nie, to kto jest jego autorem?

  2. No i to jest tekst! To są ideały do których warto wracać. Nie te głupoty od Wiśniewskiego o mahometanach.

  3. No i to jest tekst! To są ideały do których warto wracać. Nie te głupoty od Wiśniewskiego o mahometanach.

Dodaj komentarz