o. Marian Pirożyński CCsR: Nauka Kościoła w sprawach społecznych i gospodarczych

Od redakcji: Prezentujemy Państwu tekst „Nauka Kościoła w sprawach społecznych i gospodarczych”, którego autorem jest o. Marian Pirożyński CSsR (1899-1964). Zaprezentowany tekst stanowił rozdział broszury pt. „Pius XI papież robotników” (1932). Pisownię uwspółcześniono.

(J.S.)

I. Własność prywatna

Prawo własności prywatnej pochodzi od samego Boga. Tylko w ten sposób, zarówno jednostki jaki i rodziny, skorzystają należycie z dóbr materialnych, przeznaczonych dla dobra całej ludzkości.

Kiedy jest mowa o prawie własności, to trzeba unikać dwóch skrajności: 1) nie można mówić, że właściciel rzeczy jest jej nieograniczonym panem – byłoby to zbytnie rozszerzania prawa własności; 2) nie należy tego prawa zbytnio ograniczać, tak że ostatecznie dochodzi się do jego skasowania.

Słuszne zasady co do prawa własności są następujące:

  1. w używaniu własności prywatnej ludzie powinni mieć na celu nie tylko własną korzyść, ale także i dobro powszechne;

  2. jeżeli zachodzi wątpliwość, jakie obowiązki ma własność prywatna względem społeczeństwa, państwo może i powinno wydać dokładne zarządzenia, określające te obowiązki. W ten sposób państwo zapobiega wytworzeniu się nieznośnych stosunków społecznych;

  3. zarzucenia państwowe nie mogą być wydawane według widzimisię, lecz muszą być zgodne z prawem Bożym. Dlatego: „nie wolno państwu wyniszczać majątków prywatnych nadmierną ilością świadczeń i podatków. Władza państwa bowiem nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać.”

  4. jeżeli kto posiada dochody, które nie tylko w zupełności wystarczają mu na zaspokojenie potrzeb życiowych, ale jeszcze zostaje nadwyżka, to mu nie wolną tą nadwyżką rozporządzać według własnego zachcenia: „Przeciwnie, majętni ludzie przesurowym nakazem zobowiązani są do jałmużny, dobroczynności i szczodrobliwości”.

II. Kapitał i praca

Aby pomnożyć bogactwo społeczne, potrzeba pracy. Jednakowoż sama praca nie wystarczy. Trzeba mieć materiał do pracy, czyli kapitał. „Stąd pochodzi, że praca jednych kapitałem drugich łączyć się winna, chyba że kto sam swoim kapitałem pracuje. Jedno bowiem bez drugiego jest jałowe. Słusznie zauważył to Leon XII, pisząc: Nie może istnieć kapitał bez pracy, ani praca bez kapitału.”

Błądzą więc ci, którzy wszelkie dochody pozwalają zagarniać kapitałowi, zostawiając robotnikowi tyle, ile mu potrzeba do utrzymania życia i odnowienia sił. Ale błądzą również i ci, którzy twierdzą, że cała produkcja i cały dochód bez wyjątku należą do robotnika, po potrąceniu jedyni kosztów potrzebnych na podtrzymanie i odnowienia kapitału.

Słuszny podział zostaje dokonany wtedy dopiero, gdy się zachowa w pamięci rady Leona XIII: „Jakkolwiek ziemia została podzielona między prywatne osoby, wszakże nie przestaje służyć wspólnemu użytkowi wszystkich.” Więc kiedy ma być dokonany podział przyrostu majątkowego, tak go należy przeprowadzić, żeby nie naruszyć dobrobytu ogółu. Sprawiedliwość społeczna nie pozwala jednej warstwy usuwać od udziału w zyskach drugiej. Przeciw sprawiedliwości społecznej „grzeszy w równej mierze i syta burżuazja, która w naiwnej bezmyślności i dobrobycie swoim taki porządek rzeczy uważa za słuszny, który jej wszystko, robotnikowi nic nie przydziela i grzeszy pokrzywdzony i wielce rozgoryczony proletariat, który w swym poczuciu prawnym i w dochodzeniu jedynego swego prawa zbyt daleko się posuwając, wszystkiego żąda dla siebie, jakoby wszystko pracą jego rąk było wytworzone i przeto wszelka bez różnicy własność, wszelkie dochody i zyski pracą rąk nie zdobyte zwalcza i znieść pragnie, bez względu na zadanie jakie mają w społeczności ludzkiej, jedynie dlatego, że zdobyte są bez pracy.”

3. Wyzwolenie proletariatu

Jest jasne, że podział dóbr w naszych czasach jest niesprawiedliwy. Bo z jednej strony wielka liczba proletariatu żyje w skrajnej nędzy, a z drugiej strony garstka kapitalistów opływa w nadmierne bogactwa.

Taki stan rzeczy nie może trwać dłużej. Wszystkim powinno zależeć na tym żeby robotnicy mogli oszczędnością zdobyć sobie własny majątek. W ten sposób łatwiej i swobodniej będą wypełniać obowiązki rodzinne, a w społeczeństwie zapanuje pokój i zgoda.

4. Płaca sprawiedliwa

Ale żeby robotnik mógł coś zaoszczędzić i uciułać sobie własny majątek, musi tyle zarabiać, żeby miał z czego odkładać. Należy więc określić, jaka powinna być sprawiedliwa zapłata za pracę.

Najsamprzód trzeba zaznaczyć, że wartość pracy zależy nie tylko od wysiłku pracującego, ale także od warunków społecznych. Weźmy przykład. Za porąbanie jednego metra drzewa drwal więcej otrzyma w spokojnym czasie, kiedy wszyscy mają pracę, aniżeli za porąbanie tego samego metra w czasie kryzysu, kiedy o pieniądz bardzo trudno i bezrobotni czekają na pracę. Praca więc przedstawia tym większą wartość, im lepiej jest zorganizowane społeczeństwo, im zgodniej współpracują ze sobą różne gałęzie przemysłu.

Wobec tego wynagrodzenie za pracę powinno się liczyć z trzema następującymi warunkami:

  1. wynagrodzenia powinno wystarczyć na utrzymanie robotnika i jego rodziny. „Jest to haniebnym nadużyciem, które za wszelką cenę usunąć należy, żeby matki zmuszone były z powodu niedostatecznych zarobków ojca szukać korzystnego zarobku poza domem ze szkodą obowiązków domowych, a w szczególności ze szkodą dla wychowania dzieci. Usilnie zatem do tego dążyć należy, aby zarobki ojców wystarczyły na należyta opędzenie wspólnych potrze domowych. Gdyby to w obecnych warunkach gospodarczych nie zawsze było możliwe, wymaga sprawiedliwość społeczna, aby jak najprędzej dokonano zmian, za upewniających każdemu dorosłemu robotnikowi płacę tego rodzaju. Słusznie należy w tym miejscu z uznaniem podnieść wszystkie te z mądrych i pożytecznych zamiarów zrodzone próby i wysiłki zastosowania zarobków do ciężarów rodzinnych w ten sposób, żeby przy wzroście ciężarów płaciło się dodatki, a w wypadku nadzwyczajnych potrzeb również im się zaradziło.”

  2. Wynagrodzenie powinno się liczyć z dochodami, jaki przedsiębiorstwo daje swojemu właścicielowi. „Niesprawiedliwością byłoby domagać się wygórowanych płac, któryby do upadku musiały doprowadzić przedsiębiorstwa, a wskutek tego i robotnika do biedy.”

  3. Należy dążyć do takiego wynagrodzenia, żeby zarówno urzędnik jak i robotnik mógł część swojego zarobku, po opędzeniu kosztów utrzymania, odłożyć i tak powoli uskładać własny majątek. Ale z drugiej strony zapłata nie może być nadmiernie wygórowana, gdyż to wywołałoby najstraszniejszą klęskę – bezrobocie. Więc należy przyjąć następującą zasadę: „Nie wolno dla własnej korzyści i z pominięciem dobra ogółu zarobki robotników zbytnio obniżać albo nadmiernie podnosić. Płaca powinna być tak ustalona, żeby wszyscy mieli możność pracy i z niej uczciwie żyć mogli.”

V. Nowy ustrój społeczny

Pierwszą bolączką obecnego ustroju społecznego jest to, że państwo obejmuje na swoją własność coraz więcej dziedzin życia społecznego.

Był czas- przed kilkuset laty – kiedy w życiu społecznym brały udział stowarzyszenia, bardzo liczne i bujnie się rozwijające. Różne przyczyny, a przede wszystkim samolubstwo ludzkie, sprawiły, że stowarzyszenia te zanikły i życie społeczne upadło. Dawniej były jednostki, stowarzyszenia i państwo, teraz zostały tylko jednostki i państwo. Państwo wzięło na siebie wszystkie te zadania, które przedtem spełniały stowarzyszenia – nic dziwnego, że nie może podołać swym nieskończonym zadaniom i zobowiązaniom.

Taki stan rzeczy jest niezdrowy. Dobry ustrój społeczny opiera się na dwóch zasadach: to co jednostka może wytworzyć własną pracą i zapobiegliwością, tego nie powinna zrzucać na barki stowarzyszeń, do których należy. Jeżeli mniejsze i niższe stowarzyszenia mogą coś wykonać własnymi siłami, tego nie powinny przekazywać większym i wyższym społecznościom. Kto nie przestrzega tych dwóch zasad, ten podrywa porządek społeczny. A więc: „Sprawy mniejszej wagi i zabiegi skądinąd zbyt drobiazgowe powinna władza państwowa pozostawić niższym zespołom. Tym swobodniej, usilniej i skuteczniej sprosta tym zadaniom, które do niej wyłączni należą, ponieważ ona jedna je wykonać zdoła:” kierownictwem, nadzorem, przynaglaniem, powstrzymywaniem, stosownie do poszczególnego wypadku i potrzeby.”

Drugą bolączką współczesnego ustroju społecznego jest walka klas, która powoduje rozbicie, brak jedności, wzajemne zwalczanie się i w rezultacie nie daje nic dobrego.

Części organizmu społecznego powinny się ułożyć w jedną składną całość, innymi słowy, zamiast klas powinno się tworzyć stany, które obejmowałyby członków jednego i tego samego rzemiosła albo zawodu. Związki tego rodzaju powinny wziąć sobie za cel współpracę każdego zawodu dla dobra publicznego, aby wytworzyć jak najwięcej dóbr do wspólnego użytku. Gdyby zaś nastręczyła się potrzeba rozstrzygnięcia jakiegoś sporu między pracobiorcami i pracodawcami, wtedy każda strona może osobno tę sprawę załatwić i odrębnie rozstrzygnąć.

Trzecia bolączka – to wolna konkurencja. Trafia się spotkać zdanie, że współzawodnictwo lepiej się przyczyni do zorganizowania i uporządkowania życia społecznego, niż rozumna opieka prawowitej władzy. Ale rzeczywistość co innego mówi. Widzimy na własne oczy, że współzawodnictwo wolne, chociaż w pewnych granicach jest uzasadnione i pożyteczne, staje się zgubne, jeżeli mu się żadnych hamulców nie nałoży.

Potrzeba więc całe życie społeczne i urządzenia państwowe przepoić zasadą sprawiedliwości i miłości. Wtedy władza państwowa potrafi skutecznie regulować przejawy społeczne i utrzymywać je we właściwych karbach.

W tej pracy państwu powinny pomagać związki zawodowe, do których należą przedstawiciele obu zawodowych zjednoczeń (pracobiorców i pracodawców) tego samego zawodu czy zajęcia. Władza związkowa rozstrzyga wzajemne spory.

Związki te, przeniknięte duchem prawdziwie chrześcijańskim, staną się podwaliną sprawiedliwego i trwałego ustroju społecznego.

4 komentarze

  1. Bardzo dziękuję za zmieszczenie omówienia tych praktycznych ZASAD PERSONALIZMU wyłożonych przez Piusa XI.

    W chwili obecnej starcie ideowe łacińskiego personalizmu z bankrutującym fizycznie i moralnie socjalizmem liberalnym jest konieczne. Dotyczy to nie tylko socjalizmu w wersji lewicowo-liberalnej, ale i w wersji konserwatywno-liberalnej, która, jak się wydaje, szykowana jest już od dawna jako tratwa ratunkowa dla kapitalizmu i jako zapora przeciwko zaprowadzeniu personalistycznej sprawiedliwości społecznej, czyli moralnego ŁADU, broniącego godności każdego człowieka.

    Dyskusja na temat: personalizm czy socjalizm-liberalizm? – już trwa.
    Zob.: „TRYUMF” KAPITALIZMU http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=9&thread_id=407#2105

    Kierunek rozważań xportalu jest tu zbieżny, zgodnie zresztą z jego programową deklaracją: „Naszym ostatecznym celem jest odrodzić „cywilizację chrześcijańską, surową i hierarchiczną, sakralną od podstaw, antyegalitarną i antyliberalną”.”

    Proponuję jednak dwie rzeczy:
    1. Zgodzić się, że faszyzm, to także socjalizm (wg prof. Kieresia), i że personalizm jest zupełnie inną propozycją cywilizacyjną.
    2. Zaprzestać używania pojęcia „cywilizacja chrześcijańska”, gdyż czegoś takiego nie było i nie ma:

    „(Prof. Henryk Kiereś:) Na dzisiejszy dyskurs kulturowy składają się zbitki pojęciowe – i to również dotyczy nas, my nie znamy własnej tradycji myślowej, nie znamy dorobku, mieszamy ze sobą dziedziny, sfery, poglądy, które należy wyróżnić, oddzielić i uporządkować. Mówi się na przykład: cywilizacja chrześcijańska, tymczasem czegoś takiego nie ma i uchowaj Boże, byśmy budowali cywilizację chrześcijańską. Europa, przy wybitnym wkładzie chrześcijaństwa, jego koncepcji człowieka, została zbudowana przez cywilizację łacińską, inaczej – personalistyczną, w której wyłącznym celem życia społecznego jest dobro konkretnego, realnego, pojedynczego człowieka. Ten człowiek ma być widziany w całej jego wielkości i zarazem w tym, że potrzebuje on pomocy innych ludzi – ponieważ jesteśmy z natury bytami społecznymi – po to, aby mógł zrealizować wszystkie możności, jakie leżą u podstaw jego bytu. W tym sensie nasza cywilizacja opiera się na współpracy ludzi, wzajemnej pomocy w aktualizowaniu życia osobowego. Życie osobowe jest największym podobieństwem człowieka do życia Boga, a więc tam, gdzie poznajemy, kochamy, jesteśmy wolni, jesteśmy podmiotem prawa, suwerenem (bo każdy ma swój własny akt istnienia), gdzie jesteśmy religijni: posiadamy godność religijną. Nie trzeba być chrześcijaninem, aby dostrzec i zaakceptować personalizm jako filozoficzną wykładnię człowieka.

    Objawienie chrześcijańskie pomogło człowiekowi, Europejczykowi odpowiedzieć na pytanie, kim jest. Rozpoznać, że jest osobą. Natomiast chrześcijaństwo czy religia chrześcijańska nie wchodzi w strukturę cywilizacji. Kościół rozumiany instytucjonalnie i rozumiany jako mistyczne ciało Chrystusa jest instytucją społeczną, a nie państwową. Chrześcijaninem jest się z wolnego wyboru, z doświadczenia i wyboru credo jako drogi życia, która jest naśladowaniem Chrystusa, oczywiście analogicznym naśladowaniem, na miarę możliwości ludzkich. Chrześcijaństwo jest zatem instytucją społeczną i odgrywa w tej dziedzinie rolę zasadniczą, ponieważ pilnuje depozytu człowieczeństwa, czyli personalizmu, sprzeciwia się wszelkim ludzkim działaniom, które prowadzą do naruszenia tego depozytu, bo takie działania są nikczemne.

    Tutaj rysuje się ogromna perspektywa przed Europejczykiem. Europa musi przemyśleć samą siebie, biorąc pod uwagę bardzo niesprzyjający układ geopolityczny: napór imperializmu amerykańskiego połączonego z izraelskim, napór imperializmu rosyjskiego, chińskiego, które przyjmują powoli model liberalistyczny. Wymownym przykładem socjalistycznej konstrukcji są Chiny, które przyjmują w gospodarce liberalizm, a od góry komunizm. W ten sposób powstaje synteza dwóch socjalizmów. Wszyscy się dziwią, a to jest możliwe, bowiem socjalizm w swych różnych postaciach jest rezultatem tego samego błędu poznawczego. My natomiast musimy przypomnieć sobie naszą tradycję, poznać ją i – jak na dziś – konserwować, mówić o niej, aby w razie potrzeby wrócić do właściwego łożyska życia, jakim jest personalizm.”

    Całość: Najstarszy spośród socjalizmów, „Cywilizacja” nr 6/2003 http://cywilizacja.ien.pl/?id=21

    • Ronald Lasecki

      Ja bym w ogóle polemizował z użyciem słowa „cywilizacja”, które tradycyjnie kojarzone jest z materialnym wymiarem życia. Stronę duchową opisuje natomiast słowo „kultura”. Podobnie nie sprowadzałbym dziedzictwa Europy tylko do kultury łacińskiej (choć ta odegrała oczywiście bardzo ważną historycznie rolę). W Europie istniały także inne wartościowe kultury jak grecka, niemiecka, celtycka, skandynawska, lapońska, rosyjska,czy cały kompleks powiązanych ze sobą kultur krajów środkowoeuropejskich. Zgadzam się z drugiej strony, że chrześcijaństwo samo w sobie nie jest kulturą. Jest religią, która odkształciła różne kultury – także przecież pozaeuropejskie. Za to fragment cytowanego tekstu „cywilizację łacińską, inaczej – personalistyczną, w której wyłącznym celem życia społecznego jest dobro konkretnego, realnego, pojedynczego człowieka” posiada wydźwięk właśnie liberalny. Dobro „pojedynczego człowieka” nie jest oczywiście wyłącznym celem życia społecznego. Takim celem jest odwzorowanie porządku prawdziwego, który oczywiście szkodzić żadnemu człowiekowi nie będzie, ale też żaden „pojedynczy człowiek” nie jest dla niego punktem odniesienia.

  2. Bardzo dziękuję za zmieszczenie omówienia tych praktycznych ZASAD PERSONALIZMU wyłożonych przez Piusa XI.

    W chwili obecnej starcie ideowe łacińskiego personalizmu z bankrutującym fizycznie i moralnie socjalizmem liberalnym jest konieczne. Dotyczy to nie tylko socjalizmu w wersji lewicowo-liberalnej, ale i w wersji konserwatywno-liberalnej, która, jak się wydaje, szykowana jest już od dawna jako tratwa ratunkowa dla kapitalizmu i jako zapora przeciwko zaprowadzeniu personalistycznej sprawiedliwości społecznej, czyli moralnego ŁADU, broniącego godności każdego człowieka.

    Dyskusja na temat: personalizm czy socjalizm-liberalizm? – już trwa.
    Zob.: „TRYUMF” KAPITALIZMU http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=9&thread_id=407#2105

    Kierunek rozważań xportalu jest tu zbieżny, zgodnie zresztą z jego programową deklaracją: „Naszym ostatecznym celem jest odrodzić „cywilizację chrześcijańską, surową i hierarchiczną, sakralną od podstaw, antyegalitarną i antyliberalną”.”

    Proponuję jednak dwie rzeczy:
    1. Zgodzić się, że faszyzm, to także socjalizm (wg prof. Kieresia), i że personalizm jest zupełnie inną propozycją cywilizacyjną.
    2. Zaprzestać używania pojęcia „cywilizacja chrześcijańska”, gdyż czegoś takiego nie było i nie ma:

    „(Prof. Henryk Kiereś:) Na dzisiejszy dyskurs kulturowy składają się zbitki pojęciowe – i to również dotyczy nas, my nie znamy własnej tradycji myślowej, nie znamy dorobku, mieszamy ze sobą dziedziny, sfery, poglądy, które należy wyróżnić, oddzielić i uporządkować. Mówi się na przykład: cywilizacja chrześcijańska, tymczasem czegoś takiego nie ma i uchowaj Boże, byśmy budowali cywilizację chrześcijańską. Europa, przy wybitnym wkładzie chrześcijaństwa, jego koncepcji człowieka, została zbudowana przez cywilizację łacińską, inaczej – personalistyczną, w której wyłącznym celem życia społecznego jest dobro konkretnego, realnego, pojedynczego człowieka. Ten człowiek ma być widziany w całej jego wielkości i zarazem w tym, że potrzebuje on pomocy innych ludzi – ponieważ jesteśmy z natury bytami społecznymi – po to, aby mógł zrealizować wszystkie możności, jakie leżą u podstaw jego bytu. W tym sensie nasza cywilizacja opiera się na współpracy ludzi, wzajemnej pomocy w aktualizowaniu życia osobowego. Życie osobowe jest największym podobieństwem człowieka do życia Boga, a więc tam, gdzie poznajemy, kochamy, jesteśmy wolni, jesteśmy podmiotem prawa, suwerenem (bo każdy ma swój własny akt istnienia), gdzie jesteśmy religijni: posiadamy godność religijną. Nie trzeba być chrześcijaninem, aby dostrzec i zaakceptować personalizm jako filozoficzną wykładnię człowieka.

    Objawienie chrześcijańskie pomogło człowiekowi, Europejczykowi odpowiedzieć na pytanie, kim jest. Rozpoznać, że jest osobą. Natomiast chrześcijaństwo czy religia chrześcijańska nie wchodzi w strukturę cywilizacji. Kościół rozumiany instytucjonalnie i rozumiany jako mistyczne ciało Chrystusa jest instytucją społeczną, a nie państwową. Chrześcijaninem jest się z wolnego wyboru, z doświadczenia i wyboru credo jako drogi życia, która jest naśladowaniem Chrystusa, oczywiście analogicznym naśladowaniem, na miarę możliwości ludzkich. Chrześcijaństwo jest zatem instytucją społeczną i odgrywa w tej dziedzinie rolę zasadniczą, ponieważ pilnuje depozytu człowieczeństwa, czyli personalizmu, sprzeciwia się wszelkim ludzkim działaniom, które prowadzą do naruszenia tego depozytu, bo takie działania są nikczemne.

    Tutaj rysuje się ogromna perspektywa przed Europejczykiem. Europa musi przemyśleć samą siebie, biorąc pod uwagę bardzo niesprzyjający układ geopolityczny: napór imperializmu amerykańskiego połączonego z izraelskim, napór imperializmu rosyjskiego, chińskiego, które przyjmują powoli model liberalistyczny. Wymownym przykładem socjalistycznej konstrukcji są Chiny, które przyjmują w gospodarce liberalizm, a od góry komunizm. W ten sposób powstaje synteza dwóch socjalizmów. Wszyscy się dziwią, a to jest możliwe, bowiem socjalizm w swych różnych postaciach jest rezultatem tego samego błędu poznawczego. My natomiast musimy przypomnieć sobie naszą tradycję, poznać ją i – jak na dziś – konserwować, mówić o niej, aby w razie potrzeby wrócić do właściwego łożyska życia, jakim jest personalizm.”

    Całość: Najstarszy spośród socjalizmów, „Cywilizacja” nr 6/2003 http://cywilizacja.ien.pl/?id=21

    • Ronald Lasecki

      Ja bym w ogóle polemizował z użyciem słowa „cywilizacja”, które tradycyjnie kojarzone jest z materialnym wymiarem życia. Stronę duchową opisuje natomiast słowo „kultura”. Podobnie nie sprowadzałbym dziedzictwa Europy tylko do kultury łacińskiej (choć ta odegrała oczywiście bardzo ważną historycznie rolę). W Europie istniały także inne wartościowe kultury jak grecka, niemiecka, celtycka, skandynawska, lapońska, rosyjska,czy cały kompleks powiązanych ze sobą kultur krajów środkowoeuropejskich. Zgadzam się z drugiej strony, że chrześcijaństwo samo w sobie nie jest kulturą. Jest religią, która odkształciła różne kultury – także przecież pozaeuropejskie. Za to fragment cytowanego tekstu „cywilizację łacińską, inaczej – personalistyczną, w której wyłącznym celem życia społecznego jest dobro konkretnego, realnego, pojedynczego człowieka” posiada wydźwięk właśnie liberalny. Dobro „pojedynczego człowieka” nie jest oczywiście wyłącznym celem życia społecznego. Takim celem jest odwzorowanie porządku prawdziwego, który oczywiście szkodzić żadnemu człowiekowi nie będzie, ale też żaden „pojedynczy człowiek” nie jest dla niego punktem odniesienia.

Dodaj komentarz