Mario La Ferla: Jak Che Guevara został mitem radykalnej prawicy

Od Redakcji: Prezentujemy przekład krótkiego wywiadu udzielonego przez historyka Mario La Ferlę, autora książki „Inny Che. Ernesto Guevara – mit i symbol zbrojnej prawicy”(L’Altro Che. Ernesto Guevara – mito e simbolo della destra militante). Wydana w 2009 r. praca poświęcona jest recepcji postaci Che Guevary w środowiskach neofaszystowskich i narodowo-rewolucyjnych, prężnie działających we Włoszech i innych krajach Europy Zachodniej w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Pamięć o tym, kim naprawdę był Guevara, znajduje się dziś w zaniku. Zakrawa to na ironię losu, bo z jego podobizny zrobiono popularny motyw graficzny na gadżetach kupowanych przez bananową młodzież snobującą się na lewicę, a jeszcze częściej przez stada bezideowych młodych głupków, którzy chcą uchodzić za modnych i „fajnych”, na ogół nie bardzo nawet zorientowanych, kim był człowiek nadrukowany przez sprytnego handlarza na ich koszulce czy innym kupionym bzdecie. Ten sam zbanalizowany motyw graficzny zazwyczaj oburza i złości prawicowców. Ale bynajmniej nie dlatego, że za jego pomocą zamieniono w towar, maskotkę i gadżet człowieka, który bądź co bądź dla swoich idei politycznych wystawiał się na kule karabinowe przeciwnika, tylko dlatego, że przedstawia on „komucha”. Zachęcamy do lektury poniższego wywiadu i refleksji: na ile Guevara naprawdę jest postacią z panteonu politycznego lewactwa? Uwiecznione na fotografiach długie włosy i nieco ciapowaty wyraz twarzy nie uczyniły z niego pacyfisty ani „obrońcy praw człowieka”. Czy rewolucjonista, który domagał się karania pederastów więzieniem w obozie pracy, znalazłby wspólny język ze współczesną lewicą? Rozważmy przykład jego najbardziej znanego towarzysza broni, Fidela Castro. W okresie działań partyzanckich na Kubie Castro nosił ze sobą i namiętnie czytał książki hiszpańskich falangistów – tych autentycznych, z radykalnego, faszystowskiego skrzydła ruchu. Głosił wówczas poglądy zbliżone do narodowo-bolszewickich. Od początku przyświecała mu inspirowana Bolivarem, typowo romano-amerykańska idea ustroju politycznego opartego na władzy wodzowskiej (caudillaje). Castro nie był natomiast marksistą-leninistą. Do przyjęcia orientacji prosowieckiej w polityce zagranicznej zmusiła go już po objęciu rządów dopiero konieczność uzyskania skądkolwiek pomocy pozwalającej oprzeć się naciskowi Stanów Zjednoczonych, w tym próbom „zmiany reżimu” i ponownego wciągnięcia Kuby do amerykańskiej strefy wpływów. Ani zatem materiał na ikonę lewicy, ani nawet szczególny „komuch” (i nie zmienią tego toporne filmowe produkcyjniaki Olivera Stone’a, który podaje się za komunistę, a jest hollywoodzkim milionerem). A jak było naprawdę z Che Guevarą? (J.S./A.D.)

David D’Amario:  Jak doszło do powstania mitu Che Guevary jako faszysty? Kto podejmował działania przybliżające go wyobraźni radykalnej prawicy? 

Mario La Ferla: Po pierwsze, myślę, że mówienie o “Che-faszyście” nie jest ani precyzyjne, ani uczciwe. Ponieważ nikt wśród najbardziej skrajnych postaci radykalnej prawicy, może oprócz kilku izolowanych przypadków nie używał wobec argentyńskiego bojownika tego terminu. Radykalni prawicowcy którzy podziwiali i czcili Che dobrze wiedzieli, że był on zaprzysięgłym marksistą. Oczywiście, jak już wspomniałem były znaczące wyjątki. Niektórzy badacze porównywali Che do D’Annunzia i Lorda Byrona. Adriano Bolzoni, scenarzysta filmowy i autor pierwszej włoskiej biografii Che przybliżył jego postać radykalnej prawicy. Zainspirowany tekstem francuskiego pisarza Jeana Cau który porównał śmierć Che Guevary do męki Chrystusa, aktywista Młodych Włoch Alfredo Oriani napisał artykuł zatytułowany „Che Guevara, faszysta” wiążąc go z nietzscheańskimi ideami indywidualistycznego i arystokratycznego nadczłowieka. Tym niemniej, na podstawie zgromadzonej dokumentacji jestem zdania, że mit Che na prawicy powstał jeszcze przed 1968 r., przynajmniej we Włoszech i nie był efektem wydarzeń majowych w Paryżu. Już w marcu w walkach studentów Uniwersytetu Valle Giulia z policją, oprócz młodych lewicowców uczestniczyli też przedstawiciele prawicy. Wśród flag i symboli które nieśli były transparenty z portretem Che. Ale, jak już powiedziałem, użycie przez prawicę Che jako symbolu miało dłuższą historię. Pierwsze uhonorowanie pamięci Che po jego śmierci 9 października 1967 r. miało miejsce w popularnym rzymskim kabarecie Bagaglino związanym z radykalnymi prawicowcami. Założyciele kabaretu, Pierfrancesco Pingitore i Dimitri Gribanovskiy skomponowali utwór “Żegnaj Che”. Wspomniałem już o Adriano Bolzonim który po napisaniu włoskiej biografii Che stworzył scenariusz do filmu “El Che Guevara” który Pier Paolo Pasolini zarekomendował reżyserowi Paolo Heuschowi. Zainteresowanie postacią Che zaczęło się jednak już z początkiem lat sześćdziesiątych. Pisarz i historyk Franco Cardini, członek Włoskiego Ruchu Społecznego i Młodej Europy Jeana Thiriarta powiedział, że pierwszy hołd dla Che z strony neofaszystów miał miejsce w 1961 r. we Florencji podczas okupacji uniwersytetu miejskiego przez Front Uniwersytecki Akcji Narodowej (sekcję studencką Włoskiego Ruchu Społecznego). Później, Che był postacią często opisywaną na łamach skrajnie prawicowych pism takich jak  jak „L’Orologio”, „Azimut” – magazyn Narodowej Federacji Żołnierzy Włoskiej Republiki Społecznej, czy młodzieżowe „Controcorrente”.

Nie tylko Che, ale także Fidel Castro wywalczył sobie miejsce w sercach neofaszystowskiej młodzieży. Cardini powiedział : „Na swój sposób wszyscy kochaliśmy Fidela. Ja także, jako młody człowiek zaangażowany w  działalność skrajnej prawicy. Nasi rodzice i starsi bracia ostrzegali nas przed tym, bo uważali Fidela za komunistę. Ale my i tak za nim szaleliśmy.” Po Thiriarcie, wystąpienia i teksty Alaina de Benoist pomogły zwiększyć sympatię prawicy do Che. A potem uczucie to wybuchło z całą mocą w 1968 r. Dla młodych w maju 1968 r. Che i jego towarzysze byli mitem doskonałym. Bohaterem który przegrał w walce o idee mieszczące się poza kanonami utylitaryzmu i karierowiczostwa.  Popularność Che wśród młodej prawicy rosła dzięki pisarzom i intelektualistom (nie zawsze prawicowym) za sprawą których Ernesto Che Guevara dołączył do galerii postaci obecnych w kolektywnej wyobraźni zbuntowanej prawicy, takich jak Lawrence z Arabii, bohaterowie książek Emilio Salgariego, Giuseppe Garibaldi, Zorro i Don Kiszot. Był przedłużeniem linii idącej od Marinettiego i Papiniego przez Drieu La Rochelle,  Louisa-Ferdinanda Celine, Ernsta Jüngera i Giuseppe Prezzoliniego.

David D’Amario:  Jaki ruch, a raczej jaki wewnętrzny nurt na radykalnej prawicy najbardziej identyfikował się z Che Guevarą?

Mario La Ferla: Bezpośrednią inspiracją dla moich badań był tekst Gabriele Adinolfiego „List miłosny do Che Guevary” opublikowany w 2007 r. Jestem więc zdania, że jeśli mielibyśmy wskazać konkretny nurt radykalnej prawicy dla którego Che jest ważną postacią, to byłaby nim Trzecia Pozycja założona przez Anidolfiego, Roberto Fiore i Giuseppe Dimitriego. Sympatia Trzeciej Pozycji do Che opiera się na dwóch przesłankach: politycznej i romantycznej. Idee Anidolfiego i jego przyjaciół były i pozostały bardzo czytelne. Jedną z nich jest awersja do Stanów Zjednoczonych, zrodzona tuż po wojnie w kręgach faszystowskich i wzmocniona w czasie wojny w Wietnamie. Z wrogości do USA wypływają inne stanowiska skrajnej prawicy: sprzeciw wobec globalizacji, NATO, Izraela, kolonializmu, przeciwstawianie się arogancji władzy i bogaczy, partiom politycznym i związkom zawodowym, bunt wobec status quo. Stąd sympatia Trzeciej Drogi do wszystkich udręczonych całego świata: Indian amerykańskich, irlandzkich republikanów, Palestyńczyków, Indian z Chiapas, mieszkańców Tybetu. Stąd także odniesienia do Mussoliniego, Perona, Corneliu Codreanu, mistrza Juliusa Evoli, poety Ezry Pounda, czy Alessandro Pavoliniego. Che był doceniany gdyż podjął walkę z potęgą Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Franco Cardini, pisarz i historyk o międzynarodowej renomie wydaje się nadawać na tych samych falach co Anidolfi. Ich korzenie ideowe są inne, ale ideały są niezwykle podobne. Za młodu Cardini był entuzjastycznym zwolennikiem Thiriarta który również wyrażał podziw dla Guevary i Fidela Castro. Jak pisał Thiriart: „Fidel był człowiekiem który politykę przełożył na język przygody. Fidel, uczeń jezuitów, młody katolik i czytelnik Bernanosa inspirował się wczesną Falangą Hiszpańską, bohaterską i czystą złożoną na ołtarzu furii republikanów i cynizmu Franco. Tego Fidela szanowaliśmy i podziwialiśmy.” To tylko kilka słów, ale są one kluczowe dla wyjaśnienia tajemnicy która mnie zafascynowała gdy czytałem obfitą dokumentację demonstrującą miłość radykalnej prawicy do Che Guevary. Wielu neofaszystów mówiło, że ich sympatia do Commandante nie jest większa niż ta którą przez wiele lat manifestowała lewica. Zapewne mają rację, ale ich odczucie wydaje się bardziej autentyczne, spontaniczne, niemal „czyste” w odróżnieniu od strony która zredukowała Che do marionetki pojawiającej się w sloganach i przemówieniach. Krótko mówiąc, Che był używany w celu polemiki z wrogami klasy robotniczej i przeciwnikami Komunistycznej Partii Włoch jako narzędzie w marszu po władzę. Na skrajnej prawicy przeciwnie, nigdy nie wykorzystywano go do celów politycznych. Był tylko jedną z licznych postaci które się kocha lub nienawidzi. Co więcej, radykalna prawica była świadoma, że jej sympatia do Che nie przysporzy jej popularności wśród zbliżonych środowisk i może prowadzić do zyskania nowych wrogów.

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
Źródło: Vox NR

che guevara

2 komentarze

  1. Bardzo ciekawy wywiad i wstęp redakcji portalu.

    Niestety w polskim środowisku “narodowym” panuje absurdalny antykomunizm w którym idolem staje się agent amerykańskiego imperializmu Pinochet niewolący własny naród, a nie latynoski nacjonalista inspirowany marksizmem Che Guevara – walczący o wyzwolenie narodów Ameryki Południowej.

    Choć nie zmienia to faktu, że mamy własnych narodowych bohaterów w Europie i do nich powinniśmy się odwoływać. Ale trochę zrozumienia do uczuć i historii Latynosów się należy.

    Ps. Jedyna udana gospodarka komunistyczna w historii to były Redukcje Misyjne w Paragwaju stworzone przez Jezuitów. Do przemyślenia komunistów lecz także dla korwinowskiej łże-prawicy.

    Może dacie jakiś artykuł o Redukcjach na Xportal.pl ???

  2. Osobiście jestem fanem tej postaci. Jednak nie zgodzę się, z umiejscawianiem jego przekonań polityczno- społecznych na prawicy. Romans Che z komunizmem zaczął się już w czasie słynnej podróży motocyklowej, gdy zobaczył w jak brutalny sposób amerykańscy kapitaliści wykorzystują miejscową ludność w kopalniach miedzi czy przez owianą złą sławą “United Friut Company”. Za swych najmłodszych lat czytywał “Main Kampf” i prawicowych filozofów, jednak bardzo szybko przerzucił się na Marksa i Engelsa, a także całą masę lewicujących poetów z Ameryki Łacińskiej.

    Czy rewolucjonista, który domagał się karania pederastów więzieniem w obozie pracy, znalazłby wspólny język ze współczesną lewicą? -> ze współczesną NIE, współczesna lewica to w większości banda pajaców, niestety. W czasach El Commendante lewica walczyła o lepszy byt prostego robotnika czy chłopa, o reformę rolną, po prostu o chleb dla każdego. Od prawicy odróżnia go poczucie przynależności społecznej. Wielokrotnie powtarzał, że nie jest Argentyńczykiem czy Kubańczykiem, uważał, że jego ojczyzną jest Ameryka Południowa, a jak się później okazało chętnie walczył o wolność Afrykanów.

    Ubolewam nad tym, że dzisiejsza propaganda kreuje go na zbrodniarza. Owszem, sądy polowe zatwierdzały egzekucje zdrajców i dezerterów, ale do dziś karą za dezercję czy zdradę jest śmierć (Nie w Polsce, u nas Kukliński został bohaterem), jego walka przyniosła wolność i dobrobyt mieszkańcom Kuby, w porównaniu do tego co było za rządów Batisty. Często porównuje się Kubę z Szwajcarią czy Francją i mówi – “Spójrzcie, tam jest bieda” ale porównajmy ją z krajami regionu, i to pomimo amerykańskich sankcji.

    Co do informacji o samym Che zachęcam do lektury książki John Lee Anderson “Che Guevara a revolutionary life”, ja książkę posiadam oryginalną drukowaną w Nowym Jorku, jednak słyszałem, że ukazała się również polska wersja. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz