Dominique Venner: O świadomość rewolucyjną

Działanie jest możliwe zawsze, ale sukces jest trudny do osiągnięcia. Jest tak tym bardziej w rewolucyjnym wysiłku, śmiertelnej walce przeciwko wszechpotężnemu, chytremu i doświadczonemu wrogowi, którego zwalczać trzeba bardziej ideami i sprytem, niż siłą. Mimo to często słyszy się o opozycji pomiędzy myślą a czynem. Wierzyć w to oznacza zakładać spontaniczność akcji rewolucyjnej. Przytacza się przykład rewolucji faszystowskiej we Włoszech. Zapomina się jednak, że gdy w 1919 roku sformowano “fasci”, Mussolini już przez ponad dwanaście lat toczył swą walkę jako dziennikarz i agitator. Zapomina się przede wszystkim o okolicznościach walki rewolucyjnej we Włoszech po pokoju roku 1918, które nijak się mają do okoliczności dzisiejszych.

We Włoszech, jak i wśród innych Narodów Europy, Państwo było skrajne słabe, całkowicie niezdolne do wymuszenia swych praw na zbrojnych frakcjach walczących o kraj. Państwo musiałoby uporać się z każdą z istnych politycznych armii. W październiku 1922, armia Czarnych Koszul okazała się najsilniejsza i przejęła Państwo. Dzisiaj liberalne reżimy Zachodu cechują się liczną kastą uprzywilejowanych, agenturą grup finansowych kontrolującą wszystkie polityczne, administracyjne i ekonomiczne stery, zjednoczoną współudziałem w przestępstwie. Może ona polegać na gigantycznym aparacie administracyjnym rygorystycznie zarządzającym populacją, zwłaszcza poprzez świadczenia socjalne. Ma monopol na siłę polityczną i ekonomiczną. Kontroluje większość mediów i jest władcą marionetek. Broniona jest przez liczne siły policyjne. Zmieniła obywateli w posłuszne bydło. Tylko fikcyjna opozycja jest tolerowana.

Wraz końcem Wielkiej Wojny, rewolucja komunistyczna była bezpośrednim zagrożeniem dla całej Europy. Niebezpieczeństwo zawsze kreuje ruchy obronne: faszyści skorzystali na tym. Jako jedyna siła zdolna przeciwstawić się czerwonym, faszyzm otrzymał silne wsparcie i zaangażowanie wielkiej liczby oddanych aktywistów. Dziś Sowieci należą już do przeszłości. Komuniści na Zachodzie stali się burżujami i są najwierniejszymi obrońcami reżimu. “Ludźmi z nożami w zębach” nie są już komuniści, a narodowi aktywiści. Co do Rosji, kapitalizm widzi w niej jedynie kolejny rynek zbytu.

W przeciwieństwie do pierwszej połowy XX wieku, zaspokojenie podstawowych potrzeb jest w zasięgu ręki każdego. Zarówno jadłodajnie dla biednych jak i dzikie strajki są praktycznie całkowicie zapomniane. Z wyjątkiem kilku mniejszości, ogromna masa otrzymujących swe pensje uważa, że ma więcej do stracenia niż zyskania biorąc siłą to, co pokojowe żądania i cierpliwość z pewnością im zapewnią. Marchewka świadczeń socjalnych i kij długów bankowych sprawiają, że inni wycofują się z myśli o walce.

Duch publiczny, polityczna i cywilna odwaga są dziś domeną nielicznych, dysponujących wciąż kurczącymi się legalnymi środkami wyrazu. To sprawia, że jesteśmy tak daleko od Włoch lat 20-tych jak to tylko możliwe. Osobisty geniusz Mussoliniego był wystarczający, by zgromadzić i zmobilizować pasjonarny tłum i podbić Państwo niezdolne do bronienia się. W Europie i we Francji nie napotkamy już takiej sytuacji. Jako że cała siła jest w rękach wroga, potrzebny jest doskonały podstęp. “Wybitna jednostka” (poza tym, że dziś nieobecna) jest przeceniana, polegać więc musimy na pracy zespołowej. Jakość bojowników, metodyczność i rozumność prowadzonej walki, wspólny kierunek – to wymaga edukacji i spójnej doktryny.

Począwszy od roku 1947, armia francuska walczyła broniąc terytoriów zamorskich, zwyciężając w polu ale będąc zmuszana do sukcesywnych kapitulacji przez siły ekonomiczne i polityczne tworzące reżim. Trzeba było czekać aż do kwietnia 1961, czternaście lat, by niewielka liczba kadr odkryła swoich prawdziwych wrogów. Wroga, którego nie było w polu – nie Wietnamczyka czy fallacha, ale który był w samej Francji: w biurach dyrektorów, w bankach, w redakcjach gazet, na wiecach i w ministerstwach. Jednak wroga tego zobaczono bardziej w mitycznym obrazie dekadenckiej, metropolitalnej Francji niż w rzeczywistości reżimu. Przebłysk świadomości był chwilowy.

By zwyciężyć należy zrozumieć czym jest system, poznać jego metody, zdemaskować jego popleczników zakamuflowanych jako patrioci. Konieczne jest znalezienie pozytywnych rozwiązań, które pozwolą na budowę społeczeństwa jutra. Potrzebna jest szczera samokrytyka, dokładne zrozumienie przyjętych założeń, wreszcie rewolucyjna świadomość.

Dominique Venner, 1962.

Źródło: Zentropa.info
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Tytuł pochodzi od Redakcji.

Dominique-Venner-un-homme-dans-et-hors-de-son-époque...

Jeden komentarz

  1. Widzę, że wąż Uruboros ostatecznie pożarł własny ogon. Przecież to już było: https://xportal.pl/?p=7533 (Nie ma spontanicznych rewolucji)

Dodaj komentarz