X. Leszek Królikowski: Kilka uwag na marginesie Motu Proprio „Summorum Pontificum”

1. Dwie rzeczy wzbudzające zdziwienie.

Kiedy 7 lipca 2007 r. ogłoszone zostało motu proprio Benedykta XVI „Summorum Pontificum” dwie zawarte w nim uwagi wzbudziły zdziwienie, które jednak było niewielkie w porównaniu z ogólną wymową dokumentu, radością wśród konserwatystów i oburzeniem wśród postępowców.

Pierwszą z tych uwag jest stwierdzenie, że forma nadzwyczajna i forma zwyczajna (chciałoby się ją nazwać ordynarną) są dwiema formami tego samego rytu rzymskiego (art. 1 tegoż motu proprio). Dla każdego, kto dobrze zna te dwie formy, jest rzeczą rzucającą się w oczy, że mimo podobnej struktury, trudno mówić o jedności rytu. Struktura jest podobna, ale to samo dotyczy też innych rytów zachodnich (ambrozjański, mozarabski), którym nikt nie odmawia miana osobnego rytu. Msza Pawła VI zdecydowanie zrywa z niektórymi właściwościami rytu rzymskiego, jak np. jedna anafora (w mszy Pawła VI mamy wielość tzw. modlitw eucharystycznych), czy też istnienie wspomnień (w mszy Pawła VI „wspomnienie” zmieniło swe znaczenie i określa rangę liturgiczną danego dnia), czyli możliwej wielości modlitw (orationes) jednej mszy świętej. Nawet jeśli przyjrzeć się rytom wschodnim, to może się okazać, że msza zwana trydencką ma znacznie więcej wspólnego z rytami wschodnimi aniżeli z mszą Pawła VI, która raczej przypomina nabożeństwa w zborze kalwinistycznym. Możemy więc wnioskować, że mamy tu do czynienia nie z teologicznym opisem liturgii, ale z fikcją prawną, ktora z jakichś powodów kwalifikuje mszę trydencką i mszę Pawła VI jako dwie formy tego samego rytu, podobnie jak Unia Europejska uznaje marchewkę za owoc, a ślimaka za rybę.

Kolejnym stwierdzeniem, które wzbudza zdziwienie, jest uwaga zawarta w końcówce art. 1., niejako mimochodem mówiąca, iż msza trydencka nie została nigdy odwołana. Do tamtej pory uważano, że intencją Pawła VI przy wprowadzanu nowej mszy było zastąpienie dotychczasowych obrzędów mszalnych wyłącznie przez obrządek przez niego samego promulgowany. Wskazuje na to, choć nie w stuprocentowo pewny sposób, zakończenie konstytucji apostolskiej „Missale Romanum”, wprowadzającej nowy mszał: „Chcemy zaś, by te nasze przepisy i zarządzenia posiadały obecnie i w przyszłości swoje zatwierdzenie i skuteczność, bez względu, gdy to jest aktualne, na przeciwne Konstytucje i zarządzenia wydane przez naszych Poprzedników i wszelkie inne przepisy, chociażby były godne szczególnej wzmianki i odwołania.“ 31 sierpnia 1973 r. mons. Sustar, sekretarz Rady Europejskich Konferencji Episkopatu, poprosił Stolicę Apostolską o jasne stwierdzenie, że dawna msza jest zakazana. Sekretarz Stanu Jan-Maria Villot uważał, że oficjalne potwierdzenie takiego zakazu sprzeciwiałoby się auterytetowi papieża, który już się oficjalnie wypowiedział w tej kwestii. Dlatego polecił sekretarzowi Kongregacji Kultu Bożego, abp. Hannibalowi Bugniniemu, głównemu autorowi mszy Pawła VI, odpowiedzieć w sposób nieoficjalny. Ta nieoficjalna odpowiedź abp. Bugniniego zaczynała się od stwierdzenia, że „msza Piusa V” została definitywnie zniesiona i że, aby to zrozumieć, wystarczy przeczytać końcową klauzulę konstytucji apostolskiej „Missale Romanum”. Jednakże wskutek panującego zamieszania w tej kwestii Sekretariat Stanu przygotował dokument, który 28 października 1974 został zatwierdzony przez Pawła VI i ogłoszony następnie jako „Notyfikacja” Kongregacji Kultu Bożego. W niej zakazuje się używania tradycyjnego mszału w krajach, w których konferencja biskupów już zatwierdziła wprowadzenie nowego mszału. Dopuszcza się jednakże wyjątek dla starszych i chorych kapłanów, zastrzegając że odprawiane przez nich msze w starym rycie nie mogą być mszami publicznymi. (Cf. Annibale Bugnini: La riforma liturgica, Roma 2012, s. 300-301.)

2. Mało znany tekst soboru trydenckiego.

W dokumentach soboru trydenskiego rozróżniamy dwie części: wykład wiary oraz następujące po nim potępienie błędów. Potępienia te (tzw. kanony) mają wysoką rangę dogmatyczną. Ktokolwiek uznałby za prawdziwą tezę potępioną, zostałby heretykiem. Na końcu dokumentu poświęconego sakramentom w ogólności znajdujemy następujący kanon: „Jeśliby ktoś twierdził, że można lekceważyć przyjęte i uznane w Kościele katolickim obrzędy, które się zwykle stosuje przy uroczystym udzielaniu sakramentów, albo że szafarze mogą je bez żadnego grzechu dowolnie pomijać, albo że którykolwiek z pasterzy Kościoła może je zmieniać na jakieś nowe obrzędy – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych.“ (nr 387 w „Breviarium fidei“ 2007.) W łacińskim oryginale najbardziej nas tutaj interesujący fragment (ostatnia część alternatywy) brzmi następująco: „Si quis dixerit receptos et approbatos Ecclesiae catholicae ritus… in novos alios per quemcumque ecclesiarum pastorem mutari posse: anathema sit.“ (Denzinger-Schönmetzer 1613.) Kanon ten jest mało znany, dlatego warto poświęcić kilka słow jego omówieniu.

Po pierwsze, jest to kanon dogmatyczny, a nie tylko dyscyplinarny. Zdarza się, że papieże udzielają jakiegoś przywileju „po wsze czasy“, ale przyszły papież może taki przywilej w zasadzie unieważnić (czego zresztą unikano i dokonywano tylko, jeśli zdecydowanie zmieniły się warunki). Ale tutaj mamy do czynienia z dogmatyczną i definitywną wypowiedzią Kościoła, ważną na zawsze, obowiązującą każdego, a zwłaszcza głównego depozytariusza wiary – papieża.

Po drugie, zakaz, o którym mówi ten kanon, dotyczy KTÓREGOKOLWIEK z pasterzy Kościoła. Nie czyni się tu wyjątku dla jakiejś kategorii, ale wręcz słowem „quemcumque“ („którykolwiek“) niczym kwantyfikatorem ogólnym podkreśla się uniwersalność zakazu. Dlatego też i sami papieże podlegają temu zakazowi.

Po trzecie, w nas interesującej części, kanon zakazuje nie tylko wprowadania nowych rytów, ale nawet głoszenia, że jakiś pasterz Kościoła mógłby taki nowy ryt wprowadzić, zastępując nim „przyjęte i uznane w Kościele obrzędy (ritus)“.

3. Hipoteza

Benedykt XVI był na tyle dobry z teologii, że trudno przypuszczać, żeby nauczanie soboru trydenckiego było mu nieznane. Dlatego w motu proprio „Summorum Pontificum” wziął je pod uwagę. Dlatego stawiam hipotezę, że dlatego właśnie uznał, że Paweł VI nie zlikwidował starego obrządku mszy i nie zastąpił go nowym (a jedynie wprowadził nową, „zwyczajną” formę tego obrządku), aby uwolnić Pawła VI od zarzutu herezji, polegającej na głoszeniu, że można zlikwidować stary ryt i zastąpić go nowym.

Czy mu się to udało, pozostaje tematem na osobną dyskusję.

x. Leszek Królikowski

 

 

Dodaj komentarz