Piotr Pętlicki: Dlaczego Duda?

W ostatnim tygodniu w mikroświatku polskiej prawicy konserwatywnej i narodowej wybuchł spór w kwestii udzielenia – bądź nie – poparcia jednemu z dwóch kandydatów na urząd Prezydenta RP, którzy przeszli do drugiej tury wyborów prezydenckich.

Jak można się domyślić, stanowiska są trzy: bojkot wyborów, poparcie obecnego Prezydenta RP Andrzeja Dudy bądź poparcie Rafała Trzaskowskiego, kandydata Platformy Obywatelskiej.

Zacznę od omówienia pokrótce tego trzeciego, czysto absurdalnego stanowiska. Jak słusznie zauważył prof. Jacek Bartyzel, jego zwolennicy kierują się wyłącznie irracjonalnym resentymentem wobec mitycznej „neo-sanacji” personifikowanej przez obóz Prawa i Sprawiedliwości. Jakże zabawnie to wygląda biorąc pod uwagę fakt, że zazwyczaj te same osoby słusznie wytykają innym paranoję antykomunistyczną i walkę z komunizmem 30 lat po jego upadku – co nie przeszkadza im zupełnie w obsesyjnym zwalczaniu rzekomej sanacji obecnej za każdym rogiem…

Za Trzaskowskim opowiadają się najczęściej endecy, którzy w latach 90 zwalczali zaciekle środowisko braci Kaczyńskich, dowodząc (zupełnie słusznie!), że jest to jedna z odnóg środowiska KOR-owskiego, dlatego nie stanowi ono żadnej alternatywy dla Unii Demokratycznej/Unii Wolności. Ci sami ludzie dzisiaj deklarują głos na ucznia Geremka, czystą personifikację salonowo-liberalnej-trzecioerpeowości; uczestnika spotkań Klubu Bilderberg; związanego z Sorosem globalistę, jednym słowem wzorca z Sevres tego wszystkiego, co od lat 20. XX wieku zwalczał polski obóz narodowy. Chociaż może jest w tym jakiś sens – przed wojną endecja była partią mieszczaństwa; dzisiaj jest nią Platforma. Jak wygląda dziś “endecki” Poznań?

Podczas poniedziałkowej jednoosobowej debaty z samym sobą zorganizowanej przez TVN Trzaskowski zapytany o politykę wschodnią pochwalił się, że to on jako jeden z pierwszych postulował wprowadzenie sankcji wobec Federacji Rosyjskiej oraz zapowiedział politykę twardego kursu wobec Rosji – iście endeckie stanowisko!

Nie mówiąc już o tym, że dla katolika – a chyba wszyscy, którzy zadeklarowali poparcie dla Trzaskowskiego, katolikami są – niedopuszczalne jest oddanie głosu na człowieka, który popierał projekt dopuszczający dzieciobójstwo na życzenie i chciał być pierwszym polskim urzędnikiem, który udzieli „ślubu” dwóm osobom tej samej płci.

Jednak za zwolennikami bojkotu wyborów stoi już szereg poważnych argumentów – z którymi nawet jeśli się zasadniczo w większości zgadzam, to ważąc racje zdecydowałem się poprzeć ubiegającego się o reelekcję obecnego Prezydenta. I w imieniu tego grona chciałbym zabrać głos.

Pojawia się często argument o braku sensu głosowania, ponieważ „twój głos i tak nic nie zmieni”, a wnosi jedynie legitymizację systemu. Argument ten jest w sumie prawdziwy, jednak jest obosieczny: wasza deklaracja o bojkocie również nic nie zmieni, a ułudą są mrzonki o tym, że System zobaczywszy potężną armię niegłosujących zapadnie się pod ziemię ze wstydu, odrodzi się Złoty Wiek i będzie można wreszcie zbudować hierarchiczne społeczeństwo tradycjonalistyczne oparte na platońskich wizjach. Sam do pewnego czasu podzielałem argument o braku sensowności demokratycznej legitymizacji systemu, jednak było to w czasach głębokiej Platformy, kiedy głosowanie faktycznie niewiele mogło zmienić. Weźmy takie wybory prezydenckie w roku 2015. Wówczas gra się toczyła o to, czy Prezydentem pozostanie na kolejne 5 lat Bronisław Komorowski, polityk o poglądach centrowych, a niegdyś nawet prawicowych; czy też zmieni go na urzędzie prezydenckim młody, nieznany bliżej działacz PiS Andrzej Duda, który był wielką niewiadomą. Niedawne słowa b. Prezydenta Komorowskiego: „Ze mnie, ojca pięciorga dzieci i człowieka całe życie jakoś związanego z Kościołem, próbowano robić ateistę, wroga Kościoła i niemalże geja” dość celnie oddają sedno sprawy. Sam pamiętam, jak pełniący funkcję doradcy Bronisława Komorowskiego b. premier Tadeusz Mazowiecki referował sceptyczne stanowisko ówczesnej Głowy Państwa względem postulatów ruchów LGBT, mówiąc, że „Prezydent chce postawić tamę temu, co widzimy na Zachodzie – zrównywaniu związków nazywanych partnerskimi z małżeństwem”, a „rodzina, małżeństwo, macierzyństwo są w konstytucji umocnione. Konstytucja powinna chronić rodzinę”. Jest to retoryka niemal tożsama z retoryką Andrzeja Dudy i jakże daleko jej do ultraprogresywizmu Rafała Trzaskowskiego!

Jednak 5-letnia kadencja Andrzeja Dudy pokazała, że w pewnych istotnych obszarach jest on Prezydentem zdecydowanie lepszym od Komorowskiego i kandydatem o niebo lepszym od Trzaskowskiego. I dlatego głos tym razem ma znaczenie – choćby symboliczne. Ponieważ nie jest to wybór między kontynuacją mizerii a wielką niewiadomą – a pomiędzy znanym już, umiarkowanym dobrem i kontynuacją – a liberalizmem totalnym.

Swoje urzędowanie rozpoczął obecny Prezydent od zawetowania uchwalonej w końcówce rządów PO, kiedy partia ta skręciła mocno na tory centrolewicowe, ustawy o „uzgodnieniu płci”, pozwalającej na życzenie i tylko na podstawie jednej autodeklaracji na „zmianę” płci w dokumentach urzędowych. Wziął także 19 listopada 2016 r. udział w intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski – co było aktem pięknym, i godnym następcy katolickich monarchów. Mimo, że sam tekst intronizacyjny nie był doskonały, a udział Głowy Państwa w tym akcie powinien być bardziej aktywny, a nie jedynie pasywny – to jest to również pewien symbol. Władza jest powołana do tego, by wskazywać ludowi kierunek. I w tym Prezydent się sprawdził. Nie można pozostać też obojętnym na wyszydzane przez liberalny mainstream piękne wydarzenie, gdy Prezydent uratował Ciało Pańskie, które pofrunęło na wietrze podczas polowej Mszy, co pokazało jego realną wiarę w Rzeczywistą Obecność Chrystusa w Eucharystii (swoją drogą, wystawia to dramatyczne świadectwo współczesnemu klerowi, który tak niedbale sprawuje liturgię, że Najświętsze Postaci bardzo łatwo mogą ulec profanacji…).

I tu przechodzimy do clue problemu. Dla mnie było to oczywiste od wielu tygodni, jednak wyartykuował to niedawno publicznie jako pierwszy dopiero prof. Bartyzel: prezydentura Andrzeja Dudy jest jedyną szansą na zachowanie resztek Ładu, gdyby hipotetyczny rząd KO-Lewica chciał wprowadzić związki partnerskie czy inne liberalne rozwiązania. A taki rząd zapewne powstanie za 3 lata. I w drugą stronę: Rafał Trzaskowski na pewno zawetuje ustawę znoszącą aborcję eugeniczną, podczas gdy Andrzej Duda wielokrotnie deklarował, że taką ustawę by podpisał, i zupełnie nie ma powodu, by wątpić w jego słowa. Więc to głosowanie trzeba potraktować po prostu jako referendum w sprawie ochrony życia i rodziny. Jak napisał Marek Jurek: „Różnica między kandydatami jest taka jak między bardzo niedoskonałą Kartą Rodziny Andrzeja Dudy, a otwarcie rewolucyjną Kartą LGBT Rafała Trzaskowskiego. To wybór między życiem a rewolucją”.

Oczywiście, można celnie wykazać hipokryzję PiS-u, który przez 5 lat rządów w tych tematach nie ruszył palcem (w tematach pokrewnych: przywrócił receptę na pigułkę wczesnoporonną oraz wycofał finansowanie in vitro z budżetu państwa – może to niewiele, ale jednak kwestie tyczą się ludzkiego życia).  W serialach TVP nadal „geje” są postaciami pozytywnymi, po ulicach swobodnie paradują marsze zboczeńców (prawdopodobnie, na złość rządowi, za zagraniczne pieniądze – celowo jest ich organizowanych coraz więcej, nawet w takich miejscowościach jak Częstochowa, Rzeszów czy Lublin). Jednak różnica jest taka, że PiS jest teoretycznie w stanie tych wszystkich rzeczy zakazać – podczas gdy alternatywa dla PiS-u, czyli KO i Lewica, jawnie promocję sodomii wspiera. Wśród posłów PiS (o szeregowych lokalnych działaczach już nie wspominając!) jest wielu dobrych katolików i patriotów, którzy być może doczekają się swojego momentu dziejowego, i będą w stanie przeforsować słuszne postulaty.

Do czego PiS jest zdolny pokazał ostatni miesiąc – Andrzej Duda wprowadził do przestrzeni kampanijnej naprawdę dość radykalny język skierowany przeciwko zboczeńcom (prześcigając w tym, rzecz jasna, Konfederację, która poza podatkami nie miała w tej kampanii żadnych tematów), a następnie przedstawił dwa projekty ustaw: pierwszy jest zbieżny z postulatami Ordo Iuris i dotyczy zakazu prowadzenia zajęć dodatkowych w szkole bez zgody rodziców, a drugi zaskoczył nawet najbardziej konserwatywnych katolików, bowiem polega on na konstytucyjnym zakazie adopcji dzieci przez osoby tej samej płci. Nie ulega wątpliwości, że to wszystko są kampanijne wrzutki skierowane głównie przeciwko Trzaskowskiemu, a same szanse na zmianę konstytucji są niewielkie (PiS, Konfederacja i PSL mają łącznie 276 posłów, więc poprawkę musiałoby poprzeć jeszcze 31 posłów KO), to jednak przyniosą one pozytywny skutek: przesuwanie dyskursu w prawo. Za każdym razem, gdy prawica postuluje krok w prawo – lewica nie postuluje kroku w lewo, tylko skupia się na obronie stanu zastanego. Z idealną egzemplifikacją tej teorii mieliśmy przykład kilka dni temu, gdy nagle Rafał Trzaskowski pod wpływem propozycji Dudy… zmienił swoje poglądy na temat adopcji dzieci przez sodomitów! Szkoda tylko, że radykalizacją dyskursu nie zajmuje się Konfederacja (na którą, nie ukrywam, liczyłem w tej kwestii), w zamian za to potępiając posła Przemysława Czarnka za zbyt „homofobiczne” wypowiedzi.

W tym miejscu trzeba się odnieść do zarzutów stawianych konserwatywnym katolikom, jakoby zupełnie niepotrzebnie „absolutyzowali” kwestie „rozporkowe”. Otóż dla konsekwentnego katolika cel polityki jest soteriologiczny. Rządzący powinni tak kierować państwami, by rządzeni jak najłatwiej mogli się zbawić. Stąd prawo powinno być temu podporządkowane, rzeczy złe potępiane, a rzeczy dobre chwalone. Wierzymy w Ład, Autorytet i Hierarchię; w to, że Lud jest kierowany przez wolę mocy suwerena; w to, że Lud idzie za swoim Przywódcą, który wskazuje kierunek. I z tej perspektywy nie jest obojętne, czy Prezydent idzie w Marszu Równości, czy bierze udział w Intronizacji Chrystusa na Króla Polski. To wszystko są kwestie symboliczne – ale przecież my, tradycjonaliści, archaiści i reakcjoniści jesteśmy na symbole bardzo wyczuleni. Komicznie brzmią propozycje, by prawica zamiast „światopoglądówką” zajęła się tak palącymi problemami jak bioeletronika czy optogenetyka. Sprawy socjalne czy ekologiczne są również istotne, jednak nie są to kwestie jednoznaczne, nie wpływają bezpośrednio na kwestię Zbawienia.

Prawdą jest również, że rząd PiS (bo prezydentury Andrzeja Dudy nie można od niego oddzielać) instaluje na polskim terytorium obce wojska oraz prowadzi skrajnie wasalną politykę wobec USA. Jednak spójrzmy na to realnie: parafrazując słowa Bolesława Piaseckiego wypowiedziane do Stefana Kisielewskiego: „Amerykanie stąd nie wyjdą przez 50 lat…”. Tak często konserwatywni publicyści odwołują się do realizmu politycznego i uznania Państwa Polskiego takiego, jakim jest – a nie są w stanie uznać prostego faktu: żyjemy w takiej rzeczywistości geopolitycznej, jakiej żyjemy, czy nam się to podoba, czy nie. A mi się nie podoba, podobnie jak nie podobała mi się sowiecka dominacja nad Polską – co jednak nie przeszkadza przecież sympatyzować nam z tą czy inną bardziej „narodową” frakcją w łonie obozu komunistycznego, czy z tym czy innym bardziej „patriotycznym” przywódcą komunistycznym. Nie wzbudza kontrowersji dowartościowywanie Gomułki czy Jaruzelskiego, więc nie powinna też wzbudzać jej realistyczna ocena obecnie rządzących Polską. Czyżby niektórzy marzyli o pójściu do lasu i współczesnej „wyklętej” partyzantce?

A nie jest przecież wykluczone, że sytuacja geopolityczna się kiedyś zmieni na lepsze – i mamy alternatywę: wytrwać do tego czasu jako społeczeństwo w miarę konserwatywne, albo totalnie zlewaczałe i zlaicyzowane. PiS, owszem, kroczy póki co dzielnie drogą CDU z lat 60., ale nie jesteśmy przecież marksistami i nie wierzymy w determinizm historyczny. Wszystko się może wydarzyć, jeśli taka będzie wola suwerena (czyli Naczelnika Państwa). Wszak jeden z największych współczesnych światowych przywódców, prezydent Turcji Recep Erdoğan zaczynał podobnie jak PiS – był przewodniczącym konserwatywno-społecznej partii proamerykańskiej, a skończył jako jeden z nielicznych niezależnych od USA graczy na arenie międzynarodowej. Wbrew pozorom, PiS nie jest partią prymarnie proamerykańską – jest to pochodna jego antyrosyjskości, a jak twierdzą niektórzy, nawet bardziej antyniemieckości. Nie wiemy, jak się będzie zmieniała polityka zagraniczna USA w najbliższych latach, nie wiemy czy Donald Trump zostanie prezydentem na kolejną kadencję, nie wiemy, czego od Polski by oczekiwała administracja ewentualnego demokratycznego prezydenta. Scenariusz wbrew pozorom nie jest zamknięty.

Nie należy również lekceważyć, że rząd Prawa i Sprawiedliwości twardo broniąc swojej wizji reformy sądownictwa doprowadził do naprawdę poważnego konfliktu z Unią Europejską (jak mówi opozycja – doprowadza do cichego Polexitu; szkoda, że jedynie w nocnych koszmarach liberałów). Środowisko „ziobrystów” jest zresztą zdecydowanie niedoceniane na polskiej prawicy. Jest to środowisko kadrowe, na które składają się przeważnie prawnicy szczerze oddani Zbigniewowi Ziobrze, którzy mają jasno określoną wizję Polski: bardziej konserwatywną, socjalną i eurosceptyczną niż sam PiS. Z ich poglądami na reformę sądów można się zgadzać bądź nie, jednak nie sposób odmówić im ideowości i konsekwencji. To zresztą Ministerstwo Sprawiedliwości pod rządami Zbigniewa Ziobry jest obecnie najbardziej otwartym dla ideowej prawicy, środowisk katolickich i obrońców życia ministerstwem. Dobrym przykładem jest tu wiceminister Marcin Romanowski, który dość niedawno nawoływał do wycofania konwencji stambulskiej czy też wręczył działaczce pro-life Zuzannie Wiewiórce odznaczenie Ministerstwa, gdy znalazła się pod ostrzałem skrajnej lewicy po tym, jak uratowała przed zabiciem nienarodzone dziecko. Warto się temu środowisku przyglądać, ponieważ w walce o schedę po Jarosławie Kaczyńskim może odgrywać znaczącą rolę.

Tak więc, cytując Marka Miśkę, dziennikarza i weterana ruchu narodowego: Duda nie jest moim kandydatem, ale Trzaskowski nie jest z mojej cywilizacji.

Dlatego 12 lipca pójdę do lokalu i #MimoWszystkoDuda. Mimo, że demokracja jest ustrojem obrzydliwym, a sam udział w demokratycznych bachanaliach jest niczym grzebanie w gównie. Ale czasami, dla uratowania czegoś większego, tego typu kroki są konieczne. I nie przeszkodzą w tym bojowe antydemokratyczne cytaty klasyków konserwatywnej rewolucji. Wszak Jünger całe życie głosował na CDU.

Piotr Pętlicki

PS Tekst ten dedykuję wszystkim tym, z którymi w ostatnim czasie rozmawiałem na ten temat. Rozmowy te stanowiły inspirację do napisania tego tekstu. I mam nadzieję, że jeśli ktoś odkryje powyżej fragmenty swoich myśli, nie będzie miał tego za złe. Ponadto chciałbym podziękować Michałowi za pomoc oraz Andrzejkowi, bez którego życzliwym namowom tekst ten by nie powstał.

 

Bartosz Bekier: Naród i religia w Państwie Słowackim w latach 1939–1945

13 komentarzy

  1. “Zrobił tez kilka gestów w rodzaju złożenia kwiatów pod pomnikiem Dmowskiego”

    No wystarczy, że przed wyborami sobie poszedł pod pomnik Dmowskiego i już Polacy na takiego lecą.

    Ty lepiej sobie przypomnij komu na ukrainie z żoną kwiatki składał.

    • Keyboard Warrior

      Świetnie! A poza tym, to sto tysięcy razy na dzień potępiał rasizm, nacjonalizm, ksenofobię, antysemityzm itd. I nie ograniczał się do potępiania tych ideałów, reżim pisuaru czynnie prześladował wyznających je ludzi. Co dowodzi, że Duda jest schizofrenikiem. W kluczowych kwestiach rasy, imigracji, eugeniki, żydostwa, obronności, polityki zagranicznej, kapitalizmu, lichwy, czy wreszcie rodziny i płodności nie ma oczywiście żadnych różnic między PiSuarem a PO, PiSuar jest odnogą żydowskiego rządu okupacyjnego, który nas eksterminuje i PiSuar tego nie zmieni i zmienić nie zamierza, zamierza kontynuować eksterminację naszej rasy, aż wytępi ostatnią czystą rasowo białą osobę. Żałosne, ludzie, którzy wychwalają PiSuar podobni są do dziewczynki, która jest zakompleksiona, niekochana, poraniona, ojciec jej nie kochał i teraz desperacko szuka miłości, poleci teraz w tej pogoni na każdego i zrobi wszystko co zażąda byle szepnął jej jakieś jedno czułe słówko. Poza tym może ją pomiatać, traktować jak szmatę, pić, bić, katować, szajs egal, dla jednego czułego słówka, wszystko się wybacza, bo poczucie wartości jest tak niskie i potrzeba owego czułego słówka tak silna. Naprawdę, takie mam wrażenie, gdy patrzę na różnych “narodowych”, “patriotycznych” czy “konserwatywnych”, czy “chrześcijańskich” osobników propagujących głosowanie na jakieś tam PiSuary. Niekochane dziewczynki, możesz je brutalizować i katować do krwi, szepnij jedno czułe słówko, powiedz coś o Bogu, albo rodzinie, albo ojczyźnie, weź udział w jakieś religjnej uroczystości, złóż kwiaty pod jakimś pomnikiem i będą czcić cię jak swego idola. Niekochane dziewczynki.

  2. żebrowski

    Z wielkim bólem zagłosowałem na PAD-a, nie zrobiłem tego ani w 2015 r., ani w I turze wyborów 2020 r. Wiadomo podpisywał ekspresowe ustawy, łasił się do państwa na I i do USA i do UE nawet….ale mimo tego jest on gwarantem tego, że przez najbliższe 5 lat nie będziemy szklarnią doświadczalną Sorosa i, ze rewolucja obyczajowa nadal będzie “tylko” pełzająca, a nie wybuchnie z wielkim impetem. To jest ostatnia kadencja PAD-a, kto wie może obudzi w sobie Polaka przez duże P. Pod koniec kampanii obiecał walkę z LGBT i że zawetuje roszczenia związane z 447. Zrobił tez kilka gestów w rodzaju złożenia kwiatów pod pomnikiem Dmowskiego. Trzaska to byłby przyśpieszony wariant hiszpański. Demontaż obozu skupionego wokół Jarkacza musi być kontrolowany, Trzaska to była by rewolucja po której wszyscy obudzilibyśmy się z ręką w nocniku. Powiedzmy sobie szczerze, że w tej chwili ani Konfederacja ani tym bardziej żądne inne podobne środowisko nie jest przygotowane ani kadrowo, ani mentalnie ani finansowo na przejęcie schedy po ewentualnym upadku obozu władzy. Czas gra na korzyść Konfy i tego typu organizacji.

  3. Zgadzam się w 100% z autorem tekstu. Czy polski anty-systemowy prawicowiec, nacjonalista, tradycjonalista itp. powinien popierać kandydata PiS i obóz rządzący? Absolutnie nie! Czy powinien zagłosować na Andrzeja Dudę w II turze? Niestety tak bo nie istnieje żadna lepsza alternatywa. Prawdziwe życie składa się z szeregu momentów kiedy trzeba zacisnąć zęby i wybierać między mniejszym a większym złem i tak też jest przy urnie wyborczej. Trzeba być też politycznym realistą i odrzucać toksyczny, partyjniacki trybalizm który jest typową patologią systemu demoliberalnego. Fakty są takie że w obecnej rzeczywistości politycznej większym zagrożeniem dla Polski jest mimo wszystko Unia Europejska i sterujące nią Niemcy niż Waszyngton z którym tak naprawdę nie łączą nas żadne głębsze więzi gospodarcze i polityczne (niebezpieczeństwo ze strony USA płynie głównie od niepaństwowych ośrodków wpływu/władzy a nie od US army, CIA lub tych czy innych polityków).

    • Keyboard Warrior

      (((Zagrożenie))) dla naszej rasy, w tym dla naszego narodu jest (((jedno))). To nie Niemcy czy Waszyngton, tylko Der ewige…

  4. Keyboard Warrior

    “Jünger całe życie głosował na CDU.”

    Zaraz, zaraz, CDU to nie partia Angoli Merkel?

  5. Schwarze Fahne

    wkleję tylko jeszcze dobrą analizę z portalu myslkonserwatywna.pl:
    https://myslkonserwatywna.pl/kilijanek-dwa-zla/

    ___

    Ani jednego głosu na jakąkolwiek partię, ani jednego głosu na jakiegokolwiek kandydata!

    nie dlatego że tak powiedzieli Junger, Evola, Chomeini i Mao Zedong sto lat temu, tylko dlatego że tego wymaga uczciwość moralna i polityczna, każde inne stanowisko oznacza polityczną kompromitację

  6. Schwarze Fahne

    Co za brednie XD

    Zresztą mniejsza o szczegóły – ale to jakaś spaczona mentalność niewolniczo-oportunistyczna…
    Konkretnie: Du*a, PiS czy ktokolwiek to ludzie u władzy, mają pełnię środków, wpływów, policji, finansów – czegokolwiek by robić co chcą – i robią co chcą przejmując spółki skarbu państwa, sądy czy co tam chcą (łamią konstytucję i prawa – no fakt…)

    ALE nie robią nic by powstrzymać wymienioną przez ciebie ruch LGBT, jak również coraz bardziej agresywne uliczne lewactwo, antifę itd. itp.

    Jeżeli koleś u władzy nie robi nic – to na nim spoczywa odpowiedzialność za to co się dzieje. Tu tkwi główny błąd różnych grupek “radykalnych, ulicznych, pseudo-politycznych” że za głównego wroga uważają “antifę, lewicę, imigrantów” a nie aktualny rząd i polityków Systemu. Gdyby PiS chciał – mógłby zakazać marszy równości, zlikwidować skłot Rozbrat w Poznaniu, uderzyć w środowisko antify… Ale oczywiście nic podobnego nie robi.

    Zamiast tego pisowska policja rozbijała kontry do parad równości, aresztowała nacjonalistów, robiła naloty na spotkania, nękała i prześladował na setki sposobów. – a naiwniacy tacy jak autor wierzą że jak przyjdzie Czaskovsky czy inny politykier to będzie jeszcze gorzej…Może będzie może nie będzie – System nie ma błędów, System jest błędem. A mentalność popierania jakiegoś “mniejszego zła” jest z góry kompletnie chora. Lepiej już zapisać się do danej partii niż robić darmową propagandę.

    Celowo sprowadzam wypowiedź do banałów typu “LGBT, antifa i policja” – bo i pan Pętlicki na takich bzdurach (Intronizacja czy Parada Równości) opiera swoją argumentację że “MimoWszystko”. Zdaję sobie również sprawę że ze względu na liczne powiązania PiS nie mógłby niczego zakazać nawet gdyby chciał – problem jest jednak taki że nawet nie chce, to po prostu są politycy systemowi, mentalność karierowiczów, biurokratów itd.

    Oczywiście podaję tak banalne przykłady nie wdając się w analizy geopolityczne, ekonomiczne i kulturowe bo to robili już inni. Polecam znakomity tekst Ronalda Laseckiego – tekst Pętlickiego nic nie wnosi – nie obala żadnego z przytoczonych przed R.L. argumentów. Argumenty Laseckiego mają znaczenie w kwestii bojkotu, nie mają oczywiście sensu gdy chodzi o postulaty pozytywne. R.L. jest zawiedziony że nie ma kandydata na którego mógłby głosować – tylko że takiego już nie będzie. Lepper był ostatnim który mógł jeszcze próbować iść drogą parlamentarną, zresztą wiadomo że skończyło się to dla niego zarówno polityczną jak i osobistą klęską. Obecnie zwiększeniu uległa zależność Polski od USA, obecność obcych wojsk, uzależnienie ekonomiczne itd. itp. Wszystko to uniemożliwia dokonanie jakichkolwiek autentycznych zmian ze względu na wkomponowanie Polski w system euroatlantycki. Niemożliwa jest jakakolwiek zmiana w ramach obecnego ustroju (bez rewolucyjnego załamania systemu czy to w USA, czy w UE, czy w Pl). Liczenie na “zmiany w ramach ustroju” – to nie jest realizm polityczny – to jest oportunizm.

    Ps. Jeszcze ten zabawny argument z Facebooka że Ernst Junger głosował na CDU XD
    to w sumie warto w ramach intelektualnego ćwiczenia rozważyć

    CYTAT: “I nie przeszkodzą w tym bojowe cytaty klasyków konserwatywnej rewolucji. Wszak Jünger całe życie głosował na CDU.”

    Konserwatywna rewolucja to nurt intelektualny z okresu Republiki Weimarskiej i tyle. Późniejsze wybory Jungera to jego prywatna sprawa – głosowanie na CDU oczywiście ocenić trzeba negatywnie. Tylko że to w ogóle zabawny argument niezależnie w którą stronę stosowany. Coś w stylu: “Gdyby Dmowski żył to głosowałby dzisiaj na…” “Piłsudski popierałby na pewno…”. A samodzielne myślenie już wyłączone, hę?

    Zresztą to bez znaczenia… rzekomy radykalizm zawsze sprawdza się w konkretnych wyborach politycznych (np. głosowanie lub bojkot, udział w strajku i rewolucji lub wsparcie dla władzy) nic nie pomogą tysiące “radykalnych” tekstów ideologicznych gdy realnego poparcia udziela się systemowym partiom. Taka np. Fronda publikowała wywiady z Duginem, teksty o Walkirii Meinhof i radykalizmy że hohoho XD dziś fronda.pl robi za tubę propagandową PiSu na poziomie intelektualnym Faktu i Super Ekspresu.

    “Prawicowy gramscizm” to zupełny nonsens, “lewicowy” zresztą też. Dziwne, są te odwołania do przegranych ruchów i koncepcji… “endeccy realiści”, “metapolitycy”, “gramsciści” XD Gramsci przegrał. Wygrał Lenin – realna rewolucja polityczna.

    • Schwarze Fahne

      Jeszcze rozwinę pewne wątki…

      Cytaty z Jungera, Evoli czy kogokolwiek nie pomogą gdy realnie wspiera się System. W Brazylii rządzonej przez proamerykańskiego despotę Bolsonaro jest taki koleś intelektualista Olavo de Carvalho. Wspiera Amerykę, liberalizm, syjonizm, Bolsonaro uzasadniając to cytatami z klasyków tradycjonalizmu…
      (tu interesująca analiza i polemika z nim jakby ktoś chciał: http://novaresistencia.org/2019/12/05/raphael-machado-julius-evola-e-o-quinto-estado-contra-as-desinformacoes-dos-pseudo-evolianos-neoliberais/ )

      jednym słowem samo wrzucanie wyrwanych z kontekstu cytatów, czy nawet graficzek (nawet ultrrra radykalnych typu “baron i WTC”) nic nikomu nie pomoże gdy praktyka to polityczny oportunizm, wspieranie parlamentarnych partii, kandydatów, prezydentów. Żyjemy w czasach postmoderny i można powiedzieć wszystko, powołać się na jakiegoś myśliciela i robić coś zupełnie sprzecznego z jego duchem. Tylko po co? Później wstyd i trzeba się “odcinać”, “przepraszać za błędy młodości” gdy zapachnie kariera w ministerstwie czy telewizji… Po co komu te bzdury?

      Jak już chcemy cytatów to może Ezra Pound: “Jeśli człowiek nie jest w stanie podjąć pewnego ryzyka dla swoich idei, to albo te idee są pozbawione wartości, albo on jest bezwartościowy.”. Praktyka i czyny potwierdzają czym jest dany ruch polityczny, nie puste deklaracje.

      ***

      A schodząc na chwilę ze świata górnolotnych Idei na polską ziemię…
      Ostatnim był Lepper. Tak, tylko popełnił błąd. Błąd nie polegał na udziale w rządzie jako przystawka, wejściu do rządu, wyjściu i całej tej zabawie…
      Zamiast przygotowywać swój ruch organizacyjnie, ideowo, mentalnie do udziału w wyborach powinien zrobić gdy była na to szansa, coś wręcz przeciwnego: jasno i twardo konfrontować się z Systemem na poziomie ideologicznym i praktycznym radykalizować protesty, , schodzić do podziemia, stopniowo, realistycznie, z głową, organizować walkę typu partyzanckiego… Oczywiście nie ma znaczenia czy byłby to konkretnie on jego ruch czy ktokolwiek inny, chodzi o koncepcję innej formy działalności i walki…
      Pewne warunki ku takim wydarzeniom istniały:
      https://www.youtube.com/watch?v=VhSRZjIYjhw

      Oczywiście to tylko hipoteza i zamierzchła przeszłość. przełom lat 90/2000 nie zakończył się w Polsce eksplozją gniewu i rewolucją… wszystko potoczyło się inaczej. “Radykałowie” ulegli złudzeniu wyborów – efektem była klęska polityczna i osobista. Ale w latach 90tych mogli się przynajmniej łudzić. Obecnie przy całkowitej zależności Polski od ośrodków euroatlanctyckich, łudzić się nie można – droga parlamentarna jest całkowicie zamknięta.

      Realizm polityczny zakłada że w walce czekają represje i więzienia (Mateusz był pierwszy) a nie ciepłe posady i kariera.

      • Tylko że Lepper nie był żadnym radykałem, bo gdyby nim był to by otwarcie odrzucił demoliberalizm, syjonizm i obecność Polski w UE i w NATO. Jean Marie Le Pen to był dla niego “ekstremista”, a sam Lepper udawał populistę i rewolucjonistę dopóki nie wszedł w skład rządu, a dopiero gdy się koalicja rozpadła to nagle znowu “olśniał”, tylko że wtedy większość już z niego sobie jaja robiła. Więc nie wiem czego autor powyższego komentarza się spodziewał u Leppera. Że przeczyta Dzienniki Turnera, czy cokolwiek co odpowiada kameradowi ‘Czarna Flaga’ i zacznie organizować rebelię? Bądźmy poważni. Lepper to była od początku sterowana opozycja, gdy już nie był potrzebny to został załatwiony.

    • Schwarze Fahne

      Jeszcze uściślę, żeby ktoś nie zrozumiał opacznie:
      “bo i pan Pętlicki na takich bzdurach (Intronizacja czy Parada Równości) opiera swoją argumentację”

      Dlaczego bzdurach?

      Dlatego że dany konserwatywny politykier może i uczestniczyć w intronizacji gdzieś w Licheniu albo w koronacji obrazu w Zadupiu dolnym. A w tym czasie stu tysięczna parada będzie szła przez Warszawę, edukatorzy pracowali w szkołach, feministki rozwijały działalnośc aborcyjną.

      To są bzdury dla “ciemnego ludu”.

      Maskowanie pełnej zgody na degenerację obyczajów i kultury uczestnictwem w obrzędach religijnych
      Maskowanie bogoojczyźnianym bełkotem pełnego podporządkowanie wobec USA, UE, syjonizmu
      Maskowanie za pomocą pseudo socjalnej polityki 500+ kompletnej kolonizacji ekonomicznej Polski w ramach globalnego kapitalizmu

      To są fikcje. Teatr. Społeczeństwo spektaklu.
      System nie ma błędów. System jest błędem.

  7. Mój głos jest zbyt cenny aby głosować na mniejsze zło !!!!!!!!!!!!!!
    i tyle w temacie.

  8. W samo sedno

Dodaj komentarz