Andrzej Kowalski: Sekularyzacja i desekularyzacja. Co dalej z Cerkwią na Ukrainie?

W ubiegłych latach Ukraina przekształciła się w poligon geopolityki, arenę konfliktu wzniecanego przez neokonserwatystów z USA i ich pragnienie dominacji nad światem. Ta katastrofa nie ominęła Kościoła chrześcijańskiego na Ukrainie. Miejscowi politycy chcieliby wykorzystać go jako narzędzie konsolidacji nowego narodu ukraińskiego. W niniejszym tekście spróbujemy wyjaśnić sytuację Cerkwi prawosławnej na Ukrainie (UPC) oraz to, w jaki sposób stworzona została nowa tożsamość religijna.

 

Zasadniczo, desekularyzacja jest procesem charakterystycznym dla świata postmodernistycznego. Obowiązkowa edukacja sekularna, ateizm jako norma etyczna i lewicowa narracja medialna są już reliktami przeszłości. W Stanach Zjednoczonych, na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Ameryce Łacińskiej czynnik religijny odgrywa coraz większą rolę w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Amerykański prezydent szuka poparcia przed wyborami w środowisku protestanckich denominacji, stanowisko żydowskich ortodoksów odgrywa kluczową rolę w wewnętrznym programie politycznym Izraela, a Recep Erdogan ponownie zmienia Hagię Sophię w meczet, zdobywając w ten sposób niezbędne procenty poparcia wśród Turków. Religia, wraz z ruchami populistycznymi, prawicowo-konserwatywnymi ponownie staje się integralną częścią procesu demokratycznego.

 

Do tej pory niemal niemożliwe jest przewidzenie rozwoju konfliktów palestyńsko-izraelskiego, ormiańsko-azerbejdżańskiego, lub pakistańsko-indyjskiego bez uwzględnienia czynnika religijnego. Analitycy rzadko zwracają uwagę na to, że to samo dotyczy konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, w którym czynnik religijny odgrywa kluczową rolę.

 

Dla większości mieszkańców postsowieckich krajów słowiańskich tożsamość prawosławna pozostaje rdzeniem tożsamości narodowej. Według sondaży, Kościół na Ukrainie i w Rosji cieszy się większym zaufaniem niż politycy czy np. wojsko. Jaskrawym przykładem jest Wszechukraińska Procesja z Krzyżem (specjalny rodzaj manifestacji religijnej w postaci długiego, czasem kilkudniowego pokojowego marszu z przedmiotami kultu religijnego), poświęcona modlitwom “Za pokój, miłość i Ukrainę”, która odbyła się  w różnych miastach Ukrainy od 3 do 27 lipca 2016 roku i zaplanowana została na Dzień Chrztu Rusi Kijowskiej. Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego zgromadził w tym celu setki tysięcy wiernych – więcej niż u szczytu demonstracji na Majdanie w 2014 roku, kiedy doszło do zamachu stanu.

 

Także pod koniec lipca b. r.  w Kijowie odbył się kolejny duży wiec prawosławnych chrześcijan, podczas którego rozbrzmiewały hasła “Szatan rządzi Ukrainą!”, “Zwróćmy Krzyż Hagii Sophii!” itd. Nie da się zrozumieć znaczenia tych wydarzeń w ramach świeckiego paradygmatu politycznego. Niniejszy artykuł stanowi wstęp do przedstawienia w ogólnym zarysie osi konfliktu na Ukrainie na podstawie czynnika religijnego.

 

Na początku kilka wstępnych wyjaśnień na temat prawosławia. Kościół prawosławny, stanowiący wspólnotę lokalnych Kościołów autokefalicznych (czyli autonomicznych), uważa się za „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Każdy kościół autokefaliczny jest niezależny i odrębny od innych Kościołów lokalnych w kwestiach administracyjnych, ale jednakowy pod względem zasad wiary, pozostając z nimi we wspólnocie eucharystycznej – w przeciwieństwie do Kościoła katolickiego, na czele Cerkwi prawosławnej nie stoi tylko jeden zwierzchnik.

 

Obecnie istnieje 15 uznanych Cerkwi prawosławnych: konstantynopolitańska, aleksandryjska, antiochijska, jerozolimska, rosyjska, gruzińska, serbska, rumuńska, bułgarska, cypryjska, helleńska, albańska, polska, a także Kościół Prawosławny w Ameryce i Kościół Prawosławny Ziem Czeskich i Słowacji. Za primus inter pares uznaje się Cerkiew konstantynopolitańską, która jest jednocześnie jedną z najmniej licznych pod względem liczby wiernych i najbardziej zależnych od Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszka połowa wszystkich parafian i skąd płynie stałe wsparcie finansowe, a także od Turcji, gdzie znajduje się stała rezydencja patriarchy Kościoła konstantynopolitańskiego – Bartłomieja, a większość duchownych posiada obywatelstwo tureckie.

 

Wróćmy jednak na Ukrainę. W Kościele prawosławnym, podobnie jak w katolickim, zasadnicze znaczenie ma nie demokratyczna zasada jednoczenia wspólnot wiernych, ale sukcesja apostolska. Dlatego wierni, dla których główną wartość stanowią nie polityczne rozgrywki, ale prawdziwy kontakt z Bogiem, powinni przystąpić do tradycyjnej Cerkwi prawosławnej. Po upadku Imperium Rosyjskiego na terenie Związku Radzieckiego istniała jedna cerkiew – Rosyjski Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, za wyłączeniem Autokefalicznego Kościoła Gruzji.

Na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w ramach ZSRR istniał również Ukraiński Kościół Greckokatolicki – lokalny kościół katolicki obrządku bizantyjskiego, utworzony jeszcze w Rzeczypospolitej na skutek unii brzeskiej, w 1596 roku. Większość grekokatolików (ok. 4 milionów wiernych) mieszka w zachodnich regionach Ukrainy. Dlatego szczególnie mocno zakorzenione w jej tradycji są tendencje ukraińskiego nacjonalizmu.

 

Niemniej, zdecydowana większość wiernych na terytorium Ukrainy aktywnie uczestniczy w życiu parafialnym, lub utożsamia się z kulturą prawosławną. Wraz z rozpadem Związku Radzieckiego elity polityczne nowo powstałego państwa ukraińskiego rozpoczęły próby całkowitego zerwania z rosyjskim Kościołem prawosławnym. Do 1990 roku na terenie białoruskiej i ukraińskiej SRR istniały tzw. egzarchaty – jurysdykcje kościelne podległe Patriarchatowi Moskiewskiemu RCP. Sobór biskupi na przełomie 30-31 stycznia 1990 przyjął “ustawę o egzarchacie”, która przyznawała egzarchatom ukraińskim i białoruskim prawo do pełnej samorządności, podziału finansów itd., za wyjątkiem spraw teologicznych, które zostały powierzone Synodowi. Również za zgodą Patriarchatu Moskiewskiego egzarchatowi ukraińskiemu zezwolono nazywać się samodzielną Cerkwią – powstała istniejąca do dziś, obejmująca zdecydowaną większość wiernych Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego (UPC MP).

 

W tym samym czasie wewnątrz Cerkwi prawosławnej rozpoczęła się schizma. W latach 1990-1992 głową UPC MP był metropolita Filaret (Denisenko). 27 maja 1992 Sobór biskupi UPC MP zdymisjonował Filareta za działalność schizmatycką i metropolitą Kijowa i całej Ukrainy wybrał Włodzimierza (Sabodan).

 

Skrywający urazę Filaret, przy wsparciu nacjonalistów i po naprawieniu stosunków z inną prawosławną sektą – Ukraińskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym, prawie w jednakowym czasie, ze swoimi nielicznymi zwolennikami odbył „alternatywny”, nacjonalistyczny Sobór, na którym został mianowany patriarchą samoczynnego tzw. “Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego”, który historycznie nigdy nie istniał i którego nie uznał żaden z lokalnych kościołów prawosławnych. W istocie powstała kalka protestanckiej sekty. Wówczas, w latach 90-tych, Filaret zaczął szukać pomocy u patriarchatu Konstantynopola, który teoretycznie mógłby nadać małej nacjonalistycznej sekcie legalny status autokefalii.

 

Ze względu na niebezpieczne tendencje i dążenie do samorządności, Patriarchat Moskiewski przyznał pełną autonomię UPC MP. Na Soborze RPC, w którym uczestniczyli wszyscy zwierzchni biskupi UPC, przyjęto specjalne zalecenie: “potwierdzić status niezależności i samodzielności Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, który otrzymał prawa szerokiej autonomii z definicji Soboru Biskupiego Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w 1990 roku”. Wydawałoby się, że to powinno uspokoić ukraińskich nacjonalistów.

 

Ambicje polityczne, którymi kierowały się elity polityczne Ukrainy po “kolorowej rewolucji”  z 2014 roku, zwyciężyły. Rząd prezydenta Petra Poroszenki zdecydował postawić wszystko na jedną kartę – domagać się od patriarchatu konstantynopolitańskiego tzw. tomosu – specjalnego listu o autokefalii Kościoła. Natomiast najliczniejsza i kanoniczna UPC MP nie skierowała takiej prośby do Konstantynopola. Autokefalii dla tak zwanego “Patriarchatu Kijowskiego” zażądała od Konstantynopola składająca się w 2018 roku prawie wyłącznie z nacjonalistów Rada Najwyższa (ukraiński parlament) i osobiście prezydent Poroszenko, naruszając w ten sposób fundamentalne postanowienie ukraińskiej konstytucji o nieingerencji państwa w sprawy Kościoła.

 

Wbrew oczekiwaniom, nie doszło do masowego przejścia wiernych UPC MP do nowo utworzonego, nacjonalistycznego kościoła. W tym samym czasie, na całej Ukrainie trwał szturm na prawosławne świątynie i klasztory UPC MP uzbrojonych nacjonalistów, którzy otrzymali najwyższe “błogosławieństwo” od proamerykańskiego Konstantynopolitańskiego Patriarchatu i nacjonalistycznych władz. Całkowicie niezależny od Moskwy Ukraiński Kościół prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego pozostaje główną grupą wyznaniową, występując co roku z misją pokojową na południu Ukrainy, gdzie armia ukraińska prowadzi działania zbrojne przeciwko prorosyjskim powstańcom.

 

Dotąd, wewnątrz tzw. PCU trwa schizma. Na stanowisko “patriarchy” prawdopodobnie namaszczony zostanie bliski przyjaciel Poroszenki Symeon (Szostacki). Poroszence, który odszedł do opozycji i założył partię “Europejska Solidarność”, utworzony przez niego samego kościół przyniósł niewiele korzyści, ponieważ w dalszym ciągu pozostaje małą, nacjonalistyczną sektą i nie zapewnia mu obiecanego wsparcia. Biskupi „Kijowskiego Patriarchatu” otwarcie uprawiają wrogą retorykę i wzywają do zbrojnego rozwiązania konfliktu na południowym wschodzie kraju (Obwody Doniecki i Ługański). Ich retoryka współbrzmi z hasłami i oczekiwaniami ukraińskich neonazistów, którzy ostatnio mają jeszcze jeden ważny powód do świętowania – Sąd Apelacyjny w Kijowie uznał, że symbolika dywizji Waffen SS Galizien, którą neonaziści na Ukrainie tak lubią eksponować, jest w pełni legalna i nie podlega ustawowemu zakazowi propagandy totalitarnej. Sąd przychylił się zatem do stanowiska ukraińskiego IPN, który notabene również popiera „Patriarchat Kijowski”.

 

Na tym przykładzie możemy zauważyć, jak istotny jest czynnik religijny na planie geopolityki, bieżącej polityki lokalnej, legislatywy i sprawiedliwości, a nawet w kontekście walki o historię oraz tożsamość narodową. Co przyniesie prezydentura Wołodymyra Zełenskiego, jeszcze nie wiemy. Czy wahadło ukraińskiej polityki skieruje się ku integracji z Rosją? W takim wypadku wspólna tożsamość religijna stanie się ideologiczną podstawą pokojowej “rekonkwisty” FR we wspólnej przestrzeni cywilizacyjnej Ukrainy i Rosji. Prozachodnie elity Ukrainy doskonale to rozumieją, dlatego presja władzy i mediów na kanoniczną Cerkiew prawosławną w nadchodzących latach będzie tylko rosła.

                                                                                                                                          Andrzej Kowalski

 

Aleksandr Dugin: Czwarta Teoria Polityczna

3 komentarze

  1. “Ukraiński Kościół prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego pozostaje główną grupą wyznaniową, występując co roku z misją pokojową na południu Ukrainy, gdzie armia ukraińska prowadzi działania zbrojne przeciwko prorosyjskim powstańcom”
    Na tym fragmencie zakończyłem czytać.
    Spory między schizmatyckimi “Cerkwiami” nie mają żadnego znaczenia. Ukraińscy schizmatycy mogą sobie przejmować zbrojnie cerkwie należące do sowieckiego “patriarchatu”, i tak ani jedna “Cerkiew”, ani druga nie należy do świętego Kościoła katolickiego, więc takie artykuły nie mają żadnego sensu. Jedynym sensownym rozwiązaniem tego sporu religijnego jest powrót zarówno Ukraińców, jak i Rosjan na łono katolickiego Kościoła Chrystusa i kształtowanie swoich narodów w duchu cywilizacji łacińskiej. Ani moskiewskie czekistosławie, ani kijowski etnofiletyzm nie dadzą Ukraińcom zbawienia.

    • Zawsze się zastanawiam czy LARPo-ka*olicy uprawiając taką masturbację oratorską dokonuja również też cielesnej, bo pomimo grzechu pokusa musi być potężna. Co niezmiernie ciekawe nie miałem nigdy okazji takiego płomiennego misjonarstwa spotkać poza internetem. Urodzonych kaznodziei muszą przeganiać z polskich ambon i ulic jakies piekielne siły, wspomagane przez krypto-schizmatyków. Niestety, prawdziwi potomkowie Świętego Wojciecha żyją dziś pod czekistowsko-schizmatycko-ateistyczno-demoniczną okupacją. A nie, czekaj, jest celibat… Albo może po prostu trad-pozerzy robią z siebie świrów na każdym kroku bez niczyjej pomocy, w czym widać lustrzane odbicie dogorywania KK w PL.

      • “Poziom” wypowiedzi adekwatny do twojego poziomu intelektualnego. Zwroty typu “masturbacja” najwidoczniej muszą świadczyć o tym, że jest to twoje ulubione zajęcie.

Dodaj komentarz