Eugeniusz Onufryjuk: To jest wojna

Wśród krytyków niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności tzw. przesłanki eugenicznej z konstytucją RP pojawia się narracja, że zły PiS i osobiście Jarosław Kaczyński dzielą Polskę w obliczu koronawirusa. W ich mniemaniu, „przepychając” to orzeczenie, poza spowodowania „piekła kobiet”, partia rządząca niszczy jedność, której tak potrzebujemy w obecnych czasach.  

Owszem, jedność jest potrzebna wszelkim grupom, w których ludzie chcą czy nie chcą żyć razem. Jedność jest potrzebna rodzinie, jedność jest potrzebna rodowi, jedność jest potrzebna etnosowi, narodowi i państwu. Jak powiedział nasz Zbawiciel: „Wszelkie królestwo rozdzielone przeciwko sobie będzie spustoszone, i wszelkie miasto albo dom rozdzielony przeciwko sobie, nie ostoi się” [Mt 12, 25]. Brak jedności powoduje, że byty, które są manifestacją ponadludzkiego porządku, stają się dysfunkcyjne i się kompromitują. Tak skompromitowana wspólnota nie jest w stanie zapewnić sobie lojalności ze strony swoich członków, a więc w dłuższej perspektywie rodzina się rozpadnie, a państwo czy naród upadną. Upadną, bo nie będą w stanie się bronić przed stojącymi przed nimi wyzwaniami.  

W 2020 roku Państwo Polskie też stoi przed wieloma wyzwaniami. Są to przede wszystkim upodlenie Polski na arenie międzynarodowej; stanowienie prawa przez jakieś organizacje międzynarodowe i obce ambasady; zacieśnienie liberalnej hegemonii ideowej; ekonomiczna, militarne i ideologiczna kolonizacja Polski. Wyzwaniem jest budowanie dla obcych wojsk eksterytorialnych baz dla obcego żołdactwa na terytorium Polski. Wyzwaniem są listy ambasadorów, atakujące polską aksjologię i polski model życia rodzinnego. Wyzwaniem jest mówienie przez pewną obywatel USA, że Polska w kwestii dewiantów stoi „po złej stronie historii”. Wyzwaniem jest szerzenie trendów wywrotowych w polskiej noosferze przez zachodnie podmioty, które faktycznie zmonopolizowały rynek rozrywki cyfrowej. W końcu największym wyzwaniem jest postmodernistyczna dekonstrukcja naszej tradycji, kultury i doświadczenia historycznego. W porównaniu z tym wszystkim, koronawirus jest najmniejszych problemów.  

W tym kontekście żadna jedność nie została zniszczona 22 października roku bieżącego. W obliczu tych wyzwań jedność narodowa nigdy nie istniała. W tym kontekście możemy mówić o dwóch równoległych społeczeństwach. Obecnie istnieją w Polsce dwa przeciwstawne obozy, Polskę 1 i Polskę 2. Teraz ten podział nie polega na dysproporcji gospodarczych. Osią podziału są kwestie niematerialne.  

Polska 1 ma oblicze wielkomiejskiej młodzieży, tych tak wyśmiewanych w ostatnio “Julek z Twittera”. Jest to Polska wielkich metropolii, hipsterskich klubów i modnych knajp. Wartościami tej Polski są wykorzenienie, indyferentyzm, chaos, materializm i konsumpcjonizm, nazywane przez tę Polskę 1 otwartością, tolerancją i wolnością. Ta Polska niekiedy lepiej mówi po angielsku niż po polsku, bezmyślnie łyka wszystko, co podsunie jej guru na usługach globalizmu. Ta Polska, chodząca na parady równości i płacząca nad tubylczą „nietolerancją” i „ksenofobią”, żywi zażartą nienawiść do jakiejkolwiek formy autentycznej religijności, ochocza wierząc w taroty czy inne wróżby (których sensu nawet nie rozumieją). Ta Polska 1 żywi głęboką pogardę do zwyczajów i tradycji, do wsi i małych miasteczek (skąd często się wywodzi). Jest to twór pozbawiony zdolności do działania pozytywnego, bo dąży tylko do zniszczenia zastanego porządku w celu przeniesienia tu globalnego Zachodu. To obrońcy gejów, „praw człowieka”, konstytucji, demokracji i państwa prawa. Są to ubrane na czarno kobiety z błyskawicami i wieszakami. Innymi słowy, nad Wisłą jest to awangarda globalizmu i hegemonii liberalnej. 

Naprzeciwko tego obozu liberalnego postmodernizmu bez polskiej specyfiki stoi Polska 2. Polska wsi i miasteczek, gór, jezior i puszcz. Polska przydrożnych kapliczek i wiejskich kościołów. Polska deptana i pogardzana przez liberałów. Polska pobożności maryjnej i „Gorzkich Żali”. Polska przyjeżdżająca 11 listopada do Warszawy by iść w Marszu Niepodległości. Polska, dla której największą wartością jest rodzina. Polska, która od 30 lat jest oszukiwana i rozgrabiana przez demoliberalną oligarchię. Polska intuicyjnie czująca, że ten świat poszedł złą drogą. Są to ludzie, którzy chcą być dumni ze swojej historii i swojego kraju. Polska 2 odmawia różaniec o odnowę moralną narodu i zaprzestania mordowania nienarodzonych. Jest to najszerzej rozumiany lud polski, chodzący do kościoła, pracujący, kochający – po prostu żyjący na łonie swojej ojczyzny. Mimo że ten lud chce być jak najbardziej zachodni, to zachodnim nie jest i nikim takim się nie stanie. W istocie reprezentuje dziwny splot cech nowoczesnych i archaicznych.  

Do tego przymyka segment osób o poglądach antyglobalistycznych, tradycjonalistycznych i tożsamościowych. Jest ich mało, żeby stanowiły osobną siłę w kraju. Segment ten poszukuje Polski wiecznej, polskiej sancta sanctorumTe osoby szukają Polski prawdziwej, której nie da się zobaczyć inaczej, niż oczami ducha. Te osoby próbują zrozumieć ducha ludu polskiego i odkryć wieczne przesłanie, które jest niesione przez Polskę. 

W tej opcji nie jest to starcie dwóch partii czy opcji politycznych. Jest to starcie dwóch wizji świata. Mamy naprzeciwko sobie obóz liberalny i obóz ich przeciwników, dla których taką wspólnym mianownikiem jest katolicyzm (i inne formy autentycznego światopoglądu religijnego). Zarówno katolicyzm, jak i liberalizm stanowią dwie metaideologie. Rozbierając oba te zjawiska na czynniki pierwsze dojdziemy do pewnych założeń, bez których wyznawanie tej doktryny nie jest możliwe. Liberalizm i katolicyzm (i ogólnie religijność) wykluczają się co do natury człowieka, celu jego istnienia, co do pierwszej przyczyny istnienia. Ze sprzecznej antropologii, aksjologii i ontologii wynikają dwie wizje urządzenia życia publicznego. Te dwie wizje nie mogą ze sobą współistnieć. Żadnej jedności między zwolennikami tych dwóch wizji nie było, nie ma i nigdy nie będzie.  Również w kwestii problemów, z którymi mierzy się Państwo Polskie – dla liberałów nie jest to żaden problem, wręcz ich celem jest roztopienie się Polski w kotle postmodernistycznego globalizmu. 

Stan dotychczasowy przypominał stan dwóch wrogich armii w czasach obowiązywania bardzo kruchego rozejmu, w trakcie którego obie strony co jakiś czas przerzucają się pociskami. To oni zawieszą tęczową flagę, a ich przeciwnicy powieszą antyaborcyjne banery. Feministki uczynią coś obraźliwego w stosunku do katolików, a katolicy zorganizują modły, zbiórkę podpisów czy zorganizują przejazd jakiejś ciężarówki, ostrzegającej przed LGBT. To wszystko bardziej przypominało ciszę przed burzą: każdej stronie ten stan coraz bardziej ciążył, obie strony tylko czekały, by skoczyć sobie do gardeł.  

Stosunek nas, ludzi szeroko pojętej prawicy, do naszych liberalnych wrogów, najlepiej oddaje ten wers z sury „Doświadczana” Koranu 

„Zaprawdę, my nie mamy nic z wami i z tym, co wy czcicie oprócz Boga! Wyrzekamy się was!  Pojawiła się między nami i wami wrogość i zawiść na zawsze, chyba że uwierzycie w Boga Jedynego!” [Koran, 60:4]. 

Trybunał Konstytucyjny nie rozpętał żadnego konfliktu w społeczeństwie. Ten konflikt już trwa od wielu lat. Rację mają te zaczernione kobiety z parasolkami i wieszakami – to jest wojna. Wojna światła, po stronie którego stoimy i ciemności, za którą opowiadają się nasi wrogowie. Jest to wojna totalna, bo stawką nie są stołki czy spółki skarbu państwa. Jest to wojna o duszę naszego narodu. Jest to wojna z liberalną hegemonią, Zachodem i globalizmem – a te protestujące kobiety są dziś mięsem armatnim tych antyludzkich Zjawisk. A Polskiej Policji przydałyby szkolenia, organizowane przez ich kolegów z Chin, Turcji czy Iranu.

Eugeniusz Onufryjuk 

29 komentarzy

  1. Dekalog czy ekonomia ?
    Przykazania: 5. Nie zabijaj; 6. Nie cudzołóż; 7. Nie kradnij.
    W ciągu dwóch tysięcy lat swojej historii kościół nie raz pokazał, co naprawdę sądzi o tych przykazaniach i jaką przydaje im wartość. Otóż tylko werbalną, propagandową.
    Ad 5. Nie zabijaj. Już święty Augustyn twierdził, że wojna to nic złego, bo na wojnie umierają ludzie, którzy i tak umrzeć muszą. Pius Ostatni błogosławił hitlerowskie czołgi, Watykan posiada fabrykę amunicji, z której naboje poleciały na kolonialnej wyprawie Włoch do Abisynii przed II wojną światową. Katolicki cesarz dynastii Habsburg uważał, iż lepszy pustynny kraj niż kraj pełen kacerzy, wybuchła wojna trzydziestoletnia.
    Ad 6. Nie cudzołóż. Jak ma się sprawa z tym przykazaniem to nawet nie warto komentować. Łąmano je przez wieki i to najmniejsze zmartwienie dla pasterzy. A pedofilia to dla nich nie grzech.
    Ad 7. Nie kradnij. Dwa tysiąclecia było na odwrót począwszy od przywilejów Konstantyna i fałszerstw dokumentów nadań, spadków itp. itd. Ile w czasach IV RP (czyli po czasach Rzeczypospolitej Ludowej) kościół wyłudził i ile ma, tego oprócz hierarchów nie wie nikt.
    Najważniejsze bowiem są dla kościoła tylko następujące przykazania: Nie będziesz miał innych bogów przede mną; Pamiętaj dzień święty święcić i Nie bluźnij.
    W przenikliwym przekładzie na pragmatykę oznacza to: Nie pójdziesz do konkurencji; Zasilisz naszą kasę twoim pieniążkiem; Nie będziesz przeciwko tym porządkom narzekać.
    Otóż te zasady zostały podważone przez kapitalizm ( bo socjalizm był okresem rozkwitu kościoła w Polsce) a dobijane są teraz wirusem i grozi nie tylko zubożenie kościoła rzym. kat. ale jego marginalizacja a prawie zniszczenie Przede wszystkim dobijana jest kościelna ekonomia, a ponieważ siła i potęga tej instytucji w Polsce i Europie głównie na tym się opiera, a dalszy upadek gospodarki na skutek „lockdown” grozi nieobliczalnymii następstwami, kościół przeszedł do ataku.
    Nie ma u nas w kraju żadnej analizy ekonomicznej działalności kościoła i przy obecnej władzy nigdy nie będzie. Ale nawet, gdyby jakiś niezależny ekonomista próbował to analizować i porównywać, to nie dostanie żadnych danych. Ile sklepów, montowni, ile dotacji, ile ciemnych interesów, ile udziałów w spółkach i pod jakimi pseudonimami – tego nie wie nikt. Częściowo skarbnicy gmin albo powiatów. Władza państwowa też częściowo. A ekonomiści bez cyfr są bezradni jak dzieci, a więc podwójnie nie ma szans na jakąś przejrzystość – Polaka to nie jest kraj, który ma kościoły, Polska to kościół, który ma kraj.
    W kościołach pustki, wirus pozbawił większą część owieczek chęci męczeńskiej śmierci, a więc przychód z tacy coraz mniejszy, a to była podstawa. Upadek gospodarki coraz bliższy, niebawem uszczuplenie unijnych dotacji, a więc latyfundia Caritas nie dadzą już takiego dochodu, udziały, wynajmy etc. etc.też nie dadzą pieniędzy na funkcjonowanie wszystkich pozaparafialnych instytucji. Parafie prawdopodobnie finansowo dadzą sobie radę, bo są bezpośrednio zależne od datków wierzących mieszkańców, a w obliczu zagrożenia zagładą ich świątyń, katolicy wysupłają pieniężne poparcie.
    Ale Rzym potrzebuje i Rzym Świętopietrza nie daruje. A pielgrzymek nie ma.
    Co stanie się z tą całą nadbudową w wraunkach „lockdown” ? Z katolickimi szkołami, akcją zagraniczną na Białorusi i na Ukrainie, w Kazachstanie i bóg wie, gdzie jeszcze (ewangelizacja po włosku propaganda). Co z wpływem na wiele instytucji i z daniną? Bogaty kościół ma już niedaleko do przepaści, bo na działalność w warunkach wielkiej biedy episkopat nie jest gotowy. Nie ma bowiem bardziej skorumpowanej instytucji jak właśnie ta: symonia ma kilkusetletnią tradycję. A dobrobyt i dostatek dla KRK w Polsce ma tysiącletnią historię. Kosciół w Polsce nigdy nie cierpiał biedy. (A w socjaliźmie po prostu rozkwitał) Zawsze pławił się w luksusach.Czy rozbiory, czy przegrane wojny, ta instytucja zawsze pomnażała swój dobytek i nic dziwnego, że nieprzyzwyczajeni do biedy duchowni nie zgodzą się na nowy pokorny stan. Tuż przed rozbiorami, kiedy potrzebne były armaty, kościół bardzo się starał o odlewanie dzwonów. Dzwony były ważniejsze niż obronność państwa, w którym ten pasożyt miał uprzywilejowaną pozycję. Obecna hierarchia to duchowi spadkobiercy tamtych magnatów.
    Dla nich zbawieniem może stać się dyktatura. Na pewno z nostalgią czytają kościelni luminarze kodeks z czasów Karola Wielkiego – „kto nie pójdzie w niedzielę na mszę do kościoła, ten umiera śmiercią”. Oczywiście żadnemu w tym momencie nie przyjdzie do głowy piąte przykazanie.
    A więc uściślijmy: obecnie mamy państwo wyznaniowe, jedyne w swoim rodzaju, gdzie sojusz fary i gminy, bazyliki i powiatu, katedry i województwa, ołtarza i tronu jest rzeczywistością administracyjno polityczną.
    Ale to za mało, potrzebna jest autentyczna dyktatura, żeby uratować bogaty kościół, bo zmarginalizowany tylko jako biedny przeżyje. Trza się postarać o porządek w stylu Karola Wielkiego.
    A odczytane orzeczenie tzw. Trybunału Konstytucyjnego to pierwszy poważny krok w kierunku kościelnego zamordyzmu. Niestety dla hierachii, a stety dla nas, nieudany.
    Trzeba przywrócić blask piątemu przykazaniu – taka jest propaganda, a mało kto skojarzy walkę w obronie nienarodzonych z krwawą historią kościoła rzymsko katolickiego, pełnej pogardy dla cyfry 5 z dekalogu. Mało kto przypomni o rzeziach na krucjatach, o krucjacie dziecięcej, o siedemdziesięciu milionach pomordowanych w imię kościelnej propagandy, w imię Chrystusa. Mało kto dojrzy tutaj szczyt hipokryzji.
    Tak wię KRK wywarł presję na swojego wasala PiS, żeby po pierwsze coś zrobić z aborcją, bo to stoi w niezgodzie z piątym przykazaniem. A genialnym myślicielom tej prymitywnej formacji politycznej wydawało się dotąd, że to oni po mistrzowski wprzęgłi w swój rydwan KRK. A jest na odwrót. To nie PiS wysługuje się kościołem, ale kościół wysługuje się PiS’em. PiS nie był w stanie oprzeć się presji- albo ta partia sama chciała tej presji, bo jej czołowi przedstawiciele to religijni fanatycy?
    Gdyby ten pierwszy krok się udał, to mamy następne kroki w kierunku obcięcia obywatelskich wolności.
    Orzeczenie TK to był zamach kościoła na resztki państwa, pucz, po którym nastąpiłyby represje zamaskowane maskami przeciwkowirusowymi. Zamach rozpaczy, bo coraz mniej ludzi w kościołach, pomimo tej religii obowiązkowej w szkołach, rekolekcyj, pomimo opanowania przedszkoli i urzędów, panowania nad trybunałami.
    Nie uważajmy jednak, że jest to próba ostatnia. Kościół nie pierwszy i nie ostatni raz odżegnuje się werbalnie od polityki wtedy, kiedy przegrywa. Dwa tysiące lat to nie byle co i wzorów jest mnóstwo, stąd co piąty święty tego kościoła to fanatyczny zbrodniarz. (Klotylda, Dominik, Katarzyna, Otton itd). Trudno dzisiaj w Europie ułożyć stos chrustu na środku ulicy i spalić jakąś czarownicę. Książek też nie trza palić, wystarczy ich nie wydawać. Ale można skazać za obrazę uczuć religinych pod byle pretekstem i tylko masowość protestu chroni protestujących przed represjami. Jest CBA, jest ABW jest policja i obowiązkowe modlitwy, policja spisuje obywateli, którzy przed budynkiem świątynnym na asfalcie wypisują mene tekel fares tej instytucji. Ma zgiąć się każde kolano.
    Nie jest to próba ostatnia puczu, bo agonia KRK potrwa jeszcze dwa pokolenia. Kościół nie jest nieomylny, nie ma tam wcale lepszych intelektualistów niż wśród nas. Ale wie, że czeka go zagłada i ma nadzieję wyjścia z historycznej pułapki. Cenę ma zapłacić poligon militarny USA i poligon ideologiczny Watykanu czyli Polska zdrowiem i życiem jej obywateli.
    Być może była to tylko sonda i próba zastraszenia z możliwością kontynuacji i wyciągania innych tematów, na przykład repolonizacji mediów, co tak naprawdę oznaczać ma rekatolizację i medialną indoktrynację?
    Być może hierarchowie doszli do wniosku, że co prawda w Europie kościół czeka zagłada, ale w kraju nad Wisłą można pokusić się o umocnienie twierdzy, której bramy piekielne nie przełamią, a więc przeżyć na przekór społecznym prądom. Wbrew tendencjom światowym. I jakaś logika w tym jest, bo przykład Rosji pokazuje, że przy silnym państwowych poparciu następuje renesans cerkwi.
    Jak na razie mało kto założył powyższą interpretację niedawnych wydarzeń.
    Ale jest też możliwość drugiego scenariusza – KRK postanowił swoją inicjatywą odsunąć PiS od władzy, co jest jednak bardzo wątpliwe. Aż tak mądrzy ci biskupi to nie są. Chociaż zawsze za silniejszym.

  2. pierwsza awersja do tekstu: dlaczego powołujesz się na diabelski Koran, a nie na nasze katolickie Pismo Święte? mamy dużo w Biblii wojennych cytatów, czy takich o podziale, np. “Cóż wspólnego ma Chrystus z beliarem”, czy “nie sprzęgajcie się w nierówne jarzmo z poganami”, i wiele innych, jak “nie przyszedłem, aby zaprowadzić pokój, raczej skłócenie” to pierwsze ale, drugie, to powoływanie się na Chiny, gdzie chrześcijanie są prześladowani, a aborcja jest legalna na życzenie, a nawet przymusowa, jak jest więcej niż jedno dziecko, więc powoływanie się na ten kraj jest idiotyczne, w Turcji dzieciobójstwo też jest legalne, jedynie w Iranie jest ograniczone.

  3. Krótko mówiąc: nie odwrócimy w tej chwili wszystkich zmian które zaszły w mentalności społeczeństwa. Ale mamy szansę zachować nasze obszary społeczne, obszary tradycji i polityczną obecność ruchu NR (ogólnie ujętego).

    W wielu krajach zachodu fizyczny terror lewactwa wyeliminował na lata albo bardzo ograniczył działania nacjonalistów / tradycjonalistów / patriotycznej opozycji antysystemowej.

    Są jednak i pozytywne wzorce: np. Włochy. W czasach lat ołowiu włoscy NR nie bali się odpowiedzieć walką – efektem jest to że ruch NR jest tam najsilniejszy w Europie – ma własne lokale, centra społeczne, grupy kulturowe, kluby itd. Działa i jest alternatywą dla Systemu i lewactwa

    Pierluigi Concutelli, Mario Tuti, Franco Freda, Stefano Delle Chiaie, Franco Anselmi i inni wiedzieli jak sobie radzić z lewackimi bandami na usługach globalnych kapitalistów i liberalnego Systemu…

    Kali Yuga? Zatem: Intifada!!!
    Czas zacząć ujeżdżać tygrysa!
    Nad Polską niebo jest bezchmurne, a więc Tora! Tora! Tora!

  4. Widzę, że wasza ambasada już dawno nie przechodziła testów przeciwpożarowych…

  5. Hardline Straight Edge

    Liberalne lewactwo jest sponsorowane przez globalny kapitał spekulacyjny. Krytykę Polityczną i inne grupki tego typu wspiera Soros – wielki giełdowy finansista. Lewactwo to awangarda najbardziej zdegenerowanych i agresywnych form kapitału finansowego

    Liberalizm to „wolność” > konkretnie> „wolność gospodarcza” > czytaj wolność pieniędzy > a dokładnie > wolny jest ten kto dysponuje pieniędzmi ten kto ich nie ma jest niczym, jest śmieciem. Liczy się zdanie posiadacza, dzieci nie mają pieniędzy, więc liberalny System skazuje je na śmierć w trakcie aborcji. Co więcej: obecnie zalegalizowano już handel ludźmi – instytucję tzw. „surogacji” w trakcie której dzieci są „hodowane” w brzuchu i sprzedawane. Dodajmy „hodują” je ubogie kobiety z Ukrainy lub krajów Trzeciego Świata – kupują bogate pary na zachodzie (hetero ale coraz częściej lgbt). Kto płaci ten rządzi, a dziecko – żywa istota jest tylko towarem do zaspokojenia egoistycznych „pragnień”. Dziecko – jego życie i rozwój przestaje być celem a staje się jedynie środkiem do zaspokojenia potrzeb egoistycznych zombie. Lub przeszkodą. Stąd w zależności od chwili można je abortować – albo kupić u surogatki. Tak samo współczesne lewactwo promuje prostytucję w postaci tzw. “sex workingu”. Ciało kobiet staje się towarem pod pozorem “wolności”. Współczesne lewactwo nie ma nic wspólnego z walką o prawa socjalne, z ruchem robotników (takim jak była Solidarność, ale też XIX wiecznymi). Zawodowi lewaccy aktywiści to mieszkańcy wielkich miast, dzieci bogatych rodziców – rozwydrzone i zdemoralizowane. A kasę na to dają wielcy spekulanci giełdowi Soros i inni. Zwycięstwo lewactwa = zyski dla kapitału (rozwój przemysłu aborcyjnego, legalny obrót narkotykami, prostytucja). Przejrzyjcie listę sponsorów parad równości = same wielkie firmy.

    KRÓTKO MÓWIĄC
    Kapitaliści inwestują pieniądze we wspieranie ruchu feministycznego po to by później po legalizacji zacząć na tym zarabiać, tworzyć kliniki aborcyjne. Finansują promocję “sex workingu” jako normalnego zawodu by zarabiać na sutenerstwie. Promują macierzyństwo zastępcze – surogację by zarabiać na handlu dziećmi Itd. Itp. Współczesne lewactwo to nie jest żaden ruch robotników i biednych tylko zawodowi aktywiści z bogatych domów a kasę dają na to liberalni finansiści traktując to jako zyskowną inwestycję na przyszłość

  6. Z tym, że tu nie chodzi o aborcję na życzenie. Ta zmiana nie dotknie “Julek z Twittera”, ta zmiana dotknie kobiety wsi i miasteczek. Jeśli “Julka z Twittera”- czyli zazwyczaj kobieta z klasy przynajmniej średniej- dowie się, że urodzi dziecko bez głowy, które umrze natychmiast po porodzie, weźmie pieniądze, pojedzie na Słowację i tyle. Kobieta z klasy ludowej tej możliwości nie będzie miała, ona będzie żyła przez 9 miesięcy oczekując na narodziny martwego dziecka. Czy zmuszanie jej do tego jest dobre?
    Oczywiście, że teraz głośno krzyczą wszelkiego rodzaju liberałki i postmodernistki, wielbicielki indywidualizmu i kopiowania zachodnich wzorców, ale ich sprawa dotyczy w najmniejszym stopniu.
    Tu nie chodzi o aborcję przez nieplanowaną ciążę, to są sytuacje wyjątkowe. Ekstremalne.

    • “weźmie pieniądze, pojedzie na Słowację i tyle”
      I co to niby zmienia? To, że w innym kraju może przeprowadzić aborcję oznacza, że w Polsce powinno być legalne mordowanie?
      “urodzi dziecko bez głowy, które umrze natychmiast po porodzie”
      Aha. W czym niby jest lepsze zamordowanie tego dziecka od jego naturalnej śmierci? Według mnie zamordowanie jest gorsze, bo obok zła egzystencjalnego (czyli tragedii tego dziecka) pojawia się również zło moralne (czyli morderstwo). Co w takim razie z dziećmi, które wcale nie umrą po porodzie, ale są zagrożone aborcją z powodu jakiejś wady genetycznej, z którą mogą jednak żyć (np zespół Downa)?
      “Ta zmiana nie dotknie “Julek z Twittera”, ta zmiana dotknie kobiety wsi i miasteczek”
      Niczego to nie zmienia. Morderstwo pozostanie morderstwem niezależnie od tego, czy dokona jego julka z twittera, czy baba ze wsi. Oba przypadki powinny być penalizowane, tzn. najlepiej jeśli “lekarz” przeprowadzający aborcje za ich przeprowadzenie dostanie czapę, a “matka” zgadzająca się na aborcję powinna wylądować w pierdlu na długie lata. Strony trzecie, które mają w tym udział również.
      Oczywiście system socjalny państwa powinien być tak skonstruowany, by rodziny wychowujące dzieci niepełnosprawne otrzymywały szeroko zakrojone wsparcie od państwa.

      • Co więcej, paradoksem jest, że ci “antyfaszyści” nie zauważają, że to właśnie hitlerowcy mordowali ludzi ze względu na ich upośledzenie, zarówno tych dorosłych(w ramach Aktion-T4) jak i noworodków(tylko dlatego, że wówczas jeszcze diagnostyka prenatalna nie była na tyle rozwinięta, dzisiaj zapewne robiliby to jeszcze jako aborcję) i jest to uważane za jedną z większych zbrodni hitleryzmu. No ale tego to maszerujące ulicami bydło nie wie, bo to zwykłe nieuki i ignoranci. Mordowanie niewinnych to jedna z największych zbrodni, a mordowanie bezbronnego dziecka zasługuje na bezwzględną KS zarówno dla pseudolekarza-mordercy, jak i współuczestniczących rodziców oraz strony trzecie. Niestety, o ile mi wiadomo dzieci nie biorą się z powietrza. Jak pani jedna z drugą nie chce rodzić upośledzonego dziecka, to przecież nie ma w tym kraju obowiązku współżycia seksualnego. Jak nie będzie wulgarnie mówiąc “dawać”, to żadna aborcja nie będzie jej potrzebna.

        • Jeszcze gorsze jest to, że niektórzy uważający się za nacjonalistów przyjmują proaborcyjne stanowisko. Część z nich idzie w stronę marksizmu (jak choćby “Praca Polska” Jachacego), inni wzorują się na hitlerowskiej eugenice negatywnej. Szuria chyba jest najlepszym określeniem na nich.

      • polemika do katolików

        Ta “miłość do życia” w wykonaniu katolików jest zwykłym tchórzostwem owiniętym w ciuszki empatii i współczucia dla ułomnych, a także efektem kultu wywyższania ludzi zepsutych, niepełnych. Jak inaczej można zrozumieć twoje żądanie? Nie jest to nawet zaproszenie do jakiejś debaty, ale aroganckie żądanie, żeby “państwo” wyczarowało pieniądze. Nie byle jakie pieniądze, tylko “szeroko zakrojone wsparcie” dla niepełnosprawnych. W tym wypadku ja – to państwo, i ty – to też państwo, nie trzeba chyba nikomu tego udowadniać. Jakie korzyści naród będzie miał z tego, że więcej z naszych dusz będzie zamkniętych w chorych, słabych ciałach? Daj mi chociaż jedną.

        Wyobraźmy sobie sytuację: dwójka ludzi z poważnymi dziedzicznymi defektami, które uniemożliwiają im funkcjonowanie w społeczeństwie, która zyje na zasiłku, ma ogromną chęć mieć dzieci, które urodzą się najpewniej upośledzone i będą żyć na marginesie, tak jak rodzice. Jakim prawem wszyscy Polacy mają nie tylko na to pozwalać, ale także umozliwiać to pod podatkowym przymusem? Każde z tych dzieci będzie ciężarem. Nie tylko dla świętojebliwych, dla których życie w cierpieniu i poniżeniu jest formą chorego, religijnego wywyższenia nad tych, którzy żyją zdrowi i szczęśliwi, ale dla wszystkich z nas. Do gruntu nowocześni, polscy katolicy, którzy pozwolili sobie wmówić taką wizję świata osłabiają cały naród. Naród, który to zresztą nigdy nie dzielił ich przekonań, bo spędzanie płodu było znane od zawsze. Nie mówiąc o podrzucaniu upośledzonych, czesto właśnie do kościołów i klasztorów, które jako jedyne dawały się tak wykorzystywać.

        Dlaczego nazywam to symptomem nowoczesności? Jest w tym taka typowo dzisiejsza, wygodniacka, niemal burżuazyjna, chciałoby się powiedzieć, niechęć do śmierci, do skończenia czyjegoś “świętego” życia. Najchętniej jakby dało się te wszystkie kaleki zepchnąć do ich rodzin, zabrać z widoku. Dajmy im każde pieniądze (z cudzej kieszeni), żeby zabrali je jak najdalej i myjemy rączki. Ale że aborcje są obrzydliwe, a co gorsza godzą w wasz kult upośledzonych, to teraz jeszcze wsadźmy rodziców do pierdla za ośmielenie się na wybór “wolimy mieć normalne dziecko, spróbujmy jeszcze raz”. Więc o co te piski, że rodzi się za mało dzieci? Wydawałoby się, że polscy katolicy chcieliby wychowywać kaleki z całego świata, więc dlaczego tego nie robią? Dlaczego to ma być obowiązek dzielony na wszystkich? Bo łatwiej jest to załatwić na papierze, niż przekreślić własne szanse na potomstwo zajmując sie podrzutkiem?

        Jak często widzicie tych wyczerpanych rodziców dziecka z downem? Często matki które zaszły już po 30tce, które marzyły o normalnym dziecku, o potomku, o kimś z kogo mogłyby być dumne, które są do końca życia przywiazane do 30-letniego, 40-letniego, śliniącego się dziecka, które jest tak dla wszystkich sąsiadów, jak i obcych ludzi świadectwem jej porażki – bo nie mogła nawet mieć normalnego dzieciaka. Widzieliście ich puste oczy, opuszczone głowy? Katole wyplują mi w twarz – jak śmiesz! Bóg tego chciał, to jest próba wiary dla tych rodziców! Oni robią cos wspaniałego! Gdzie jest, kurwa, wasza litość bliźniego dla ich rodzin? Dla ich przodków, których linia rodowa kończy się robiącym pod siebie aniołkiem z reklamy fundacji polsat? Żebraniem o milion złotych na operację w Niemczech, która przedłuży mu bezcelową egzystencję z 8 lat do 15? Na inne dziecko już nie będzie ich stać, kiedy pierwsze ma porażenie mózgowe.

        Życie ludzkie nie jest celem w samym sobie, do ciężkiej cholery. Pomimo, że i mnie również obrzydza hurtowa aborcja na życzenie, tak jednak widzę pewną, subtelną różnicę między nią, a zmuszaniem ludzi do marnowania swojego krótkiego, cennego życia na przedłużanie życia słabego, kalekiego i jeszcze krótszego. Ile zdrowych dzieci NIE urodziło się dzięki waszej cierpiętniczej indoktrynacji? Mniej, czy więcej niż tych ułomnych ktore zabito? Rozliczmy się!!
        Żeby umieć kochać, trzeba też umieć nienawidzić. A gdybyście wy naprawdę cenili ludzkie życie, potrafilibyście dać komuś umrzeć. A co więcej, Sancta Sedes Delenda Est.

        • Oj tam nie pajacuj z tym rozpisywaniem się, bo i tak wychodzi z ciebie gnida. Skoro taki chojrak jesteś to ciekaw jestem, czy jak ci się coś stanie i sam będziesz niepełnosprawny to czy wyjedziesz do Holandii i poddasz się eutanazji.
          O pieniądze na opiekę socjalną to się nie martw. Zamiast tego lepiej przeczytaj książkę “Wyzwolenie Pracy. Nowa Ekonomia Postkapitalistyczna”, może coś zmądrzejesz.

          • Jeśli “nie pajacuj, gnido” to całość argumentu na jaki potrafisz się zdobyć, to nie dziwi mnie zupełnie, dlaczego liberałowie jeżdżą po katolikach i konserwach jak po łysej… klaczy, już od 200 lat i nic tego stanu rzeczy nie zmieni. Ad personam w postaci “ty byś się nie zabił”, zakłada że wiesz o mnie cokolwiek i nie przekreśla ani jednej z rzeczy o których napisałem. Tobie polecę anty-wojenną książkę Daltona Trumbo “Johhny Got His Gun”, która z pewnością ma więcej wspólnego z tematem godności życia i śmierci człowieka, niż najmądrzejszy traktat ekonomiczny.

            • Dobra, możesz się już zamknąć? Znasz jakiegokolwiek niepełnisprawnego, że jesteś taki ochoczy w szafowaniu czyimś życiem? Ja znam paru i jeden z nich przez całe moje dzieciństwo był jednym z moich najlepszych kolegów. I jeśli ktoś by mi na żywo powiedział, że on powinien być abortowany z powodu swoich wad to gwarantuję, że takiej osobie obiłbym ryja. Kończę dyskutowanie.

              • Jesli potwierdzasz, że wszystko co myslisz i mówisz na ten temat, pochodzi od twoich emocji, to niewiem dlaczego silisz się na obiektywizm i wpieprzasz swoje bóle życiowe w rozsądkową dyskusję. W każdej chwili możesz wyjść na ulicę, i do woli drzeć się na feministki, dopełniając z drugiej strony piekiełko tzw. dyskursu publicznego w Polsce. To jest dwóch frakcji rozemocjonowanych debili, rzucających w siebie wyzwiskami a czasami kamieniami, zagłuszających wszystkie sprawy o wiele wazniejsze niż ich grymasy. Jak na przykład zamach na polskie rolnictwo i protesty rolników, które zostały całkowicie i świadomie wyciszone z waszą wspólną pomocą.

              • “To jest dwóch frakcji rozemocjonowanych debili”
                Nie. To jest wybór: życie albo śmierć. Nie ma tutaj trzeciej drogi.

    • Często te “kobiety ze wsi” są zamożniejsze i bardziej ogarnięte niż siksy na śmieciówce z dziarami na pupie…

  7. ta cała filozofia!? Tymczasem pytanie najważniejsze jest takie, czy kobieta ma prawo do własnego brzucha czy nie. Ot i cała filozofija.

    • Hardline Straight Edge

      ABORCJA TO NIE POGLĄD – ABORCJA TO ZBRODNIA!
      Istnieją tysiące racjonalnych, logicznych argumentów przeciwko aborcji na które zwolennicy mordowania nienarodzonych nie potrafią znaleźć odpowiedzi…

      Ale te racjonalne argumenty są niczym w porównaniu z prawdą jaką są zdjęcia pomordowanych dzieci i nagrania z dokonywanych aborcji. To są dowody zbrodni która dzieje się przy bierności świata. I dlatego to właśnie zdjęcia ofiar aborcji budzą taką agresję u aborterów. Stąd te wszystkie ataki i próby zakazania wystaw. Nie mogą patrzeć więc chcą zakazać pokazywania pomordowanych. Bo to porusza sumienia. Budzi serca i skłania do refleksji nad życiem.

    • @daniel
      Dziecko, które nosi ciężarna kobieta to nie jest jej brzuch. To osobna istota ludzka z własnym DNA. Czy kobieta ma prawo je zabić? Odpowiadam – nie, nie ma prawa. Czas skończyć z tym czasem rozwydrzonych babsk i uchylających się od odpowiedzialności fagasów. Świat nie kręci się wokół nich i niech pojmą czym jest odpowiedzialność.

  8. Hardline Straight Edge

    WOJNA W IMIĘ ŻYCIA!

    Silikon w piersiach i silikon w sercach. Brak sumienia, egoizm, ogłupienie używkami (alkohol, narkotyki, pornografia)… liberalna cywilizacja XXI wieku doprowadziła do kresu człowieczeństwa…

    Wystarczy poczytać strony radykalnych feministek by zrozumieć, że to jest pewne stadium kresu liberalizmu… Na stronach pro-aborcyjnych nie pisze się już o „cierpieniu kobiet zmuszonych do rodzenia”. Retoryka się zmieniła – aborcja jest afirmowana jako „wyzwolenie”. Dokonanie aborcji ma stanowić potwierdzenie swojej „wolności” przez jednostkę – wykorzenione, egoistyczne indywiduum. Wykorzenione nie tylko z tradycji i etyki. Lecz także w szerszym sensie – z Kosmosu, z Bytu.

    Przykładowo to niesławne hasło: Moje ciało mój wybór”. Oczywiście – absurdalne hasło odpowie każdy zdrowo myślący człowiek – dziecko w brzuchu matki nie jest przecież jej ciałem (inne DNA itd.). Ale pomyślmy głębiej. W istocie w ogóle ciało nie jest „moje”, „twoje” itd. W rozumieniu potocznym – jasne, mówimy „moja ręka” itd. Ale w głębszym znaczeniu ciało jako całość nie jest „moje”. Jestem nim – tak. Ale nie stworzyłem go, nie wybrałem momentu swoich narodzin i nie wybiorę momentu śmierci (mogę na to wpłynąć, przedłużyć życie lub odwrotnie przyspieszyć śmierć ale nie zmienię faktu narodzin i nie uniknę nieuchronnej śmierci). Zatem egoistyczny indywidualizm jest nie tylko moralnym złem ale też zupełnym fałszem. Jest zapomnieniem o tym że jako człowiek jestem śmiertelny. Jestem częścią Kosmosu, stworzeniem Bożym – a nie „właścicielem samego siebie”. Człowiek musi ponownie zakorzenić się w Bycie, w Kosmosie – taka jest droga do przezwyciężenia kryzysu współczesnego świata.

    Oczywiście krytykę odnieść należy także do mężczyzn. Feministki i liberałowie żartują że „pro-liferzy” chcą „bronić plemnika i komórki jajowej”. Oczywiście – to celowy zabieg by ośmieszyć argumentację przeciwników aborcji. Ale, w tym kryje się pewna myśl. Tak. Mężczyzna nosi w sobie „nasienie” – możliwość dawania życia. „Luźny styl życia”, bycie „ogierem”, „podrywaczem” z dyskotek i nocnych klubów – to zupełne wypaczenie męskiej seksualności, degeneracja. Brak szacunku do największej, siły jaką ma człowiek – przekazania życia, powołania nowej istoty na świat – absolutnego, kosmicznego cudu.

    Harmonia pierwiastka męskiego i żeńskiego ludzkości, miłość i szacunek do daru życia – to przezwyciężenie kryzysu współczesnego świata…

    Ale żyjemy tu i teraz. Od mordowania nienarodzonych dzieci w klinikach Planned Parrenthood, przez wycinkę puszczy i ginięcie całych gatunków zwierząt, aż po dehumanizację ludzi w kapitalistycznych stosunkach pracy… Do tego alkohol, narkotyki i pornografia jako namiastka „wolności” dla ogłupionych mas… można wymieniać w nieskończoność. System nie ma błędów – System jest błędem. System opiera się na wyzysku i śmierci. Współczesny świat to prawdziwa dystopia. Zmiana jakości w ilość – życia w pieniądz. Ten System to śmierć. I żeby ludzie mogli żyć – ten System trzeba zniszczyć.

    Trzeba powrotu Tradycji… Czystego życia. Bez jakichkolwiek używek, w autentycznej więzi z naturą i Boskim prawem.

    WYPOWIEDZMY WOJNĘ LIBERALNEJ CYWILIZACJI ZACHODU!!!
    ŚMIERĆ SZATANOWI, ŚMIERĆ MATERIALIZMOWI!
    ŚWIĘTA WOJNA W IMIĘ ŻYCIA!
    HARDLINE STRAIGHT EDGE

  9. Tak, polskiej policji przydałyby się szkolenia bojówkarskie na wzór tych z Chin, Turcji, Iranu a także Białorusi czy Francji! Polska policja zbytnio się certoli z tym dzikim babskim(i nie tylko), zwulgaryzowanym motłochem, który przy jej biernej i nazbyt pokojowej i pobłażliwej postawie poczyna sobie do woli! Policja polska traci autorytet, gdy zamiast ruszać do ataku czy kontrataku stoi tylko osłaniając się tarczami i puszczając gaz pieprzowy w aerozolu, broniąc się w ten sposób przed wyzwiskami i kamieniami, rzucanymi w jej stronę przez rozwydrzoną hołotę! Hołota korzysta w ten sposób na niemocy policji coraz bardziej, zamiast otrzymywać tegie baty za pomocą pałek czy łańcuchów, aby następnie została wyłapana do policyjnych wozów a potem z nich wyładowana i wrzucona do zbiorowego aresztu, jak np.robi się to na Białorusi! W Polsce musi powstać prawdziwa policyjna formacja do pałowania a nie tylko do napominania słownego! Toż to śmiech na sali! Takie społeczeństwo musi mieć nad sobą reżim, właśnie tylko ten z użyciem siły a nie żadne perswazje słowne! To nie dotyczy tylko tego zgromadzenia czy protestu ale także w innych okolicznościach, np. na stadionach. Polską hołotę należy edukować za pomocą nahajek! W przeciwnym razie grozi nam anarchia, której konsekwencją będzie wojna domowa z finałnym efektem rozwalenia polskiego państwa, które zniknie z mapy świata…

    • Ale problem nie leży w tym, że policja sobie z tą całą hołotą nie radzi. Po prostu ma rozkaz sobie nie radzić, na ten przykład z rozgonieniem kilkutysięcznej demonstracji przeciwko koronoidiotyzmom problemu nie mieli. Tak samo nie ma problemu policja z wynoszeniem księdza z kaplicy. To wszystko jest jedynie kwestią tego, kto policji wydaje rozkazy.

    • Na szeroko rozumianym mainstreamie w ostatnich tygodniach dokonała się pozytywna przemiana mentalnościowa, której szeroko rozumiana prawica nie chce pojąć i wykorzystać, bo już tak intensywnie wcieliła się w rolę ofiary, że chce być ofiarą (prawica) nawet tam gdzie nią nie powinna być.

      Mainstream w Polsce przez lata, widząc na ulicy wyraźną przewagę nacjonalistów, potępiał wszelkie akty przemocy (czy to z lewa czy z prawa). Michał Szutowicz zmienił ten stan i w końcu zaczyna się pojawiać przemoc jako zjawisko pozytywne.

      Nasze rodzime anarchokomuszki myślą, że w Polsce są tak silni jak na Zachodzie, dlatego przyzwolenie na przemoc ma im otwierać drogę do bycia Antifą taką jak w Niemczech, Francji czy Hiszpanii.

      Oczywiście u nas się to powinno skończyć happyendem: kilku dobrych chłopaków poskacze po głowach pedałów i rewolucja soyboyów się skończy zanim się zaczęła. Dlatego nie ma co stopować przemocy i agresji, wręcz przeciwnie – akceptować, oswajać z tym zjawiskiem i znieczulać. Ulica to nasza największa siła i póki tu się walka toczy to przyszłość należy do nas.

    • Jeśli liczysz, że tej formacji pałkarskiej nasza bohaterska bolizja będzie używała przeciwko feministkom, ale nie nacjonalistom, to nie wiem co ci powiedzieć. Pasowałbyś ilorazem do reszty prewencji.

  10. Hardline Straight Edge

    MAMY PRAWO DO SAMOOBRONY
    Jeżeli podczas demonstracji pro-life jesteś opluwany, popychany, szarpany przez zwolenników aborcji pryskaj po oczach gazem pieprzowym. Jeżeli jesteś atakowany masz prawo użyć wszelkich środków: pięścią po ryju, teleskopem czymkolwiek – masz prawo się bronić!

    co więcej:

    MAMY OBOWIĄZEK BRONIĆ NAJSŁABSZYCH
    Tradycja wszystkich kultur świata nakazuje stawać w obronie słabych i tych którym grozi śmierć. Nienarodzone dzieci nie mają jak się obronić musimy robić to my – ludzie sumienia, świadomi tego o co walczymy. I świadomi że walczymy z potężnymi siłami międzynarodowego kapitału – przemysł aborcyjny to olbrzymi biznes to cała gałąź gospodarki przynosząca zarządzającym nią potężnym burżujom olbrzymie zyski. Oni nie cofną się by kontynuować swój zbrodniczy proceder. My też nie możemy

    MASZ OBOWIĄZEK ATAKOWAĆ
    W związku z tym mamy obowiązek stosowania ofensywy przy użyciu wszelkich środków by zniszczyć przemysł aborcyjny. Mamy moralny obowiązek użyć siły zarówno przeciwko klinikom aborcyjnym, jak i przeciwstawiać się demonstracjom zwolenników zbrodni z użyciem wszelkich środków, także fizycznych.

    ŚWIĘTA WOJNA W IMIĘ ŻYCIA!!!

  11. Hardline Straight Edge

    To co niepokoi to uliczna bierność pro-life. W tej sprawie trzeba działać holistycznie łączyć nacisk prawny (dobra robota!) z naciskiem ulicznym. Bronić fizycznie ciężarówek pro-life, robić kontry do marszy aborterek i ich sympatyków. Robić własne graffiti, wrzuty, zrywać ich plakaty, flagi

    Wiele osób mówi że po ewentualnej zmianie rządu w wyborach, może przechylić się w drugą stronę i będzie skrajna liberalizacja, zezwolenie na mordowanie dzieci na życzenie… Jest to całkiem prawdopodobne – np. jeśli w U$A wygra kandydat demokratów i sypnie kasą oraz będzie ostry nacisk polityczny. To nie znaczy że mamy odpuścić jak chcą tego zdrajcy „kato”liberałowie i różni renegaci. To znaczy że mamy przygotować się na wojnę i w niej uczestniczyć. Nacjonaliści muszą działać jako niezależna siła polityczna – niezależna od PiS i szykująca się na jego upadek.

    Koniec bezkarności ulicznych bojowych cweli z antify i agresywnych feministek. Jest prawo do obrony. Gaz to broń legalna. Jak można dopuszczać by takie śmiecie bezkarnie obrażały ludzi na pikietach pro-life? Atakowały bezkarnie samochody ze zdjęciami ukazującymi zbrodnię aborcji itd? Po co robić z siebie ofiary??? To jest wojna i trzeba wybrać stronę – i naprawdę większość ludzi o poglądach pro-life nie ma nic przeciwko fizycznej obronie i kontrataku przeciw zwolennikom aborcji. W tzw. „polityce ulicznej” liczy się siła. Społeczeństwo szanuje silnych a nie ludzi pozujących na ofiary losu – na tym zasadza się trwanie, obalanie i powstawanie każdej władzy politycznej. Atakują kogoś pro-life to gazem po oczach, ew. teleskopy itd. Siła uliczna to to czego ostatnio brakuje

Dodaj komentarz