Konrad Rękas: Kryzys 2007-2009 – czy coś zrozumieliśmy?

Rok 2020 może okazać się przełomowy dla dziejów cywilizacji – w każdym razie takiej, jaką ją znamy. Bez większych wątpliwości zostanie też dopisany do czarnej listy „osiągnięć” gospodarki kapitalistycznej (choć można też na razie tylko zgadywać jak wielkie zyski przyniósł zapewne przynajmniej niektórym zainteresowanym). Siłą rzeczy przywodzi to na myśl poprzednie wielkie załamanie, od którego faktycznie odliczaliśmy tylko czas, kiedy kryzys powróci, z jakiego kierunku – względnie czym zostanie przykryty i na czyją rzecz skanalizowany. Z reguły jeszcze kilkanaście miesięcy temu obstawiano wojnę, tymczasem okazało się, że nowy w etap globalnego finansowego kapitalizmu korporacyjnego – wprowadziła nas pandemia. Tym bardziej więc warto przypomnieć sobie co wydarzyło się 13 lat temu i czego, niestety, z tamtej lekcji nie zrozumieliśmy.

 

W niniejszym opracowaniu, które oryginalnie ukazała się przed rokiem, w języku angielskim – autor nie pokusił się bynajmniej o pełną analizę przebiegu i skutków pamiętnej bańki hipotecznej, uznając też jej główne okoliczności za znane. Przedstawiamy czytelmnikowi zaledwie pobieżny przegląd głównych poglądów na temat kryzysu, za którego… łagodnym przebiegiem jeszcze pewnie przyjdzie nam zastęsknić, a który okazał się tylko poligonem dla sektora finansowego w jego dążeniu tak do wykorzystania możliwości redystrybucyjnych państw i międzynarodowych organizacji finansowych, jak i ostatecznego zdobycia dominacji nad uznawaną już powszechnie za element podrzędny wytwórczością i całym sektorem okołoprodukcyjnym.

 

  1. Jak i co się właściwie stało

 

Właśnie paradoks roku 2007 polegał także na tym, że załamanie czysto finansowe – obciążyło także taką kwintesencję gospodarki realnej, jak budownictwo mieszkaniowe. Faktem jest również, że za naturalne uważa się zjawisko psychologiczne, sprowadzające się do potrzeby posiadania własnego domu, niezależnie od tego czy postrzeganego jako bezpośrednie zabezpieczenie warunków życia, lokata finansowa, symbol prestiżu czy w jakikolwiek inny sposób. Istnieje popyt na nieruchomości mieszkalne, istnieje więc też podaż, jak również działają mechanizmy finansowe ukierunkowane na spotkanie tych dwóch zmiennych. Znaną tendencją polityki Stanów Zjednoczonych, czyli największej gospodarki kapitalistycznej – było również i to od lat 30-tych uznanie, że należy popyt na domy dodatkowo stymulować i sprzyjać jego zaspokojeniu, do czego służyć miały specjalnie tworzone podmioty (Fannie Mae, Freddie Mac), jak i utrwalony mechanizm, w którym wspomniane spółki dokonywały zakupów kredytów hipotecznych od banków, tworząc z nich następie dzięki gwarancjom rządowym obligacje (MBS), sprzedawane następnie inwestorom, co refinansowało akcję kredytową, obniżając oprocentowanie i zwiększając dostępność tańszych kredytów mieszkaniowych. Atrakcyjność i uznawana stabilność rynku zachęcała kolejnych graczy, w tym nowopojawiających się, jak fundusze hedgingowe do inwestowania w fundusze pożyczkowe, dzięki czemu łączono je w większe grupy, mogące swobodnie dokonywać sekurytyzacji, m.in. poprzez emisję Collateralized Debt Obligations, zaś operacje miały być osłaniane dodatkowo przez rynek instrumentów Credit Default Swaps.

 

Obiektywnym faktem pozostaje także reakcje rynków i instytucji finansowych na kryzys spółek internetowych na początku XXI wieku, w efekcie czego FED konsekwentnie aż do roku 2003 obniżał stopy procentowe by zachęcić do zwiększania inwestycji – do czasu z powodzeniem, jak się okazało wręcz nadmiernym. Opisanym zjawiskiem stało się więc udzielanie kredytów wysokiego ryzyka (subprime) bez obowiązku przedstawiania wymaganej wcześniej dokumentacji czy dokonywania pierwszej wpłaty. W międzyczasie polityka FED uległa zmianie w okresie 2003 – 2006, kiedy to w efekcie kilkunastu podwyżek stopa procentowa z poziomu 1% sięgnęła 5.25%, co spowodowało wzrost rat kredytowych i uniemożliwiało ich spłatę. Pomimo tego podaż kredytów nadal rosła, zaś nieruchomości, za które rat nie spłacano wracały na rynek obniżając ceny nieruchomości. Wywołało to efekt bańki, za której pęknięcie, czyli początek bessy uznaje się listopad 2007 r.

 

Od strony finansowej mechanizm ten sprowadzał się do udzielania kredytów hipotecznych klientom trudnym, które to kredyty były następnie pakietowane i sprzedawane jako rodzaj obligacji, czyli oprocentowane papiery wartościowe, które z koli ubezpieczano na wypadek zaprzestania spłaty kredytów. Istotną częścią systemu pozostaje zatem sekurytyzacja, czyli emisja papierów wartościowych w oparciu (w tym przypadku udzielone kredyty i należności z ich tytułu), dzięki czemu następować powinno zmniejszenia się zależności ryzyka papierów wartościowych od kondycji finansowej inwestującego. Tymczasem od połowy 2006 do lipca 2007 r. rynki odnotowały spadek zaufania do sekurytyzowanych papierów wartościowych, co pociągnęło za sobą upadki kolejnych funduszy i instytucji parabankowych zajmujących się sprzedażą kredytów wysokiego ryzyka. W czerwcu 2007 r. upadły dwa fundusze hedgingowe, których właścicielem był Bear Stearns. FED rozpoczęła interwencję poprzez obniżkę stopy dyskontowej, a następnie głównej stopy procentowej, która do grudnia 2008 r. osiągnęła poziom 0%. Jednak kryzys był już międzynarodowy, czego wyrazem był spadek płynności brytyjskiego banku Northern Rock, który we wrześniu 2007 r. poprosił o podtrzymanie przez Bank Anglii. W grudniu 2007 r. FED, Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, Bank Szwajcarii i Bank Kanady podjęły próbę interwencji, jednak upadki parabanków trwały nadal.

 

Po ok. 300 mniejszych bankructwach – upadł wreszcie sam Bear Stearns, w efekcie czego FED zmuszona była do przejęcia JP Morgan Chale, finansując aktywa niskiej płynności, zaś w lipcu 2008 r rząd USA przejął kontrolę nad Fannie Mae i Freddi Mac. Bank of Amercia przejął z kolei Merrill Lynch we wrześniu 2008 r., a zaraz później upadłość ogłosił jednej z najstarszych i największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Golman Sachs i Morgan Stanley z kolei zmuszone zostały przekształcić się w holdingi bankowe, pod bardziej restrykcyjnym (przynajmniej formalnie…) nadzorem FED. Ostatecznie gwarancje rządu USA zostały udzielone wszystkim funduszom na rynku pieniężnym, jednak fala upadłości dotknęła z kolei setek funduszy hedgingowych, co z kolei uderzyło w głównego ich ubezpieczyciela – AIG. Kryzys nabrał charakteru światowego i ogólnogospodarczego, w samym 2009 r objawiając się spadkiem światowego PKB o 2.2 %.

 

Rok 2009 bywa uznawany za graniczny, choć bowiem kryzys trwał – doszło do wdrożenia nowych mechanizmów naprawczych (Plan Paulsena, działania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, American Recovery and Reinvestment Act, Dodd–Frank Wall Street Reform and Consumer Protection Act i inne), co interesuje nas jednak jedynie w kontekście związków tych projektów z naukowymi dyskusjami na temat przyczyn kryzysu.

 

  1. Próby zrozumienia kryzysu

 

2.1. Człowiek, który przewidział kryzys (?). Paul Krugman

 

Po upływie ponad dekady popularne media lubią wskazywać ekonomistów, a jeszcze chętniej praktyków, którzy „przewidzieli kryzys” – czyli albo wcześniej ostrzegali przed możliwością jego wystąpienia, albo wykonując operacje finansowe w jego trakcie znacząco się wzbogacili. Wśród wymienianych (niesłusznie) rzadziej praktyków rynków wspomnieć warto m.in. Riccarda Rebonato już na początku 2007 r. ostrzegającego przed bezkrytycznym przyjmowaniem standardów szacowania ryzyka (Value ad Risk) jako naukowych i zabezpieczających przed skutkami kryzysów na skalę, która faktycznie pojawiła się rok później. Jednakże, choć takie głosy z pewnością wzywały do większej staranności w nadzorze ze strony instytucji finansowych – to jednak per saldo były ignorowane w ich strukturach (w przypadku R. Rebonato – zachował się tak np. Royal Bank of Scotland tuż przed przejęciem przez Bank of England). Nie można jednak się temu dziwić w sytuacji, gdy w ogólnym szumie informacyjnym zniknęły również głosy ekonomistów uznanych i głównonurtowych, jak laureat Nagrody Nobla z roku 2008 – Paul Krugman. I choć on sam nie chce bynajmniej zgodzić się na przyszywaną mu łatkę proroka, to faktem jest, że już w 2005 r. wskazywał on na powtarzalność mechanizmu, który doprowadził do kryzysów w Ameryce Łacińskiej i Azji Wschodniej w latach 80-tych i 90-tych, a także do amerykańskiej minirecesji roku 2001. Jak przedstawia to A. A. Hossain (2019) – zauważonym już przez P. Krugmana problemem był zwyżkujący po kryzysie azjatyckim przypływ pochodzących z tego kierunku kapitałów na rynek amerykański. Sam P. Krugman (2020) opisuje podstawowy błąd popełniany przez ekonomistów pierwszej dekady XXI wieku (siebie nie wyłączając) – jako bezpodstawną wiarę, że możliwość pojawienia się kryzysu na miarę tego z lat 30-tych została ostatecznie wyeliminowana dzięki pogłębieniu wiedzy ekonomicznej. Po dekadzie lat 80-tych, uznawanej za dowód na wyczerpanie się keynesizmu powrót staromodnej paniki bankowo-giełdowej wydawał się całkowicie wykluczony. Tymczasem jednak – mechanizm z lat 30-tych powtórzył się pod koniec lat 90-tych w Malezji, Tajlandii, Korei Południowej, będąc niemal całkowicie zignorowanym przez zachodnich ekonomistów. Zdaniem P. Krugmana był to jednak wystarczający dowód na powrót zjawiska, nazwanego przez niego „Depression Economics” (1999). Już w 2005 r. P Krugman największe zagrożenie łączył z postępującą deregulacją i nadmierną innowacyjnością finansów, wskazując jako najsłabszy punkt systemu właśnie rosnącą jeszcze wówczas bańkę mieszkaniową.

 

Sam zresztą P. Krugman nie przypisywał sobie bynajmniej autorstwa ostrzeżeń, wskazując na innych autorów, jak Paul McCulley, którzy już na początku XXI wieku ostrzegali, że polityka FED sprzyja „zastąpieniu jednej bańki przez drugą” – i przypominał to w roku 2020 cytując własny artykuł z roku 2005, „Running Out of Bubbles” (Krugman, 2020). – Ale nawet ja nie widziałem skali! – przyznaje P. Krugman, jednocześnie przyznając, że jego rady, kierowane w stronę administracji Baracka Obamy, pomimo generalnej zgodności z poglądami choćby ówczesnego szefa FED, Bena Bernanke – nie zostały w pełni uwzględnione, choć autor ostrzegał, że zbyt słaby plan stymulujący może dać gorsze skutki niż całkowite zaniechanie działania. I – zdaniem noblisty – właśnie ta połowiczność i opóźnienia w udzielaniu pomocy, zbyt kurczowe trzymanie się sztywności deficytów, miała swój udział w ogólnej skali kryzysu. O ile więc był naturalnym skutkiem bezkrytycznego przyjmowania założeń ekonomii neoklasycznej i przekonania, że bańki po prostu już nigdy nie mogą się zdarzyć – o tyle zakres i głębokość kryzysu wynikały z niedostatecznej i spóźnionej reakcji rządów na pierwsze symptomy załamania (Krugman, 2009). Tymczasem te były widoczne odpowiednio wcześnie i – jak przyznaje noblista – w rzeczywistości pierwsi przewidzieli je behaviouryści.

 

2.2 Czynnik ludzki. Robert J. Shiller

 

Najważniejsze pytania, postawione przez Roberta J. Shillera sprowadzają się do podkreślenia dwóch zagadnień mających kluczowy wpływ na wybuch kryzysu 2007 – szczegółowego: skąd bierze się u ludzi przekonanie, że ceny nieruchomości mogą jedynie rosnąć w nieskończoność? (Shiller, 2008) i ogólnego: dlaczego uznaje się, że działania uczestników gry ekonomicznej są racjonalne czy przynajmniej dążą do racjonalności, choć empiryczne badania tendencji takiej przeczą? (Akerlof, Shiller, 2009).

 

Najbardziej chyba znanym porównaniem, zastosowanym przez Shillera za G. Akerlefem (1997) – była kwestia „lemons problem”, czyli celowej kapitulacji uczestników rynku przed świadomym w nim uczestnictwem w przekonaniu, że i tak nie dysponują oni wiedzą pozwalającą ocenić jakość nabywanego dobra (skądinąd jest mechanizm znany także, a kto wie, czy nie lepiej także ze świata polityki – gdzie stanowi podkładkę dla upowszechniania się postawy alienacyjnej). Zdaniem autorów właśnie ten dylemat psychologiczny wydawał się zainteresowanym rozwiązany przez sekurytyzację, co skutecznie oślepiło ich przed symptomami nadchodzącego krachu. Ten zaś powinien być zupełnie oczywisty nie tylko dla ekonomistów, ale jeszcze bardziej zrozumiały w oparciu po prostu w oparciu o naturalny i zdroworozsądkowy pogląd, że cena żadnego dobra nie może rosną w nieskończoność. Tymczasem tak uczestnicy rynku, jak FED i US rząd zachowywali się, jakby taki właśnie historyczny ewenement zachodził na początku lat 2000. Z drugiej jednak strony prawa rynku działały – skoro rósł popyt na kredytu hipoteczne wysokiego ryzyka (tak ze strony nabywców domów, jak obracających sekurytyzowanymi papierami wartościowymi), to i pojawiła się odpowiadająca mu podaż. A nie zdarzyłoby się nic takiego – gdyby nie poluzowane już od lat 90-tych standardy kredytowe.

 

Zdaniem R. Shillera najważniejszy był jednak sam mechanizm psychologiczny, narastający w praktyce już od czasów Wielkiego Kryzysu, po których uznano bezwzględny priorytet bogacenia się z inwestowania, co przy wcześniej opisanym zaniku mechanizmów obronnych – stworzyło psychologiczną pułapkę. Pułapkę, w której jeśli nawet sami nie mamy pewności czy podejmowane przez decyzje ekonomiczne są racjonalne – to jednak towarzyszy im wiara, że „gdzieś tam” są jacyś specjaliści, którzy wiedzą i nie dopuszczają do zbyt głębokich kryzysów. Zdaniem Akerlofa i Shillera (2009) – również i to przekonanie jest pozbawione podstaw, bowiem zarówno szeregowi uczestnicy rynku, jak i menedżerowie czy przedstawiciele instytucji finansowych nie są i nie mogą być wolni od czegoś, co jeszcze J. M. Keynes określił jako „Animal Spirits” – czyli właśnie NIERACJONALNOŚCI, odruchy, emocje przy podejmowaniu decyzji finansowych. A taki jest właśnie mechanizm powstawania, a następnie pękania kolejnych baniek finansowych.

 

2.3 Musi być proste wyjaśnienie! Joseph E. Stiglitz

 

Nikt chyba tak szybko nie wyodrębnił zachowań prowadzących do pęknięcia banki mieszkaniowej i kryzysu finansowego, jak J. E. Stiglitz (2009), wskazujący na: wprowadzające w błąd informacje, konflikty interesów w branży finansowo-ubezpieczeniowej i ratingowej oraz systemowe zachęty do podejmowania ryzykowanych decyzji oraz zachowań malwersacyjnych. Dla autora były to zresztą wszystko objawy tego samego problemu – nieumiejętności wymodelowania systemu, obejmującego konieczność zrozumienia sekurytyzacji, ekonomicznego ryzyka oraz oszacowania prawdopodobieństwa nadchodzących zdarzeń. System działał w asymetrii informacyjnej, a sekurytyzacja tylko tę tendencję umocniła. Krytycznym punktem całego kryzysu, zdaniem Stiglitza – była kwestia agenci ratingowych, nadmiernie powiązanych z resztą branży, w tym funduszami inwestycyjnymi, co cały system „Chińskich Murów” czyniło zupełnie fikcyjnym.

 

Zdaniem J.E. Stiglitza (odmiennie niż P. Krugmana) znaczącym elementem ułatwiającym zaistnienie konfliktu interesów stymulującego kryzys 2007/2008 r. – było zniesienie ustawy Glass-Steagall, co zmiotło formalną barierę między bankowością inwestycją a komercyjną, przy czym zdaniem autora był to czynnik nie tylko formalny, ale i psychologiczny, zarażający z natury zachowawczą bankowość komercyjną bardziej spekulacyjnym i hazardowym duchem bankowości inwestycyjnej. Jak to zgrabnie podsumowano w pewnym serialu: „Wcześniej można było być i Gordonem Gekko, i George’m Bailey – ale nie jednocześnie!”.

 

Problem ze zrozumieniem tej części zagadnień wydaje się być zdaniem J.E. Stiglitza (2009) absolutnie kluczowy w sytuacji, gdy bieg wydarzeń ekonomicznych znacznie przyspieszył i Niebezpieczeństwa zagrażające raz na stulecie – zaczęły pojawiać się co dziesięć lat” także, a może przede wszystkim dlatego, że zapominamy o tych poprzednich. Co ważne, sam ekonomista i zespół współpracujących z nim autorów z UN Commision of Financial Experts pokusił się o całościowe opracowanie kryzysu, dróg wyjścia z niego i trwalszych zabezpieczeń przed powtórzeniem podobnych zjawisk, co ostatecznie zostało zapisane w formie „The Stiglitz Report” (2010). Jedną z jego konkluzji jest odnotowanie braku skutecznych globalnych instytucji – które mogłyby reagować na globalne w swojej skali kryzysy finansowe takie, jak ten rozpoczęty w Stanach Zjednoczonych w 2007 r. Co kluczowe dla nas dzisiaj, wstrzymanie ich zapowiadanego powstania/umocnienia po tamtej rundzie konwulsji kapitalizmu – oznaczało absolutną nieuchronność kryzysu, mniej więcej w odstępie dekady, czyli akurat… teraz. Przy czym, co wydaje się równie przejrzyste – przez kryzys rozumiemy nie tyle jakąś faktyczną katastrofę, w każdym razie nie z punktu widzenia głównych uczestników rynku finansowego, ale raczej OKAZJĘ do jego dalszej transformacji we wcześniej ustalonym i w jakimś sensie nieuchronnym kierunku

 

2.4 Rządu za mało czy za dużo? Szkoła Austriacka

 

Jak się nietrudno domyśleć – stanowisko zwolenników znacznie dalej posuniętej deregulacji rynków i całkowitej nieingerencji państwa w procesy ekonomiczne jest krańcowo odmienne. Także, jeśli chodzi o same przyczyny kryzys. O ile więc omawiani dotąd autorzy, przy różnym rozłożeniu akcentów – generalnie zgodzili się, że wśród przyczyn załamania były i nadmierna deregulacja, i poluzowanie kontroli państwowej/niezależnej, i objawione w takich warunkach skłonności do nadmiernego ryzyka, przy jednoczesnym nierównomiernym dostępie do kluczowych informacji finansowych, lub nawet ich braku przy podejmowaniu. – To nieprawda! – odbijają „Austriacy” i winą za kryzys obciążają właśnie nadmierną ich zdaniem ingerencję państwa i to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze zdaniem autorów tego nurtu już sama sytuacja na rynku mieszkaniowym/kredytów mieszkaniowych – była skutkiem polityki państwa i wywieranej przez rząd presji na zwiększenie podaży kredytów hipotecznych o coraz bardziej zaniżanych warunkach, co miało stymulować i naturalny wzrost popytu na własne domy. Same Fannie Mae (pierwotnie Federal National Mortgage Association) i Fredie Mac, wbrew P. Krugmanowi uważane za inspiratorów bańki mieszkaniowej (Roberts, 2019) – były wszak i są przedsiębiorstwa subsydiowanymi przez rząd, wskazuje Thomas E. Woods jr. (2009). Zdaniem tego autora to sama FED jest „słoniem w salonie”, którego wszyscy upierają się nie widzieć, a który właśnie odpowiada za cały bałagan. Presja na udzielanie tanich kredytów sama wywołała mechanizm lewarowania na nadmierną skalę, spekulację i wzrost zadłużenia, które tradycyjnie uznawane jest przez uczniów Friedericha von Hayeka i Miltona Friedmana za zagrożenie i patologię systemu. A właśnie nadmierne lewarowanie – zdaniem „Austriaków” miało uniemożliwić kryzysowi samoczynne rozładowanie się, na wzór kryzysu dot-comów z roku 2001 (Roberts, 2019)

 

Cele całej operacji miały być w pierwszym rzędzie polityczne – jak upowszechnienie własności nieruchomości wśród przedstawicieli mniejszości etnicznych i rasowych (gorzej sytuowanych), którym umożliwiono między innymi sięgnięcie po 100%-Loans („mortages with no down paymentets”), co cechowało tak administrację B. Clintona, jak zwłaszcza B. Obamy, przez co nawet 44% kredytów Fannie Mae miało trafiać do rodzin nisko- i średnio uposażonych (Roberts, 2019). Rząd stosował także zachęty podatkowe, skłaniające do sięgania po kredyty hipoteczne, od których odsetki można było odpisywać od podatku dochodowego (Woods, 2009). Tak regulowany, a nie deregulowany rynek okazał się jednak i mało stabilny, i mało odporny. Gdy bowiem w latach 1998 – 2006 mediana cen domów w USA wzrosła o 150 proc., to w okresie 2006-08 spadła o 23 procent. Jednak już niewielki spadek, o 1.4% w ciągu pierwszych miesięcy 2006 r. przeraził kredytobiorców, postawił ich przed perspektywą, w której nawet sprzedaż domów nie pozwoli na ich spłacenie i ostatecznie dodatkowo stymulował panikę na rynku, a w efekcie i jego załamanie.

 

To również rząd miał odpowiadać za wzmocnienie pojęcia „zbyt duży by upaść, odnoszącego się do instytucji finansowych uznawanych za takie, których ewentualny upadek pociągałby za sobą zbyt szerokie skutki na całość rynków, by można było na to zezwolić. Nie dość, że zachęcało to więc nawet duże korporacje to podejmowania coraz większego ryzyka finansowego, to jeszcze okazało się być stosowane niekonsekwentnie, tylko potęgując chaos, o czym miały świadczyć przypadek Lehman Brothers – bez wątpienia wielkiego, z łącznych aktywach w wysokości  $369 miliardów i 26,000 pracownikach, któremu jednak upaść pozwolono. To nie deregulacja miała więc być przyczyną kłopotów, ale wtrącanie się polityków, a następnie także aranżowane przez nich pośpiesznie bailouts.

 

Wprost polemizując m.in. z P. Krugmanem (wrzucanym do jednego worka z poglądami nazywanymi zbiorczo, acz nie do końca poprawnie keynesizmem) – „Austriacy” powtarzają więc swoje credo: że nie rząd rozwiązuje problemy finansowe, tylko sam rząd jest problemem. Ekonomiści tej szkoły i ich sojusznicy, monetaryści odmawiają też zasadności poglądom behaviourystów, krytykując skupianie się na „chciwości” czy „maniach” jako determinantach kryzysu – Thomas E. Woods jr cytuje w tym zakresie monetarystkę Annę Schwarts (Woods, 2009). Winna kryzysowi były więc niedostateczna, a nie nadmierna deregulacja oraz ingerencje rządu, zaś sytuację dodatkowo pogorszyło wręcz szkodliwe ratowanie ludzi przed skutkami ich własnych decyzji, co miałoby być „złe dla kapitalizmu” – jak konkluduje R. Roberts (2019).

 

2.5 Keynes wiecznie żywy

 

Co ciekawe, nieco podobną postawę do „Austriaków” – przyjęli obrońcy keynesismu czy raczej postkyenesizmu. Tak jak pierwsi upierają się, że ich poglądy wcale nie dominowały od lat 80-tych, kiedy to eksperci tej szkoły zdobyli istotny wpływ na politykę m.in. USA i UK, tak współcześnie keynesiści czy nawet ekonomiści wyrośli z keynesizmu przekonują, że również przekonanie o jego dominacji w okresie od II wojny światowej do lat 70-tych jest błędne, mieliśmy bowiem co nawyżej do czynienia z „popłuczynami po Keynesie”, a nie z realnym zrozumieniem i wdrażaniem jego obserwacji i zaleceń (Akerlof, Shiller, 2009).

 

Samo zmierzenie się z wyjaśnieniem kryzysu jest zresztą dla szkoły keynesowskiej wyzwaniem tym ważniejszym, że przecież to właśnie Wielki Kryzys, jego zrozumienie i skuteczna odpowiedź, choć kwestionowane przez „Austriaków” – ugruntowały pozycję samego J. M, Keynesa (Skidelsky, 2003). Współczesne pytanie brzmi jednak częściej nie tyle co zrobiłby sam autor „Ogólnej teorii zatrudnienia procentu i pieniądza”, tylko jakie zastosowanie mogą mieć prace jego kongenialnych interpretatorów i kontynuatorów, takich jak Hyman Minsky. Adaptacją jego Financial Instability Hypothesis do wyjaśnienia przyczyn i przebiegu kryzysu 2007 r. zając się Chris Jefferis (2017). Jego zdaniem już sama istota kryzysu potwierdza prawidłowość spostrzeżenia H. Minisky’ego o immanentnym charakterze kryzysu nadpłynności we współczesnym systemie finansowym, także, jak podnosił też Perry Mehrling (2011) ze względu na brak samego prawidłowego zdefiniowania czym jest „płynność” w dominującej narracji monetarystycznej, nie mówiąc już o jej całkowitej ślepocie na wpływ finansowych innowacji na dynamikę tego zjawiska, co spowodowało zignorowanie rosnącego ryzyka.

 

Mniej teoretyczne, a bardziej praktyczne rozważania przedstawili z kolei J. M. Boughton, D. Lombardi i A. Malkin (2017). Wydarzenia lat 2007/08 widzą oni w ciągłości z serią kryzysów z lat 1994-2002, jako wyraz nieciągłości i niekonsekwencji w procesie globalizacji ekonomicznej. O ile bowiem przyczyny samego załamania na rynku nieruchomości mogły mieć charakter wewnątrzamerykański – o tyle kluczowe dla zrozumienia czemu towarzyszący pęknięciu bańki kryzys instytucji finansowych miał charakter globalny jest, zdaniem autorów, uznanie negatywnej roli absencji skutecznego światowego zarządzania finansami. „Przepływy powinny być regulowane i kontrolowane transgranicznie” przekonują Boughton, Lombardi i Malkin, bowiem to właśnie brak takich rozwiązań, prawdziwego odnowienia Bretton Woods – doprowadził do tak znaczącej skali i zakresu kryzysu. I znowu więc – jedyną odpowiedzią na globalne kryzysy miałaby być globalna kontrola , dokonująca się jednak przecież w warunkach zupełnie innej równowagi głównych aktorów finansowych (czy raczej jej braku) niż w roku 1944. Powrót do systemu Bretton Woods” jest więc bardzo zgrabnym hasłem, które jednak nie wiadomo co w istocie miałoby dziś znaczyć…

 

Jeszcze dalej w swych wnioskach idzie Eckhard Hein (2016). Zauważa on, że popularne wyjaśnienie przyczyn kryzysu, wiążące go jedynie z dysproporcją między rozwojem coraz bardziej złożonych form securitiies, którym nie towarzyszył adekwatny rozwój technik oceny i zarządzania ryzykiem nie obejmuje szerszej perspektywy. W niej zaś widać, że kryzys był wynikiem samego wzrostu kapitału finansowego i jego ekspansji na zupełnie nowe obszary, przy jednoczesnym ukierunkowaniu na generowanie zwrotów. W dodatku procesy te stymulować miała nadmiernie ekspansywna polityka monetarna US. W tym zakresie Hein zgadza się nawet z bardziej konserwatywnymi autorami przyjmując, że polityka FED wprawdzie osłaniała wcześniej skutecznie gospodarkę przed mniejszymi kryzysami – w efekcie czego jednak załamanie roku 2007/9 było tym głębsze. Na światową jego skalę wpływ zaś faktycznie miała niedostateczne kontrola nad ekspansją kapitału, w tym zwłaszcza przychodów brutto, również środkach pożyczanych przez europejskie banki w US, inwestowanych następnie w ryzykowne instrumenty. Kolejne przyczyny kryzysu podnoszone przez badacza to nie tylko nadmierna deregulacja, ale także aktywne stymulowanie i lobbowanie przez sektor bankowy na rzecz polityki neoliberalnej. I wreszcie – co jest obserwacją absolutnie fundamentalną – Hein zwraca uwagę na mechanizm tyleż psychologiczny, co realny. Oto stagnacja czy nawet spadek realnych dochodów klas średniej i robotniczej nie współgrają z jednoczesnym nastawieniem na ciągły wzrost konsumpcji, co z kolei starano się rekompensować wzrostem zadłużenia gospodarstw domowych. Ponieważ tendencja ta załamała się wraz z tąpnięciem na rynku nieruchomości – krach okazał się mieć charakter systemowy. Niestabilność rynkowa – wzrosty cen wpływające na wzrost zadłużenia, a więc wzmożenie napięć finansowych – skumulowała się w kryzys. Szczególnie radykalnie na tym tle prezentują się wnioski i konkretne propozycje swego rodzaju re-regulacji, postulowanej przez autora, które jednak nie należą już do zakresu niniejszej pracy.

 

2.6 Kto jeszcze pamięta o etyce?

 

Na zupełnie innej płaszczyźnie kryzysowi przyjrzał się Edward J. Schoen (2017) badający etyczne implikacje kryzysu, posługując się kategoriami tak utylitaryzmu, jak oraz kantowskiego kategorycznego imperatywu oraz rawlsowskiej Equal Liberty. Autor zgadzając się przedstawianymi w literaturze przedmiotu ogólnymi przyczynami kryzysu, wśród których wymienia m.in. „haniebne praktyki banków” oraz „żałosną działalność agencji ratingowych” – zwraca uwagę na samą skala lewarowania, sięgającą aż po 40:1. Znacząca była też powszechność zjawiska, wpływając na głębokość całego załamania subprime mortgages, które stanowiły tylko 7% w 2001 r., a już w 2005 r. były już 1/5 rynku, o wartości $1.25 tryliona (z czego kredyty „no-doc” i „low-doc” to ok. 9%) , a wszystko to w realiach „shadow banking” (jak niedostateczną transparentność nieuregulowanej przez rząd części działań sektora nazwał już w 2007 r. Paul McCulley). Część tych kredytów od razu była określana jako skazane na niespłacenie, co zdaniem autora poddaje w wątpliwość etyczny aspekt całego procederu. Z drugiej strony wpływ pęknięcia bańki mieszkaniowej na rynki finansowe związany był z mechanizmem, który Schoen kojarzy z paniką choroby wściekłych krów – choć zarażeń było relatywnie mało (podobnie jak i naprawdę złych kredytów), to jednak zaufanie spadło do całej branży, więc zlikwidować trzeba było całe stada. Nieco podobny był skutek panicznego rzucenia na rynek niechcianych securities.

 

Oczywiście jednak Schoena szczególnie interesuje spojrzenie na etyczne oceny i motywy działań podmiotów rynkowych. Wskazuje on szereg innych autorów (Basham, Boddy, Chambers i inni) wyliczających chciwość, miłość do bogactwa, obojętność na los innych jako moralne, charakterologiczne przyczyny kryzysu.  Wchodząc w detale, Schoen – podobnie jak inni autorzy dostrzega różne potraktowane instytucji dotkniętych kryzysem: Bear Stearns, Fannie Mae, Feddie Mac i Lehman Brothers. Na upadek tego ostatniego wpływ miał brak zgody podmiotów zaangażowanych w próbę jego ratowania przez Treasury Secretary Henry Paulson, tj. Barclays Bank i New York Fed. Kolejnym epizodem, na który zwraca uwagę Schoen było odkrycie przez PricewaterhouseCoopers, audytorów AIG znaczących braków w procedurach wewnętrznej kontroli w tej korporacji. Dopiero coraz bardziej widoczna dzięki temu skala problemu zmusiła rząd i instytucje finansowe do zorganizowanej akcji ratunkowej, w wyniku której już w dobę po upadku Lehman Brothers do przejęcia Merril Lynch, uratowania AIG, a następnie także przekształcenia przy pomocy FED banków Morgan Stanley i Goldman Sachs. Nadal jednak nie działano w pełni konsekwentnie. Panika uderzyła Washington Mutual i Wachovia, co znowu z opóźnieniem wywołało reakcję Federal Deposit Insurance Corporation. I choć następne wydarzenia, działania i akty prawne należą już do historii łagodzenia skutków kryzysu, to jednak dla Scheona są również punktem wyjścia do stawiania kolejnych pytań o etyczność dokonywanych wyborów, w efekcie których jedne instytucje i ich klienci mogli liczyć na ratunek rządu, a inni nie.

 

Wśród zjawisk uznanych wprost za nieetyczne Schoen wymienia także konflikty interesów dotykające mortgage brokers pobierających wysokiego prowizje za sumprime loans; udzielanie kredytów z góry skazanych na upadek, podobnie jak form no-doc, low-doc, interest only i pick-a-pay; niedopełnianie przez banki obowiązku udzielania pełnej informacji inwestorom przy sprzedaży złożonych securities, konflikty interesów wynikające z wzajemnych powiązań między agencjami ratingowymi i bankami inwestycyjnymi; niedostateczny nadzór ze strony Securities Exchange Commission; nadmierne lewarowanie, ukrywanie poziomu zadłużenia banków za pomocą ich structured investment vehicles (SIV). Z drugiej jednak strony autor uznaje, z pewnymi zastrzeżeniami – etyczność wybiórczego stosowania pomocy, bo choć jej brak dotknął choćby pracowników i klientów np. Lehman Brothers – to jednak zwłaszcza w rozumieniu utylitarianizmu skutkowało to większym dobrem, czyli przyjęciem rozwiązań systemowych. Nieprzypadkowo jednak całość zjawiska rozpatrywanego w kategoriach moralnych – skłoniła Schoena do określenia go krótko już w tytule pracy jako „erozję etyki”.

 

2.7 (Neo)Marks wiecznie żywy

 

Choć może się to wydawać dziwnym – kryzys lat 2007-09 okazał się być również prawdziwym wyzwaniem dla współczesnych marksistów.  Z jednej strony okoliczności i sekwencja zdarzeń zdawały się potwierdzać ich ogólny pogląd na nierozwiązywalną wewnętrzną sprzeczność systemu kapitalistycznego, polegającą na nierówności dystrybucji połączonej z niewystarczającą siłą nabywczą biedniejszej części gospodarki – co jest wszak wpisane w marksistowską teorię cykli, w których kolejne kryzysy i załamania są nieuniknione. Z drugiej jednak strony, niektóre wskaźniki całej gospodarki, w tym te bezpośrednio związane z przyczynami kryzysu, zdawały się wykraczać poza wzorzec marksistowski, zgodnie z którym kolejne wzrosty i załamania powinny następować w coraz krótszych odstępach czasu.

 

Oczywiście, sami marksiści twierdzą jednak, że najważniejszym czynnikiem zauważonym już przez ich patrona pozostaje niestabilność rynków finansowych, wciąż spowodowana niedostatecznym wnoszeniem wartości realnej w wykonaniu finansowej część gospodarki, zwanej „kapitałem fikcyjnym” (Taques, de Souza i Alencar 2017). Dlatego kluczową przyczyną kryzysu pozostaje finansjalizacja gospodarki, rozumiana jako pogłębiające się oderwanie od procesów produkcyjnych. Tak więc wzrost oczekiwany przez Marksa ma miejsce – ale tylko po stronie „kapitału fikcyjnego”, który z kolei jedynie dalej zwiększa dysproporcje przy braku proporcjonalnego wzrostu produkcji i dochodu. Tymczasem, ponieważ nie może być mowy o faktycznym rozdzieleniu procesów produkcyjnych i cyrkulacyjnych, zatem kryzys finansowy musiał wpłynąć również na sferę ekonomii uznawaną przez tę szkołę za realną, czyli ceny nieruchomości. Innym wreszcie elementem powodującym nieuchronność kryzysu były problemy z utrzymującą się tendencją do wzrostu stopy wartości dodanej, przy jednoczesnym stałym zwiększaniu udziału pracy nieproduktywnej, co z kolei obniżyło rentowność, a to znów zwrotnie wpłynęło na postępującą finansjalizację gospodarki, w sytuacji, gdy nie można już było uzyskać oczekiwanych zysków z realnej ekonomii, na co słusznie zwrócił uwagę Maniatis (2012).

 

Co ważne – właśnie powtórzenie tego opisanego przez marksistów cyklu obserwujemy obecnie i to na skalę powszechną, niejako przećwiczoną przy okazji zdarzeń sprzed dekady. Równie oczywisty wydaje się więc ich skutek – przyspieszenie i wzmożenie finansjalizacji już w sposób skokowy, przy całkowitym niemal pogrążeniu produktywności oraz skanalizowaniu i hydraulicznej regulacji konsumpcji

 

Próby wyjaśnień marksistowskich wzbudziły jednak zastrzeżenia keynesistów wskazujące, że Marks pisał w realiach znacznie bardziej wolnorynkowego kapitalizmu, a zatem nie wszystkie jego obserwacje można odnieść do współczesnej gospodarki konkurencji monopolistycznej – co podkreślał Sardoni (2015). Według ortodoksyjnego marksizmu głównym źródłem kryzysu miała być nadprodukcja, która jednak nie wystąpiła w opisanej formie. W istocie kompromis w analizie jest możliwy, jeśli rozumie się przede wszystkim dłuższą perspektywę bieżących wydarzeń gospodarczych (taką samą dla kryzysów i kolejnych okresów recesji). Wymaga to jednak wprowadzenia jako płaszczyzny łączącej dwie wielkie szkoły ekonomii poglądów poprzedzającego, a następnie rozwijającego myśl Keynesa Michała Kaleckiego, w tym zwłaszcza jego koncepcji niedostatecznego popytu zagregowanego. Do prawidłowego diagnozowania sytuacji niezbędny bowiem okazuje się zarówno neo-marksistowski nacisk na rozwarstwienie i nierównoprawność sektorów, jak i oparta o M. Kaleckiego krytyka przyjętych już po 2007 r. programów rzekomo tylko pomocowych, a w istocie umacniających… przyczyny i głównych autorów kryzysu odpowiedzialnych za jego powstania, a także obecny nawrót pod postacią tak zwanego ratowania światowej gospodarki przed skutkami pandemii.

 

III. Koniec ekonomii zamiast końca historii?

 

Ani skala, ani zakres, ani trwanie kryzysu, ani nawet przydawane mu zgodnie przez wszystkich ekonomistów znacznie – nie doprowadziły w najmniejszym nawet stopniu do uzgodnienia przez nich stanowisk odnośnie jego przyczyn, a zatem i dróg wyjścia i środków zaradczych na przyszłość. Nie uległy bowiem zmianie paradygmaty głównych szkół ekonomicznych – ani nie został w żaden sposób rozstrzygnięty ich fundamentalny spór odnośnie roli państwa w gospodarce. Nadal równie uprawnione miało być obciążanie odpowiedzialnością za kryzys nadmiernej deregulacji i braku odpowiednich działań ochronny ze strony państwa – a z drugiej strony podnoszenie, że zawiniła deregulacja niedostateczna i niedoskonała, przy nadmiernym wpływie państwa na decyzje podmiotów ekonomicznych. Równie nierozstrzygnięty pozostaje dylemat czy postępowanie ludzi i ich kreacji może i powinno być oceniane w kategoriach etycznych, czy po prostu przyjmowane do wiadomości i absorbowane w obręb rozszerzone analizy ryzyka (czy raczej w kategoriach ekonomicznych – niepewności).

 

Niezależnie od tego jednak czy efektywniejszy jest aparat pojęciowy uczniów von Hayeka, Minsky’ego czy Marksa, biorąc pod uwagę m.in. pewną stałość cech ludzkich charakterów i umysłów i pomimo tego, że kryzys lat 2007-09 teoretycznie nauczył nas więcej o technikach współczesnych rynków finansowych – okazaliśmy się całkowicie nieprzygotowani na znalezienie się w kolejnym punkcie krytycznym. Ekonomiczny i systemowo finansowy aspekt pandemii koronawirusa niemal od razu stały się przedmiotem badań, choć oczywiście najchętniej pisze się nie tylko analizy, ale i prognozy zdarzeń, które już nastąpiły, nie zaś trwających i naprawdę trudnych do odgadnięcia. Na dziś można co najwyżej postawić roboczą hipotezę, że mamy do czynienia z dokończeniem procesów eskalowanych przed trzynastu laty, zaś ewolucja światowego systemu kapitalistycznego znacznie przyspieszyła, tym mocniej kontrastując z powszechnie odczuwanym, odgórnie wymuszonym zastojem. Badania nad długofalowymi skutkami rzecz jasna będą trwały, ekonomia, rozumiana jako nauka odtwórcza i recenzyjna żadną miarą się nie skończy. Już jednak o przedmiocie jej badań: ekonomii jako żywej materii i formie tej części stosunków międzyludzkich – z taką samą pewnością powiedzieć tego nie sposób…

 

Konrad Rękas

———————————–

Przypisy

 

AKERLOF, G. A., 1970. The Market for “Lemons”: Quality Uncertainty and the Market Mechanism. Oxford: The Quarterly Journal of Economics, 84(3), pp. 488-500.

AKERLOF, G. A. and SHILLER, R. J., 2009. Animal Spirits: How Human Psychology Drives the Economy, and Why It Matters for Global Capitalism. Princeton, NJ: Princeton University Press.

ARESTIS, P., 2016. Main and Contributory Causes of the Recent Financial Crisis and Economic Policy Implications. In: P. ARESTIS and M. Sawyer, eds. Emerging Economies During and After the Great Recession. London: International Papers in Political Economy Series. pp. 1-36.

AUTHERS, J., 2010. The Fearful Rise of Markets. A Short View of Global Bubbles and Synchronised Meltdowns. Harlow: Pearson Education Limited.

BOUGHTON, J. M., LOMBARDI, D., MALKIN, A., 2017. The Limits of Global Economic Governance after the 2007–09. International Financial Crisis. Global Policy, 8(4), pp. 30-41.

BRUNI, L. and SUGDEN, R., 2007. The Road not Taken: How Psychology was Removed from Economics, and How it Might be Brought Back. The Economic Journal, 117(516), pp. 146-173.

CLAESSENS, S., DELL’ARICCIA, G., IGAN, D. and LAEVEN, L., 2010. Lessons and Policy Implications from the Global Financial Crises. IMF Working Paper, 44.

COLANDER, D., GOLDBERG, M., HAAS, A. et al., 2009. The Financial Crises and the Systematic Failure of the Economics Profession. Critical Review, 21(2), pp. 249-267.

COYLE, D., 2007. Soulful Science. What Economists Really Do and Why IT Matters. Princeton, NJ: Princeton University Press.

GRIFFITH-JONES, S., OCAMPO, J. A. and STIGLITZ, J. E., 2012. Time for a visible hand-lessons from the 2008 world financial crisis. Journal of evolutionary economics, 22(2), pp. 401-406

HARDT, Ł., 2010. Criticizing the Critique. Some Methodological Insights into the Debate on the State of Economic Theory in the Face of the Post 2008 Crises. Bank i Kredyt, 41(4), pp. 7-22.

HEIN, E., 2016. Causes and consequences of the financial crisis and the implications for a more resilient financial and economic system. [online] Berlin: Hochschule für Wirtschaft und Recht Institute for International Political Economy (IPE). Available from: http://hdl.handle.net/10419/128497 [Accessed 10 April 2020].

HOSSAIN, A. A., 2019. U.S. Monetary Policy and its Role in the Global Financial Crisis: An Assessment after Ten Years. Journal of Business and Economic Analysis, 2(1), pp. 1-18.

KRUGMAN, P., 2020. Arguing with Zombies. Economics, Politics, and the Fight for a Better Future. New York, NY: W. W. Norton & Company.

KRUGMAN, P., 1999. The Return of Depression Economics and the Crisis of 2008. New York, NY: W. W. Norton & Company.

LAEVEN, L. and VALENCIA F., 2010. Resolution of Banking Crises: The Good, the Bad, and the Ugly. IMF Working Paper, 146.

LAWSON, T., 2009. The Current Economic Crises: Its Nature and the Course of Academic Economics. Cambridge Journal of Economics, 33(4), pp. 759–777.

MANIATIS, T., 2012. Marxist Theories of Crisis and the Current Economic Crisis, Forum for Social Economics, 1(41), pp. 6-29.

MASON, P., 2009. Meltdown. The End of the Age of Greed. London: Verso.

MEHRLING, P., 2011. The New Lombard Street: How the Fed Became the Dealer of Last Resort. Princeton, NJ: Princeton University Press.

REBONATO, R., 2007. Plight of the Fortune Tellers: Why We Need to Manage Financial Risk Differently. Princeton, NJ: Princeton University Press.

ROBERTS, R., 2019. Gambling with Other People’s Money. How Perverse Incentives Caused the Financial Crisis. Stanford, CA: Hoover Institution Press.

SARDONI, C., 2015. Is a Marxist explanation of the current crisis possible? Review of Keynesian Economics, 3(2), pp 143-157.

SCHOEN, E. J., 2017. The 2007–2009 Financial Crisis: An Erosion of Ethics: A Case Study. Journal of business ethics, 146(4), pp.805-830.

SHILLER, R. J., 2012. The Subprime Solution. How Today’s Global Financial Crisis Happened and What to Do about It. 5th ed. Princeton, NJ: Princeton University Press.

SKIDELSKY, R., 2004. John Maynard Keynes: 1883-1946: Economist, Philosopher, Statesman. 2nd ed. London: Pan Macmilan Ltd.

STIGLITZ, J. E., 2009. The Financial Crisis of 2007/2008 and its Macroeconomic Consequences. [online] New York, NY: Initiative for Policy Dialogue Working Paper Series. Available from: https://api.semanticscholar.org/CorpusID:166835774 [Accessed 9 April 2020].

STIGLITZ, J. E. et al., 2010. The Stiglitz Report. Reforming the International Monetary and Financial Systems in the Wake of the Global Crisis. New York, NY: The New Press.

TAQUES, F.H., DE SOUZA, H.P.B. and ALENCAR, D.A., 2017. The 2007-08 Financial Crisis from a Marxist View. Modern Economy, 8, pp. 1069-1081.

TAYLOR, J., B., 2009. Getting Off Track. How Government Actions and Interventions Caused, Prolonged, and Worsened the Financial Crises. Stanford, CA: Hoover Institution Press.

 

2 komentarze

  1. Konrad Rękas

    A jest jakaś inna? 😉

  2. M.S.Kazimierzak

    Koniec EKONOMII, tylko jakiej, aby dalej znaczenia nabierała EKONOMIA ŻYDOWSKA?!

Dodaj komentarz