Julius Evola: Rasa jako idea rewolucyjna (cz. 1)

Antyuniwersalizm doktryny rasowej

Doktryna rasowa jest siłą napędową nacjonalizmu, ponieważ uczucie przynależności do jakiejś rasy jest ważniejsze niż utożsamianie się z jakimś narodem. Jako mit polityczny rasa jest „żywym” narodem, którego nie da się zamknąć w sztywnych ramach systemów prawnych i granic państwowych i który nie ogranicza się do wspólnych cywilizacji, języka czy historii. Koncepcja rasy sięga głębiej, jest w nieprzerwany sposób związana z uczuciem nieskończoności, przez co przenika do najgłębszych stron istoty ludzkiej.

Teoria rasowa ożywia uczucia, właściwe przednarodowym formom społecznym. Ród, który się wywodzi z jednej patriarchalnej czy patrycjańskiej rodziny, jest związany jednością krwi.

Współczesne teorie uważają naród za połączenie różnorakich elementów, których w żaden sposób nie da się wywieść z jedności krwi. Już to wystarczy do konstatacji, że do przejścia od uczucia narodowego do bardziej energicznego uczucia rasowego konieczna jest koncepcja rasy, różniąca się od prymitywnej, determinowanej wyłącznie przez biologię. Należy brać pod uwagę również szereg innych czynników.

Z punktu widzenia teorii rasowej, „ludzkość” jest abstrakcyjną fikcją, ostateczną fazą procesu inwolucji, degeneracji i entropii. W rzeczywistości natura ludzka jest wieloraka dzięki różnorodności krwi oraz ras.

Taka relacja pomiędzy wartością rasy a wartością jednostki ludzkiej jest udowadniana przez fakt fundamentalnej sprzeczności między doktryną rasową a światem demokratycznym na płaszczyźnie politycznej. Obserwujemy taki sam konflikt na płaszczyźnie kulturowej – doktryna rasowa jest nie do pogodzenia z konstrukcjami i przesądami mieszczańskiego społeczeństwa. Doktryna rasowa postuluje zasady dzielności, szlachetności i godności, których nie da się „nauczyć”, bo człowiek albo je w sobie posiada, albo nie – są to integralne cechy rody, rasy, związane z tradycją i mocami o wiele głębszymi, niż zdolności jednostki ludzkiej czy jej abstrakcyjny rozum.

Właśnie te integralne cechy, których nie da się „zdobyć”, których nie sposób porównywać czy zniszczyć, sprzyjają rozwojowi osoby zarówno na płaszczyźnie naturalnej, jak i jeszcze bardziej – nadnaturalnej.

Teoria otoczenia

W celu obrony dogmatu o pierwotnej równości wszystkich ludzi, mimo jego ciągłego obalania przez doświadczenie i historię, marksizm i liberalizm chwytają się teorii środowiskowej. Zgodnie z nią każda różnica jest skutkiem uwarunkowań naturalnych, społecznych czy historycznych. W tej optyce każda różnica jest wyłącznie zewnętrzna, przypadkowa, uwarunkowana i poddająca się eliminacji poprzez zmianę otoczenia. Naturalnym skutkiem takich poglądów staje się humanizm: nawet jeżeli są istoty niższe, są one „ofiarami otoczenia”, a nie niższe ze swojej natury.

By sprostować tej koncepcji, idea rasowa wysuwa doktrynę dziedziczności. Zgodnie z nią różnice między ludźmi, mimo że częściowo są skutkiem uwarunkowań zewnętrznych, są nie tylko nie przypadkowe, są wręcz sednem: są one wrodzone i determinowane przez dziedziczność. Uwarunkowania zewnętrzne mogą sprzyjać lub przeszkadzać człowiekowi w realizacji jego zdolności, lecz żadna siła moralna czy materialna nie jest w stanie zmienić esencji istoty ludzkiej.

Wartości, koncepcje dobra i zła nie są skutkiem wpływu dobrego czy złego otoczenia, tylko cechy dziedziczne każdej krwi i rasy, które w specyficznej formie w procesie rozgałęzienia rasy zostały przekazane jednostce.

Antyewolucjonizm doktryny rasowej

Kolejnym mitem, drogim sercu mieszczańskiej, demokratyczno-masońskiej ideologii naukowej, jest mit ewolucji. Doktryna rasowa jest zaprzeczeniem tego mitu. Dla idei rasowej „ludzkość” w ogóle nie istnieje. Odrzucając spojrzenie na historię jak na pewien samoczynny proces, doktryna rasowa zaprzecza też spojrzeniu na historię jako rozwój cywilizacji od form niższych do form wyższych zgodnie z abstrakcyjnymi prawidłami postępu socjo-ekonomicznego. W tej perspektywie za cywilizacje „niższe” uznaje się tradycyjne, hierarchiczne i sakralne cywilizacje, a za wyższe – współczesne, socjalne i „oświecone”.

Doktryna rasowa widzi historię jako wynik konfrontacji, rozkwitu, upadku i mieszania się sił, właściwym różnym rasom. Jest to spojrzenie na historię jak na dynamiczny i antagonistyczny proces, w którym doniosłe wydarzenia historyczne, różne formy cywilizacyjne, różne systemu społeczne, a nawet fenomenologia form rządzenia i państw są rozpatrywane nie jako przyczyn, ale raczej jak skutki, znaki i prawie symbole odpowiednich sił rasy, reprezentujące sobą rzeczywistości etnicznych i duchowych w stadiach rozkwitu czy upadku.

Doktryna rasowa jest antyhistoryczna i antyewolucyjna. Jeżeli chce rzucić światło na proces historyczny od czasów starożytnych, to będzie raczej mówić o inwolucji, niż o ewolucji. Twierdząc, że wydarzenia historyczne doprowadziły do coraz większej mieszaniny i hybrydyzacji, doktryna rasowa uważa cywilizacje pierwotne za bardziej „normalne” i dobre formy cywilizacyjne, w których istniało dosyć niezmienne jądro etniczne, a mieszanie się ras nie osiągnęło dzisiejszego poziomu.

Należy do tego dodać dążenie każdej wyższej formy doktryny rasowej do zaakceptowania nowego spojrzenia na antropogenezę, które odrzuca teorię ewolucji, zgodnie z której Ziemia początkowo była zamieszkiwana przez podobnych do zwierząt dzikich ludzi, pochodzących od małp. Zdaniem rasologów, takich ludzi w ogóle nie było, lub należeli do obecnie wymarłych niższych ras. W rzeczywistości człowiek pochodzi od ras wyższych, które już w prehistorycznych czasach tworzyli cywilizację o wyższej treści duchowej, ale niekonieczne o wysokim rozwoju materialnym. Siła duchowa tej rasy była tak wysoka, że w pamięci wszystkich ludów przechowały się jej symboliczne nazwy: „rasy boskie”, „ludzie bogopodobni”.

Różnica nie polega wyłącznie na uwarunkowaniach naturalnych ludzkiej egzystencji. Różne są również wartości etyczne, których musimy bronić.

Doktryna rasowe jest dążeniem, które możemy nazwać klasycznym w swojej formie. Uniwersalizm, rozumiany jako internacjonalizm i kosmopolityzm, jest nie tylko światem wielu zdań, ale również wskaźnikiem barometru, informującym nas o klimacie chaosu etnicznego i nienaturalnych zmian.

Doktryna rasowa jest nacjonalizmem w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Te dwie idee są zdrową reakcją przeciwko demokratycznym i kolektywistycznym bajkom. W obliczu świata anonimowego motłochu bez Ojczyzny, doktryna rasowa i nacjonalizm postulują prymat jakości nad ilością, kosmosu nad chaosem, formy nad bezforemnością.

Z punktu widzenia polityki, obudzenia uczuć narodu i rasy są koniecznym wstępem ku reorganizacji tych sił, które w wyniku kryzysu nowoczesnego świata pogrążyły się w bagnie mechanistycznej, kolektywistycznej i internacjonalistycznej anonimowości. Uświadomienie obowiązku wobec rasy jest kwestią życia i śmierci dla przyszłości cywilizacji europejskiej.

Antyindywidualizm doktryny rasowej. Rasa a osoba

Doktryna rasowa jest zaprzeczeniem indywidualizmu. Jest kontynuacją faszyzmu, ponieważ również odrzuca spojrzenie na osobną jednostkę jak na atom, na którym nie zbuduje się nic porządnego. Każdy człowiek jest członkiem wspólnoty zarówno w przestrzeni, jak i czasie, którego nie da się oderwać od rodu, krwi i tradycji, od nieprzerwanego połączenia przeszłości i przyszłości.

Oczywiście, jeżeli człowiek nie ma właściwego rozumienia pryncypiów, zawsze może zboczyć na niebezpieczną ścieżkę. W tym przypadku cios w jednostkę ma na celu dotknąć tego, co nazywamy osobą.

Lecz osoba nie ma nic wspólnego z tą abstrakcyjną fikcją, nazywaną jednostką. Osoba jest organiczną całością. Krew, pochodzenie i tradycja są jej integralnymi elementami konstytuującymi, a więc osoba może się realizować tylko w oparciu o ideę rasową i cechy dziedziczne.

Juliusz Evola

2 komentarze

  1. yog sothoth

    Świetna rzecz. Czy jest możliwość, że coś z Evoli ukaże się nakładem wydawnictwa Revolta?

    • Dobre pytanie. Chciałbym, żeby ktoś wreszcie wydał jego “Rewoltę przeciw współczesnemu światu”, “Doktrynę Przebudzenia”, “Ujeżdżanie tygrysa” albo “Człowieka pośród ruin”.

Dodaj komentarz