Kazachska „Solidarność”. W Azji Centralnej narasta opór przeciwko chińskiej ekspansji

W Kazachstanie, największej republice Azji Centralnej, zapowiedziano organizację wiecu przeciwko chińskiej ekspansji. Akcję protestacyjną zaplanowano na 27 marca 2021 roku w Ałmatach. Zainicjował ją opozycyjny polityk Zhanbolat Mamai z Demokratycznej Partii Kazachstanu. Na swojej stronie na portalu Facebook[1] opozycjonista ostrzega:

„Władze nie rozpowszechniają zbyt wielu informacji o 56 chińskich fabrykach w Kazachstanie. W przyszłości stanie się to dużym zagrożeniem dla niepodległości naszego kraju. Chiny nie przekażą miliardów dolarów za darmo. To dopiero początek ekspansji gospodarczej i demograficznej. Chińskie fabryki nie są budowane dla pracowników z Kazachstanu”.

Jako przykład Zhanbolat Mamai podał kraje afrykańskie, w których podobna ekspansja Chin ujawniła się już jako trucizna dla suwerenności republik Czarnego Kontynentu. „Chiny zainwestowały w te kraje setki miliardów dolarów. W rezultacie rządy afrykańskie są całkowicie zależne od Pekinu. Otworzyli tam nawet swoje bazy wojskowe ”.

Wyjaśnijmy, że od 2017 roku tylko we wschodnioafrykańskiej Republice Dżibuti działa pierwsza zagraniczna baza chińskiej marynarki wojennej. Jednak według danych z otwartych źródeł, zainteresowanie Chin związane jest także z infrastrukturą innych portów wojskowych w krajach afrykańskich, takich jak: Angola (Port of Lobitu), Kenia (Lamu i Mombasa), Mozambik (Beira i Maputo), Tanzania (Bagamoyo) oraz Erytrea (Massawa). Większość tych portów już obecnie jest wykorzystywana przez chińskie statki zaopatrzeniowe.

Trudno polemizować z logiką, która stoi za wypowiedziami kazachstańskiego polityka opozycyjnego. Wzywając do anty-chińskiego wiecu zadaje też dobre pytania: „Czy wierzysz, że Kazachstan, który wysłałby swoje kadry do odległej Afryki, wydając na to dziesiątki miliardów dolarów, nie ingerowałby w gospodarkę, politykę i wewnętrzne sprawy jej mieszkańców?”.

Jednak kazachstańscy sinofobowie mają też swoich przeciwników, którzy argumentują, że po pierwsze Afryka jest bardzo daleko, a po drugie kazachsko-chińskie stosunki gospodarcze są wzajemnie korzystne, co związane jest ze stale rosnącymi obrotami handlowymi. Zwolennicy Partii Demokratycznej mają jednak mocny kontr-argument, przemawiający za swego rodzaju „ukrytą agresją” ze strony Pekinu. Mowa tu o tak zwanych „obozach koncentracyjnych Xinjiang”, których oficjalna nazwa w Chinach to „obozy reedukacyjne”, przez które przeszły dziesiątki tysięcy Kazachów mieszkających w Autonomicznym Regionie Xinjiang Uygur w ChRL.

„Liczba ludności Xinjiangu nie jest mniejsza niż ludność Kazachstanu. Oznacza to, że Pekin zamienia całe państwo w obóz koncentracyjny. Jak możemy po prostu siedzieć i przyglądać się temu? Jeśli chodzi o interesy narodowe, wszyscy musimy być jednością i zjednoczyć się w jednym miejscu. Potrzebujemy partii oporu, aby powstrzymać chińską ekspansję. Jeśli na razie nawet nie wypowiemy tych słów, to kiedy wreszcie podniesiemy głos? Jak długo będziemy leżeć pod kołdrą i martwić się o każdego z nas?” Trzeba się przyznać, że kwestie wypowiadane przez kazachstańskiego opozycjonistę są podobne do tych z czasów polskiej Solidarności, jeśli „Chińczyków” zastąpimy „Sowietami”.

Oprócz apeli na portalach społecznościowych przeciwnicy chińskich wpływów prowadzą kampanię na rzecz zorganizowania manifestacji na ulicach największych kazachskich miast. Co prawda policja nie stłumiła jeszcze propagandy agitacyjnej, ale należy pamiętać, że Zhanbolat Mamai został aresztowany na trzy dni w lutym 2021 r. Za podobne wezwania do nielegalnego wiecu. Należy się spodziewać, że tym razem władze Kazachstanu zneutralizują opozycjonistę, co oczywiście nie rozwiąże globalnego problemu dominacji gospodarczej Chin nad sąsiednim Kazachstanem.

 Sebastian Gross dla Xportal.pl

[1] https://www.facebook.com/zhanbolat.mamay/posts/3963018753740950

Dodaj komentarz