Konrad Rękas: Święty Balcerowicz – pogromca inflacji, czyli niezależność NBP a kryzysy finansowe

Oficjalną wersję znamy wszyscy: rządy komunistyczne w PRL po okresie permanentnych braków w zaopatrzeniu spowodowały kolejny uciążliwy problem społeczno-gospodarczy, przed którym uratowała nas dopiero drakońska, ale jedynie słuszna polityka Leszka Balcerowicza, najpierw jako wicepremiera i ministra finansów, a następnie (w latach 2001-2007) prezesa Narodowego Banku Polskiego. W tym opracowaniu interesuje nas szczególnie ta druga część zbawczej misji świętego Leszka oparta na przeniesionym z systemów anglosaskich zwłaszcza, a narzucanego powszechnie m.in. przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy dogmacie, że niska inflacja jest w jakiś sposób pochodną m.in. niezależności banku centralnego. Tymczasem faktycznie, jak dowodzą tego omówione przykłady – proces usamodzielniania banków centralnych państw poddanych tzw. transformacji ustrojowej po 1989 r. wynikał tyleż z przesłanek doktrynalnych, co stanowił element zabezpieczenia szerszego procesu alienacji bankowego sektora komercyjnego i inwestycyjnego, czego z kolei apogeum był najpierw kryzys 2008-2011, a dziś jak już obserwujemy także COVIDowa transformacja systemu finansowego.

 

NBP PRL – monobank czy podwydział ministerstwa

Absolutnie podstawowe dla zrozumienia punktu wyjścia całego polskiego systemu bankowego jest poznanie specyfiki gospodarki krajów realnego socjalizmu, w których bank centralny był jedynie formalnym wykonawcą polityki gospodarczej planowanej i realizowanej przez rządzącą partię komunistyczną. W tamtych warunkach nawet rządy miały wszak raczej drugorzędne, administracyjne znaczenie, a NBP jako systemowo zależny od rady ministrów PRL z samej zasady był więc uszeregowany jeszcze niżej w krzyżujących się realnych i teoretycznych hierarchiach władzy. W praktyce podporządkowanie dotyczyło całej działalności NBP, w tym zwłaszcza pożyczkowej i emisyjnej. Polski bank centralny był organem państwowej kontroli finansowej i jedynym organem państwowej polityki pieniężnej. Zarządzał całością obsługi budżetu i kontrolą obrotu bezgotówkowego, będąc także centralną jednostką księgową i dewizową. Ale na wszystkich tych polach – NBP był ściśle podporządkowany ogólnym celom gospodarczym wyznaczanym przez partię komunistyczną, a wdrażanym przez resort finansów. Stąd też właśnie NBP PRL bywa traktowany jako swoisty organ ministerstwa finansów właśnie, nie zaś tradycyjny bank centralny (Leszczyńska 2010). Również odpowiedzialność NBP za emisję pieniądza była w tamtym okresie ograniczona do czynności niemal technicznych. Tym bardziej, że przeważająca większość wszystkich pracobiorców była ówcześnie zatrudniana przez sektor publiczny, a zatem o realnym dochodzie pieniężnym ludności decydował przede wszystkim fundusz płac, a nie polityka NBP. Zapobieganie otwartej inflacji odbywało się więc poprzez sterowanie płacami w połączeniu z kontrolą cen.

W lata 80-te XX wieku polski sektor bankowy wszedł z ledwie czterema działającymi podmiotami, przy czym pozycję i zakres działalności NBP najlepiej chyba używany wobec niego w literaturze termin „monobanku” (Pszczółka 2019). Wbrew jednak temu, co mówiono i pisano w materiałach politycznych zwłaszcza, a nie ekonomicznych – faktyczne zmiany w polskiej bankowości, nie wyłączając poziomu niezależności NBP zaczęły się właśnie w ostatniej dekadzie PRL. To wówczas m.in. osłabiono zależność prezesa Banku od ministra finansów wprowadzając jego powoływanie i odwoływanie przez Sejm na wniosek prezesa Rady Ministrów. A równocześnie jednak – sam kryzys finansowy pogłębiał się, do poziomu hiperinflacji uznanego za krytyczny. W pierwszej połowie 1989 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) wyniósł 351,1 (dla poziomu 1988 r. równego 100), zaś już w ostatnich pięciu miesiącach ’89 – przekroczył 1000. Równolegle już w 1986. PRL stała się członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jednak pełna implementacja jego zaleceń zwłaszcza w odniesieniu do sektora bankowego – stała się możliwa dopiero po przekazaniu władzy tzw. demokratycznej opozycji, wspieranej także przez dominujący nurt PZPR. Eksperci IMF podkreślali przy tym, że program zaproponowany (?) Polsce pod patronatem George’a Sorosa i Jeffreya Sachsa został sformułowany na podstawie ogólnoeuropejskich doświadczeń z inflacją (i stagflacją) lat 80-tych. Datą graniczną dla jego rozpoczęcia był 1 stycznia 1990 r.

NBP – hamulcowy rozwoju?

Kolejne lata okazały się szczególnie bolesne. Charakteryzował je ujemny wzrost gospodarczy: w 1990 r. dochód narodowy spadł o 4,9% w porównaniu z 1989 r., a w1991 r. spadek PKB wyniósł 7%. Od 1992 r. pojawiły się dodatnie wskaźniki wzrostu, jednak nastąpił spadek produkcji przemysłowej oraz masowy wzrost bezrobocia. A wszystko to – przy utrzymującej się w dalszym ciągu wysokiej inflacji. Jej najwyższy poziom odnotowano w 1990 r., kiedy to wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł 685,8 (rok poprzedni = 100). W 1991 r. CPI nadal wysoki – 170,3, spadając w kolejnych latach, by w połowie dekady wciąż wynosić średnio powyżej 30%. W dodatku, jak niema od razu trafnie zauważali krytycy ówczesnej polityki – to nie działania NBP (i rządu) bynajmniej przyczyniły się do powstrzymania hiperinflacji, a wręcz przeciwnie, wykorzystanie teorii monetarystycznych szkoły chicagowskiej w praktyce zastąpiła naturalnie wygasającą hiperinflację (wynikającą z uwolnienia cen żywności) inflacją kosztową (Kowalik 2009). Zamiast pokonać inflację, jak obiecywał – Leszek Balcerowicz i jego następcy utrwalili ją na całą dekadę, uzyskując w ten sposób uzasadnienie dla kolejnych „reform”, w tym także do dalszych zmian w sektorze bankowym i wyróżniania pozycji NBP.

A to właśnie utrzymanie pozycji „monobanku” uczyniło z NBP w latach 90. instrument radykalnej polityki antyinflacyjnej kolejnych rządów. Zmiany o charakterze strategicznym przyniosła ustawa bankowa z 31 stycznia 1989 r. Istotną nowością było wskazanie głównych celów NBP: w szczególności „wzmacnianie polskiego pieniądza”, inicjowanie kierunków polityki pieniężnej i kredytowej oraz współdziałanie w kształtowaniu i realizacja polityki gospodarczej państwa. Zmiany instytucjonalne przyniosła z kolei nowelizacja z 1992 r. Dotyczyły one kadencji prezesa NBP (6 lat); powoływanego od tamtej pory przez Sejm na wniosek prezydenta i odwoływanego tylko w bardzo ściśle określonych, mało prawdopodobnych okolicznościach. Praktyka Banku zmieniała się jednak wolniej niż jego środowisko prawno-ustrojowe.

W pierwszym okresie po 1989 roku dominowało podejście eklektyczne: starano się wpływać na poziom cen poprzez: podaż pieniądza, działania na rzecz stabilizacji kursu walutowego, utrzymywanie stóp procentowych na poziomie dającym realne dodatnie oprocentowanie lokat terminowych. W polityce pieniężnej NBP stosował zarówno metody ekonomiczne, jak i administracyjne. Słabe wyniki takich działań skłoniły NBP do zastosowania narzędzi administracyjnych – w tym zwłaszcza sztywnego ustalenie niskich pułapów kredytowych, określających górną granicę akcji kredytowej banków. Do 1992 r. NBP ręcznie sterował samym oprocentowaniem kredytów bankowych, wywołując efekt pułapki kredytowej (wpadli w nią wówczas zwłaszcza rolnicy, co stało się przyczyną trwających ponad dekadę protestów chłopskich). Dążąc do utrzymania podaży pieniądza w określonych granicach, NBP dokonywał częstych podwyżek stopy rezerw obowiązkowych, aż do maksymalnego ustawowego limitu, 30% włącznie. Również i ta strategia okazała się bezradna wobec wystąpienia (w 1991 r.) i systematycznego wzrostu deficytu budżetowego, co z kolei zmusiło władze do wprowadzenia nowych instrumentów finansowych, na czele z T-bills kupowanymi następnie w szczególności przez banki komercyjne. Umożliwiło to bankowi centralnemu wykorzystywanie od 1992 r. (i początkowo na niewielką skalę) klasycznych instrumentów wpływających na płynność finansową banków komercyjnych, tj. operacji otwartego rynku. Jednak dopiero od 1993 roku w polityce NBP zaczęły dominować instrumenty rynkowe, a systemowe powiązanie polityki pieniężnej i celu inflacyjnego zostało zapisane ostatecznie w nowej ustawie o NBP z 29. sierpnia 1997 r. Regulacja ta, jak wówczas ogłaszano „wprowadziła w Polsce standardy UE”. NBP stał się już nie tylko w pełni niezależny, ale też przestał współodpowiadać za realizację polityki gospodarczej państwa – a w praktyce pod kierunkiem jednego tylko środowiska i jednej doktryny finansowo-ekonomicznej mógł podejmować dowolne działania przeciw państwowym strategiom rozwoju. Oficjalnie oczywiście zapisano to inaczej, wprowadzając zakaz finansowania deficytu budżetowego, a politykę pieniężną powierzono organowi kolegialnemu – Radzie Polityki Pieniężnej (RPP). Przepisy dotyczące struktury NBP wpisano także do konstytucji z 1997 r., starając się o zabezpieczenie ustrojowe przewagi czynnika bankierskiego nad politycznym. W praktyce ta zaburzona równowaga została w pełni wykorzystana pod rządami AWS-UW, kiedy to w pełni już utrwalono system, w którym państwo polskie utraciło realne instrumenty polityki emisyjnej, zaś „produkcją pieniędzy z brudnego powietrza” mogły już bez przeszkód zajmować się międzynarodowe korporacje bankowe, oczywiście pod czujną i czułą opieką samego prof. Balcerowicza, już jako szefa odnowionego NBP…

 

W drodze do Unii – kosztem spowolnienia

Najpierw jednak, jeszcze w kwietniu 2000 r. rząd Jerzego Buzka i (jeszcze) Leszka Balcerowicza, a w praktyce RPP (Hanny Gronkiewicz-Waltz) zdecydowały o rezygnacji z kroczącej dewaluacji i całkowitej likwidacji kursu walutowego. Przy czym, co warto przypomnieć – cel inflacyjny został osiągnięty dopiero w 2001 r., wcześniej faktyczna stopa inflacji była bowiem wyższa od planowanej. Co gorsza zaś prowadzona polityka deflacyjna pociągnęła za sobą poważne koszty w postaci spowolnienia gospodarczego w latach 2001–2002 oraz osłabienia aktywności inwestycyjnej. Kolejne lata przyniosły niewielkie ruchy w obrębie restrykcyjnie określonego celu inflacyjnego, stanowiąc element przyspieszonego spełniania wymogów UE. I tak w lutym 2003 r. RPP przyjęła Strategię Polityki Pieniężnej po 2003 r. z celem inflacyjnym w przedziale 2,5% ± 1 punkt procentowy. Polityka NBP została przejściowo nieco zliberalizowana, stopy procentowe były stopniowo obniżane, by ponownie wzrosnąć w 2004 r., co jednak nie utrzymało się w obliczu rosnącej presji inflacyjnej, z którą coraz słabiej radził sobie także już wówczas mniejszościowy rząd SLD. Przyłączenie Polski do Unii Europejskiej 1. maja 2004 r. dla NBP oznaczało formalne włączenie do Europejskiego Systemu Banków Centralnych. Proces przekształceń instytucjonalnych NBP został zakończony, gdy z dniem 1 stycznia 2008 r. nadzór bankowy został przeniesiony do nowo powołanej Komisji Nadzoru Finansowego (w skład której wchodził Pion Nadzoru Bankowego) z udziałem prezesa NBP lub jego przedstawiciela. W praktyce jednak zmiana w niczym już nie naruszyła pozycji Banku nie tylko poza, ale i ponad polityką gospodarczą jakoś tam wdrażaną przez inne organy państwowe.

W rzeczywistości więc, choć osiągnięcie pełnej niezależności instytucjonalnej zajęło prawie 20 lat, w praktyce NBP przez cały ten czas zachowywał niezależność funkcjonalną, a nawet w niektórych okresach dominował nad kolejnymi rządami, narzucając im bardzo restrykcyjny cel antyinflacyjny (właściwie wyjątkiem pod tym względem był tylko okres przywrócenia elementów rządowego sterowania strategią finansową państwa w okresie pierwszego wicepremierostwa Grzegorza Kołodki). Przyczyną takiego stanu rzeczy jest większe zaufanie partnerów zagranicznych do polskiego sektora bankowego niż do polskiej polityki. Z drugiej strony NBP w latach 90. działał w warunkach dużej samodzielności funkcjonalnej, spowodowanej traumą hiperinflacji na początku tej dekady. Wspomnienie to wywoływało paraliż czynnika politycznego nie mniejszy niż telefony z wiadomych ambasad, zaś tak zwana reformatorska opinia publiczna, pozbawiona elementarnej świadomości ekonomicznej – łatwa była do podburzenia sloganami o „jedynie słusznej” i „naukowej” metodzie prowadzenia finansów państwa. Wciąż – z pistoletem inflacyjnym przy skroni. Gdy zaś przypomnimy, że druga fala inflacyjna została w rzeczywistości wywołana i utrzymana po 1990 r. najpierw polityką rządową Leszka Balcerowicza, a następnie wpływem jego i jego współpracowników także na decyzje NBP – wówczas uzyskamy obraz polskiej ekonomii rzekomo ratowanej przez tych, którzy sami na nią napadli.

Nie dopowiadając ostatecznie celów całej tej operacji – łatwo można wskazać jej następstwa. W tym te strategiczne, jak wchłonięcie Polski do Unii Europejskiej, polskiej gospodarki w obręb obszaru gospodarczego Wielkich Niemiec, a polskiego sektora bankowego w struktury globalne, co w praktyce równało się jego unicestwieniu. W tej roli bankowość w III RP jest tylko elementem całościowego systemu, który zamiast państw prowadzi już obecnie politykę pieniężną, a także kontroluje i kieruje polityką finansową, tak globalną, jak i poszczególnych państw i organizacji międzynarodowych. Właściwie tylko w kategoriach konieczności zrealizowanych po drodze można też wymienić ponad dekadę zdominowaną przez okresy spowolnień gospodarczych, stępione tempo wzrostu, spadek dochodów ludności czy likwidację większej i bardziej złożonej produkcji przemysłowej, skutkujące strukturalnym bezrobociem, rozładowywanym poprzez emigrację zarobkową. A już jako detal dodajmy, że mające stanowić sam najważniejszy cel i motyw wszystkich tych przekształceń pokonanie inflacji trwało ponad dekadę, czyniąc całą operację najbardziej żenującym w przebiegu i katastrofalnym w skutkach „ratunkiem ekonomicznym” w dziejach.

Inflacja, a niezależność banku – mit zweryfikowany

Powyższa część naszych rozważań (choć może nie poszczególne daty) – powinna być oczywista i jasna dla każdego, kto zderzył się z realiami ekonomicznymi III RP, a w szczególności miał nieszczęście być klienta banków w Polsce. Kolejne wyliczenia, jako bardziej teoretyczne – mniej zainteresowany czytelnik może oczywiście pominąć. Chyba, że chciałby się dowiedzieć czemu miał rację w tym, co sam już przeczuwał.

Według Pietruchy (2007) społeczeństwa, które nie przywiązują wagi do niskiej inflacji, gdyż same nie przeszły hiperinflacji – będą preferować wyższą inflację i odpowiednie rozwiązania instytucjonalne. Tymczasem doświadczenie hiperinflacji wywołuje tzw. Stabilitätskultur, postawę antyinflacyjną sprzyjającą wspieraniu projektów przedstawianych jako obrona przed hiperinflacją (w tym i niezależności banku centralnego). Dlatego należy spodziewać się pozytywnej zależności między wysokością przeszłej inflacji a stopniem niezależności banku centralnego. Tabela nr 1 przedstawia Polskę na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej pod względem najwyższego poziomu inflacji, roku jej wystąpienia oraz daty osiągnięcia jednocyfrowego poziomu.

Tabela 1

Porównanie stopy inflacji w krajach przechodzących transformację systemową

  Rok wystąpienia maksymalnej inflacji Maksymalny poziom inflacji (średnioroczny,

CPI) – %

Rok osiągnięcia jednocyfrowej trwałej inflacji
Albania 1992 226 1999
Armenia 1994 4,962 1998
Azerbejdżan 1994 1,664 1997
Białorus 1994 2,221
Bułgaria 1997 1,082 1999
Chorwacja 1993 1,517 1995
Czechy 1991 52 1994
Estonia 1992 1,076 1998
Gruzja 1994 15,606 1997
Kazachstan 1994 1,892 1998
Kirgistan 1992 855 2001
Litwa 1992 1,020 1997
Łotwa 1992 951 1997
Macedonia 1992 1,664 1996
Mołdawia 1992 1,276 2001
Polska 1990 586 2001
Rosja 1992 1,526
Rumunia 1993 256 2005
Słowacja 1991 61 1995
Słowenia 1992 207 1996
Ukraina 1993 4,734 2002
Węgry 1991 35 2000

(Pietrucha 2017, str. 115-116)

Do analizy poziomu niezależności banków centralnych należy natomiast wykorzystywać uznane w literaturze wskaźniki, takie jak:

  • LVAW (A. Cukierman i inni 2000) – obejmuje cztery główne uwarunkowania (powoływanie i kadencja prezesa banku, tryb kształtowania polityki pieniężnej, cele polityki pieniężnej, ograniczenia w kredytowaniu rządu). Wyznaczniki te (z wyjątkiem trzeciego) są zdezagregowane na określone determinanty (łącznie szesnaście), a w ocenie poszczególnych rozwiązań brane są pod uwagę także rozwiązania pośrednie;

  • GMT (V. Grilli i inni 1991) – bazuje na ośmiu uwarunkowań politycznej niezależności (powołanie prezesa i zarządu banku, kadencja prezesa i zarządu, wpływ rządu w podejmowaniu decyzji, zatwierdzanie polityki pieniężnej przez rząd, stabilność cen jako cel polityki, prawne wzmocnienie pozycji banku centralnego) oraz siedem uwarunkowań niezależności ekonomicznej (w tym pięć związanych z ograniczeniami w kredytowaniu sektora finansów publicznych, ustalaniem stopy procentowej, nadzorem bankowym);

  • Ilieva (Ilieva i inni. 2004) to nieważona suma dwudziestu trzech determinantów podzielonych na pięć grup (cele i formułowanie polityki pieniężnej, powoływanie członków kierownictwa, ustawodawstwo i tradycja banku centralnego, relacje z sektorem bankowym i finansowanie rządowe). Konstrukcja miernika Ilieva i in. różni się w stosunku do LVAW i GMT, ponieważ uwzględnia nie tylko prawne, ale także niektóre praktyczne aspekty niezależności (D’Amato, Pistoresi, Salsano 2009).

Jak widać, po zastosowaniu tych wskaźników dla wybranych krajów, a następnie zliczeniu korelacji Spearmana z poziomem inflacji po transformacji (Tabele  2 i 3)  związek między tymi czynnikami wydaje się być bardzo słaby. Zestawienia nie potwierdzają zatem występowania zależności między maksymalną wysokością inflacji po transformacji a stopniem niezależności banku centralnego, w tym NBP.

Tabela 2

Wskaźniki niezależności banku centralnego (CBI) w krajach przechodzących transformację systemową

  LVAW GMT Ilieva et al.
Albania 0.51 12 0.48
Armenia 0.85 14 0.520.25
Azerbejdżan 0.25 Nieznany 0.39
Białoruś 0.73 11 0.43
Bułgaria 0.55 15 0.61
Chorwacja 0.44 11 0.52
Czechy 0.73 13 0.65
Estonia 0.78 13 0.65
Gruzja 0.73 13 0.7
Kazachstan 0.44 Nieznany 0.48
Kirgistan 0.52 15 0.7
Łotwa 0.49 12 0.65
Litwa 0.78 15 0.7
Macedonia 0.41 14 0.74
Moławia 0.38 13 0.74
Polska 0.89 14 0.72
Rumunia 0.34 7 0.61
Rosja 0.49 11 0.52
Słowacja 0.62 11 0.57
Słowenia 0.63 11 0.7
Ukraina 0.47 5 Nieznany
Węgry 0.67 10 0.7

Cukierman i inni. 2000; Maliszewski 2000; Ilieva i inni. 2004

Source (Pietrucha 2017, str. 120)

Nie można nawet udowodnić, że istnieje związek między traumą inflacyjną a ustalonymi gwarancjami niezależności polityki pieniężnej Wydaje się zatem, że nie jest możliwe wykazanie, że negatywne doświadczenia z inflacją w latach 90. przyczyniły się do zmiany poziomu niezależności banku centralnego. Do dość podobnych wniosków doszedł zresztą także Klomp (2010) badający doświadczenia stu krajów z lat 1980-2005. Według niego w większości przypadków (80% badanych) nie ma dowodów na ujemną korelację między CBI a poziomem inflacji. I co ciekawe – jeśli jednak, to współzależność ta jest nieco bardziej widoczna w krajach rozwiniętych.

Tabela 3

Niezależność banku centralnego i maksymalny poziom inflacji po transformacji

Wskaźnik niezależności Korelacja Spearmana z poziomem inflacji po transformacji
GMT (N=20)) 0.14
LVAW (N=22 – 0.11
Ilieva (N=21) – 0.27

Source (Pietrucha 2017, str. 122)

Doświadczenie globalnego kryzysu 2008-2011

Zupełnie nowym doświadczeniem dla badaczy, choć dla wielu z nich bynajmniej nie niespodziewanym – był wielki kryzys 2008 r. Samo załamanie nastąpiło w warunkach wysoko rozwiniętej niezależności instytucjonalnej i funkcjonalnej banków centralnych zainteresowanych krajów, na czele z FED i EBC, w tym oczywiście Polski. Oczywiście wszystkie te podmioty znalazły się wówczas pod dużą presją inflacyjną – a przy okazji stało się też jasne, że sama niezależność nie jest wystarczającym instrumentem, by się jej oprzeć.

Przyczyną był przede wszystkim dług publiczny powiększany przez poszczególne rządy. Co najmniej równie ważne i brzemienne w skutkach okazało się jednak opisane wyżej przejmowanie funkcji kreacji pieniądza przez banki komercyjne i ich działalność kredytową, sprowadzającą się do tzw. luzowania ilościowego, odpowiadającego potrzebom wymuszanym przez poziom zadłużenia gospodarki światowej. Paradoks (?) polegał więc na tym, że impuls inflacyjny wyszedł nie (tylko) od strony rządów, przez ostatnie dekady sukcesywnie pozbawianych wpływu na politykę pieniężną – ale także, a może wręcz głównie od najważniejszego beneficjenta tego procesu, czyli globalnego systemu bankowości komercyjnej. Zaś znanym skutkiem tej niekontrolowanej podaży pieniądza z obu źródeł (rządowego i komercyjnego) jest wysoka i nie zawsze przewidywalna zmienność wszystkich parametrów rynków finansowych, która trwale zagraża światowej stabilności walutowej.

Okrzyczane niezależne instytucje finansowe, mające stanowić niewzruszoną opokę oporu przed nietrafionymi pomysłami populistycznych polityków i oczekiwaniami społeczeństw – w momencie załamania 2008-11 nie tylko nie oparły się presji inflacyjnej, ale same w praktyce ją stymulowały i pomagały zaspokoić.  Na czym zaś polega pozorność tego paradoksu? Na genezie rzeczonej presji. Ty razem nie pochodziła ona bowiem ze strony rządów, ale od samego systemu finansowego. Banki żądały programów stabilizacyjnych i niestandardowych instrumentów, rzecz jasna wdrożonych bez zwłoki przez FED, Bank Anglii i EBC.  Jak trafnie zauważył Joseph Stiglitz: powódź pieniędzy uruchomiona przez największe banki centralne, FED i EBC, zamiast pomóc w odbudowie światowej gospodarki – tym głębiej wepchnęła świat w chaos. (Brandimarte 2010). Tymczasem dla porównania – Bank Chin, w znacznie większym stopniu związany z polityką finansową swojego państwa, zmienił cel polityki pieniężnej ze stymulacji gospodarczej na walkę z inflacją!

Kryzys 2008-2011 stanowi więc empiryczny dowód, że narzucany od lat 80-tych zestaw „pełna niezależność banku centralnego = skuteczna walka z inflacją” – był kłamstwem, mającym na celu odebranie państwom instrumentów kreowania polityki pieniężnej i przekazanie ich na wyłączność w ręce instytucji finansowych, działających w interesie i powiązaniu z międzynarodowym sektorem bankowym. Prościej – nastraszono inflacją konsumentów i ciułaczy, by móc dziś wywoływać ją na niespotykaną skalę w interesie finansjery i w momentach dla niej dogodnych czy koniecznych.

Dla pełnego obrazu można dodać, że analitycy tacy jak Aslund (2013) zwracają uwagę, że w porównaniu z innymi krajami regionu i UE kryzys z 2008 r. przebiegał stosunkowo łagodnie, głównie z powodu wcześniejszej polityki deflacyjnej i braku jakichkolwiek oznak przegrzania rynku finansowego w poprzednich latach. Znowu jednak wydaje się, że nie było to wynikiem niezależności banku centralnego od samego polskiego rządu, a raczej… zależności kolejnych rządów od decyzji finansowych NBP. Zresztą po 2014 roku, bez zauważalnej korelacji z niezależnością funkcjonalną NBP (którego polityka nie uległa większym zmianom pomimo wyporu kandydata PiS na nowego prezesa NBP) – inflacja w Polsce zaczęła rosnąć, głównie w wyniku zwiększenia deficytu budżetowego spowodowanym wprowadzeniem nowych programów socjalnych, jak i wzrostem innych kosztów stałych państwa. Niezależność banku centralnego po raz kolejny okazała się więc niewystarczającym czynnikiem do zatrzymania tego procesu.

COVID-19 – ostatni akt transformacji?

Jak widać, o ile proces usamodzielnienia się NBP uzasadniony był potrzebą ochrony polskiej gospodarki przed skutkami inflacji, o tyle bezpośredniej korelacji tych dwóch czynników nie można matematycznie potwierdzić. Co więcej, wydarzenia zachodzące równolegle na światowych rynkach finansowych zasugerowały, że zakładany wcześniej bezpośredni negatywny związek między niezależnością funkcjonalną banków centralnych a poziomem inflacji nie tylko nie istnieje, ale może być wręcz dodatni. Oznacza to, że niezależne od rządów banki centralne wydają się być bardziej skłonne do wprowadzania rozwiązań inflacyjnych, jeśli oczekuje ich sam sektor finansowy, podczas gdy banki, które nadal są instrumentami polityki rządu, są gotowe raczej skupić się na tradycyjnym celu antyinflacyjnym.

Proces uniezależniania się banków centralnych od rządów trwał kilkadziesiąt lat (w przypadku Polski – ponad 20 lat i nie został jeszcze zakończony). W tym okresie nastąpiło wyraźne już przeniesienie ciężaru polityki pieniężnej i finansowej niemal wyłącznie na banki centralne, których pozycja stała silniejsza niż samych władz państwowych. Okazało się to jednak nie tylko niewystarczające dla przeciwdziałania kryzysom finansowym, jak i nawet nie posłużyło trwałemu zatrzymaniu inflacji. Trudno więc dziś określić czy jakikolwiek inny mechanizm zapewniłby te deklarowane efekty, można jednak założyć, że następnym krokiem po uzyskaniu niezależności (od rządów) przez banki centralne – będzie zawarcie przez nie same coraz dalej idących powiązań, funkcjonalnie spełniających zadania globalnego rządu finansowego. Wezwania do jego utworzenia wzmogły się znacznie w trakcie i po kryzysie 2008-2011, wówczas jednak sektor finansowy potrzebował jeszcze legalizacji swych działań i transferów ze strony państw. Transformację rozpoczętą tym załamaniem powszechnie uznaje się więc dziś w literaturze przedmiotu za niedokończoną (patrz szerzej: „Kryzys 2007-2009 – czy coś zrozumieliśmy?”). I być może właśnie jesteśmy świadkami / przedmiotami drugiego aktu tego samego procesu.

Obecnie w związku z trwającym kryzysem COVID-19 mamy do czynienia krzyżowaniem się szeregu hipotez badawczych, zarówno odnotowujących realny wzrost oczekiwań inflacyjnych m.in. dla gospodarki amerykańskiej, brytyjskiej i (w mniejszym stopniu) eurozony, jak i spodziewających się raczej deflacji w związku z załamaniem na rynku pracy i całego sektora usług. Te właśnie prognozy są dziś jednak najczęściej odrzucane i krytykowane przez środowiska głównych instytucji finansowych świata. Problem w tym, że im bardziej sektor inwestycyjny uspokajany jest, że nie trzeba się obawiać dalszego wzrostu inflacji pomimo utrzymywania obecnego bodźca monetarnego i programów luzujących, a zatem, że nie jest zakładane wprowadzenie żadnych mechanizmów deflacyjnych – tym bardziej prawdopodobne jest, że mechanizm kryzysu 2008-2011 może zostać powtórzony i to jeszcze bardziej dotkliwą skalę. W tym zakresie pozostaje nam jednak, póki co śledzić poziom inflacji w zestawieniu z kierunkami presji inflacyjnej i wysokością transferów. Jak się wydaje – ich głównym beneficjentem nadal pozostaje sektor finansowy, do niego też będzie należeć główny udział w tym, co optymistycznie bywa nazywane Wielką Odbudową, a realistycznie – Wielkim Resetem. Przebieg i skutki tego etapu transformacji – opisywane są na bieżąco. Całym naszym życiem.

Konrad Rękas

Uzupełnione tłumaczenie tekstu dla anglojęzycznych czytelników opublikowanego na portalu GlobalResearch.ca

 

Przypisy

ÅSLUND, A., 2013. Poland: combining growth and stability. Munich: CESifo Forum

 Available from:  https://www.ifo.de/DocDL/forum1-13-focus1.pdf [Accessed 11 November 2019]

BRANDIMARTE, W., 2010 Fed, ECB throwing world into chaos: Stiglitz. Reuters

D’AMATO, M., PISTORESI, B., SALSANO, F., 2009. The determinants of central bank independence. [online] Hoboken: International Journal of Finance & Economics. Available from: http://merlino.unimo.it/campusone/web_dep/materiali_discussione/0463.pdf [Accessed 9 November 2019]

FRANKA, P., WISZ, A., 2015, Polityka pieniężna Narodowego Banku Polskiego od roku 1989. [online]. Warszawa: Kwartalnik Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Studia i Prace / Szkoła Główna Handlowa, Available from: http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171414003 [Accessed 9 November 2019].

KLOMP, J., DE HAAN, J., 2010. Central bank independence and inflation revisited. [online] Berlin: Public Choice. Available from: https://link.springer.com/article/10.1007/s11127-010-9672-z [Accessed 10 November 2019].

KOWALIK, T., 2009. WWW.polska.transformacja.pl. Warszawa: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza.

LESZCZYŃSKA, C., 2010. Zarys historii polskiej bankowości centralnej. Warszawa: Narodowy Bank Polski Departament Edukacji i Wydawnictw.

PIETRUCHA, J., 2007. Awersja inflacyjna a niezależność banku centralnego w krajach transformacji systemowej. [online]. Szczecin: Polityka gospodarcza państwa. Available from: http://mikroekonomia.net/system/publication_files/400/original/9.pdf?1314959874 [Accessed 9 November 2019].

PSZCZÓŁKA, I., 2019. Analiza zmian w funkcjonowaniu bankowości Centralnej w Polsce po 1924 roku. [online]. Białystok: Optimum Economic Studies. Available from: https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/7554/1/Optimum_1_2019_I_Pszczolka_Analiza_zmian_w_funkcjonowaniu_bankowosci.pdf [Accessed 12 November 2019]

PYKA, I., 2011. Niezależność banku centralnego z perspektywy globalnego kryzysu finansowego. [online]. Katowice: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne Zeszyty Naukowe nr 11. Available from: http://www.pte.pl/pliki/1/1146/ZN-11_Pyka.pdf [Accessed 9 November 2019].

Bibliografia

BERNANKE, S. B., 2010. Central Bank Independence, Transparency, and Accountability. [online]. Washington, DC: Board of Governors of the Federal Reserve System. Available from: https://www.federalreserve.gov/newsevents/speech/bernanke20100525a.htm [Accessed 8 November 2019]

FOUAD, M., J., FAYED E., M., TALLA, H., EMAM, A., 2019. A New Insight into the Measurement of Central Bank Independence. [online]. Warsaw: Journal of Central Banking Theory and Practice, Available from: https://content.sciendo.com/configurable/contentpage/journals$002fjcbtp$002f8$002f1$002farticle-p67.xml [Accessed 13 November 2019].

GARRIGA, C. A., RODRIGUEZ M., C., 2019. More Effective Than We Thought Central Bank Independence and Inflation in Developing Countries. [online]. Amsterdam: Economic Modeling. Available from: https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=3389244  [Accessed 10 November 2019].

GOODHART, CH., LASTRA R., 2018. Potential threats to central bank independence. [online]. London: Vox CEPR Policy Portal. Available from: https://voxeu.org/article/potential-threats-central-bank-independence [Accessed 12 November 2019].

MONNET, E., PUY, D., 2019. Do Old Habits Die Hard? Central Banks and the Bretton. [online]. Washington: International Monetary Found Working Paper. Available from: https://www.imf.org/en/Publications/WP/Issues/2019/07/24/Do-Old-Habits-Die-Hard-Central-Banks-and-the-Bretton-Woods-Gold-Puzzle-47121. [Accessed 11 November 2019].

ROAF, J., ATOYAN, R., JOSHI, B., KROGULSKI, K., 2014. 25 Years of Transition Post-Communist Europe and the IMF. [online]. Washington, DC: International Monetary Fund, Publication Services. Available from:

https://www.imf.org › eur › eng › pdf › erei_sr_102414

[Accessed 11 November 2019].

Dodaj komentarz