Herbert Marcuse: Myślenie negatywne: zwyciężona logika sprzeciwu

Od Redakcji: Z żadną bodaj koncepcją nazwisko Herberta Marcuse nie sprzęgło się tak silnie jak z koncepcją ,,Człowieka jednowymiarowego”, wyłożoną w książce, której pełen tytuł brzmi ,, Człowiek jednowymiarowy: badania nad ideologią rozwiniętego społeczeństwa przemysłowego”. Dzieło to, wydane w 1964 roku, jest krytyką rozwiniętej cywilizacji technologicznej oraz jej wpływu na umysłowość przeciętnego Amerykanina. Zdaniem filozofa wraz ze wzrostem postępu technicznego i związanego z nim rozwoju dobrobytu, społeczeństwo przemysłowe staje się coraz bardziej zuniformizowane, totalitarne i wreszcie –jednowymiarowe. Jednakże totalitaryzm tego społeczeństwa jest totalitaryzmem nierepresywnym, gdyż do jego podtrzymania i neutralizowania opozycji nie potrzeba już siły fizycznej, czy policyjnego terroru. Cywilizacja technologiczna zrodziła nowe formy represji: represję intelektualną, materialną, technologiczną czy konsumpcyjną. Obfitość oferowanych dóbr materialnych sprawia, że zanikają różnice między klasami, co skutecznie tłumi opozycję:
,,Jeżeli robotnik i pracodawca oglądają ten sam program telewizyjny i korzystają z tych samych miejsc rekreacji, jeśli maszynistka jest bardziej efektownie umalowana niż córka jej szefa, jeśli Murzyn posiada cadillaca, jeśli wreszcie wszyscy razem są czytelnikami tych samych gazet , to tego rodzaju asymilacja nie jest wyrazem zaniku klas. Przeciwnie, wskazuje ona na stopień, w jakim klasy zdominowane partycypują w potrzebach i zadowoleniach gwarantujących utrzymywanie klas rządzących.” Myślenie jednowymiarowe to myślenie, które zapoznaje antagonistyczny charakter rzeczywistości, co jest równoznaczne z przyjęciem postawy konformistycznej wobec świata zastanego. Kapitalizm generując sztuczne potrzeby, wzory zachowań, określone formy zabawy i odpoczynku, kochania i nienawidzenia wraz z błyskawiczną możliwością ich realizowania, tworzy w człowieku złudne poczucie spełnienia i przez to paraliżuje naturalną skłonność Rozumu do kwestionowania ustanowionego porządku. Człowiek ujmuje społeczeństwo kapitalistyczne jako jedynie zgodne z naturą ludzką, a Rozum technologiczny osiąga rangę Rozumu historycznego. W poniższym rozdziale Marcuse śledzi konflikt pomiędzy myśleniem jednowymiarowym a dwuwymiarowym, który, jego zdaniem, sięga czasów Platona i Arystotelesa. (A.Z.)

***

,,…to, co jest, nie może być prawdziwe”. Dla naszych dobrze wyćwiczonych uszu i oczu stwierdzenie to jest bezczelne i śmieszne lub tak oburzające, jak inne stwierdzenie, które wydaje się mówić coś przeciwnego: ,,to, co rzeczywiste, jest rozumne”. Jednakże w tradycji myśli zachodniej oba te zdania odsłaniają w prowokacyjnie skróconej formule ideę Rozumu, która kieruje logiką tej myśli. Ponad to oba wyrażają to samo pojęcie, mianowicie antagonistyczną strukturę rzeczywistości i myśli usiłującej zrozumieć rzeczywistość. Świat bezpośredniego doświadczenia – świat, w którym odkrywamy siebie jako istoty żyjące – musi być zrozumiany, przekształcony, a nawet obalony po to, by stał się tym, czym jest rzeczywiście.

     W równaniu Rozum = Prawda = Rzeczywistość, które łączy świat subiektywny i obiektywny w antagonistycznej jedności, Rozum jest siłą wywrotową, ,,siłą tego, co negatywne”, która ustanawia, jako Rozum teoretyczny i praktyczny, prawdę dla ludzi i rzeczy – to jest warunki, w których ludzie i rzeczy stają się tym, czym rzeczywiście są. Próba wykazania, że ta prawda teorii i praktyki jest nie subiektywnym, lecz obiektywnym warunkiem, była pierwotną troską myśli zachodniej i źródłem jej logiki – logiki nie w sensie specjalnej dyscypliny filozofii, ale jako sposobu myślenia odpowiedniego dla zrozumienia tego, co rzeczywiste, jako tego, co rozumne.

     Totalitarne uniwersum technologicznej racjonalności jest najnowszym przeobrażeniem idei Rozumu. W tym i w następnym rozdziale spróbuję wyróżnić niektóre z głównych stadiów rozwoju tej idei – proces, poprzez który logika stała się logiką panowania. Taka ideologiczna analiza może przyczynić się do zrozumienia rzeczywistego rozwoju w tej mierze, jakiej jest skupiona na połączeniu (i rozdzieleniu) teorii i praktyki, myśli i działania w historycznym procesie – na odsłanianiu się teoretycznego i praktycznego Rozumu w jedności tego procesu.

     W tej idei Rozumu założone jest już, jako specyficzny projekt filozoficzny, zamknięte operacyjne uniwersum rozwiniętej cywilizacji przemysłowej, z jego przerażającą harmonią wolności i ucisku, produktywności  i niszczenia, wzrostu i cofania się. Dla stadium technologicznego i przed – technologicznego wspólne są pewne podstawowe pojęcia człowieka i natury, które wyrażają ciągłość tradycji zachodniej. Wewnątrz tego continuum ścierają się ze sobą różne sposoby myślenia: należą one o różnych rodzajów ujmowania, organizowania, ujmowania, zmieniania społeczeństwa i przyrody. Tendencje stabilizujące ścierają się z wywrotowymi elementami Rozumu, siła pozytywnego ściera się z siłą negatywnego myślenia dopóty, dopóki zdobycze rozwiniętej cywilizacji przemysłowej nie doprowadzają do triumfu rzeczywistości jednowymiarowej nad wszystkimi sprzecznościami.

    Ten konflikt sięga wstecz, aż do początków samej myśli filozoficznej, i znajduje dobitny wyraz w różnicy między dialektyczną logiką Platona i formalną logiką arystotelesowskiego Organonu. Poniższy szkic może przygotować teren dla analizy przeciwstawnych cech racjonalności technologicznej.

    W klasycznej filozofii greckiej Rozum jest poznawczą zdolnością rozróżniania tego, co prawdziwe, i tego, co jest fałszywe. W tej mierze, w jakiej prawda (i fałsz) jest pierwotnym warunkiem Bytu, Rzeczywistości – i tyko na tym gruncie – jest ona własnością zdań. Prawdziwy dyskurs, logika, odsłania i wyraża to, co rzeczywiście jest – jako różniące się od tego, co zdaje się być (rzeczywistym). A dzięki tej równości między Prawdą i (rzeczywistym) Bytem, Prawda jest wartością, ponieważ Byt jest lepszy niż Nie – Byt. Nie – Byt nie jest po prostu Nicością; jest on potencjalnością Bytu i zagrożeniem dla Bytu – jest groźbą zniszczenia. Walka o prawdę jest walką przeciwko zniszczeniu, o ,,ocalenie” Bytu (same ten wysiłek jawi się jako destrukcyjny, jeśli atakuje rzeczywistość ustanowioną jako ,, nie prawdziwą”: Sokrates przeciwko ateńskiemu państwu – miastu). W tej mierze, w jakiej walka o prawdę ,,ocala” rzeczywistość przed zniszczeniem, prawda angażuje i wiąże ludzką egzystencję. Jest ona esencjalnie ludzkim projektem. Jeśli człowiek nauczył się widzieć i poznawać to, co rzeczywiście jest, będzie działał zgodnie z prawdą. Epistemologia jako taka jest etyką, a etyka jest epistemologią.

     Ta koncepcja odzwierciedla doświadczenie świata antagonistycznego w sobie – świata skażonego brakiem i negatywnością, stale zagrożonego rozkładem, ale również świata, który jest kosmosem, świata ustrukturowanego wedle przyczyn celowych. W takim zakresie, w jakim doświadczenie antagonistycznego świata kieruje rozwojem kategorii filozoficznych, filozofia porusza się w uniwersum, które jest wewnętrznie pęknięte (déchirement onu ogique) – dwuwymiarowe. Pozór i rzeczywistość, nieprawda i prawda (i, jak zobaczymy nie – wolność i wolność) są warunkami ontologicznymi.

     Rozróżnienie to nie jest wynikiem zalet czy wad abstrakcyjnej myśli; jest ono raczej zakorzenione w doświadczeniu uniwersum, w którego teorii i praktyce myśl uczestnicy. W tym uniwersum są sposoby bycia, w których ludzie i rzeczy istnieją ,,same przez się” i ,,jako tacy” oraz sposoby, w których tak nie istnieją – to znaczy, w których istnieją w zniekształceniu, ograniczeniu, czy zaprzeczeniu swej własnej natury (esencji). Proces bytu i myśli jest przezwyciężeniem tych negatywnych warunków. Filozofia bierze porządek w dialektyce; jej uniwersum dyskursu jest odpowiedzią na fakty antagonistycznej rzeczywistości.

    Jakie są kryteria tego rozróżnienia? Na jakiej podstawie status ,,prawdy” przypisywany jest raczej temu sposobowi czy warunkowi niż tamtemu? Klasyczna filozofia grecka w dużym stopniu okazywała zaufanie temu, co później zostało nazwane (raczej w pejoratywnym sensie) ,,intuicją”, tj. tej formie poznania, w której przedmiot jawi się jasno jako to, czym jest rzeczywiście (w swych jakościach istotnych) i w antagonistycznym stosunku o swej przypadkowej, bezpośredniej sytuacji. Ta oczywistość intuicji nie różni się zbytnio od oczywistości kartezjańskiej. Nie jest ona tajemniczą zdolnością umysłu, dziwnym bezpośrednim doświadczeniem, nie jest też oderwana o analizy pojęciowej. Intuicja jest raczej (zadanym) celem takiej analizy – rezultatem metodycznej intelektualnej mediacji. Jest ona jako taka mediacją konkretnego doświadczenia.

    Ilustracją tego może być pojęcie istoty człowieka. Człowiek analizowany w sytuacji, w jakiej odnajduje siebie w swym uniwersum, zdaje się posiadać pewne zdolności i siły, które mogłyby uczynić go zdolnym prowadzenia ,,dobrego życia”, tj. życia, które, jak dalece to możliwe, byłoby wolne od znoju, zależności i brzydoty. Osiągnąć takie życie – to osiągnąć ,,najlepsze życie”: żyć w zgodzie z istotą przyrody czy człowieka.

    Z pewnością jest to wciąż dictum filozofa; to on właśnie analizuje ludzką sytuację. On poddaje doświadczenie swemu krytycznemu osądowi, a ten zawiera sąd o wartości – mianowicie, że wolność od znoju jest bardziej pożądana niż znój, i że rozumne życie jest bardziej pożądane niż życie głupie. Tak się zdarzyło, że filozofia narodziła się wraz z tymi wartościami. Myśl naukowa musiała rozbić się jedność sądu wartościującego i analizy, ponieważ stawało się coraz wyraźniejsze, że wartości filozoficzne nie kierują ani organizacją społeczeństwa, ani przeobrażeniami natury. Były one nieskuteczne, nierzeczywiste. Już grecka koncepcja zawiera element historyczny – istota człowieka inna jest w niewolniku i w wolnym obywatelu, w Greku i w barbarzyńcy. Cywilizacja przezwyciężyła ontologiczną stałość tej różnicy (przynajmniej w teorii). Ale ten rozwój nie unieważnia do tej pory rozróżnienia między tym, co jest istotne i przypadkowe w bycie, między prawdziwymi i fałszywymi sposobami istnienia – jeśli tylko to rozróżnienie pochodzi z logicznej analizy sytuacji empirycznej i uwzględnia zarówno jej istotową możliwość, jak jej przypadkowość.

      Dla Platona z późnych dialogów i dla Arystotelesa modusy Bytu są modusami ruchu – przechodzeniem od potencjalności do aktualności, urzeczywistnianiem. Byt finitystyczny jest niepełnym urzeczywistnieniem, podlega zmianie. Jego rodzenie się jest rozkładanie się; jest on przesiąknięty negatywnością. Tak więc nie jest on prawdziwą rzeczywistością – Prawdą. Filozoficzne poszukiwanie przechodzi od świata skończonego do konstrukcji takiej rzeczywistości, która nie podlega bolesnemu rozróżnieniu pomiędzy potencjalnością i aktualnością; rzeczywistości, która panuje nad swoją negatywnością i jest w sobie zakończona i niezależna – wolna.

      To odkrycie jest dziełem Logosu i Erosa. Te dwa kluczowe pojęcia oznaczają dwa sposoby negacji; zarówno erotyczne, jak i logiczne poznanie rozrywa obręcz ustanowionej, przypadkowej rzeczywistości i walczy o prawdę nie dającą się pogodzić z tą rzeczywistością. Logos i Eros są jednocześnie subiektywne i obiektywne. Wznoszenie się od ,,niższych” do ,,wyższych” form rzeczywistości jest zarówno ruchem materii, jak umysłu. Zgodnie  Arystotelesem, doskonała rzeczywistość – bóg przyciąga świat znajdujący się niżej; jest on przyczyną celową wszelkiego bytu. Logos i Eros są w sobie jednością pozytywnego i negatywnego, tworzenia i niszczenia. W wymaganiach myśli i szaleństwie miłości tkwi niszczycielska odmowa wobec ustanowionych sposobów życia. Prawda przekształca sposoby myśli i istnienia. Rozum i Wolność zbiegają się.

     Jednakże ta dynamika ma swoje nieuniknione granice o tyle, o ile antagonistyczna natura rzeczywistości, jej eksplozja w prawdziwych i nieprawdziwych sposobach istnienia jawi się jako niezmienna kondycja ontologiczna. Są sposoby istnienia, które nigdy nie mogą być ,,prawdziwe”, ponieważ nigdy nie mogą spocząć w spełnianiu swej potencji, w radowaniu się byciem. W rzeczywistości ludzkiej każde istnienie, które wyczerpuje się  zdobywaniu niezbędnych środków do życia, jest przez to egzystencją ,,nieprawdziwą” i nie – wolną. Oczywiście takie istnienie odzwierciedla ontologiczną kondycję społeczeństwa ugruntowanego na założeniu, że wolność jest nie do pogodzenia z aktywnością dostarczania środków koniecznych do życia, że ta aktywność jest ,,naturalną” funkcja określonej klasy oraz, że poznanie prawdy i prawdziwe istnienie wymagają wolności od wszelkiej tego rodzaju aktywności. Jest to stan rzeczy przedtechnologiczny i antytechnologiczny par excellence.

    Lecz ta rzeczywista linia podziału między przedtechnologiczną i technologiczną racjonalnością nie jest linią dzielącą społeczeństwo oparte na nie – wolności i społeczeństwo oparte na wolności. Społeczeństwo jest wciąż jeszcze zorganizowane w taki sposób, że zdobywanie środków koniecznych do życia wypełnia cały czas i stanowi zajęcie na całe życie dla określonych klas społecznych, które dlatego są nie – wolne  i nie dopuszczone do ludzkiej egzystencji.  W tym sensie klasyczne twierdzenie, zgodnie z którym prawda jest nie do pogodzenia ze zniewoleniem przez społecznie niezbędną pracę, jest ciągle ważne.

     Klasyczna koncepcja implikuje twierdzenie, że wolność myśli i słowa tak długo musi pozostawać przywilejem klasowym, jak długo przeważa to zniewolenie. Myśl i mowa przynależą do myślącego i mówiącego podmiotu, więc jeśli jego życie zależy od wykonania nałożonej na niego funkcji, to zależy od spełnienia wymagań związanych z tą funkcją – i w ten sposób zależy od tych, którzy kontrolują [wypełnienie] tych wymagań. Linia podziału pomiędzy przedtechnologicznym i technologicznym projektem przejawia się raczej w sposobie, w jaki zorganizowane jest uzależnienie od rzeczy koniecznych do życia – od ,,zarabiania na życie”, oraz, w nowych rodzajach wolności i nie – wolności, prawdy i fałszu, które odpowiadają tej organizacji.

    Kto jest wedle klasycznej koncepcji podmiotem, który pojmuje ontologiczny stosunek prawdy i nieprawdy? Jest to mistrz czystej kontemplacji (teorii) i mistrz praktyki kierowanej przez teorię, tj. filozof – mąż stanu. Z pewnością prawda, którą on zna i objaśnia, jest potencjalnie dostępna każdemu. W Menonie Platona prowadzony przez filozofa niewolnik jest zdolny do uchwycenia prawdy geometrycznego aksjomatu, tj. prawdy poza zmianą i rozkładem. Ponieważ prawda jest zarówno stanem Bytu, jak i myśli, a myśl jest wyrazem i przejawem Byt, dostęp do prawdy pozostaje tylko możliwością tak długo, dopóki nie jest on życiem w prawdzie i z prawdą. A ten sposób istnienia jest zamknięty przed niewolnikiem i przed każdym, kto musi spędzać życie na zdobywaniu środków do życia. Znaczy to, że gdyby ludzie nie musieli już spędzać swojego życia w sferze konieczności, prawda i prawdziwie ludzkie istnienie byłoby w ścisłym i rzeczywistym sensie uniwersalne. Filozofia jest zwrócona ku równości człowieka, lecz jednocześnie godzi się z faktycznym zaprzeczeniem równości, albowiem w danej rzeczywistości zapewnienie środków niezbędnych do przetrwania jest dla większości zajęciem na całe życie, a środki te muszą być zdobyte i dostarczone, aby prawda (która jest wolnością od konieczności materialnych) mogła istnieć.

    Tutaj bariera historyczna wstrzymuje i zniekształca poszukiwanie prawdy. Społeczny podział pracy zyskuje rangę warunku ontologicznego. Jeśli prawda zakłada wolność od znoju i jeśli ta wolność jest w rzeczywistości społecznej przywilejem mniejszości, wówczas rzeczywistość ta zezwala na taka prawdę tylko w przybliżeniu i dla uprzywilejowanej grupy. Ten stan rzeczy zaprzecza uniwersalnej naturze prawdy, która określa i ,,zaleca” nie tylko cel teoretyczny, lecz najlepsze życie człowieka jako człowieka, ze względu na istotę człowieka. Dla filozofii sprzeczność ta jest nierozwiązywalna, albo raczej nie pojawia się jak sprzeczność, ponieważ jest ona strukturą społeczeństwa niewolniczego czy pańszczyźnianego, którego ta filozofia nie przekracza. Pozostawia więc ona historię poza sobą, nie opanowaną, i wnosi prawdę bezpiecznie ponad rzeczywistość historyczną. Tam prawda pozostaje nietknięta, nie jako osiągnięcie niebios, czy w niebiosach, ale jako spełnienie myśli – nietknięta, ponieważ samo jej pojęcie wyraża pogląd, że ci, którzy poświęcają swe życie zarabianiu na życie, są niezdolni do przeżycia ludzkiej egzystencji.

     Ontologiczne pojęcie prawdy jest w centrum logiki, która może służyć za model racjonalności przedtechnologicznej. Jest to racjonalność dwuwymiarowego uniwersum dyskursu, który kontrastuje z jednowymiarowymi sposobami myślenia i zachowania rozwijającymi się w toku wykonywania projektu technologicznego.

     Arystoteles używa terminu ,,apofantyczny logos” w celu wyróżnienia specyficznego typu Logosu (mowy, komunikowania się) – Logosu, który odkrywa prawdę i fałsz i jest, w swoim rozwoju, determinowany przez różnicę pomiędzy prawdą i fałszem. Jest to logika zdania, ale w emfatycznym sensie sądu (osądu) : przypisania (p) (S), ponieważ, i o ile, należy ono do (S) jako własność (S), albo odmówienia (p) (S), ponieważ, i o ile, nie należy ono do (S)  itd. Od tej ontologicznej podstawy arystotelesowska filozofia przechodzi do ustanowienia ,,czystych form” wszystkich możliwych prawdziwych (i fałszywych)  wypowiedzi, staje się logiką formalną zdań.

     Kiedy Husserl ożywił ideę logiki apofantycznej, położył nacisk na jej pierwotną intencję, Odnalazł on tę intencję właśnie w idei logiki zdań – to jest w fakcie, że myśl nie była bezpośrednio zatroskana Bytem (das Seiende selbst), ale raczej ,,roszczeniami”, twierdzeniami o Bycie (1). Husserl widzi w tym zwróceniu się ku sądom ograniczenie i szkodę wyrządzaną zadaniu i zakresowi logiki.

     Klasyczna idea logiki rzeczywiście ukazuje ontologiczny przesąd – struktura sądu (zdania) odnosi się do rzeczywistości podzielonej. Dyskurs porusza się pomiędzy doświadczeniem Bytu i Nie – bytu, esencją i faktem, rodzeniem się i rozkładaniem, potencjalnością i aktualnością. Arystotelesowski Organon wyabstrahowuje z tej jedności przeciwieństw ogólne formy zdań i ich (poprawnych bądź niepoprawnych) związków; jednakże najważniejsze części tej logiki formalnej pozostają związane z arystotelesowską metafizyką (2).

      Zanim nastąpiła ta formalizacja, doświadczenie podzielonego świata znalazło swą logikę w dialektyce Platońskiej. Tutaj terminy ,,Byt” i ,,Nie – byt”, ,,Ruch” , ,,Jedność” i ,,Wielość”, ,,Tożsamość” i ,,Sprzeczność” są metodycznie utrzymywane w otwartości, dwuznaczności, są nie w pełni określone. Mają one otwarty horyzont, całe uniwersum znaczenia, które jest stopniowo ustrukturowane w procesie komunikowania siebie, lecz nigdy nie jest zamknięte. Twierdzenia są podporządkowane dialogowi, są rozwijane i sprawdzane w dialogu, w którym partner jest prowadzony do stawiania pytań zazwyczaj niekwestionowanemu uniwersum doświadczenia i mowy, do wyjścia w nowy wymiar dyskursu – inaczej mówiąc, jest on wolny, a dyskurs jest adresowany do jego wolności. Oczekuje się, że wyjdzie on poza to, co jest mu dane – ponieważ jako wypowiadający się, wykracza w swym twierdzeniu poza wyjściowy zestaw terminów. Terminy te mają wiele znaczeń, bowiem warunki, do których się odnoszą, mają wiele stron, odniesień i oddziaływań, które nie mogą być wyizolowane i unieruchomione. Ich logiczny rozwój jest odpowiedzią na rozwój rzeczywistości czy też na Sache selbst. Prawa myśli są prawami rzeczywistości lub raczej stają się prawami rzeczywistości, jeśli myśl pojmuje prawdę bezpośredniego doświadczenia jak przejaw innej prawdy, która jest prawdą prawdziwych Form rzeczywistości – Idei. Tak więc istnieje raczej sprzeczność niż odpowiedniość pomiędzy dialektyczną myślą i daną rzeczywistością; prawdziwy sąd osądza tę rzeczywistość nie przy pomocy jej własnych pojęć, ale pojęć, które nastawiają się na jej obalenie. W tym obaleniu rzeczywistość dochodzi do swej własnej prawdy.

      W logice klasycznej sąd, który konstytuował pierwotny rdzeń dialektycznej myli, został formalizowany w formie zdaniowej ,,S jest p”. Ale ta forma raczej zataja niż odsłania podstawowe twierdzenie dialektyczne, które konstatuje negatywny charakter rzeczywistości empirycznej. Oceniani w świetle swej istoty i idei, ludzie i rzeczy istnieją jako inni niż są: w konsekwencji myśl zaprzecza temu, co jest (dane), przeciwstawia swą prawdę prawdziwie rzeczywistości danej. Prawdą, ku której zwraca się myśl, jest Idea. Jako taka jest ona, w terminach danej rzeczywistości, ,,zaledwie Ideą”, ,,zaledwie” istotą – potencjalnością.

      Ale istotowa potencjalność nie jest taka, jak inne możliwości zawarte w danym uniwersum dyskursu i działania. Istotową potencjalność należy do zupełnie innego porządku. Jej urzeczywistnienie pociąga za sobą obalenie porządku ustalonego, ponieważ myślenie zgodne z prawdą jest zaangażowaniem się w istnienie zgodne z prawdą. (U Platona skrajnymi pojęciami, które ilustrują to obalenie, są: ,,śmierć” jako początek życia filozofa i gwałtowne ,,wyzwolenie z Jaskini”.) Wywrotowy charakter prawdy narzuca więc myśli jakość imperatywną. Logika skupia się na sądach, które są, taka jak założenia przy dowodzeniu, imperatywami – orzecznikowe ,,jest” implikuje ,,powinien”.

     Ten sprzeczny, dwuwymiarowy styl myślenia jest wewnętrzną formą nie tylko dialektycznej logiki, ale wszelkiej filozofii, która dochodzi do uchwycenia rzeczywistości. Zdania, które określają rzeczywistość, stwierdzają jako prawdziwe coś, co nie jest (bezpośrednio) rzeczywistością. W ten sposób przeczą one temu, co jest bezpośrednio rzeczywistością i negują jej prawdę. Sąd twierdzący zawiera negację, która znika w formie zdaniowej (S jest p). Na przykład: ,,cnota jest wiedzą”, ,,sprawiedliwość jest tym stanem, w którym każdy spełnia funkcje, do której jego natura jest najlepiej dostosowana” , ,,verum est id, quod est”, ,,człowiek jest wolny: , ,,Państwo jest rzeczywistością Rozumu”.

     Jeśli te zdania mają być prawdziwe, to łącznik ,,jest” stwierdza ,,powinien” – dezyderat. Osądza on warunki, w których cnota nie jest wiedzą, w których ludzie nie spełniają funkcji, do której ich natura najlepiej ich predestynuje, w których są nie – wolni, itd.  Kategoryczna forma ,,S – p” stwierdza, że S nie jest S; S jest definiowane jako inne-niż-to-jaki-jest-w-sobie. Weryfikacja zdania wywołuje zmiany zarówno w fakcie, jak i w myśli: S musi stać się tym, czym jest. W ten sposób zdanie kategoryczne zmienia się w imperatyw kategoryczny. Nie stwierdza ono faktu, lecz konieczność urzeczywistnienia faktu. Na przykład można by je oczytać następująco: człowiek nie jest (faktycznie) wolny, wyposażony w niezbywalne prawa itd., lecz powinien być, ponieważ jest wolny w oczach Boga, z natury itd.(3)

     Myśl dialektyczna rozumie krytyczne napięcie pomiędzy ,,jest” a ,,powinien” przede wszystkim jako warunek ontologiczny, przynależny do struktury samego Bytu. Jednakże rozpoznanie tego stanu Bytu – jego teoria – jest zwrócone od samego początku ku konkretnej praktyce. Dane fakty, widziane w świetle prawdy, która pojawia się w nich sfałszowana lub zaprzeczona, same jawią się jako fałszywe i negatywne.

      W konsekwencji myśl jest prowadzona przez sytuację swych przedmiotów, do mierzenia ich prawdy według pojęć innej logiki, innego uniwersum dyskursu. A logika ta projektuje inny sposób istnienia: realizację prawdy w słowach i czynach człowieka. On tyle, o ile projekt ten angażuje człowieka jako ,,zwierzę społeczne”, polis, ruch myśl ma treść polityczną. Tak więc sokratejski dyskurs jest dyskursem politycznym w takiej mierze, w jakiej przeczy oficjalnym instytucjom politycznym. Poszukiwanie poprawnej definicji ,,pojęcia” cnoty, sprawiedliwości, pobożności i wiedzy staje się przedsięwzięciem wywrotowym, ponieważ to pojęcie zmierza do nowej polis.

    Myśl nie ma żadnej siły, by spowodować taką zmianę, chyba że przekroczy siebie ku praktyce, a samo oddzielenie się od materialnej praktyki, z której filozofia się wywodzi, daje myśli filozoficznej jej abstrakcyjną i ideologiczną jakość. Wskutek tego odłączenia się krytyczna myśl filozoficzna jest koniecznie transcendentalna i abstrakcyjna. Filozofia dzieli tę abstrakcyjność z wszelką prawdziwą myślą, ponieważ nie myśli rzeczywiście, kto nie abstrahuje od tego, co jest dane, kto nie odnosi faktów do sił, które je tworzą, kto – w swym umyśle – nie przekreśla faktów. Abstrakcyjność jest samym życiem myśli, oznaką jej autentyczności.

    Ale istnieją fałszywe i prawdziwe abstrakcje. Abstrakcja jest zdarzeniem historycznym w historycznym continuum. Przebiega ona na historycznym gruncie i pozostaje w relacji do tej podstawy, od której rozpoczyna ruch: do ustanowionego uniwersum społecznego. Nawet tam, gdzie krytyczna abstrakcja dochodzi do zanegowania oficjalnego uniwersum dyskursu, podstawa ta zachowuje się w negacji (obaleniu) i ogranicza możliwości nowego stanowiska.

     W klasycznych źródłach myśli filozoficznej pojęcia transcendujące pozostawały  związane z powszechnym oddzieleniem pracy intelektualnej od pracy manualnej – były związane z ustanowionym społeczeństwem niewolniczym. ,,Idealne” państwo Platona zachowuje i reformuje niewolnictwo, organizując je w zgodzie z wieczną prawdą. U Arystotelesa filozof –król (w którym teoria i praktyka były jeszcze połączone) ustępuje miejsca supremacji bios theoreticos, który raczej nie rości sobie pretensji do wywrotowej funkcji i treści. Ci, który dźwigali ciężar nieprawdziwej rzeczywistości, i którzy zatem zdawali się najbardziej potrzebować jej obalenia, nie byli przedmiotem troski filozofii. Abstrahowała ona od nich i ciągle od nich abstrahuje.

      W tym sensie ,,idealizm” był odpowiedni dla myśli filozoficznej, ponieważ pojęcie supremacji myśli (świadomości) wyraża również impotencję myśli w świecie empirycznym, który filozofia przekracza i poprawia – w myśli. Racjonalność, w imię której filozofia wydawała swe wyroki, uzyskała tę abstrakcyjną i ogólną ,,czystość”, jaka uczyniła ją odporną na świat, w którym trzeba było żyć. Z wyjątkiem materialistycznych ,,heretyków” myśl filozoficzna rzadko była nękana utrapieniami ludzkiej egzystencji.

     Paradoksalnie, właśnie ta krytyczna treść myśli filozoficznej prowadzi do idealistycznego oczyszczenia – krytyczna treść, która kieruje się na świat empiryczny jako całość, a nie tylko na pewne sposoby myślenia czy zachowania wewnątrz niego. Definiując swe pojęcia w terminach możliwości, które należą do esencjalnie odmiennego porządku myśli i istnienia, krytyka filozoficzna stwierdza, że jest zamknięta w obrębie rzeczywistości, od której się odrywa, i przechodzi do budowania dziedziny Rozumu oczyszczonego z empirycznej przypadkowości. Dwa wymiary myśli – wymiar prawdy esencjalnej i wymiar prawdy zewnętrznej – nie oddziałują już na siebie, a ich konkretny dialektyczny stosunek staje się abstrakcyjną relacją epistemologiczną czy ontologiczną. Sądy wypowiedziane o rzeczywistości danej są zastępowane przez zdania definiujące ogólne formy myśli, przedmioty myśli i relacje pomiędzy myślą a jej przedmiotami. Podmiot myśli staje się czystą i uniwersalną formą subiektywności, z której zostaje usunięte wszystko, co jest szczegółowe.

    Dla takiego formalnego podmiotu relacja pomiędzy ὄν i μή ὄν, stałością i zmianą, potencjalnością i aktualnością, prawdą i fałszem nie jest już odtąd troską egzystencjalną (4), jest raczej sprawą czystej filozofii. Uderzający jest kontrast pomiędzy dialektyczną logiką Platona a formalną logiką Arystotelesa.

    W arystotelesowskim Organonie sylogistyczny ,,termin” (horos) jest ,,tak pozbawiony substancjalnego znaczenia, że dowolna litera alfabetu jest jego w pełni równoważonym substytutem”. Jest on zatem całkowicie różny od terminu ,,metafizycznego”(również horos), który oznacza wynik definicji istotowej, odpowiedź na pytanie ,, τι ἔστῐν ? ”(5)

Kapp utrzymuje wbrew Prantlowi, że te ,,dwa różnie znaczenia są całkowicie niezależne od siebie i nigdy przez samego Arystotelesa nie były brane jedno a drugie”. W każdy razie w logice formalnej myśl jest zorganizowana w zupełnie inny sposób niż w dialogu Platońskim.

    W tej logice formalnej myśl jest obojętna względem swych przedmiotów. Niezależnie od tego, czy fizyczne, czy należą do społeczeństwa, czy do przyrody, podlegają tym samym ogólnym prawom organizacji, rachunku i wnioskowania – ale czynią to jako zamienne znaki i symbole, w oderwaniu od swej szczególnej ,,substancji”. Ta ogólna jakość (jakość ilościowa) jest warunkiem prawa i porządku – zarówno w logice, jak i w społeczeństwie – jest ceną uniwersalnej kontroli.

,,Die Allgemeinheit der Gedanken, wie die diskursive Logik sie entwickelt, erhebt sich auf dem Fundament der Herrschaft nn der Wirklichkeit” (6).

    Metafizyka Arystotelesa stwierdza związek pomiędzy pojęciem i kontrolą: wiedza o ,,pierwszych przyczynach” jest – jako wiedza o uniwersale – najbardziej skuteczną i pewną wiedzą, ponieważ panowanie nad przyczynami jest panowaniem nad ich skutkami. Dzięki pojęciu ogólnemu myśl osiąga panowanie nad poszczególnymi przypadkami. Jednakże najbardziej sformalizowane uniwersum logiki odnosi się wciąż jeszcze do najbardziej ogólnej struktury danego, doświadczanego świata; czysta forma jest jeszcze formą treści, którą formalizuje. Sama idea logiki formalnej jest zdarzeniem historycznym w rozwoju umysłowych i fizycznych instrumentów służących powszechnej kontroli i ujmowaniu ilościowemu. W tym przedsięwzięciu człowiek musiał z istniejącego nieładu stworzyć teoretyczna harmonię, by oczyścić myśl ze sprzeczności, by zhipostazować identyfikowalne i zamienne jednostki w złożonym procesie [ruchu] społeczeństwa i natury.

     Pod panowaniem logiki formalnej pojęcie konfliktu pomiędzy istotą i zjawiskiem zostaje przekroczone, a być może pozbawione znaczenia. Materialna treść jest zneutralizowana; zasada tożsamości jest oddzielona od zasady sprzeczności  (sprzeczności są błędem niepoprawnego myślenia); przyczyny celowe są usunięte z logicznego porządku. Pojęcia, dobrze zdefiniowane w swym zakresie i funkcji, stają się instrumentami prognozowania i kontroli. W ten sposób logika formalna jest pierwszym krokiem na długiej drodze ku myśli naukowej – tylko pierwszym krokiem, ponieważ aby dopasować sposoby myślenia do racjonalności technologicznej, potrzebny jest jeszcze znacznie wyższy stopień abstrakcji i matematyzacji.

    Metody procedury logicznej  dawnej i nowoczesnej logice bardzo się różnią, ale poza wszystkimi różnicami pozostaje konstrukcja uniwersalnie ważnego porządku myśli, neutralnego w odniesieniu do materialnej treści.  Na długo przedtem, nim człowiek technologiczny i technologiczna przyroda wyłonili się jako przedmioty racjonalnej kontroli i rachunku, w umyśle ukształtowała się zdolność do abstrakcyjnego uogólniania. Terminy, które mogły być organizowane w spójny system logiczny, wolny od sprzeczności, czy ze sprzecznością, którą tak zorganizowane być nie mogły. Dokonane zostało rozróżnienie pomiędzy ogólnym, ilościowo ujmowanym, ,,obiektywnym” oraz szczegółowym, nieujmowanym ilościowo, ,,subiektywnym” wymiarem myśli. Ten subiektywny wymiar wszedł do nauki tylko poprzez serię redukcji.

     Logika formalna jest zapowiedzią redukcji jakości wtórnych do pierwotnych, w których jakości wtórne stają się mierzalnymi i kontrolowanymi własnościami fizyki. Elementy myśli mogą więc być naukowo zorganizowane – tak jak elementy ludzkie mogą być zorganizowane w rzeczywistości społecznej. Przedtechnologiczna i technologiczna racjonalność, ontologia i technologia są powiązane tymi elementami myśli, które dostosowują prawidła myśli do reguł i kontroli panowania.

     Logika formalna zmierzała do nadania uniwersalnej ważności prawom myśli. I rzeczywiście, bez uniwersalności myśl byłaby sprawą prywatną, niekomunikowalną, byłaby niezdolna do zrozumienia najmniejszego wycinka istnienia. Myśl jest zawsze czymś więcej i czymś innym niż indywidualne myślenie; jeśli zaczynam myśleć o indywidualnych osobach w specyficznej sytuacji, odnajduję je w ponadindywidualnym kontekście, w którym uczestniczą, i myślę pojęciami ogólnymi. Wszystkie przedmioty myśli są ogólne. Ale równie prawdziwe jest to, że znaczenie ponadindywidualne, ogólność pojęcia, nie jest nigdy ogólnością tylko formalną; jest ona ukonstytuowana we wzajemnych stosunkach pomiędzy (myślącymi i działającymi) podmiotami i ich światem (7). Abstrakcja logiczna jest również abstrakcją socjologiczną. Istnieje logiczna mimesis, która formułuje prawa myśli chroniąc prawa społeczne i w zgodzie z nimi. Lecz jest to tylko jeden rodzaj myśli pośród innych.

      Często zwracano uwagę na sterylność arystotelesowskiej logiki formalnej. Myśl filozoficzna rozwijała się obok, a nawet poza tą logiką. Wydaje się, że w swych głównych wysiłkach idealistyczne, materialistyczne, racjonalne i empiryczne szkoły niczego nie zawdzięczają tej logice. Logika formalna w samej swej strukturze była nie – transcendująca. Kanonizowała ona i zorganizowała myśl wewnątrz ustalonych ram, których nie może przekroczyć żaden sylogizm – pozostała ,,analityczna”. Logika trwała jako specjalna dyscyplina obok niezależnego rozwoju myśli filozoficznej, nie zmieniając się istotnie mimo nowych pojęć i treści znaczących ten rozwój.

      W istocie ani scholastycy, ani racjonalizm i empiryzm wczesnego okresu nowożytnego nie mieli żadnego powodu, by oponować sposobowi myślenia, który kanonizował swe ogólne formy w logice arystotelesowskiej. Jego treść przynajmniej była w zgodzie z naukową ważnością i dokładnością, a i reszta nie była skłócona z pojęciowym opracowywaniem nowego doświadczenia i nowych faktów.

      Współczesna matematyczna i symboliczna logika z pewnością bardzo się różni od swej klasycznej poprzedniczki, ale wspólna jest im radykalna opozycja wobec logiki dialektycznej. Z punktu widzenia tej opozycji stara i nowa logika wyrażają ten sam sposób myślenia. Jest on oczyszczony z tej ,,negatywności”, która rysowała się tak wyraźnie u początków logicznej i filozoficznej myśli – negatywności będącej doświadczeniem zaprzeczającej, kłamliwej i fałszującej siły rzeczywistości ustanowionej. A wraz z wyeliminowaniem tego doświadczenia pojęciowy ,,wysiłek”, by podtrzymać napięcie pomiędzy ,,jest” a ,,powinien”, i obalić ustanowione uniwersum dyskursu w imię jego własnej prawdy, zostaje również wyeliminowany z wszelkiej myśli, która ma być obiektywna, ścisła i naukowa. Dlatego naukowe obalenie bezpośredniego doświadczenia, które ustanawia prawdę nauki jako przeciwstawną prawdzie bezpośredniego doświadczenia, nie rozwija pojęć, które niosą w sobie protest i odmowę. Nowa prawda naukowa, którą one przeciwstawiają Prawien akceptowanej, nie zawiera w sobie sądu, który potępia rzeczywistość ustanowioną.

    Myśl dialektyczna, przeciwnie – jest i pozostaje nienaukowa w zakresie, w jakim jest takim sądem, a sąd ten narzuca myśli dialektycznej natura jego przedmiotu – jego obiektywność. Ten przedmiot jest rzeczywistością w jej prawdziwej konkretności. Logika dialektyczna wyklucza wszelką abstrakcję, która pozostawia poza sobą konkretną treść – nieuwzględnioną i niezrozumiałą. Hegel wykrywa w krytycznej filozofii owego czasu ,,strach przed przedmiotem” (Angst vor dem Obiekt) i domaga się, aby prawdziwie naukowa myśl przezwyciężyła owo lękliwe nastawienie i ogarnęła ,,to, co logiczne i czysto rozumowe” (das Logische, das Rein – vernünftige), w samej konkretności jego przedmiotu (8). Logika dialektyczna nie może być formalna, ponieważ jest zdefiniowana przez to, co rzeczywiste, które jest konkretne. A ta konkretność, daleka od walki przeciwko systemowi zasad i pojęć ogólnych, wymaga takiego właśnie systemu logiki, ponieważ porusza się w obrębie ogólnych praw, które działają na rzecz racjonalności tego, co rzeczywiste. Właśnie ta racjonalność sprzeczności, przeciwieństwa sił, tendencji, elementów, konstytuuje ruch tego, co rzeczywiste, i, jeśli zrozumiana – jego pojęcia.

      Istniejące jako żywa sprzeczność pomiędzy istotą i zjawiskiem, przedmioty myśli mają tę ,,wewnętrzną negatywność”(9), która jest specyficzną jakością ich pojęcia. Definicja dialektyczna określa ruch rzeczy od tego, czym one nie są, do tego czym są. Rozwój sprzecznych elementów, który determinują strukturę swego przedmiotu, określa również strukturę dialektycznej myśli. Przedmiotem logiki dialektycznej nie jest ani abstrakcyjna, ogólna forma obiektywności, ani abstrakcyjna, ogólna forma myśli – ani dane bezpośredniego doświadczenia. W tym zakresie, w jakim to doświadczenie poprzestaje na rzeczach takich, jakimi się one jawią i przydarzają,  jest ograniczonym, a nawet fałszywym doświadczeniem. Osiąga ono swą prawdę, jeśli uwolniło się od zwodniczej obiektywności, która ukrywa siły działające poza faktami – tj. jeśli rozumie swój świat jako uniwersum historyczne, w którym ustanowione fakty są wytworem historycznej praktyki człowieka. Ta praktyka (intelektualna i materialna) jest rzeczywistością w danych doświadczenia; jest również rzeczywistością, którą ogarnia logika dialektyczna.

      Gdy treść historyczna wkracza w pojęcie dialektyczne i określa jego rozwój i funkcję, myśl dialektyczna osiąga konkretność, która łączy strukturę myśl ze strukturą rzeczywistości. Prawda logiczna staje się prawdą historyczną. Ontologiczne napięcie pomiędzy zjawiskiem i istotą, pomiędzy ,,jest” i ,,powinien”, staje się napięciem historycznym, a ,,wewnętrzna negatywność” przedmiotu – świata jest rozumiana jako wytwór historycznego podmiotu – człowieka w jego walce z przyrodą i społeczeństwem. Rozum staje się Rozumem historycznym. Ustanowionemu porządkowi ludzi i rzeczy przeczy on w imieniu istniejących sił społecznych, które odsłaniają irracjonalny charakter tego porządku – ponieważ racjonalny jest  przecież taki sposób myślenia i działania, który jest używany do zmniejszenia ignorancji, rozkładu, brutalności i ucisku.

      Przekształcenie dialektyki ontologicznej w historyczną zachowuje dwuwymiarowość myśli filozoficznej jako krytycznego, negatywnego myślenia. Lecz teraz istota i zjawisko, ,,jest” i ,,powinien” stają naprzeciw siebie w konflikcie pomiędzy rzeczywistymi siłami i możliwościami w społeczeństwie. I stają one naprzeciw siebie nie jako Rozum i Nierozum, Słuszność i Niesłuszność – ponieważ są istotnym składnikiem tego samego ustanowionego uniwersum, uczestniczą w Rozumie i Nierozumie, w Słuszności i Niesłuszności. Niewolnik jest zdolny do obalenia panów i współpracy z nimi, panowie są zdolni do ulepszenia życia niewolnika i do ulepszenia jego eksploatacji. Idea Rozumu należy do ruchu myśli i działania. Jest wymogiem teoretycznym i praktycznym.

      Jeśli logika dialektyczna pojmuje sprzeczność jako ,,konieczność” przynależną ,,samej naturze myśli”(zur Natur der Denkbestimmungen) (10), to czyni tak, ponieważ sprzeczność przynależy samej naturze przedmiotu myśli – rzeczywistości, w której Rozum jest wciąż Nierozumem, a irracjonalne jest wciąż racjonalne. Odwrotnie, każda rzeczywistość ustanowiona występuje przeciwko logice – sprzyja sposobom myślenia podtrzymującym ustanowione formy życia i sposoby zachowania, które odtwarzają je i udoskonalają. Rzeczywistość dana ma swą własną logikę i swą własną prawdę. Wysiłek zrozumienia ich jako takich i ich przekroczenia zakłada inną logikę, prawdę zaprzeczającą. Należą one do sposobów myślenia, które są nieoperacyjne w samej swej strukturze. Są one obce zarówno naukowemu, jak i zdroworozsądkowemu operacjonalizmowi. Ich historyczna konkretność walczy z jednej strony z ilościowym ujmowaniem i matematyzacją, a z drugiej strony – z pozytywizmem i empiryzmem. Dlatego te dwa sposoby myślenia wydają się reliktem przeszłości, jak wszelka filozofia nienaukowa i nieempiryczne. Ustępują one wobec bardziej skutecznej teorii i praktyki Rozumu.

  1. – E. Husserl: Formale und Transzendentale Logik, Halle, Niemeyer, 1929, s 42,43 i 115, 116.
  2. – C. Prantl, Geschichte der Logik im Abendlande, Darmstadt 1957, vol. 1 s. 135, 211.
  3. – Ale dlaczego sąd nie mówi ,,powinien”, jeśli znaczy ,,powinien”? Dlaczego negacja znika w twierdzeniu? A może metafizyczne źródła logiki determinują formę sądu? Już myśl presokratejska, jak i sokratejska zapowiadają oddzielenie logiki i etyki. Jeśli tylko to, co jest prawdziwe (Logos, Idea), rzeczywiście jest, to rzeczywistość bezpośredniego doświadczenia uczestniczy w tym, co nie jest. A jednak to jest, i dla bezpośredniego doświadczenia (które jest jedyną rzeczywistością dla znakomitej większości ludzi) jest jedyną rzeczywistością, która jest. Podwójne znaczenie ,,jest” wyrażałoby w ten sposób dwuwymiarową strukturę jednego świata.
  4. – By uniknąć nieporozumienia: nie sądzę, że ,,Frage nach dem Sein” i podobne pytania są lub powinny być troską egzystencjalną. To, co było znaczące u źródeł myśli filozoficznej, może równie dobrze stać się bez znaczenia u jej końca, i może ta utrata znaczenia nie jest spowodowana niezdolnością do myślenia. Historia ludzkości dała określone odpowiedzi na ,,pytanie o Byt” i dała je w bardzo konkretnych terminach, które wykazywały swą skuteczność. Uniwersum technologiczne jest jedną z nich.
  5. – E. Kapp. Greek Foundations of Traditional Logik, Nowy Jork 1942, s. 29.
  6. – ,,Ogólność myśli, tak jak ją rozwija dyskursywna logika, wznosi się na fundamencie panowania w rzeczywistości”. M. Horkheimer i T. W. Adorno, Dialektyk der Aufklarung, Amsterdam 1947, s. 25.
  7. – Patrz T. W. Adorno, Zur Metakritik der Erkenntnistheorie, Stuttgart 1956, rozdział 1: Kritik des logischen Absolutismus.
  8. Wissenschaft der Logik, wyd. Lasson, Leipzig, Meiner, 1923, vol. 1, s. 32.
  9. – Tamże, s. 38.
  10. – Tamże.

Dodaj komentarz