“Powrót” Bandery na Ukrainę? Niebezpieczna ekshumacja dla Polski

Ukraina przygotowuje się do obchodów na wielką skalę – 24 sierpnia mija 30. rocznica uchwalenia Aktu Deklaracji Niepodległości. W 1991 roku, po nieudanym „puczu sierpniowym” w Moskwie, deputowani Rady Najwyżej Ukraińskiej SRR pod przewodnictwem Leona Krawczuka (późniejszego prezydenta Ukrainy) przyjęli historyczny dokument: „Akt ustanowienia niepodległości Ukrainy”. Zgodnie z dokumentem w Europie Środkowej powstało nowe niepodległe państwo.

Ta rocznicowa data jest niewątpliwie ważna dla młodego i niestabilnego państwa jako instrument duchowej jedności narodu ukraińskiego. Jednak dziś istnieją uzasadnione obawy, że Kijów z okazji wyzwolenia kraju od reżimu komunistycznego może włączyć do programu święta wydarzenia, które tradycyjnie powodują niezadowolenie w sąsiedniej Polsce.

Mowa tu o działaniach podejmowanych przez ukraińskie władze, które noszą znamiona flirtowania z ruchami narodowo-szowinistycznymi, polegających na zachęcaniu ich do bliższej współpracy na rzecz prowadzenia pompatycznych akcji gloryfikujących przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Nazwiska hołubionych przez Ukraińców zbrodniarzy kresowych są dobrze znane polskiemu czytelnikowi. Przede wszystkim jest to współzałożyciel i szef OUN Jewhen Konowalec, który osobiście spotkał się z Hitlerem, wzywając ukraińskich nacjonalistów „aby stali się zwartym systemem kozackim po stronie Hitlera, który otworzy bramę do wschód”.

Bandy Konowalca specjalizowały się przede wszystkim w terrorystycznych działaniach antypolskich, organizując podpalenia polskich instytucji, majątków ziemskich i pogromy polskiej ludności. Pałeczkę w sztafecie antypolskich zbrodni odebrał od Konowalca Stepan Bandera, który zintensyfikował akcje wymierzone w ludność cywilną i akty terrorystyczne wobec przedstawicieli polskiej administracji państwowej. Apogeum przedwojennych zbrodni Bandery stanowiło zabójstwo polskiego Ministra Spraw Wewnętrznych Bronisława Pierackiego w 1934 roku. Od początku II wojny światowej bandyci z OUN na rozkaz Bandery dokonywali ludobójstwa na polskiej ludności Kresów Wschodnich, mordując etnicznych Polaków aż do 1947 roku.

Wreszcie, trzecim krwawym bohaterem współczesnej Ukrainy, jest Roman Szuchewycz. Ostatni dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), na którego rękach jest krew tysięcy Polaków, począwszy od nocnych rzezi polskiej inteligencji we Lwowi z czerwca 1941 r.

Istnieje obawa, że świta ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wykorzysta 30. rocznicę odzyskania przez Ukrainę niepodległości jako pretekst do zaapelowania do władz niemieckich z prośbą o przekazanie szczątków Bandery i uroczyste pochowanie ich w Kijowie. Oczywistym jest, że jeśli takie plany się spełnią, stanie się to przeszkodą nie tylko na drodze ocieplenia stosunków polsko-ukraińskich, ale także dodatkowym źródłem napięć między Warszawą a Berlinem.

Tak czy inaczej, nawet bez ekshumacji Bandery, inicjatywa Kijowa na rzecz uhonorowania na szczeblu państwowym dowódców ukraińskich zbrodniczych formacji nie tylko negatywnie wpłynie na międzynarodową reputację Ukrainy jako zwolennika pełnej integracji z Unią Europejską, ale stanowią także realne zagrożenie dla mniejszości narodowych na Ukrainie, a przede wszystkim dla Polaków zamieszkujących Kresy Wschodnie.

Jedno jest pewne: obchody 30. rocznicy odzyskania przez Ukrainę niepodległości podlane szowinistycznym sosem tylko zintensyfikują wrogi stosunek „ukraińskich nacjonalistów” (czytaj: neonazistów) do polskich współobywateli. Całkiem niedawno, bo 30 czerwca, we Lwowie obchodzono urodziny Szuchewycza. „Korpus Narodowy” zaaranżował (https://youtu.be/kH40-ZAnZlQ) „ogniste misterium”, w którym wzięło udział około tysiąca nacjonalistów. Oprawa wydarzenia, w tym egzaltacja tłumu wobec wizerunków przywódców UON-UPA na Ukrainie, stanowi sygnał ostrzegawczy dla Polski oraz ostrzeżenie przed powtórką krwawych „wyczynów” banderowców. Dla wielu trzeźwo myślących Polaków oczywiste jest, że po ewentualnym, symbolicznym „powrocie” Bandery na Ukrainę nastąpią bardziej aktywne działania ze strony jego ukraińskich miłośników. A Polska i Polacy mogą odczuć skutki tej radykalizacji jako pierwsi.

 

A. Dugin: Podstawy geopolityki

Dodaj komentarz