Wywiad z Sayyidem Hassanem Nasrallahem, sekretarzem generalnym Hezbollahu – Część 2

Od Redakcji: Publikujemy drugą część wywiadu z Hassanem Nasrallahem. Ta część rozpoczyna się od rozwinięcia jego wypowiedzi – z części pierwszej wywiadu. W której odpowiada na pytanie, dotyczące wydarzeń, jakie miały miejsce po śmierci Ayatollaha Chomeini(ra) na arenie regionalnej i międzynarodowej:

Przewidywania Imama Khamenei dotyczące Porozumienia w Oslo i błędu Netanyahu

Jednym z ważnych wydarzeń, które miały wówczas miejsce w regionie, było utworzenie procesu pojednania, poprzez negocjacje arabsko-izraelskie, zwane „procesem pokojowym”. Trend ten ukształtował się po negocjacjach arabsko-izraelskich. Przypomnijmy, że w 1993 r. osiągnięto porozumienie między Jaserem Arafatem, a izraelczykami reprezentowanymi przez Icchaka Rabina i Szymona Peresa; a umowa, została sfinalizowana pod auspicjum Stanów Zjednoczonych i ostatecznie nazwana „Porozumieniem z Oslo”. Było to z natury bardzo niebezpieczne zagadnienie i miało negatywny wpływ na konflikt arabsko-izraelski. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że zgodnie z porozumieniem, OWP [przyp.tłum. Organizacja Wyzwolenia Palestyny] uznała Izrael, a zatem grupa palestyńska – nie egipska, tak jak Anwar Sadat – skutecznie porzuciła ziemie z 1948 r. Ziemie okupowane przez reżim syjonistyczny podczas wojny arabsko-izraelskiej w 1948 r. Ponadto w tej umowie wspomniano, że tematem negocjacji będzie Wschodnia Jerozolima, Zachodni Brzeg i Strefa Gazy, a kwestia innych części Palestyny jest już zakończona. To był poważny błąd.

Z drugiej strony, porozumienie otworzyło drogę wielu innym krajom arabskim do rozpoczęcia negocjacji i osiągnięcia porozumienia z Izraelem, ostatecznie normalizując stosunki z Tel Awiwem. To był bardzo niebezpieczny problem. W tym czasie Przywódca [przyp.tłum. Ayatollah Khamenei] i palestyńskie grupy oporu, w tym Hamas, Islamski Dżihad i Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny, sprzeciwiły się porozumieniom z Oslo. Lider i niektóre grupy palestyńskie były przeciwne układowi. Podobnie Hezbollah i grupy libańskie. Zjednoczyliśmy się (w walce) przeciwko temu porozumieniu, ale zostaliśmy ostrzelani i mieliśmy męczenników za sprawę w południowym Dahieh w Bejrucie.

W każdym razie był to punkt zwrotny i bardzo niebezpieczny okres. Zastanawialiśmy się wtedy, jakie stanowisko przyjąć przeciwko porozumieniu z Oslo. Czy powinniśmy poradzić sobie z tym politycznie i za pośrednictwem mediów oraz wzywać Palestyńczyków do oparcia się i domagania ich praw? Pojawienie się tej kwestii (porozumienia z Oslo i jego następstw) doprowadziły do rozszerzenia i konsolidacji stosunków między Hezbollahem a grupami palestyńskimi, w tym Hamasem i Islamskim Dżihadem, a także wzmocniły ścieżkę oporu na okupowanych terytoriach Palestyny. Pamiętajcie, że w tym czasie w sercu Tel Awiwu i Quds[przyp.tłum. Jerozolimy], przeprowadzona została – przez Hamas i bojowników Islamskiego Dżihadu, wielka operacja – poszukiwania męczeństwa, która wstrząsnęła rdzeniem władz syjonistycznych. To po tej operacji w egipskim mieście Sharm El Sheikh odbyło się nadzwyczajne posiedzenie z Clintonem i Jelcynem, ówczesnym prezydentem Rosji. Wiele krajów na świecie również uczestniczyło w tym spotkaniu. Tymczasem nieżyjący już prezydent Syrii Hafez al-Assad, odmówił udziału w zebraniu.

Faktem jest, że to posiedzenie ostatecznie wypowiedziało wojnę trzem grupom: pierwszej Hezbollahowi, drugiej Hamasowi i Islamskiemu Dżihadowi oraz trzeciej Islamskiej Republice Iranu, ze względu na ich wsparcie dla oporu w regionie. Pomimo dużego zakresu, spotkanie nie zdołało wprowadzić strachu w szeregi Hezbollahu i innych grup oporu, zwłaszcza że w tym czasie stanowisko Lidera [przyp.tłum. Ayatollaha Khamenei]w odniesieniu do oporu – tzn. kontynuowania Oporu i wytrwanie na tej ścieżce – było absolutnie rzetelne i stanowcze. Zatem porozumienie z Oslo spowodowało szereg wydarzeń, które były kluczowe i ryzykowne dla tej procedury.

Mieliśmy także konferencję w Madrycie.

Konferencja w Madrycie odbyła się przed porozumieniem z Oslo. To wtedy zaczęły się rozmowy. Ważną kwestią jest to, że Przywódca [przyp.tłum. Ayatollah Khamenei] ma głęboki wgląd i dokładne zrozumienie przyszłości. Wierzę, że jego dokładne postrzeganie przyszłości jest częścią jego unikalnych zdolności, wywodzących się z głębokiej wiary, poddania się Bogu Wszechmogącemu i jego relacji z Nim, a nie jedynie racjonalnego aspektu.

W tamtym czasie rozpoczęły się pewne rozmowy zwane negocjacjami izraelsko-syryjskimi. Prezydentem Syrii był wówczas Hafez al-Assad, a premierem Izraela był Icchak Rabin. Rozmowy między nimi były początkowo tajne, a później upublicznione. Mieli się spotkać w Stanach Zjednoczonych, pod nadzorem Clintona. Przedstawiciele prezydenta Assada i gabinetu Rabina spotkali się tam i miało dojść do porozumienia. W tym czasie mówiono, że Icchak Rabin zgodził się zwrócić okupowane wzgórza Golan Hafezowi al-Assadowi.

W związku z tym w regionie wszyscy zakładali, że Izrael i Syria dochodzą do porozumienia. Ta atmosfera istniała w Syrii, Libanie, Palestynie i całym regionie. Pamiętam, że w tamtym czasie niektórzy pytali nas:

Jeśli zostanie osiągnięte porozumienie izraelsko-syryjskie to, co zrobicie? Jeśli Syria i Izrael dojdą do porozumienia, jakie stanowisko zajmie Hezbollah? Jaki będzie los Hezbollahu i grup Islamskiego Oporu?”

Zorganizowaliśmy kilka spotkań, w celu omówienia sprawy i zaplanowania przyszłości. Myśleliśmy wtedy, że zostało już zawarte porozumienie między Assadem i Rabinem. Nie tylko Hezbollah, ale wszyscy Libańczycy, Syryjczycy i Palestyńczycy zakładali, że porozumienie zostało sfinalizowane. Organizowaliśmy wewnętrzne narady w celu omówienia przyszłości. Rozmawialiśmy o kwestiach politycznych, wojskowych, artyleryjskich, a nawet nazwie grupy. Niektórzy zastanawiali się, czy zachować nazwę „Hezbollah”, czy też powinniśmy przyjąć nową nazwę, aby pasowała nowego etapu. Niektórzy z naszych braci byli na czarnej liście Stanów Zjednoczonych i toczyła się debata, czy zatrzymać ich w Libanie, czy sprawić, żeby opuścili Liban. Na przykład na tej liście był męczennik Hadżdż Imad Mughniyah. Zebraliśmy zbiór różnych sugestii.

Czy Hezbollah nie miał kanału komunikacyjnego z Hafezem al-Assadem, aby być informowanym o jego decyzji?

Chodzi o to, że wszystkie dostępne nam dane i informacje zapewniły nas, że negocjacje izraelsko-syryjskie doprowadzą do porozumienia. W tym czasie głównym żądaniem Hafeza al-Assada było odzyskanie Wzgórz Golan, a to odwołałoby granice z 4 czerwca 1967 r. Rabin zgodził się spełnić te wymagania. W końcu poszliśmy zobaczyć się z Liderem. Był w stosunku do nas bardzo cierpliwy, ponieważ podczas tej wizyty, wspominaliśmy o wszystkich poruszonych problemach i sugestiach. Wysłuchał naszych słów podczas tego spotkania, które odbyło się z udziałem niektórych irańskich urzędników. Podczas gdy wszyscy irańscy oficjele – i wszyscy inni urzędnicy jednogłośnie i bez wyjątku – wierzyli, że rozmowy syryjsko-izraelskie dobiegły końca, Jego Eminencja powiedział:

”Dobrze, że rozważacie najgorsze scenariusze i prawdopodobieństwa i planujecie jak się z nimi zmierzyć, ale mówię wam, że tak się nie stanie i nie będzie traktatu pokojowego między Syrią a Izraelem, więc odrzućcie wszystko, co napisaliście i przygotowaliście. Powinniście kontynuować opór i podwoić wysiłki w zwiększaniu liczby broni, wyposażenia i zasobów ludzkich. Nie martwcie się, ponieważ nie będzie traktatu pokojowego między Syrią, a Izraelem.”

Wszyscy obecni na spotkaniu, w tym Irańczycy i Libańczycy, byli zaskoczeni stanowczymi uwagami Ajatollaha Khamenei. Jego Eminencja nie powiedział: „Uważam to za mało prawdopodobne ” lub że: „Mogą istnieć inne możliwości”. Wcale nie. On zdecydowanie oznajmił, że tak się nie stanie. Powiedział stanowczo i pewnie: „Zapomnij o tym i odłóż to; kontynuuj robienie tego, co robiłeś w lepszy i mocniejszy sposób niż wcześniej.”

W każdym razie byliśmy zaskoczeni. Wróciliśmy do Libanu i kontynuowaliśmy pracę w oparciu o punkt widzenia Lidera. Zaledwie dwa tygodnie po naszej wizycie u przywódcy, w Tel Awiwie odbyła się wielka ceremonia z udziałem ponad 100 000 osób, podczas której Icchak Rabin wygłosił mowę, gdy ktoś z ekstremistycznych żydów otworzył ogień i zamordował Rabina. Po Rabinie, Szymon Peres został wybrany premierem reżimu syjonistycznego. Miał słabą osobowość, ponieważ nie był postrzegany przez Izraelczyków, zarówno pod względem pochodzenia, wojskowym jak i wiarygodności, jako osoba tak kompetentna, jaką był Rabin.

Następnie, duże operacje były przeprowadzone na okupowanych terytoriach. Mianowicie w Tel Awiwie i okupowanej Quds[przyp.tłum. Jerozolimie], które wstrząsnęły fundamentami władzy reżimu syjonistycznego. Po tym odbył się szczyt w Sharm El-Sheikh, o którym wspomniałem wcześniej, a w 1996 r. Izrael zaatakował Liban w operacji o nazwie „Winogrona Gniewu”. Naznaczonej bezprecedensowym ludobójstwem w Qanie. Tragedią, znaną później jako „Masakra w Qanie”. W odpowiedzi stawiliśmy opór Izraelczykom i odnieśliśmy zwycięstwo. Wkrótce potem – 2 lub 3 tygodnie, w reżimie syjonistycznym odbyły się wybory, podczas których Szymon Peres został pokonany, partia Likud zastąpiła Partię Pracy jako partię dominującą, a Benjamin Netanjahu został premierem Izraela. Po dojściu do władzy powiedział:

Nie przestrzegam żadnych zobowiązań Icchaka Rabina i Szymona Peresa w odniesieniu do Syrii i negocjacji z Hafezem al-Assadem”

Dlatego negocjacje izraelsko-syryjskie są zakończone. Mówimy o roku 1996, a teraz w 2019 roku, na jakim etapie jest aktualnie proces pokojowy? Jest w swoim najgorszym możliwym położeniu.

Jak wspomniałeś, w tej atmosferze panowało wrażenie, że zbliża się kompromis, a tymczasem naród palestyński był mordowany. Czy inne kraje skontaktowały się z tobą, aby zachęcić Hezbollah do podążania za ich ruchem? Czy kraje, które opowiedziały się za tym kompromisem, skontaktowały się z tobą w tej sprawie? Czy wysłali wam wiadomość, aby zachęcić do zaakceptowania kompromisu z Izraelem?

Nie było bezpośredniego kontaktu z Hezbollahem. Nie pokładali w nas nadziei; ponieważ wiedzieli o naszej mądrości, sile woli, wierze i determinacji. Ale ogólnie niektóre kraje arabskie naciskały na Liban. Naciskali na rząd libański i ludność, aby poszły na kompromis z Izraelem. Grozili, że Izrael zniszczy Liban, jeśli nie zaakceptują kompromisu, a świat arabski odwróci się od Bejrutu. Były takie naciski, ale nie było znaczącego kontaktu; ponieważ wiedzieli, jakie jest nasze stanowisko i widzieliśmy, że absolutnie nie pokładają w nas nadziei. To było dla nas Boże błogosławieństwo.

Niektórzy podnoszą pytanie, dlaczego Islamska Republika Iranu i Hezbollah w Libanie nie mogą zaakceptować żadnego kompromisu zaproponowanego przez USA i reżim syjonistyczny – od Oslo po Układ Stulecia? Pytają, dlaczego Iran i Hezbollah nie zapewnią warunków do zakończenia tych konfliktów? Inną kwestią dotyczącą Palestyny jest to, że niektórzy sugerują, że sami Palestyńczycy są zainteresowani jakąś formą kompromisu. Jakie jest twoje zdanie na temat tych pytań? Z drugiej strony widzimy, że niektórzy arabscy władcy i postacie, są pretensjonalni w swoim poparciu dla sprawy palestyńskiej i opowiadają się za palestyńskimi aspiracjami. Jakie są wskaźniki pozwalające zidentyfikować prawdziwych przedstawicieli tego ruchu i myślenia?

Jeśli chodzi o pierwszą część pytania, powiedziałbym, że wszystkie oferowane projekty dla sprawy palestyńskiej naruszały prawa i interesy Palestyńczyków. Mówią, one zgodnie z porozumieniem z Oslo, że ziemie uzurpowane w 1948 r. nie są objęte negocjacjami. Oznacza to, że dwie trzecie Palestyny, jest poza negocjacjami. Więc to jest główny akt opresji; to znaczy, w podstawie tych projektów i ich fundamentach jest główna forma ucisku. Następnie, nawet nie dają im pozostałej – jednej trzeciej części-Palestyny. Nie mówią nawet, że oddadzą Palestyńczykom Zachodni Brzeg, a negocjują jedynie w sprawie wschodniej Quds. W tamtym czasie, nawet jeśli chodzi o Strefę Gazy, syjoniści działali biernie w sprawie Gazy. Szymon Peres powiedział:

Marzę o dniu, w którym się obudzę i powiedzą mi, że Gaza poszła pod wodę”

To był ich terytorialny punkt widzenia.

W przypadku Quds[przyp.tłum.Jerozolimy], we wszystkich składanych ofertach Amerykanie i izraelczycy nigdy nie zgodzili się zwrócić Wschodniej Quds Palestyńczykom. Nawet podczas ostatnich negocjacji w Camp David między Jaserem Arafatem i Ehudem Barakiem poruszono kwestię Quds, a Izraelczycy powiedzieli:

Z Jerozolimy cokolwiek jest na ziemi, dla was; ale co pozostaje pod ziemią Jerozolimy, jest dla nas”.

Co do Palestyńczyków, którzy zostali wypędzeni ze swoich domów, Izraelczycy wyraźnie stwierdzili, że nie pozwolą im wrócić na ich ziemie. To się dzieje podczas gdy, miliony przesiedlonych Palestyńczyków żyje w rozproszeniu w Libanie, Syrii, Jordanii i innych krajach świata. Czy jakiś mądry człowiek zaakceptowałby coś takiego?

Nawet jeśli zaakceptujemy powyższe propozycje oparte na rozwiązaniu dwupaństwowym, powstaje pytanie: Jakie państwo palestyńskie? Państwo bez suwerenności narodowej, bez granic, bez nieba i wybrzeża, bez lotniska itd. Co to za państwo? Tak więc od dawna propozycje, które były przedstawiane w kwestii Palestyny – od negocjacji w Madrycie do rozmów dwustronnych i Układu Stulecia – wskazują, że sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Porozmawiajmy o Układzie Stulecia. Ostatnio Jared Kushner mówił o Umowie Stulecia i wyraźnie powiedział, że zgodnie z tym planem Quds jest dla Izraela. Ogłosił, że największe osady syjonistyczne na Zachodnim Brzegu będą częścią okupowanych terytoriów. Dlatego w zasadzie nie ma dyskusji na temat rozwiązania dwupaństwowego; czyli takiego, które uwzględniałoby prawdziwe państwo palestyńskie. Nawet sami Palestyńczycy nie akceptują takich planów.

W związku z tym, stopniowo dochodzimy do konkluzji, że po pierwsze, jeśli widzisz, że Islamska Republika Iranu, Liban, Hezbollah i inne grupy oporu nie zgadzają się z propozycjami dotyczącymi kwestii palestyńskiej, to dlatego, że wszystkie te propozycje są bardzo uciążliwe dla narodu palestyńskiego, a także islamskiej Ummah[ przyp.tłum.Społeczności]. Po drugie, przeważająca większość Palestyńczyków nie akceptuje tych planów. Dziś jest absolutnie jasne, że istnieje całkowity konsensus między różnymi grupami i partiami palestyńskimi w odpowiedzi na Układ Stulecia. Nie jest tak, że niektórzy z nich akceptują, a inni odrzucają propozycję. Fatah i Hamas, a także inne ruchy, pomimo swoich nieporozumień, nie mają wątpliwości co do odrzucenia Układu Stulecia i pod tym względem znajdują się po tej samej stronie. Naród palestyński, zarówno w granicach kraju, jak i poza nim, odrzuca Umowę Stulecia. Zatem sprzeciw wobec tego planu nie ogranicza się do Iranu i grup oporu w regionie. Raczej sami Palestyńczycy sprzeciwiają się Układowi Stulecia.

Z drugiej strony musimy całkowicie zrozumieć stanowisko Imama Chomeiniego[(r.a)-Niech Bóg będzie z niego zadowolony], Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu, libańskiego Hezbollahu i grup oporu przeciwko reżimowi syjonistycznemu. Faktem jest, że Izrael nie stanowi problemu tylko dla Palestyńczyków; raczej stabilizacja suwerenności Izraela, stanowi zagrożenie także dla wszystkich krajów arabskich i islamskich.

Stabilizacja tego reżimu stanowi duże zagrożenie dla Syrii, Libanu, Iraku, Jordanii, a nawet Islamskiej Republiki Iranu. Izrael ma broń nuklearną i ponad 200 głowic nuklearnych. Reżim zawsze starał się rozszerzyć swoją dominację na cały region. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, której nauczyliśmy się od Imama Chomeiniego (r.a), a także Ajatollaha Khamenei, a mianowicie, że Izrael nie jest reżimem niezależnym od USA; raczej uważany jest za amerykańskie ramię w regionie. Kto jest podżegaczem w regionie? Kto przeprowadza inwazję i agresję? Kto wtrąca się w sprawy innych krajów? Stąd istnienie, przetrwanie, władza i promocja Izraela – czy to pokojowymi środkami, czy nie pokojowymi – stanowi poważne zagrożenie bezpieczeństwa dla wszystkich krajów regionu, od Iranu po Pakistan, a nawet dla krajów Azji Środkowej i Turcji.

Dlatego ci, którzy przeciwstawiają się dziś Izraelowi, w rzeczywistości bronią Palestyńczyków i ich praw, których zostali pozbawieni, a także bronią siebie, świętości i Libanu, Syrii, Jordanii, Egiptu, Iraku i innych krajów. Izrael nie zrezygnuje ze swojego celu, którym jest „Od Nilu do Eufratu” i cel ten zawsze był przedstawiany jako marzenie Tory, które Izrael stara się zrealizować. Izrael jest bazą wojskową w regionie, która służy interesom Stanów Zjednoczonych.

Wszyscy wiemy, że Stany Zjednoczone chcą, aby Iran powrócił do czasów przedrewolucyjnych, tj. Monarchii, podobnie jak Arabia Saudyjska, tak aby za każdym razem, gdy zażądają ropy, Iran dawał im ropę i kiedykolwiek zażądają spadku cen ropy, to się zrealizuje.

Widziałeś, jak Trump osobiście zadeklarował, że wziął z Rijadu 450 miliardów dolarów. Trump otwarcie ogłosił, że otrzymanie 450 miliardów dolarów było dla niego znacznie łatwiejsze niż 100 dolarów z nielegalnego stoiska gdzieś w Nowym Jorku. Chce, aby Iran był jak Arabia Saudyjska; w rzeczywistości chce, aby wszystkie kraje w regionie były jak Arabia Saudyjska. Na kim polega Arabia Saudyjska? Na monarchistach w regionie, a także izraelskim podmiocie posiadającym broń nuklearną i grożącym krajom regionu.

W związku z tym, ważną strategią podkreśloną przez Imama Chomeiniego (r.a) było to, że jeśli chcemy mieć bezpieczny region, żyć w trwałym pokoju, bronić naszej suwerenności narodowej i integralności ziem, i jeśli chcemy, aby wszystkie kraje regionu cieszyły się suwerennością narodową i prawdziwą wolnością, to nic z tego nie jest możliwe do osiągnięcia, dopóki istnieje izraelski byt. Oni dążą do utrwalenia izraelskiego bytu za pomocą traktatów pokojowych.

Kto dzisiaj jest awangardą wspierania aspiracji rządu palestyńskiego i kierowania nim?

Dziś nie ma wątpliwości, że ajatollah Khamenei (niech Bóg kontynuuje jego nadzór) nosi flagę sprawy palestyńskiej. Dzisiaj nikt nie wątpi, że Islamska Republika Iranu, z determinacją, wolą i siłą, jest awangardą oraz głównym jądrem i głównym punktem zwrotnym, który kieruje ruchem oporu.

Izrael i jego władze ogłosiły w 2000 r., że opuścili południowy Liban i próbują udawać, że to dobrowolne. Czy wyjechali dobrowolnie, czy zostali zmuszeni do opuszczenia południowego Libanu?

Izraelczycy chcieli wycofać się z południowego Libanu z powodu znacznych strat finansowych i ludzkich, wyrządzonych im przez Ruch Oporu. Nie ma wątpliwości, że to Ruch Oporu i ich operacje, zmusiły Izrael do opuszczenia południowego Libanu. W Libanie nikt nie ma co do tego wątpliwości; to znaczy wszyscy to potwierdzają. Gdyby nie codzienne operacje Hezbollah, Izrael pozostałby w południowym Libanie; nie ma co do tego wątpliwości. Oczywiście Izraelczycy, nawet będąc pod największą presją Ruchu Oporu, próbowali uzyskać ustępstwa od przeciwników i narzucić na Syrię i Liban swoje warunki.

W tym czasie zarówno Liban, jak i Syria – której prezydentem był Hafez Al-Assad – odmówiły udzielenia jakiejkolwiek koncesji Izraelowi. To bardzo pomogło rządowi libańskiemu, ponieważ Syria miała znaczący wpływ na rząd libański i pomogła mu odrzucić warunki Izraela. W tym miejscu chciałbym wspomnieć o rozmowach Icchaka Rabina i Hafeza Al-Assada: jedną z przyczyn przerwania procesu negocjacji izraelsko-syryjskich w tamtym czasie była postawa Hafeza al-Assada; ponieważ kiedy Izraelczycy dotarli do granic, 4 czerwca, Hafez Assad nalegał na odzyskanie Jeziora Tiberia. Powiedział, że należy do Syrii i musi zostać zwrócone Syrii. Był to jeden z czynników, które doprowadziły do przerwania negocjacji syryjsko-izraelskich po śmierci Icchaka Rabina i pod rządami Szymona Peresa.

Wróćmy teraz do kwestii południowego Libanu. Mówiliśmy, że Izraelczycy próbowali uzyskać ustępstwa od Syrii i Libanu i narzucili im swoje warunki wstępne. Rząd syryjski i libański wyraził swój sprzeciw w tej kwestii. Hezbollah i ruch oporu w Libanie również to odrzuciły. Z drugiej strony Hezbollah kontynuował swoje działania, dopóki Izraelczycy doszli do wniosku, że ich pozostanie w Libanie, było zbyt kosztowne, a nie mogli też uzyskać żadnych ustępstw od Libanu. Postanowili więc opuścić południowy Liban, bez żadnych warunków wstępnych. Należy również zauważyć, że w tym czasie na okupowanych ziemiach istniały naciski wewnętrzne, ze strony osadników reżimu izraelskiego, aby Izrael opuścił Syrię, zwłaszcza że rodziny żołnierzy izraelskich i rodziny zmarłych domagały się, aby nie pozostawać w Libanie. Co ciekawe, datę opuszczenia Libanu, wyznaczyli na lipiec 2000r. ale intensywność działań Ruchu Oporu zmusił Tel Awiw do wycofania się wcześniej, a zatem, przy całkowitym upokorzeniu, siły wojskowe reżimu opuściły południowy Liban. Stało się to dzięki Bożej łasce.

Chciałbym zadać kolejne pytanie i zamknąć tutaj ten temat. Ayatollah Khamenei powiedział kilka lat temu, że Izrael nie przetrwa następnych 25 lat.

Zanim do tego dojdziemy, musimy zakończyć temat zwycięstwa w 2000 roku. Pamiętam bardzo ważne wspomnienie z Ajatollahem Khamenei. Pamiętasz, jak mówiłem, że w 1996 roku jego Eminencja powiedział, że nie dojdzie do zawarcia traktatu pokojowego między Syrią a Izraelem? W 2000 roku, na kilka miesięcy przed wycofaniem się Izraela z południowego Libanu, zgodnie z naszymi planami, udaliśmy się do Teheranu, aby spotkać się z ajatollahem Khamenei i irańskimi urzędnikami. My – czyli rada Hezbollahu – udaliśmy się do Iranu. Podczas tej podróży po raz pierwszy towarzyszyli nam dowódcy wojskowi Ruchu Oporu. Podróżowało z nami prawie 50 dowódców.

W tym czasie myśleliśmy, że Izrael nie wycofa się z Libanu w 2000 roku. Nie byliśmy pewni, ale założyliśmy, że jest to mało prawdopodobne. Wierzyliśmy, że nie zaakceptują odwrotu, bez narzucenia pewnych warunków wstępnych. Powiedzieliśmy Liderowi:

Jest mało prawdopodobne, aby Izrael wycofał się z południowego Libanu. Wydaje się, że pozostaną dłużej w Libanie i będziemy potrzebować więcej czasu i więcej operacji, aby wycofać się bez żadnych warunków wstępnych.”

Wtedy on zapytał:

„ Dlaczego jest to mało prawdopodobne? 

Odpowiedzieliśmy:

„ Ponieważ taki ruch byłby poważnym zagrożeniem dla Izraela. Wycofanie się Izraela z południowego Libanu bez żadnych warunków wstępnych, ewidentnie ukazałoby opór i byłoby postrzegane jako pierwsze oczywiste zwycięstwo Ruchu Oporu, naturalnie wpływające też, na rozwój sytuacji wewnętrznej w Palestynie i narodu palestyńskiego. Stanowiłoby strategiczne zagrożenie dla Izraela i sygnalizowałoby Palestyńczykom przesłanie, że główną ścieżką jest opór, a nie negocjacje. To jak wiadomość do nich:«negocjacje zabrały wam ziemie i świętości, a opór wyzwolił Liban i południowy Liban.»”

Wtedy Lider stwierdził:

Sugeruje wam, poważnie założyć, że Izrael opuści Liban, a wy odniesiecie zwycięstwo. Kontynuujcie swoje działania i planujcie przyszłość w oparciu o to założenie. Planujcie, jak stawić czoła wycofaniu się Izraela z Libanu w kwestiach wojskowych, terenowych, medialnych i politycznych”.

Byliśmy zaskoczeni, słysząc te słowa, ponieważ wszyscy wierzyliśmy, że Ehud Barak – który właśnie wygrał wybory – nie spełni obietnicy wycofania się, ponieważ jego warunki nie zostały spełnione, a szczególnie że nie wypełniono zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa. Innymi słowy, ani rząd libański, ani rząd syryjski, ani libański Hezbollah nie podjęli zobowiązań dotyczących bezpieczeństwa wobec Izraela. Pytanie zatem brzmiało: w jaki sposób Izrael mógłby się wycofać? To wydawało się niemądre i nielogiczne.

Co ważniejsze, wieczorem po spotkaniu, udaliśmy się z braćmi z Ruchu Oporu, do domu Lidera. Był z nami nieżyjący już Hadżdż Imad Mughniyah. Nasi bracia pochodzili z Ruchu Oporu, walczyli na pierwszej linii frontu i mogli w każdej chwili ponieść śmierć. Po wejściu do domu Przywódcy, poszliśmy do dużej sali, w której odbywały się modlitwy. W tamtym czasie bracia nosili mundury wojskowe, z kefijami[przyp.tłum tradycyjna chusta arabska] na szyi i wyglądali bardzo podobnie do Basijich na frontach irańskich. Mieliśmy, razem z Liderem odmówić zbiorowe modlitwy i złożyć nasze pozdrowienia przed zakończeniem ceremonii. Przywódca odprawił modlitwy, a po zakończeniu Isha[przyp.tłum. modlitwy nocnej] wstał, by powitać swych libańskich braci.

Następnie Przywódca poprosił swoich towarzyszy, aby się odsunęli. Wtedy powiedział do mnie: „Jestem tu, aby cię wysłuchać”. W tym momencie przyszedł jeden z naszych braci i pocałował rękę Lidera. Niektórzy bracia zaczęli płakać, a niektórzy byli pod takim wrażeniem, że nie mogli już stać na nogach. Powoli podeszli do przodu. Kolejny brat pocałował jego rękę, a kiedy inny pochylił się, by pocałować go w stopy, nie pozwolił na to. Wrócił i powiedział mi: „Powiedz im, aby usiedli i uspokoili się, abyśmy mogli porozmawiać”. Na tę uroczystość wystąpienie nie było zaplanowane.

Poprosiłem moich braci o zachowanie spokoju i zacząłem tłumaczyć im przemowę Lidera. Wśród poruszonych przez niego kwestii – które, jak sądzę, wynikały z jego duchowej wizji i czegoś głębszego, a nie tylko z analizy politycznej – było to, że powiedział:

Będziecie zwycięzcami dzięki łasce Boga. Wasze zwycięstwo jest znacznie bliższe niż myślą niektórzy ludzie.”

Wskazał na mnie, ponieważ powiedzieliśmy, że wycofanie się Izraela w taki sposób jest mało prawdopodobne. Wskazując lewą ręką, w ten sposób, powiedział:

Wszyscy tutaj, każdy z was zobaczy na własne oczy, jak odnosisz zwycięstwo”

Następnie wróciliśmy do Libanu. W tym czasie przeprowadziliśmy duże operacje i oczywiście, wielu członków Ruchu Oporu zostało męczennikami. Nadszedł 25 maja i rozpoczęło się zaskakujące, nieoczekiwane i niegodne wycofanie Izraela z południowego Libanu. Również kilka osób poniosło śmierć męczeńską podczas naszego postępu w kierunku granicy. To tutaj zrealizowały się obie prognozy Lidera Rewolucji. Po pierwsze, zwycięstwo Oporu nastąpiło bardzo szybko, zaledwie kilka miesięcy po naszym spotkaniu; a po drugie, wszyscy ludzie, którzy byli obecni na spotkaniu z Przywódcą, a brali udział w operacjach na pierwszej linii frontu, przeżyli, aby na własne oczy, być świadkami wielkiego zwycięstwa.

Pytanie, które chciałem zadać wcześniej, to to, że ajatollah Khamenei powiedział kilka lat temu, że ”Izrael nie zobaczy 25 lat od dzisiaj.” (To znaczy, nie będzie syjonistycznego reżimu za 25 lat). Powstały różne interpretacje tego zdania. Niektórzy uznali to za ostateczne i zaczęli liczyć dni, aż się spełni. Z drugiej strony front Arogancji zaczął kpić z niektórych interpretacji tego stwierdzenia. Stałeś przeciwko reżimowi syjonistycznemu w różnych czasach i doświadczyłeś wielu bitew przeciwko temu reżimowi. Biorąc pod uwagę twoje doświadczenia, kiedy usłyszałeś to stwierdzenie od ajatollaha Khamenei, jakie były twoje odczucia i odbiór tego?

Po pierwsze, nie byłem osobiście zaskoczony komentarzem ajatollaha Khamenei, ponieważ podobne wypowiedzi słyszeliśmy na naszych prywatnych spotkaniach w poprzednich latach. Zwłaszcza w 2000 roku, po zwycięstwie nad reżimem syjonistycznym. Kilka miesięcy po zwycięstwie, złożyliśmy wizytę Liderowi, który był bardzo uszczęśliwiony zwycięstwem. Rozmawialiśmy o przyszłości. Powiedział wtedy:

Jeżeli naród palestyński, ruch oporu w Libanie i narody regionu odpowiednio wykonują swoje obowiązki – a my kontynuujemy tę drogę, to z pewnością Izrael nie może przetrwać długo w regionie

W tamtym czasie wspomniał o czymś mniej niż 25 lat.

Kiedy więc usłyszałem uwagę przywódcy o 25 latach, doszedłem do wniosku, że dał Izraelowi dodatkowy czas. Dlatego nie byłem zaskoczony. Z drugiej strony należy wspomnieć, że wypowiedź Lidera w sprawie Izraela jest absolutnie poważna. Zgodnie z naszymi doświadczeniami, z których część już wspomniałem, wierzymy, że Przywódca jest osobą aprobowaną przez Allaha Wszechmogącego, i że to, co mówi Jego Eminencja, czasami wyłania się z innego źródła – tak jak miało to miejsce podczas wojny 33-dniowej. Należy zauważyć też, że wszystkie dane, badania naukowe i informacje wskazują, że takie zdarzenie (eliminacja Izraela) nastąpi, ale realizacja tej sprawy nie jest bezwarunkowa i nastąpi pod pewnymi warunkami. Dlatego też, jeśli stawiamy opór i podążamy drogą, którą obraliśmy, warunki faktyczne i terenowe sygnalizują, że Izrael nie będzie w stanie pozostać w regionie w ciągu najbliższych 25 lat.

Przeprowadziliśmy wiele badań i studiów na temat izraelskiego reżimu; próbując znaleźć odpowiedzi na następujące pytania: jakie są fundamenty tego reżimu? Jakie są ukryte czynniki, które doprowadziły do istnienia tego reżimu? Jakie są mocne i słabe strony tego reżimu? Dlatego, pokazuje to, że Ruch Oporu zawsze wykorzystywał badania, a także siłę logiki i myślenia opartego na istniejących faktach. Chociaż w walce z syjonizmem panował duch rewolucji, nie oznacza to, że tej walce brakowało badań i racjonalności. Nie znam ukrytego wymiaru słów Lidera. Opierając się na dziedzinie studiów i rzeczywistych badaniach, możemy jasno powiedzieć, że Izrael nie może przetrwać, ponieważ istnienie Izraela w regionie nie jest naturalną egzystencją; raczej jego istnienie, nie odpowiada charakterowi regionu. Ten podmiot został narzucony na region i dlatego nie może zostać unormowany i przekształcić się w normalne zagadnienie.

Co więcej, nawet jeśli arabscy monarchowie, emirowie i władcy tego chcą, wszystkie narody regionu sprzeciwiają się istnieniu Izraela i stanowczo odrzucają ten bezprawny byt (wbrew woli ich władców). W izraelskim podmiocie, elementów słabości jest wiele, więc prawdopodobieństwo upadku tego reżimu jest bardzo wysokie. Odnoszę się do dwóch przykładów widocznych słabości Izraela: po pierwsze, potęga Izraela jest obecnie w dużym stopniu zależna od potęgi Stanów Zjednoczonych. W konsekwencji, jeśli coś stanie się ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki – na przykład to, co stało się z ZSRR. Od upadku jego gospodarki do wewnętrznych problemów, niezgody, klęsk żywiołowych. Czy jakikolwiek inny incydent, który sprawi, że USA będą zajęte rozwiązywaniem swoich problemów i dojdzie do zmniejszenia wpływów Waszyngtonu w regionie, zobaczycie, że Izraelczycy wezmą swoje rzeczy i ewakuują się w możliwie najkrótszym czasie. Dlatego ich zniszczenie niekoniecznie pociąga za sobą wojnę.

Istnienie izraelskiego reżimu w Palestynie zależy od duchowego, psychologicznego, militarnego i ekonomicznego wsparcia USA. Jeśli USA zajmą się własnymi problemami, Izrael nie będzie miał szans na przetrwanie i nie będzie wtedy potrzeby wojny z tym reżimem. To tylko jeden przykład, naprawdę przewidywalny.

Wszyscy wiedzą, że Stany Zjednoczone przeznaczają rocznie 3 miliardy dolarów na Izrael. W międzyczasie Izraelczycy korzystają z amerykańskich usług bankowych o wartości 10 miliardów dolarów rocznie. Część pieniędzy amerykańskich podatników jest wydawana na Izrael. Co więcej, do Izraela przenoszone są najbardziej zaawansowane technologie; Poparcie Waszyngtonu dla Izraela jest absolutnie oczywiste. Jednym z najważniejszych powodów, upokarzającej postawy niektórych arabskich reżimów wobec Izraela jest ich strach przed Stanami Zjednoczonymi, a nie przed samym Izraelem. Jeśli nadejdzie dzień, w którym niektóre reżimy arabskie i armie arabskie uwolnią się od nacisków ze strony USA, ich stanowisko wobec Izraela będzie inne. Nawet armie i same reżimy przyjmą inne stanowisko.

Podam następny przykład: rządy świata zwykle budują armie dla siebie, ale mówi się, że Izrael jest armią stworzoną dla reżimu. Na świecie, armia danego kraju może upaść, ale kraj nadal przetrwa. Na przykład po wojnie USA z Irakiem, Amerykanie rozwiązali armię iracką, ale Irak pozostał i nie zniknął. Są też na świecie kraje, które nie mają armii lub mają słabą armię. Jednak Izrael jest reżimem, który nie może przetrwać bez silnej armii. Jeśli jego armia zostanie pokonana lub jeśli prawda o izraelskiej armii – o jej słabości i niestabilności – zostanie ujawniona osadnikom i zdadzą sobie sprawę, że ta armia nie jest zdolna, aby ich wspierać, zobaczysz, że Izraelczycy zabiorą swoje rzeczy i uciekną.

Moi drodzy bracia! Izrael ma wiele śmiertelnych słabości. Dlatego właśnie wierzę, że w cieniu narodowej siły woli, przeciwko przetrwaniu tego reżimu, będą miały miejsce wydarzenia regionalne i międzynarodowe. Należę do tych, którzy mocno wierzą w nowe pokolenie i z woli Boga, to pokolenie wejdzie do Palestyny i odprawi modlitwy w Quds, a Izraela nie będzie.

Źródło: khamenei.ir

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione.

Zachęcamy także do lektury pierwszej części wywiady: LINK

Tłumaczenie: Sandrella Malazi

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz