Konrad Rękas: O katechonicznej roli rewolucji październikowej

Żeby właściwie ocenić rewolucję bolszewicką – należy ją właściwie umiejscowić w relacji z poprzednimi wydarzeniami historii Rosji (a poniekąd i świata). Nieporozumieniem jest wyobrażanie sobie, że „oto bolszewicka dzicz obaliła stabilny ład społeczny, oparty o sojusz tronu imperatorskiego, ortodoksyjnego ołtarza wspierające się na oddanej elicie urodzenia, ziemi i armii”. No nie, zdecydowanie nie.

Rewolucja lutowa jako największa tragedia Rosji

Przede wszystkim musimy pamiętać, że rewolucję październikową – poprzedzała lutowa. Największa tragedia, jaka mogła się Rosji przytrafić: geopolitycznie, społecznie, politycznie, a w celach i założeniach także gospodarczo. Elity rosyjskie już wcześniej były chore, zainfekowane wirusem autodestrukcji, samobójczej nienawiści do własnego kraju, jego ustroju i pozycji światowej. Wystarczyła mało wyrafinowana gierka brytyjskiego wywiadu – i carat okazał się konstrukcją z papier-mâché, podobnie jak kiedyś monarchia bourbońska nie umiejąc oderwać się od swego tradycyjnego zaplecza, owych zdradzieckich elit i odwołać do prawdziwego zaplecza każdej monarchii, słowiańskiej w szczególności – do ludu. Cała zasada państwa rosyjskiego opierała się na wierze ludu rosyjskiego w zdolność i wolę carską do wprowadzenia wszelkich niezbędnych reform i ulg dla wiernych poddanych. Rosja przez wieki była modelowym przykładem słuszności drogi zachowawczej, w której wprowadzane są te tylko zmiany, które istotnie rozwiązują rzeczywiste problemy – i dzieje się to w jedynym naturalnym kierunku, a zatem z góry w dół drabiny społecznej i władczej.

W 1917 roku nawet ślepy wiedział, że może być tylko jeden program dla Imperium, wyrażający się w dwóch słowach: POKÓJ i ZIEMIA. Ba, przy carze do czasu był nawet człowiek, który znakomicie oba te postulaty uosabiał i podpowiadał: Rasputin (dlatego też brytyjski plan rewolucyjny za warunek konieczny uważał w pierwszej kolejności pozbycie się Grigorija Jefimowicza). Ostatecznie więc car nie tylko nie uratował swojego ludu, nie zawarł pokoju i nie dał ziemi, ale zrobił coś jeszcze gorszego. Car lud swój zdradził, oddając koronę. Car lud swój zdradził – więc został zabity. Takie tylko może być podsumowanie smutnego życia Mikołaja II.

Na razie jednak jeszcze imperator bez korony żył, rządy w Rosji już ręcznie próbowała sprawować ambasada brytyjska, jednak jej kolejni nominanci nie kontrolowali już nawet sytuacji w Piotrogrodzie. Nawet z zachodniego punktu widzenia – to sam Zachów faktycznie spowodował bolszewicką reakcję poprzez… swój nadmierny pośpiech. Jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny, także wskutek polityki stołypinowskiej – Rosja zaczęła popadać w systematyczne, coraz głębsze uzależnienie od zachodnich kredytów i inwestycji, wprowadzane reformy miały zaś jedynie ułatwić sprawowanie kontroli przez brytyjskich i francuskich „partnerów”. Utrata samodzielności geopolitycznej przez Imperium była już tylko potwierdzeniem zjawiska zachodzącego przede wszystkim właśnie na polu ekonomii (a wcześniej, jak wspomniano – także świadomości elit). I gdyby Brytyjczycy nie pospieszyli się, chcąc korzystając z zamieszania wojennego przejąć wszystko i natychmiast – zapewne z czasem skala powiązań zachodnio-rosyjskich byłaby większa nawet, niż w niesławnych latach 90-tych XX wieku, a tym samym zniknęłoby główne zagrożenie dla geopolityczno-gospodarczej hegemonii sprawowanej wówczas nad światem z City.

Brytyjczycy jednak, jak wspomniano – byli niecierpliwi, nie dostrzegając w Rosji żadnej już siły, która mogłaby się przeciwstawić ich interesom. I tak, masz Czytelniku rację – przeliczyli się. Bo była taka partia!

Bolszewicy jako obrońcy Rosji

Dlatego przy całej absurdalności ideologii komunistycznej, przy wszystkich tragediach spowodowanych jego praktyką – należy zauważyć, że sama rewolucja bolszewicka miała dla Rosji charakter paradoksalnie… katechoniczny. Było to widoczne zarówno w okresie wojny domowej – kiedy wśród czynnych przeciwników Czerwonych nie znajdujemy bynajmniej wielu monarchistów, reakcjonistów, ludzi zasad tradycyjnych. Przeciwnie, rej wodzą wszelkiej maści liberałowie, demokraci, socjaldemokraci lub przedstawiciele takich nurtów lewicowych, jak eserzy, którzy po dorwaniu się do władzy okazaliby się zapewne nie mniej krwawi, a na pewno bardziej szaleni od bolszewików. Jeszcze wyraźniej katechoniczną pozycję sytuacyjną Października widać jednak było w ramach walki z obcą interwencją, która pozwoliła rozpocząć proces integracji kraju i społeczeństwa, zakończony zresztą dopiero ćwierć wieku później, podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

I dlatego również, choć sami przywódcy Października stawiali sobie inne cele, wielu z nich szczerze marzyło o rewolucji światowej, a tendencje prawdziwie imperialistyczne miały w kierownictwie państwa pojawić się dopiero wiele lat później – to bolszewicy obronili Rosję przed groźbą popadnięcia w zależność od obcych, największą od czasów najazdu Napoleona i Polaków na Kremlu. Co więcej, bolszewizm reprezentując zasadą rewolucyjną – dysponował pasjonarnością, której carat był już pozbawiony. Rosja dobrowolnie zrzekająca się swoich geopolitycznych interesów, wycofująca się z Wielkiej Gry, niezainteresowana kontynuowaniem wojny z Japonią i większą obecnością na Dalekim Wschodzie – chowa się, odchodzi na drugi plan, podczas gdy przejmujący jej pozycję geopolityczną ZSSR, dysponujący motorem ideologicznym podejmie w końcu rywalizację o hegemonię światową, obejmie swymi wpływami nowe obszary globu, sięga tam, gdzie nie chciał się nawet zerkać carom. Dla krajów takich jak Polska, nie mających już możliwości budowy własnego imperium, ale zainteresowanych obroną swego bezpieczeństwa narodowego przed zagrożeniami egzystencjalnymi (ze strony niemieckiej) oraz geopolityczno-ekonomicznymi (najpierw powodowanymi przez UK, a następnie przez USA) – pojawienie się wschodniego partnera mogło okazać się życiową szansą. I chociaż nie od razu i nie bezboleśnie – tak się przecież w końcu na kilka dekad stało.

Stąd też słusznie opłakując ofiary rewolucji i rozumiejąc wszystkie nieszczęścia, jakie bolszewizm przyniósł Rosji i światu – musimy jednak pamiętać, że Duch tnie kędy chce. I czasem katechonem okazuje się być ktoś/coś, kogo nigdy byśmy o to nie podejrzewali. I który sam nigdy by się do takiego swego znaczenia nie przyznał.

Konrad Rękas

https://wydawnictwo-revolta.pl/sklep/ksiazki/a-dugin-podstawy-geopolityki/

Dodaj komentarz