Kazachstan: Przeciwwaga dla NATO w akcji

Próba destabilizacji Kazachstanu – największego państwa w Azji Środkowej – niespodziewanie dla Europejczyków dokonała projekcji Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) na arenę wojskowo-polityczną. Mówimy o sojuszu wojskowym sześciu państw postsowieckich: Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Rosji i Tadżykistanu. Sojusz utworzony został 30 lat temu w celu „wzmocnienia pokoju, regionalnego i międzynarodowego bezpieczeństwa oraz stabilności”. OUBZ, być może po raz pierwszy w swojej historii, pokazuje swoją skuteczność.

Zgodnie ze statutem organizacji, decyzja o wysłaniu wojsk do tego czy innego kraju OUBZ podejmowana jest zbiorowo na wniosek głowy państwa, w którym doszło do agresji zewnętrznej. Protesty w Kazachstanie początkowo miały wydźwięk społeczno-gospodarczy i zostały scharakteryzowane jako wewnętrzne. Jednak z zawrotną szybkością protesty przerodziły się w niekontrolowane pogromy z żądaniami politycznymi w tle. Wkrótce stało się jasne, że przyzwolenie na przemoc pochodzi z zagranicy. Co ciekawe, „pokojowe protesty”, a tak naprawdę zamieszki koordynowane są przez kanał telegramowy NEXTA, prawdopodobnie znajdujący się pod zewnętrzną kontrolą służb specjalnych i wykorzystywany wcześniej do koordynowania powstania na Białorusi (obecnie kanał zmienił nawet swoje logo na flagę Kazachstanu).

Tymczasem prezydent Kazachstanu Kassym-Żomart Tokajew publicznie oświadczył, że uliczni przestępcy, którzy zajmują administrację miejską i posterunki policji oraz strzelają do policjantów i personelu wojskowego, to „gangi terrorystyczne”, które „szkolono za granicą”. Tym samym oficjalnie wskazano na czynnik, którym jest obca inwazja na republiki środkowoazjatyckie. „W związku z tym, opierając się na traktacie o bezpieczeństwie zbiorowym, zaapelowałem dziś do przywódców państw OUBZ o pomoc Kazachstanowi w przezwyciężeniu tego zagrożenia terrorystycznego” – ogłosił w oficjalnym wystąpieniu Tokajew.

Według informacji płynących z Kazachstanu, w szeregach terrorystów pojawili się dobrze wyszkoleni bojownicy z radykalnych formacji, aktywnie działających w krajach Bliskiego Wschodu, przede wszystkim w Afganistanie. Oczywiście, jeśli takie zagrożenie terrorystyczne nie zostanie powstrzymane w Kazachstanie, rozprzestrzeni się ono w przestrzeni euroazjatyckiej, w tym na terytorium państw OUBZ. W rezultacie dowództwo OUBZ zgodziło się na wprowadzenie sił pokojowych w Kazachstanie, liczących 3,6 tys. żołnierzy. Wśród nich są żołnierze z Armenii, Białorusi, Kirgistanu, Rosji i Tadżykistanu.

Tym samym operacja pokojowa OUBZ znajduje swoje uzasadnienie nie tylko z punktu widzenia ustawodawstwa wewnętrznego państw członkowskich, ale także obiektywnej konieczności, gdyż pierwsze dni konfrontacji między kazachskimi siłami bezpieczeństwa a bojownikami pokazały, że to ci drudzy uzyskali przewagę.

Ogłoszono już oficjalne zadania sił OUBZ, czyli przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa w obiektach infrastrukturalnych: na lotniskach, dworcach kolejowych, budynkach administracyjnych, magazynach ropy i gazu, szpitalach itp. Dzięki takiej pomocy armia Kazachstanu zostanie skierowana do bezpośredniego udziału w działaniach antyterrorystycznych. Eksperci są zgodni, że oświadczenie o wprowadzeniu oddziałów OUBZ podniosło morale kazachskich sił zbrojnych i zniechęciło żołnierzy do dezercji, które w pierwszej fazie konfliktu były powszechne.

Ponadto należy zauważyć, że rozmieszczenie sił Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w Kazachstanie to “zimny prysznic” dla NATO. Jest oczywiste, że OUBZ została stworzona jako przeciwwaga dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale przez te 30 lat Zachód uważał OUBZ za „martwego lwa”. A lew, jak się okazuje, właśnie się przebudził.

Dodaj komentarz