Biolaboratoria USA. Czy Polska odmówi przyjęcia konia trojańskiego?

Aktualnie w republikach byłego Związku Radzieckiego i w krajach byłego Układu Warszawskiego amerykańscy specjaliści tworzą tzw. biolaboratoria. Oficjalnie laboratoria te powstają w celu zwalczania najcięższych infekcji, lecz coraz częściej w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że ich zadaniem jest coś zupełnie innego.

Rzecz w tym, że za każdym takim laboratorium stoją amerykańscy wojskowi, a dostęp władz krajowych do tych centrów jest zabroniony. Według jednej z wersji sprawa dotyczy broni biologicznej nowej generacji, którą wojska amerykańskie składują w różnych krajach postradzieckich i znajdujących się w ich strefie wpływów.

Obecnie posiadamy informacje o takich biolaboratoriach w Gruzji i na Ukrainie. Przyjrzyjmy się bliżej danym na ich temat.

Jako pierwszy na alarm bił były minister bezpieczeństwa państwowego Gruzji Igor Giorgadze. Ujawnił on dokumenty Centrum Kontroli Zachorowań i Zdrowia Publicznego Gruzji im. L. Sakwarelidze („laboratorium Lugara”), w którym w rzeczywistości działa centrum medycyny doświadczalnej wojsk lądowych USA będące filią Wojskowego Instytutu Badawczego im. Waltera Reeda.

„Przejrzeliśmy dane za 2015 i 2016 rok. Grudzień 2015 roku to 30 przypadków śmiertelnych, z czego 24 wydarzyły się jednego dnia. I, co najdziwniejsze, w rubryce ‘przyczyna śmierci’ odnotowywano ‘nieznana’… W dokumentach nie ma nazwisk zmarłych. W laboratorium oznacza się ich numerami. W 2016 roku, w kwietniu – 30 zgonów, w sierpniu – 13. W większości przypadków przyczyna także nieznana. To zastanawiające” – mówił Giorgadze.

Według oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia Gruzji, na początku 2019 roku w wyniku powikłań będących skutkiem wirusa „świńskiej grypy” w kraju zmarło 19 osób, a ponad 800 trafiło do szpitali. Liczby te wywołały panikę nie tylko w samej Gruzji, ale i w krajach sąsiednich. W efekcie granicę z Gruzją zamknęły Osetia Południowa i Abchazja.

Warto zauważyć, że już wcześniej dziennikarka z Bułgarii Diliana Gajtandżiewa odkryła, że Pentagon stworzył laboratoria biologiczne w 25 krajach świata. Część z nich znajduje się w Gruzji i na Ukrainie. Budżet „Programu Biologicznego Wspólnego Działania” wynosi 2,1 mld USD i pochodzi ze środków Agencji Redukowania Zagrożeń dla Bezpieczeństwa. Deklarowane cele to rozwój możliwości wykrywania wirusów i ich szybkiego unieszkodliwiana. Jednak tak naprawdę rzecz wygląda zupełnie inaczej. Według Gajtandżiewej, wojskowi uczeni z USA działający pod przykrywką dyplomatyczną tworzą wirusy, bakterie i toksyny. Mówiąc prościej: nową broń biologiczną.

Według rosyjskiego senatora, członka Komisji Obrony i Bezpieczeństwa Rady Federacji Franca Klincewicza, biolaboratoria Stanów Zjednoczonych działają w interesie „złotego miliarda”. „Laboratoria, które dziś znajdują się w Gruzji, na Ukrainie i w innych republikach postradzieckich już od dawna, praktycznie od 1992 roku, systematycznie pracują w dziedzinie biomateriałów. Rzecz w tym, że problem przeludnienia Ziemi w ramach tzw. złotego miliarda nie może być rozstrzygnięty metodami wojennymi. W jej wyniku ucierpieliby wszyscy, także ci najbogatsi. Posiedzieliby sobie ze dwa lata w swoich schronach. Potem wszystko by się skończyło. Chodzi więc o to, żeby kobiety przestały rodzić, ludzie umierali wskutek grypy, by pojawiły się nowe formy wirusów wywołujących nowotwory i inne choroby” – stwierdził Klincewicz.

Na dziś wiadomo, że w Gruzji działa 10 biolaboratoriów, kontrolowanych przez resort obrony USA. W Kazachstanie jest ich też 10, w Uzbekistanie – 3, w Azerbejdżanie – 8, w Armenii – 7, na Ukrainie – 11.

Odpowiedzmy teraz ba pytanie: dlaczego w Polsce od pewnego czasu odnotowuje się różne epidemie zwierzęce – afrykański pomór świń, chorobę wściekłych krów. I tak, w lutym 2019 roku Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt informowała o masowych zarażeniach chorobą wściekłych krów w Polsce. Jednocześnie weterynarze podkreślali, że choroba ta pojawiła się w regionie nieoczekiwanie. Następnie przez media europejskie przewinął się skandal dotyczące dostaw zarażonego mięsa do innych krajów Unii Europejskiej. W efekcie Komisja Europejska wysłała do Polski inspektorów. W maju 2019 roku główny weterynarz Polski poinformował o wybuchu nowej epidemii afrykańskiego pomoru świń wśród trzody chlewnej. Tym razem w województwie warmińsko-mazurskim graniczącym z Rosją (Obwód Kaliningradzki).

Mniejsza o zwierzęta. Pod koniec 2018 roku w Polsce gwałtownie wzrosła liczba zachorowań na Odrę. Gdy w 2017 roku odnotowano 63 przypadki tej choroby, to w listopadzie i grudniu 2018 roku zachorowało na nią 339 osób. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego uznał, że wzrost liczby zachorowań wywołany jest złą sytuacją epidemiologiczną na Ukrainie. W ciągu roku 2018 odnotowano tam ponad 54 tys. przypadków odry. Warto zauważyć, że w Unii Europejskiej zachorowalność na Odrę wynosi 70 przypadków na milion mieszkańców; na Ukrainie – ponad 300, a w Gruzji – ponad 800.

Co się stanie, jeśli niebawem Stany Zjednoczone zwrócą się do Warszawy z prośbą o wsparcie w zwalczaniu tych chorób? Na przykład poproszą o stworzenie biolaboratorium, w którym amerykańscy wojskowi szukać będą panaceum na choroby i zwierzęce, i ludzkie. Wszystko w cywilizowany i humanitarny sposób. Czy Polska odmówi przyjęcia konia trojańskiego?

Linda Konecka

3 komentarze

  1. Wenden slavic

    USA chce zrobić depopulacje świata żeby było mniej iż miliard dlatego robią eksperymenty nad wirusem w USA jest to nielegalne

  2. Dobry artykuł

  3. Ciekawe czy nadal bedziemy jedli wieprzowine gdy przybeda Izraelici?

Dodaj komentarz