Ukraina: SBU oskarża Falangę o zbrodnie wojenne

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, a także jej marionetki z tzw. pułku Azow i polscy pożyteczni idioci, postanowili oskarżyć Organizację Falanga o akcję dywersyjną na Ukrainie, do jakiej doszło jakiś czas temu w Ungwarze (Użgorodzie) na Zakarpaciu. Jak ogłosiła SBU, „udało się ustalić winnych, ale nie są oni poszukiwani” (sic!).

Prowadzone przez SBU „śledztwo” w sprawie próby podpalenia domu kultury węgierskiej w Ungwarze (Użgorodzie) zakończyło się prawie od razu po rozpoczęciu, bez postawienia komukolwiek zarzutów, a nawet stwierdzenia kwalifikacji prawnej czynu (!), gdy podczas konferencji prasowej ogłoszono, że sprawcami jest jakoby dwóch Polaków, powiązanych rzekomo z Organizacją Falanga (którą na stronach Azowa określono jako „panslawistyczną” i „antysemicką”), przypominając jej zasługi w zwalczaniu banderyzmu na terenie Polski oraz wizyty w Syrii i Donbasie. Oczywiście twierdzeń tych nie poparto żadnymi przekonującymi dowodami, jako motyw podając jak zwykle bezpośrednie rozkazy od Władimira Putina.

(Na podst. Unian.info, inf. własnych)

Komentarz Redakcji: Jak zawsze, gdy oskarża się nas o całe zło Wszechświata, uprzejmie dziękujemy za darmową reklamę i kłaniamy się nisko.

Tymczasem, banderowcy grozili aktami przemocy dokonywanymi na Zakarpaciu przeciwko Węgrom już latem 2015 roku. Agresywne zapowiedzi padały ze strony takich ugrupowań zbrojnych jak „Karpacka Sicz”. Ta ostatnia zapowiadała, że będzie się uciekać aż do porwań i morderstw wobec działaczy HVIM (Ruch 64 Komitaty) oraz Jobbiku, którzy prowadzili jakoby bliżej niezdefiniowaną „działalność antyukraińską”.

Jobbik przyjął wówczas oficjalne stanowisko w sprawie wspomnianych gróźb. W dokumencie pt. „Rząd węgierski musi chronić obywateli Węgier na Zakarpaciu!” politycy ugrupowania zaznaczali, że prowadzi ono na tym terenie działalność zgodną z prawem, włączając wsparcie dla uzyskania autonomii przez tamtejsze mniejszości etniczne. Co więcej, posłowie Márton Gyöngyösi i Ádám Mirkóczki określili obecną politykę ukraińskich władz mianem „szowinistycznej”.

Niedługo po wybrzmieniu gróźb ze strony banderowców w stronę Węgrów doszło do połączonego posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Bezpieczeństwa Narodowego węgierskiego parlamentu na wniosek polityków Jobbiku. Ugrupowanie zapowiedziało ponadto, że nie zrezygnuje pod wpływem pogróżek z dotychczasowej działalności.

Z kolei 15 marca 2016 roku w Ungwarze (Użhorodzie) podczas marszu z okazji 77. rocznicy powstania „Karpato-Ukrainy”, efemerycznego tworu para-państwowego, uczestnicy mityngu wznosili okrzyki „Madziarzy na noże”. Współorganizatorem wydarzenia był m.in. pułk Azow.

W poprzednich latach z kolei wielokrotnie dochodziło do podpalenia pomnika na Przełęczy Wereckiej, który jest symbolicznym miejscem przejścia Węgrów do Kotliny Panońskiej. Przed 1945 nieopodal tego miejsca przebiegała wspólna granica polsko-węgierska.

Warto dodać, że politycy Jobbiku wielokrotnie podnosili także kwestię praw mniejszości polskiej na Ukrainie- znacząco uszczuplonych przez władze post-majdanowej Ukrainy, przede wszystkim w kwestii szkolnictwa dla tamtejszych Polaków. Podobnie nieprzyjazne posunięcia podejmowane są wobec innych mniejszości narodowych zamieszkujących państwo ukraińskie w jego aktualnych granicach, w tym Rumunów, Rosjan czy właśnie Węgrów.

Ponadto, Jobbik odznaczał się propolską postawą, popierając ustami swojego prominentnego polityka, posła Istvána Szávaya, reaktywację autonomii Wileńszczyzny, na co nie zdobyły się nie tylko kolejne rządy III RP, ale nawet partie i ugrupowania w Polsce, mieniące się „nacjonalistycznymi”.

Węgierscy narodowcy z Jobbiku regularnie publikują również coroczne lipcowe oświadczenia w rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w których wspominają ofiary ludobójstwa na polskich Ziemiach Wschodnich, dokonanego przez UPA. Jest to jedyny przypadek na świecie, gdy zagraniczna partia demonstruje swój szacunek do Polaków zamordowanych przez banderowców. Ponadto, Jobbik zaznacza we wspomnianych oświadczeniach prawomocność przynależności Kresów do Polski także po roku 1939, szczególnie przypominając o zbrodniczym charakterze oderwania tego obszaru od Państwa Polskiego i jego okupacji.

Z kolei jeden z silnie lansowanych działaczy Azowa, aktualnie mieszkający w Polsce, publicznie zagroził mniejszości węgierskiej utratą praw, którymi jeszcze dysponuje. Niemniej, prawa te i tak są ograniczane przez Kijów, co powoduje zdecydowany sprzeciw MSZ Węgier. W listopadzie 2017 roku zaś nacjonaliści związani z partią „Swoboda”, obecnie współpracującej z Azowem, ściągnęli z budynku samorządu w Beregu Saskim (Beregszász, Berehowe) flagi Węgier. Również i tym razem stanowczo zaprotestował rząd w Budapeszcie.

Przypomnijmy, że 1 grudnia 1991 roku podczas referendum 78% mieszkańców Zakarpacia opowiedziało się za autonomią regionu.

Poniżej zdjęcia wykonane przez jednego z redaktorów Xportal.pl we wspomnianej miejscowości Bereg Saski na Zakarpaciu:





5 komentarzy

  1. Nadejdzie dzień, kiedy ZAKARPACIE, jako kolejne terytorium wzorem DNR, ŁRL i KRYMU oderwie się od upadliny i znowu znajdzie się w granicach swego prawowitego właściciela WĘGIER! Jednak trudno oczekiwać, aby to odbyło na drodze pokojowej… Węgrzy będą musieli ponieść wiele trudu… nie obejdzie się też bez rozlewu krwi… ale… radość rodzi się w bólach… Tak czy inaczej upadlina tym razem będzie płonąć od strony zachodniej… a kiedy to tylko kwestia czasu…

  2. ArisheKampfer

    Przeszukałem ten „Unian.info” i tam ani słowa o żadnej Falandze czy też jej rzekomym zaangażowaniu w incydencie.
    Można by poprosić o jakiś link bezpośredni do tej informacji?

  3. Rzeczywiście. Polscy użyteczni idioci bezmyślnie przepisują ten komunikat Kijowa. Bez odredakcyjnego komentarza.
    Mnie osobiście najbardziej zabolała ta bezmyślna praktyka w Najwyższym Czasie.

Dodaj komentarz