Wódz Siathl: Testament Amerykanina

Od Redakcji: Prezentujemy Państwu tekst opublikowany w „Studies in Comparative Religion, Vol. 10, No. 3.” (lato, 1976) pod tytułem “Message to the modern world”. Treść jest odpowiedzią Siathla (zanglicyzowana forma: Seattle), wodza plemienia Suquamish, które zamieszkiwało tereny obecnego stanu Washington, na list od prezydenta USA Franklina Pierce’a, w którym domagał się on od Indian sprzedaży ziemi rządowi (1855 r.).

Wielki wódz z Waszyngtonu pisze, że chciałby kupić naszą ziemię. Przesyła nam także wyrazy przyjaźni i dobrej woli. To niezwykle miłe z jego strony. Wiemy przecież, że na niewiele zda mu się odwzajemnienie przyjaźni przez nas. Ale rozważymy jego propozycję, bowiem wiemy, że jeśli tego nie zrobimy, biali przyjdą z bronią i odbiorą nam ziemię siłą.

Jak można kupować i sprzedawać ziemię i niebo nad nią? Ten pomysł wydaje się nam dziwny. Nie posiadamy na własność rześkości wiatru i szumu wody. Jak więc możecie je od nas kupić? Każdy kawałek tej ziemi jest dla mojego ludu święty. Każda lśniąca igła sosnowa, każdy piaszczysty brzeg, każda mgła w ciemnym lesie, każda polana i szum owadów są świętością w pamięci i życiu mojego ludu.

Wiemy, że biały człowiek nie rozumie naszych zwyczajów. Jeden kawałek ziemi jest dla niego taki sam jak każdy inny, bo jest on obcym który przychodzi w nocy i wydziera ziemi to czego mu potrzeba. Ziemia nie jest jego bratem lecz wrogiem, a kiedy ją pokona idzie dalej. Jego nienasycony apetyt pożre ziemię i zostawi tylko pustynię. Widok waszych miast rani oczy czerwonoskórych. Ale może to dlatego, że jesteśmy dzikusami i ich nie rozumiemy.

Jeśli mam przyjąć waszą propozycję, stawiam jeden warunek. Biali muszą traktować zwierzęta tej ziemi jak braci. Czym jest człowiek bez zwierząt? Jeśli wyginą zwierzęta, ludzie umrą z powodu samotności, bo to co dotyka zwierząt, dotyka także ludzi. Wiemy jedną rzecz, którą może kiedyś odkryją biali ludzie: nasz Bóg, to ten sam Bóg. Możecie myśleć, że posiadacie Go na własność, tak jak chcecie posiąść naszą ziemię. Ale to niemożliwe. On jest Bogiem wszystkich ludzi. A Jego miłosierdzie jest takie samo dla białych i czerwonoskórych. Ziemia jest Mu droga. A ten kto krzywdzi ziemię wyraża pogardę dla jej Stwórcy. Biali także kiedyś przeminą, może nawet szybciej niż inne plemiona. Ten, kto kala swoje łoże, pewnego dnia udusi się we własnych nieczystościach. Gdy zabite zostaną wszystkie bizony, wszystkie dzikie konie zostaną poskromione, święte zakątki lasów przesiąkną wonią człowieka a ukwiecone góry zostaną zasłonięte przez wasze rozgadane żony, gdzie będzie piękno? Gdzie będzie orzeł? Czym jest porzucenie wędrówek i łowów? Jest końcem życia i początkiem umierania.

W miastach białych ludzi nie ma spokojnych miejsc. Nie ma miejsc w których słychać wiosenne liście i brzęczenie owadzich skrzydeł. Może jestem dzikusem i was nie rozumiem, ale ten hałas jest obrazą dla naszych uszu. Czym jest życie człowieka jeśli nie może on słuchać cudnego krzyku lelka, albo nocnych rozmów żab w jeziorze? Czerwony Indianin woli łagodny szum wiatru obmytego w południowym deszczu i niosącego zapach sosen. Dla czerwonoskórego powietrze jest cenne, gdyż wszystko co żyje – ludzie, zwierzęta, drzewa – dzieli wspólny oddech. Biały zdaje się nie zauważać powietrza którym oddycha. Jak człowiek umierający przez wiele dni, przestaje on odczuwać zapach.

Moglibyśmy was zrozumieć gdybyśmy wiedzieli o czym marzycie, jakie nadzieje przekazujecie swym dzieciom w długie zimowe wieczory. Jakie ukazujecie im cele, do których będą dążyć jutro. Ale jesteśmy dzikusami. Marzenia białego człowieka są przed nami ukryte.

A ponieważ są ukryte, będziemy podążać naszą drogą. Jeśli się zgodzimy, poprowadzi ona zgodnie z waszą obietnicą do bezpiecznego rezerwatu. Tam, być może, będziemy mogli przeżyć nieliczne dni które nam pozostały tak, jakbyśmy tego chcieli. Kiedy ostatni czerwonoskóry odejdzie z tego świata, a wspomnienie o nim będzie jak cień chmury na prerii, w tych wybrzeżach i lasach będzie trwał duch mojego ludu, bo kocha on tą ziemię jak nowo narodzone dziecko kocha bicie serca swojej matki. Jeśli sprzedamy wam naszą ziemię kochajcie ją tak jak my ją kochaliśmy, troszczcie się o nią tak jak my się o nią troszczyliśmy. Zachowajcie w pamięci wspomnienie tej ziemi, kiedy weźmiecie ją całą swą mocą, całą siłą i całym sercem. Zachowajcie ją dla swych dzieci i kochajcie tak jak Bóg który kocha nas wszystkich. Wiemy jedno – wasz Bóg to ten sam Bóg. Ziemia jest mu droga. Nawet biały człowiek podlega wspólnemu losowi.

3 komentarze

  1. Bernard Skała

    Miód na moją duszę

  2. Lucas Christopherus

    Świetny tekst!

  3. Lucas Christopherus

    Świetny tekst!

Odpowiedz na „Lucas ChristopherusAnuluj pisanie odpowiedzi